wtorek, 06 listopad 2012 08:33

Konrad Rękas: Narodowe przegrupowanie w Rosji?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Rogozin4  Konrad Rękas

Rosyjska scena polityczna ulega przekształceniom. W sytuacji, gdy starający się zachować dystans tak wobec władzy, jak i opozycji Rosyjski Marsz, acz sprawnie zorganizowany – nie zyskał jednak większego poparcia – ruch organizacyjny należy do formacji socjal-patriotycznej. Służyć jej reorganizacji może postępujący rozpad Sprawiedliwej Rosji.

Inicjatywa Marszu czasowo połączyła tradycyjnie skłócone ze sobą kręgi nacjonalistyczne. Podczas niedzielnego pochodu w Moskwie przemawiali m.in. Dymitr Diomuszkin (niegdyś wódz Związku Słowiańskiego a obecnie organizacji „Rosjanie”), Aleksander Biełow (b. przywódca Ruchu Przeciw Nielegalnej Imigracji), Iwan Mironow (członek władz Kongresu Wspólnot Rosyjskich, wiceprzewodniczący Rosyjskiego Związku Wszechnarodowego), Władysław Karabanow i Władymir Jermolajew. Wysłuchało ich jednak tylko ok. 25 tys. skrajnych nacjonalistów, a więc może i nie mniej zaangażowanych aktywistów, niż gromadziła opozycja na placu Błotnym, jednak z pewnością nie tylu, by wywrzeć oczekiwane wrażenie polityczne na władzy. Rosyjskie Marsze odbyły się jednak w kilkudziesięciu miastach i miejscowościach Federacji, maszerowało w nich od 150 do ok. 1.500 ludzi, co przynajmniej pokazuje, iż inicjatywa nie jest ograniczona tylko do stolicy, co jest podstawową słabością zapadników i demokratów. Ci – jeśli chcą wyjść poza Moskwę (albo choćby zmobilizować się w samej stolicy) – zmuszeni są wszak sięgać po aktyw nac-bolski i AKM-owski.

Jak więc się okazuje – polityczny ekstremizm (czy jak kto woli – ideowy puryzm) nie budzą szerszego zainteresowania i wsparcia wśród Rosjan. Większe zainteresowanie mogą natomiast wzbudzić wśród obywateli Federacji polityczne ruchy dokonujące się na styku władzy i opozycji.

Dekompozycji ulega Sprawiedliwa Rosja. Formacjęzorganizowaną przed 6 laty na bazie większej części bloku „Ojczyzna”opuściła właśnie grupa odwołująca się do dawnego ojczyźnianego dorobku. Jeszcze 29 września odbył się w Moskwie zjazd odnowionej partii „Ojczyzna” na czele z deputowanym SR Aleksym Żurawlewem. Nie jest jednak tajemnicą, że odbudowa formacji, która odnotowywała największe sukcesy w latach 2003-2004 to kolejny krok mający na celu poszerzenie zaplecza najaktywniejszego od blisko roku polityka Federacji – wicepremiera Dymitra Rogozina. W 2006 r. przegrał on walkę o „Ojczyznę”, a jej wchłonięcie przez SR miało pozwolić na budowę szerokiej, ale zunifikowanej opcji socjal-patriotycznej. Eserzy spełniali wprawdzie tę rolę, jednak w ciągu ostatnich miesięcy poparcie dla nich zaczęło spadać. „Ojczyźniacy” zaś, podobnie jak i byli członkowie Partii Emerytów Rosji (a wcześniej „Zieloni”) – postanowili wrócić na samodzielną drogę. Wpływ na ich decyzję miały zapewne spory we frakcji parlamentarnej SR, w której dali o sobie znać wybrani z list Sprawiedliwej Rosji zwolennicy bliższej współpracy z komunistami – ale także z „błotnym” Frontem Lewicy.

Lider SR Siergiej Mironow przez ponad miesiąc robił dobre miny do złej gry przekonując, że o rozłamie wśród eserów nie ma mowy. Żurawlew i przywódca „emerytów”, Igor Zotow ucięli to krygowanie, nazywając Sprawiedliwą Rosję „politycznym Frankensteinem”, jej lidera zaś oskarżając o zerwanie pierwotnych umów zjednoczeniowych, despotyzm i marnowanie partyjnych funduszy. Jak podano – odnowiona „Ojczyzna” ma już ok. 50 tys. członków.

Rogozin konsekwentnie zwiększa swoje wpływy – choć w Rosji takie kariery bywają niekiedy gwałtownie przerywane. Obecny wicepremier już jednak przeżył taką odstawkę, spędzoną jako przedstawiciel Federacji przy NATO. Tam wykazał się niezłomnością w krytykowaniu działań i planów Paktu, zaś przed ostatnimi wyborami prezydenckimi udowodnił także swoją przydatność wewnętrzną, skutecznie organizując socjal-patriotów po stronie Władimira Putina. Dla tej części sceny politycznej D. Rogozin zachowuje wiarygodność nie tylko ze względu na swój anty-atlantyzm, ale także pamiętny anty-korupcyjny populizm i determinację w zwalczaniu zapadnickiej prawicy Niemcowa i Czubajsa, przeciw którym nie stronił od akcji i zachowań w Rosji kojarzących się niegdyś z Żyrynowskim, a w Polsce z Lepperem. W rządzie odpowiadając za sektor zbrojeniowy Rogozin rozbudowuje także swe zaplecze społeczne i polityczne. Obok zawsze sobie wiernego Kongresu Wspólnot Rosyjskich – Rogozin wszedł do prezydenckiej Rady ds. Kozactwa, stymulował także powołanie Ochotniczego Ruchu Front Narodowy na rzecz Armii, Floty i Przemysłu Zbrojeniowego. Wicepremier jest także tym rosyjskim politykiem, który jest najbardziej zaangażowany w ochronę rosyjskiej ludności Naddniestrza.

Trudno dziś oszacować, czy „Ojczyźnie” uda się zająć miejsce Sprawiedliwej Rosji, nie mówiąc o ewentualnym zwiększeniu poparcia, jakim cieszyli się socjal-patrioci (w wyborach do Dumy w 2011 r.13,24%, jednak w tegorocznych municypalnych i regionalnych eserom poszło już wyraźnie gorzej – co opisywaliśmy). Z drugiej jednak strony charyzmatyczny Rogozin ma z pewnością większe szanse na trafienie do wyborców, niż nieco kostyczny Mironow. Choć sam wicepremier i część jego zaplecza przy okazji starają się też redefiniować podstawowe pojęcia rosyjskiej polityki (wskazując, że pojęcie „prawicy” zostało zawłaszczone przez pro-zachodnich liberałów), to jednocześnie „Ojczyzna” i jej sojusznicy lokują się jednak po socjalnej stronie sceny partyjnej, to zaś w Rosji oznacza podejście bliższe opcji narodowej i imperialnej. Propagandowo oferta programowa „Ojczyzny” mieści się więc tak w optyce części wyborców komunistycznych, jak i zwolenników formacji nacjonalistycznych. Zdecydowane anty-zapadnictwo  i wszechrosyjskość Rogozinamoże mu zatem pozwolić na poszerzenie bazy i trwały już powrót do rosyjskiej pierwszej ligi politycznej.

Czytany 5135 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04