sobota, 22 listopad 2014 01:00

Konrad Rękas: Majdanu w Tbilisi nie będzie?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

  Konrad Rękas

Czy Irakli Alasnia, zdymisjonowany za korupcję prozachodni minister obrony podzieli los uciekającego przed zarzutami kryminalnymi Micheila Saakaszwilego? Wszystko zależy, czy zdecyduje się powrócić z rozpoczętego właśnie wyjazdu do USA, gdzie zamierza poskarżyć się na niedawnych koalicjantów z Gruzińskiego Marzenia, którzy wyeliminowali Naszą Gruzję – Wolnych Demokratów ze składu obozu rządzącego.

Na Iraklim Alasanii nie ciążą jeszcze bezpośrednie zarzuty, ale prokuratura oskarżyła już kilku wyższych urzędników kierowanego przez niego do niedawna Ministerstwa Obrony: byłego szefa działu zamówień publicznych  Ghlonti Guizota, szefa departamentu technologii komunikacyjnych i informacyjnych Sztabu Generalnego Nugzara Kaiszauri, dyrektor departamentu zamówień  państwowych Giorgię Lobdżanidze, głównego specjalistę w dziale wojskowych zamówień publicznych Arczila Alawidze i szefa zarządu departamentu technologii informacyjnych i komunikacyjnych Sztabu Generalnego Dawida Tsipurię – o przyjęcie łącznie 2,6 mln USD łapówki od firmy Silknet, zwycięzcy przetargu na system łączności w Ministerstwie Obrony. I. Alasania wystąpił w obronie współpracowników, zapewnił publicznie o ich niewinności i ustąpił z rządu, a wraz z nim gabinet opuścili jego najbardziej pro-zachodni i pro-NATO-wscy członkowie: minister spraw zagranicznych Maja Pandżikidze, minister stanu ds Integracji Europejskiej i NATO Aleksi Petriaszwili oraz wiceminister obrony, były ambasador Gruzji przy NATO Lewan Dolidze. Inne dochodzenia dotyczą m.in. korupcji przy przebudowie gmachu ministerstwa obrony oraz dostawach żywności dla wojska, skutkujące masowymi zatruciami wśród żołnierzy. Nasza Gruzja – Wolni Demokraci opuścili koalicję rządzącą, a I. Alasania formalnie stanął na czele bloku, przechodzącego do opozycji – choć jednocześnie zastrzegającego swoją odrębność od będącego obecnie w rozsypce Zjednoczonego Ruchu Narodowego Micheila Saakaszwilego.

Pozorna gwałtowność usunięcia ulubieńców Zachodu nasunęła obserwatorom przypuszczenie, że problemy korupcyjne stanowią tylko pretekst do rozprawy z I. Alasanią, pełniącym dotąd rolę gwaranta, że Gruzja nie zmieni swego proatlantyckiego kursu geopolitycznego, co wyraźnie było coraz mniej zgodne z linią realizowaną przez współpracowników Bidziny Iwaniszwilego, kierujących państwem i rządem. Faktycznym przedmiotem ostatecznej rozgrywki w ramach Gruzińskiego Marzenia – była kwestia baz NATO w Gruzji. Na wrześniowym szczycie Paktu w Walii poinformowano o utworzeniu na Zakaukaziu dwóch ośrodków szkoleniowych dla sił walczących w Syrii zarówno z Państwem Islamskim, jak i rządem Baszara al-Asada. Było to logiczne zwieńczenie linii geopolitycznej I. Alasanii. Niemal natychmiast jednak premier Irakli Garibaszwili wydał oświadczenie zapowiadające „tylko formalny” udział Gruzji w nowej koalicji antyterrorystycznej przeciw Państwu Islamskiemu i skupiający się na humanitarnych aspektach pomocy dla Syrii. Również M. Pandżikidze zmuszona była zaprzeczyć udziałowi Gruzinów w szkoleniu syryjskich rebeliantów. I. Alasania kontynuował jednak objazd stolic natowskich, zapewniając o niezmienności atlantyckiego wyboru Tbilisi – a w tym czasie prokuratura miała już na widelcu jego podwładnych.

Ekspremier B. Iwaniszwili już po dymisji spotkał się z I. Alasanią, a premier I. Garibaszwili zapewniał, że nie widzi przeszkód dla powrotu Naszej Gruzji – Wolnych Demokratów do koalicji rządzącej. Jednocześnie jednak, podobnie jak prezydent Giorgi Margwelaszwili – nie wykluczył przedterminowych wyborów parlamentarnych, w których wg wszystkich sondaży – Gruzińskie Marzenie może odnieść miażdżące zwycięstwo nad podzieloną i skłóconą opozycją prozachodnią.

W tej sytuacji na ratunek swemu kolejnemu już faworytowi pospieszyli Amerykanie i ich podwładni. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg jeszcze u progu kryzysu rządowego w Gruzji zapewniał o woli Paktu przyjęcia nowego członka „po spełnieniu kryteriów” – powtarzając przy tym ustalenia z Walii, co w Tbilisi zostało uznane za warunek i próbę umocnienia pozycji I. Alasanii. W odpowiedzi premier I. Garibaszwili powtórzył deklarację o niezmienności proatlantyckiego kierunku polityki gruzińskiej, skupiając jednocześnie na „bolesnych skutkach i poświęceniach” jakie są z nim związane. Samemu eksministrowi nic to już jednak nie pomogło, postanowił więc interweniować wyżej – albo ratować się przed ewentualną groźbą uwięzienia.

20 listopada I. Alasania poleciał do USA „na spotkanie z przedstawicielami departamentu stanu”.

Czytany 3888 razy