poniedziałek, 24 styczeń 2011 19:50

Kornel Sawiński: Białoruskie wybory: nie będzie kolorowej rewolucji

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

flaga_biel_czerwien_biel  Kornel Sawiński

Zakończone w niedzielę 19 grudnia 2010 roku prezydenckie wybory na Białorusi z pewnością odbiegały od standardów demokracji w wersji zachodniej. Według tych standardów, o tym czy wybory są demokratyczne, czy nie decydować ma prozachodniość zwycięzców. Przykładami z ostatnich lat, niech będą Afganistan z Hamidem Karzaiem, czy „niepodległe” Kosowo, z oskarżanym o handel ludzkimi organami Hasimem Taci[1]. geopolityka

Gdy wybiera się tego typu indywidua mamy do czynienia z demokracją, gdy zwycięża Aleksander Łukaszenko wtedy demokracji nie ma. Tak było podczas wyborów prezydenckich w 2005 roku, gdy demokratyczny zachód (USA+UE) jednoznacznie ogłosił, że wybory zostały sfałszowane.

 

Po obecnych wyborach sprawa trochę się skomplikowała. Społeczność międzynarodowa praktycznie w całości (prócz USA) uznała ich wynik[2]. Również niemieccy obserwatorzy przyznać musieli z ciężkim sercem, że do żadnych oszustw wyborczych nie doszło[3].  Jest to kolejny przykład hipokryzji Zachodu. Gdy nie wiadomo o co chodzi, odpowiedź jest banalna: chodzi o pieniądze.

Tuż przed samymi wyborami 17 listopada we Frankfurcie nad Menem odbyło się białoruskie forum inwestycyjne. W targach uczestniczyło 600 (z obu stron białoruskiej i niemieckiej) podmiotów gospodarczych co uznane zostało przez  Ost-Ausschuß der Deutschen Wirtschaft (Komisję Wschodnią Gospodarki Niemieckiej) za wielki sukces i dowód rosnącego zainteresowanie Białorusią w Niemczech i innych krajach UE [4]  Z inicjatywy Komisji Wschodniej utworzone zostało Forum Współpracy Białorusko-Niemieckiej w dziedzinie przedsiębiorczości, celem poprawy obustronnych stosunków gospodarczych. Klaus Mangold przewodniczący Komisji Wschodniej mówił o Białorusi jako: „kraju wykształconych młodych ludzi, pełniącego rolę pomostu między UE a Rosją, kraju z Rosją i Kazachstanem stanowiącego wspólną przestrzeń ekonomiczną dla 170 milionów ludzi." [5] Stronę białoruską reprezentował premier Sergej Sidorski, podpisując 20 umów gospodarczych o wartości 2 miliardów euro. Przykładowo Deutsche Bank i białoruski BPS, podjęły decyzję o powołaniu wspólnego funduszu inwestycyjnego w wysokości 250 mln euro.  Konkretne projekty to np.: dostarczanie technologii przetwarzania odpadów, wyposażenie kliniki w Mińsku przez AJZ Engineering, zbudowanie elektrowni wiatrowej, dostawa nowoczesnych maszyn rolniczych i wiele innych [6]. Przypomnijmy, że najważniejszymi partnerami handlowymi Białorusi są w kolejności w 2009: Rosja - 23,4 mld. dol [7],  Niemcy - 1,3 mld euro[8], i Państwo Środka, z którym Białoruś względnie najszybciej zwiększa współpracę ekonomiczną. Za pierwsze cztery miesiące 2010 roku obroty miedzy Białorusią a Chinami wyniosły 600 milionów dolarów tj. 65% wymiany handlowej za cały 2009 rok.

Aleksander Łukaszenko jest bodaj jedynym z przywódców państw byłego Bloku Wschodniego, który już dawno zrozumiał, że to on ma coś do zaproponowania Zachodowi a nie odwrotnie. To Zachód chce jego banków, firm oraz rynków zbytu, więc on dopuszcza inwestorów, z różnych krajów i systemów chętnych do wchodzenia na rynek na białoruskich warunkach. Stwarza w ten sposób silną konkurencję na swoim rynku. W tej sytuacji zwykle zwyciężają propozycje najlepsze dla Białorusi. Łukaszenko jest dla wielu firm zachodnioeuropejskich gwarantem spokoju i stabilizacji. Warto zauważyć, że tak krytykowana przez wielu Białoruś na dzień dzisiejszy spełnia ekonomiczne kryteria przyjęcia euro. Istnieją ekonomiczne siły na świecie, które decydują (w zależności od koniunktury) o tym, czy wybory są wolne i demokratyczne.  Ulica może skutecznie podważać każde wybory tylko wtedy, gdy będzie mieć poparcie Zachodu. Tym razem poparcie Zachodu zapewnił sobie całkiem jak widać zręcznie Łukaszenko, i to nie on wprowadził w zakłopotanie polityków unijnych ale właściwie opozycyjni, określający się jako pro zachodni kandydaci na prezydenta.  Już sam fakt wystawienia dziewięciu kandydatów, świadczy o tym że nikt z opozycji tak naprawdę nie chciał (nie potrafił?) zachować nawet pozorów walki o władzę.  Obecne wypadki, ofiara „wypałowanych” opozycjonistów nie pójdzie jednak całkiem na marne. Mogą oni liczyć na miękkie poparcie Zachodu w roli gryzących Łukaszenkę po kostkach, ale o żadnym przejęciu przez nią władzy mowy być nie może.

Jak na razie brak jest zamówień na kolejną "kolorową rewolucję", inny czas, inne metody, zresztą "opozycjoniści" jak już ułatwiono im dojście do władzy zupełnie się nie sprawdzili, taki Wiktor Juszczenko czy Micheil Saakaszwili bardzo zawiedli swoich rewolucyjnych reżyserów. Pisze o tym doskonale Michał Kacewicz w Newsweeku jeszcze sprzed wyborów: "Mińsk bez Łukaszenki? Lepiej nie" "Co by się stało, gdyby krytykowany ze wszystkich stron białoruski prezydent nagle ustąpił? Nie są na to gotowe ani Białoruś, ani Europa, ani Rosja." [9]

Przytoczone powyżej szczegółowe dane  dotyczące niemieckich inwestycji na Białorusi, pokazują, że ocena wyborów jest podporządkowana bieżącej koniunkturze politycznej i biznesowi.

Jest to zagadnienie wymagające pogłębionej analizy  (zadanie dla filozofów, czy geopolityków zajmujących się problemami z dziedziny soft power). Prawda jest taka, czy się to komuś podoba czy nie, że zdecydowana większość Białorusinów opowiedziała się po raz kolejny za Aleksandrem Łukaszenką.

______________________________________________________
1 http://www.tvn24.pl/12691,1686313,1,6,rzadowa-mafia-nerkowa,wiadomosc.html
2 http://www.stringer.ru/publication.mhtml?Part=37&PubID=15339
3 http://www.aktuelle-nachrichten-24.de/politik/wahlen-in-weissrussland-polizeiknueppelt-oppositionelle-nieder/
4 http://www.localglobal.de/sixcms/detail.php?id=797882&template_id=3693&_t=news
5 Ibidem, cyt.
6 Ibidem.
7 http://de.rian.ru/infographiken/20101109/257602764.html
8http://www.destatis.de/jetspeed/portal/cms/Sites/destatis/Internet/DE/Content/Statistiken/Aussenhandel/Handelspartner/Tabellen/Content100/RangfolgeHandelspartner,property=file.pdf
9 http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/minsk-bez-lukaszenki-lepiej-nie,69471,1


Czytany 4635 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04