wtorek, 27 listopad 2012 08:30

Konrad Rękas: Powstała Partia Kozaków

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Kazaki  Konrad Rękas

Podczas obradującego w Moskwie kongresu społeczności kozackich i organizacji pozarządowych 24 listopada uchwalono powstanie Kozackiej Partii Federacji Rosyjskiej (KaPRF). Jej przewodniczącym został wicegubernator rostowski, Siergiej Bondariew.

Program partii opiera się na tradycyjnych wartościach kozaków, takich jak patriotyzm, ochrona interesów państwa i moralnych fundamentów społeczeństwa. Według S. Bondariewa misją ugrupowania jest stworzenie warunków do szerszego udziału Kozaków w życiu społecznym i politycznym Federacji, a także przekazywanie opinii środowisk kozackich społeczeństwu i władzom. S. Bondariew podkreślił, że nowa formacja nie zalicza się ani do prawicy, ani do lewicy. – My idziemy prosto! – przemawiał przewodniczący. Oferta ugrupowania nie jest zresztą skierowana wyłączenie do Kozaków, ale do ogółu obywateli Federacji. Kozacka Partia chce teraz rozpocząć prace organizacyjne w terenie i wziąć udział w wyborach we wrześniu 2013 r. W Rosji nikt nie ma wątpliwości, że nowa organizacja (podobnie jak i prężne Kozackie Stowarzyszenie Młodzieży) ma charakter prokremlowski.

Tymczasem także poza Partią – Kozacy organizują się i zdobywają coraz większe wpływy, choćby pełniąc pomocniczą służbę porządkową (jak w Krasnodarze), czy zajmując stanowisko w sprawach społecznych i politycznych (np. skutecznie domagając się zdjęcia z afisza w Petersburgu skandalizującej „Lolity”). Nie wiadomo ile ich dokładnie jest (własne, mocno przesadzone rachunki mówią nawet o 7 milionach członków, zwłaszcza w takich historycznych skupiskach jak Kubań, Terek, Ural, czy Don). Oficjalny rejestr mówi na razie ledwie o 65.573 osobach, które odpowiedziały na apel – obietnicę ze strony władzy wskrzeszenia tradycyjnych okręgów wojskowych i utworzenie pomocniczych wojskowych jednostek kozackich. Plan przewiduje, że do 2020 r. rejestr (np. zapożyczony wprost z historii... Rzeczypospolitej) obejmie 452.424, a docelowo może nawet i 850 tys. osób.

Ich zadania również wydają się mniej lub wyraźniej określone – przede wszystkim jako utrzymanie porządku na Kaukazie i niedopuszczenie do przenikania elementów terrorystycznych (i mafijnych – „czarnych”) do serca Federacji. Cele polityczne wydają się jasne – wszak bractwa kozackie, których przedstawiciele byli honorowymi gośćmi na inauguracji prezydenckiej Władimira Putina wprost domagali się, by dopuścić ich do zgromadzonej na placu Błotnym opozycji – oczywiście z zamiarem „zaprowadzenia w Moskwie porządku”. Kozacy już raz czuli się historycznie winni, że nie uratowali władzy w Rosji przed upadkiem i drugi raz tego samego błędu popełnić nie chcą.

Władza – podobnie jak Cerkiew – odpłaca Kozakom za przywiązanie wychwalaniem cnót kozackich i podkreślanym raz za razem odrębnym statusem tej grupy społeczno-etnicznej. Prezydent W. Putin oficjalnie wspiera organizacje kozackie (do współpracy z którymi delegował m.in. wicepremiera Dymitra Rogozina).

Kozacy są jedną z nielicznych (jeśli nie jedyną) społecznością, której oficjalnie i werbalnie wybaczono historyczne epizody kolaboracji z Adolfem Hitlerem, choć współczesny ethos kształtowany jest wielonurtowo – nie tylko przez odwołanie do kontrrewolucji i prawosławia, ale także np. przez filmy takie, jak nowa, zrealizowana z rozmachem telewizyjna ekranizacja „Cichego Donu”.

Legenda kozactwa jako siły propaństwowej, jednocześnie nic nie tracącej ze swej kultywowanej odrębności znakomicie wpisuje się tak w wizję polityki mocarstwowej i obywatelskiej Kremla, jak i pasuje do „narodowego pytania”, stawianego przez obecnego szefa państwa w jego trzeciej kadencji prezydenckiej. Choć gesty w rodzaju powoływania Partii, czy też demonstracyjnego wciągania Kozaków do władz lokalnych (zwłaszcza na północnym Kaukazie), czy patrolowanie przez nich Krasnodaru (z efektem głównie w postaci wyłapywania ponad 1.300 przypadków chuligaństwa) mają znaczenie głównie symboliczne, to nie sposób zauważyć, że jest to symbolika znajoma, rodem z polityki historycznej Rosji – rzecz jasna w rozumieniu historii imperialnej.

A że jedna z ładniejszych polskich piosenek o wspólnej historii zaczyna się od słów o pędzących przez plac Saski sotniach (wprawdzie czerskieskich, ale zawsze...), więc i my powinniśmy być na ten rodzaj reminiscencji historycznych wyczuleni...

Czytany 4978 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04