piątek, 29 kwiecień 2016 07:22

Leonid Sawin: Strategiczna powściągliwość i teoria Rubikonu

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Leonid Sawin

Wojenno-polityczna myśl amerykańska zawiera bardzo dużo teorii. Jedna z nich nazywana jest teorią Rubikonu. Jej sens polega na tym, że osoby, podejmujące decyzje, posiadają określone ograniczenia i  na odwrót – mogą istnieć mentalne orientacje, wywołujące aktywne działanie. Dana teoria będąc nieodłączną częścią wojennej doktryny USA, jest wykładana na uczelniach wojskowych i implementowana do ustaw wojennych. Zadanie osób, poznających tę teorię, polega na lepszym pojmowaniu celów przeciwnika i unikaniu jakichkolwiek prowokacyjnych działań, aby nie wywołać reakcji, po której nastąpiłby nieodwracalny moment.

Wojenna teoria Rubikonu posiada kilka ważnych następstw dla teorii i praktyki stosunków międzynarodowych. Po pierwsze, pomaga rozwiązać podstawowy paradoks stosunków między państwami, czyli strach i niepokój, które leżą u podstaw dylematu bezpieczeństwa w czasach pokoju i dominującej pewności siebie pośród przeciwników tuż przed wybuchem wojny.

Po drugie, teoria Rubikonu pobudza dyskusję o tym, czy liderzy lub państwa są racjonalnymi graczami w polityce międzynarodowej. Jeśli racjonalizm zależy od sposobu myślenia, to dokładność modeli racjonalnego aktora zależy od tego, kiedy i jak w czasie danego kryzysu człowiek szuka dowodów na potwierdzenie danej tezy. Jeszcze na samym początku procesu podejmowania decyzji dany lider znajduje się w tzw. doradczym stadium myślenia, przez co jego zachowanie bliskie jest statusowi racjonalnego aktora. Później, już w czasie trwania kryzysu, tenże lider przechodzi na pozycję tzw. myślenia wpojonego, które ujawnia szereg uprzedzeń, która odbiegają od racjonalizmu, a które wpływają na dalszy proces decyzyjny.

Zatem, strach i racjonalizm – nieodłączne cechy ludzkiej natury, leżą u podstaw przyjęcia wielu rozwiązań, związanych z konfliktami.

Wydaje się, że w czasie „zimnej wojny” obie strony – USA i ZSRR – doskonale wzajemnie rozumiały się. Kiedy przykładowo pojawił się kryzys kubański, nikt nie nacisnął na czerwony guzik, a nawet ówczesny pokaz siły miał dość demonstracyjny charakter.

Nawet w aspeltach technologicznych czynnik ludzki grał najważniejszą rolę. Kiedy 9 listopada 1979 roku amerykański komputer odnotował uderzenie atomowe ze strony ZSRR, od razu zostały sprawdzone dane wyjściowe, przesłane przez satelity wczesnego ostrzegania i radary, otaczające terytorium USA. Ani jeden z systemów nie potwierdził oznak rakietowego ataku, dlatego alarm został odwołany. W toku analizy przyczyn zdarzenia wyjaśniono, że na dyżurze bojowym do komputera błędnie załadowano taśmę ćwiczebną, dotyczącą odtworzenia uderzenia atomowego.

5 maja 1995 roku z wybrzeży Norwegii została wystrzelona rakieta meteorologiczna, która była wyposażona w stopień pochodzący od amerykańskiej bojowej rakiety taktycznej Honest John. Rosyjski system obrony przeciwlotniczej zidentyfikował ją jako Trident D-5, wystrzelony z pokładu okrętu podwodnego. Przypuszczano, że pocisk mógł być wykorzystywany do wywołania wysokościowych wybuchów jądrowych, w celu paraliżu działalności radzieckich radarów systemu wczesnego ostrzegania o ataku rakietowym. W sposób analogiczny, szybka analiza operacyjna pomogła sprecyzować przyczynę i charakter danego przypuszczenia.

Choć w ostatnim czasie coraz częściej mówi się o powrocie czasów „zimnej wojny” i konieczności strategicznej powściągliwości (USA wskazują na znaczenie powstrzymywania agresywnych zamiarów Rosji, a Moskwa obwinia Waszyngton o prowokację i rozszerzenie NATO na Wschód), wzorce zachowań, wcześniej obowiązkowe dla analizy i zrozumienia działań przeciwnika, przestały być uwzględniane – przynajmniej ze strony niektórych członków Paktu Północnoatlantyckiego.

Incydent z zestrzeleniem rosyjskiego Su-24 wskazuje na konieczność szczegółowej analizy tego, jak konkretnie strona turecka pojmuje „czerwoną linię”, której nie można przekroczyć. Poprzednie incydenty z naruszeniem tureckiej przestrzeni powietrznej i reakcją Recepa Tayyipa Erdoğana pokazują, że podobne wypadki już nie raz miały miejsce w ciągu ostatnich kilku lat. Wówczas Ankara nie odpowiadała tak agresywnie. Jak zmienił się styl zachowania przywódców Turcji? Kto mógł wpłynąć na ich tok myślenia, który doprowadził do tak irracjonalnego działania?

Pomimo odpowiednich środków, które przyjmuje Rosja, w tym opóźnione jakościowe zwiększenie wojennej obecności w Syrii, konieczne jest przeanalizowanie nie tylko możliwych konsekwencji, ale też przyczyn takiego zachowania sąsiada FR. Tym samym można wyodrębnić następujące scenariusze, związane z rozpatrywanym wydarzeniem.

1. Niewystarczająco dobrze znamy wojenno-polityczny system delegowania decyzji i kontroli Turcji.

Pomimo apeli Ankary do NATO, prezentowana wymówka nie posiadała odniesienia do problemu. Decyzję o ataku na rosyjski samolot podejmowała bezpośrednio Turcja, a, najprawdopodobniej, osobiście pilot samolotu patrolującego granicę. Nawet przy przeprowadzeniu starannego międzynarodowego dochodzenia otwartym pozostanie pytanie w kwestii zbadania procedur i zakresu użycia siły przez stronę turecką i charakterystyk zachowań tureckich wojskowych. Do tego konieczne jest zwiększenie wywiadu wewnątrz Turcji i bardziej staranna praca, dotycząca analizy różnych dokumentów i precedensów, które miały miejsce w tym kraju (na przykład niejednokrotnego naruszenia przez tureckie siły przestrzeni powietrznej Grecji).

2. Atak na samolot zbiegł się z opublikowaniem nowych wersji wojennej doktryny i narodowej strategii Turcji, a także rotacją kadr.

Ponieważ ostatnia strategia obrony Turcji została przyjęta wiosną 2012 roku, a niedawne działania Ankary wobec prawowitego rządu Syrii i bojowników były dość zrozumiałe od samego początku wojny domowej w tym kraju, raczej nie było to związane z zasadniczymi zmianami w wizji strategii.

Koniecznie trzeba jednak brać pod uwagę reformy ostatnich lat i czystki w tureckim korpusie oficerskim pod kątem interesów Ergenekonu. Usuwając starą elitę, Ergenekon, tak czy inaczej, musiał uzupełnić skład rekrutami, którzy przynosili ze sobą nowe ideologiczne orientacje (wpojony styl zachowania, który burzy racjonalne podejście).

3. Ergenekon zdecydował się na wszczęcie awantury, słuchając rekomendacji USA.

Taka bowiem prowokacja mogłaby osłabić Rosję. Z pozycji geopolitycznej konfrontacji taka wersja jest najbardziej oczywista, jednak nie jest zrozumiałe, dlaczego władze Turcji postąpiły wbrew swoim narodowym interesom.

4. Wszystkie scenariusze razem.

W danym przypadku dość trudno jest prześledzić stosunek procentowy i stopień wzajemnego wpływu przedstawionych wariantów. W istocie mamy do czynienia z kazusem czarnej skrzynki cybernetyków. Można wyliczyć, co mamy na wejściu i na wyjściu. Nie wiadomo jednak, co znajduje się w środku, zaś wyjaśnić wzajemne oddziaływanie na siebie jest również dość trudno. Przy tym należy wziąć pod uwagę populistyczny charakter polityki Ergenekonu, który nie decyduje się na przyznanie się do własnych błędów i ciągle szuka powodów dla usprawiedliwienia swoich działań.

Teoria Rubikonu posiada ważne konsekwencje dla polityki, gdyż ludziom trudno jest przeciwstawiać się psychologicznym uprzedzeniom lub po prostu nawet je rozpoznawać. Aby prowadzić takie działania, liderzy powinni budować politykę lub struktury instytucjonalne w taki sposób, aby chronić się przed negatywnymi skutkami wpojonego sposobu myślenia a na ich miejsce stosować podejście racjonalne. Należy też mieć na uwadze, że oponenci (a także podżegacze, w tym z grupy sojuszników) mogą adoptować wpojony sposób myślenia i zyskiwać pewność co własnych kroków w momencie przybliżenia konfliktu, przez co jednak zwiększają możliwość zaistnienia niepowodzenia w sytuacji eskalacji konfliktu lub wybuchu wojny.

Przekład: Justyna Napiórkowska
Źródło: http://www.geopolitica.ru/article/strategicheskoe-sderzhivanie-i-teoriya-rubikona#.VyCqSnpvU3d

Czytany 2675 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 28 kwiecień 2016 08:59