sobota, 23 kwiecień 2016 09:14

Laura Jiménez: Libia: przyszłość dla rządu czy rząd dla przyszłości?

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Laura Jiménez

Nadejście nowego premiera Libii Fajiz al-Saradża i jego Rady Prezydenckiej i ustanowienie nowego rządu w Trypolisie otwierają kolejny etap w historii przemian w tym kraju. Rząd Jedności Narodowej (ang. GNA), wspierany przez ONZ, przechodzi, właśnie trudny okres „napiętego optymizmu”, w którym wciąż walczące ze sobą strony mogą zaważyć na przyszłym sukcesie kraju.

 

30 marca F. al-Saradż wraz z członkami proponowanej przez niego Rady Prezydenckiej zaskoczyli większość ludności libijskiej, jak i europejskiej, podejmujący decyzje o umiejscowieniu swojej siedziby na obrzeżach Trypolisu. Było to jednak wydarzenie, którego oczekiwało międzynarodowe środowisko polityczne. Zanim doszło do tego, w lutym legalny parlament Libii i Izba Reprezentantów z siedzibą w Tobruku na własną rękę dokonały legitymizacji władzy i podjęły decyzję o wspieraniu Rządu Jedności Narodowej F. Al-Saradża, który cieszył się poparciem Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Oficjalne głosowanie w sprawie utworzenia nowego gabinetu rządowego przypominało trwający do znużenia bojkot pomiędzy róznymi milicjami, które hiszpański wysłannik ONZ, Bernardin León określił jako twardogłowe. Duży wpływ na wynik głosowania w libijskiej Izbie Reprezentantów wywarła jednak presja ze strony państw takich, jak Francja, Wielka Brytania, Włochy i USA. Pomimo wstrzymania się od wyrażenia wotum zaufania przez to ciało, Rada Bezpieczeństwa ONZ mogła oficjalnie potwierdzić zażegnanie konfliktu instytucjonalnego, blokującego politykę libijską. Przypomnijmy w tym miejscu, że w Libii od lata 2014 roku istniały dwa rządy, dwa parlamenty i dwie koalicje milicyjnych bojówek.

Władzę GNA ostatecznie przypieczętowano, wraz z pojawieniem się nowa rezolucji Parlamentu Europejskiego, przypominającej, że państwa członkowskie ONZ oświadczyły iż: „zerwą one oficjalne kontakty z osobami i instytucjami niezatwierdzonymi przez libijskie porozumienie polityczne i odrzucą wszelkie obce ingerencje w libijski proces pokojowy”. To znaczy, że Powszechny Kongres Narodowy (ang. CGN) w Trypolisie, jak i rząd Abdullaha Thinni, popieranego dotychczas przez Izbę Reprezentantów w Tobruku, zmuszeni zostali do uznania władzy nowopowstałego Rządu Jedności Narodowej.

W nowym i wciąż niepewnym scenariuszu na scenie pojawił się „jedyny ważny dyplomata” – francuski Minister Spraw Zagranicznych, który, nie zwlekając, ogłosił, że Francja i jej partnerzy „powinni być zawsze przygotowani, by odpowiedzieć, gdy GNA potrzebuje pomocy, również i militarnej”.

Raptowność tej informacji interpretowana była przez trypolijskich dziennikarzy jako echo ostatnich podziałów w zachodniej dyplomacji w związku z sytuacją w Libii. Jak określił ekspert Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych Matia Toaldo, jest to dyplomacja „pomiędzy politykami będącymi zdania, że interwencja militarna nie może odbyć się bez strategii politycznej, a członkami Ministerstwa Obrony, którzy twierdzą, że nie możemy tracić więcej czasu”.

Podobną raptowność dało się zauważyć w działaniu GNA, który potraktował objęcie stolicy jako jedyną drogę do otrzymania „zaproszenia” do udziału w międzynarodowej interwencji przeciwko Państwi Islamskiemu. Utworzyło ono bowiem swą siedzibę w Syrcie, ale jego oddziały stacjonują również na pozostałych terenach Libii, jak i innych północnych państw afrykańskich.

W trypoliskich kawiarniach jeszcze do niedawna tematem przewodnim były kwestie stabliności finansowej banków. Obecnie zamieniły się w dyskusje o Państwie Islamskim i terroryzmie, eksportowanym do libijskiej stolicy. Usłyszeć można również obawy o przyszłość sąsiednich krajów, między innymi Tunezji. Mianowicie rzesze zradykalizowanych młodych mężczyzn z Syrty i Sabraty na masowa skalę kierujką w stronę Tunezji groźby ataków terrorystycznych, co wywiera negatywny wpływ na tunezyjski sektor turystyczny. W rezultacie od 2013 roku zanotowano spadek tunezyjskiego PKB już o 5%.

Przekazanie papierowych pieniędzy do banków libijskich stanowi pierwsze poważne wyzwanie dla GNA. Od niedzieli, pierwszego dnia pracy gabinetu F. Al-Saradża (niedziela w Libii jest odpowiednikiem europejskiego poniedziałku), ufający premierowi obywatele, którzy opuszczają kolejki do banków, zostali utwierdzeni w przekonaniu, że „jutro pieniądze wpłyną”. Państwo bowiem miesiącami borykało się z efektem tzw. corralito [1], będącego skutkiem międzynarodowych sankcji nałożonych na całe terytorium Libii, wprowadzających limit wypłat równy 200 dinarów (zaledwie 50 dolarów przy kursie jakim operują czarne rynki) i to dla pierwszych klientów. W efekcie w ciągu tylko jednego dnia na ulicach cena euro spadła z 4 do 2,8 dinarów.

Za F. Al-Saradżem, którego wejście do Trypolisu otworzyło perspektywę zniesienia embarga na libijskie aktywa, z entuzjazmem opowiedziały się Centralny Bank Libii (ang. CBL) i Libijskie Górnictwo Naftowe ( ang. NOC). Jednak zanim rząd dokona zmian, musi zebrać siły, by uregulować zaległe płatności w CBL z czasu „bezrządu” (określanego wewnątrz Libii jako stan neutralny). Gabinet przynajmniej powinien sfinalizować zobowiązania jeszcze z początku 2016 roku w kwestii pensji dla członków bojówek milicyjnych, walczących w wojnie domowej, która toczyła się na całym obszarze Libii.

Kwestia ropy jest jeszcze bardziej drażliwa. Od momentu, gdy w 2011 roku doszło do powstania obalającego 42-letnią dyktaturę Muammara Kadafiego, produkcja węglowodorów (80% PKB i 99% dochodów państwa) spadła do poziomu marginalnego. Pojawiło się tylko kilka krótkich epizodów w latach 2012 i 2014, kiedy to liczba baryłek największych złóż ropy naftowej (dziewiątych w klasyfikacji światowej) zbliżyło się do poziomu 1,5 mln dziennego wydobycia.

Kontrola nad instalacjami naftowymi, o którą aktualnie walczy również oddziały Państwa Islamskiego, będzie więc odpowiedzią na to, czy GNA odniesie sukces czy nie. Zwycięstwo może przynieść również zdolność do uspokojenia wewnętrznych konfliktów oraz ograniczenie kompetencji milicji. Pomimo poparcia na papierze rządu przez ONZ, libijskie piaski są o wiele bardziej ruchome niż to się wydaje, co poświadczają niestabilne deklaracje lojalności ze strony kilkudziesięciu grup zbrojnych, posiadających wystarczającą siłę, aby zdestabilizować kruchą równowagę.

Jako przykład można przytoczyć ostatni ruch Ibrahima Jadrana, sojusznika Izby Reprezentantów. Proklamował on przynależność Departamentu Obrony Instalacji Naftowych do Rządu Jedności Narodowej, co umożliwiłoby F. Al-Saradżowi uzyskanie kontroli nad wszystkimi wschodnimi studniami i portami. Jednak od porozumienia odcięły się wpływowe brygady Zintan, które wolały pozostać wierne generałowi Chalifie Haftarowi, „silnemu mężczyźnie z Tobruku”.

Postać tego wojskowego, głównego dowódcy sił zbrojnych, to bardzo czuły punkt dla GNA, mogący zaważyć na jego przyszłości, jak i losach całej Libii. Opozycja, jaką generał buduje wraz ze swoją kliką oraz sprzeciw wobec akceptacji jakiejkolwiek innej władzy nad siłami zbrojnymi, działającej poza jego kontrolą, stanowi największą przeszkodzę w przystąpieniu Izby Reprezentantów do paktu stabilizacyjnego, podpisanego w grudniu.

Problematyczny generał już próbował dokonać zamachu stanu wobec byłego rządu Ali Zajdana. Miao to miejsce zanim zaangażował się w walce z islamskimi terrorystami z Benghazi (w maju miną dwa lata od owych wydarzeń). Generał raz po raz wetował wszystkich kandydatów F. Al-Saradża do piastowania stanowisk w Ministerstwie Obrony, co stało się przyczyną opóźnienia w utworzeniu GNA aż do dzisiaj. Obecnie i pewnie aż do momentu całkowitego zakończenia operacji „wyzwoleńczej” nic nie wskazuje na to, że jego stanowisko wobec polityki rządowej może ulec zmianie.

Zdyscyplinowanie bojówek milicyjnych przez Tymczasową Radę Bezpieczeństwa (hiszp. CTS) w może okazać się jedynie złudzeniem. CTS odpowiedzialny jest za bezpieczeństwo bazy morskiej, kontrolowanej przez F. Al-Saradża, który to z kolei zyskał sobie przychylność Haithama Tayuri, dowódcy drugich trypolitańskich sił zbrojnych, którego wahaniom nastroju towarzyszą zmiany w poparciu jednego rządu lub drugiego. Z CTS powiązane są również siły Abdula Rauf Kara nadzorujące porty lotnicze Mitiga i Ghenewa oraz więzienie Abu Salim. Sukces w reorganizacji bezpieczeństwa narodowego zależy zatem wyłącznie od tego, jak sojusze będą prowadzić negocjacje z muzułmańskimi milicjami. Ta umiejętność to kamień, o który potknął się katastrofalnie A. Zajdan w 2013 roku.

W tej dyplomatycznej konstrukcji brakuje zasadniczego filara – Misraty, rysującej się jako wielka niewiadoma. To miasto-państwo zdobyło tytuł tkającego sieć wpływów po samo centrum Powszechnego Kongresu Narodowego i formowało wraz ze swoimi milicjami równoległe oddziały zbrojne, tzw. Libijską Jutrzenkę (Fayer Libia). Potężne oddziały Misrati Al Sumud zareagowały groźbami ataków zbrojnych na wieść o osadzeniu się F. Al-Saradża w Trypolisie i sprzeciwiały się poparciu GNA przez Radę Cywilną. Jednak ostatnie wydarzenia spowodowały dekoncentrację lidera Al-Sumud – Salaha Badiego. Jak potwierdził były działacz milicji: „Misrata zaatakowałaby Al-Sadżara, ale Salah Badi stwierdził, że nie będzie jedynym przeciwnikiem w tym konflikcie”.

Środowisko międzynarodowe w obecnej sytuacji wciąż widzi szansę na pozytywny rozwój sytuacji. Kraje zaangażowane w konflikt libijski są w stanie udzielić militarnego wsparcia C. Haftarowi w Benghazi (gdzie rada francuska oraz Egipt i Katar zwiększyły swe siły militarne, by kontrolować do 80% miasta). Ich celem jest ustabilizowanie sił na wschodzie i centrum kraju, by wydalić Daesh z Syrty i Sabraty tak szybko, jak tylko F. Al-Sadżar zawnioskuje o międzynarodową pomoc w postaci operacji lotniczych.

Po drugiej stronie morza, Unia Europejska czeka na swoją kolej, aby zaangażować się w operacji „Sophia”. Na przeciw libijskich wybrzeży osadzane są oddziały wojskowe, aby ograniczyć napływ migrantów i uchodźców do Włoch i na Maltę. Rząd Jedności Narodowej również powinien przywrócić Libii wsparcie przy kontroli 4300 km granic. Pozwoliłoby to na ograniczenie handlu ludźmi ze strony przemytników z Nigru, Czadu czy Sudanu, jak i przepływu broni i bojowników z i do obszaru wzdłuż południowych obrzeży Sahary (Sahel). Tereny te zagrożone są okupacją przez Państwo Islamskie, do którego już dołączyły nigeryjski Boko Haram. Spotkanie w Trypolisie z włoskim kapitanem Paolo Serrą, doradcą wojskowym UNSMIL (Misji ONZ w Libii) wskrzesiło szanse na przywrócenie działań misji. Umiejętności F. Al-Sadżara w kierowaniu libijskimi aktorami w politycznym teatrze oraz dążeniach do zamknięcia na zawsze epoki „napiętego optymizmu” mogą przechylić szalę zwycięstwa na stronę stabilnej przyszłości kraju.

Źródło: http://www.esglobal.org/un-futuro-para-el-gobierno-o-un-gobierno-para-el-futuro/
Przekład: Aneta Husejko
Fot. www.thepeninsulaqatar.com

____________________________

1. Corralito – określenie zaczerpnięte z czasów ekonomicznego kryzysu Argentyny w 2001 roku, kiedy to prezydent Fernando de la i Cavallo (członek Komisji Trójstronnej), w ramach uniknięcia bankructwa banków, wprowadzili limity wypłacania pieniędzy z kont do poziomu 250 pesos tygodniowo.

Czytany 2102 razy