sobota, 08 luty 2014 11:34

Konrad Rękas: Jarmark Euromajdan - pierwsze refleksje

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

bandera-na-majdanie  Konrad Rękas

Przybyszy z Polski (w tym uczestników misji studyjnej Europejskiego Centrum Aanliz Geopolitycznych do Kijowa), na placówkach Euromajdanu najpierw uderzą zapewne wszechobecny brud i portrety Stepana Bandery. Jednak nie one są przecież najważniejszymi elementami tego zjawiska socjo-politycznego.

Po pierwsze jest oczywistym, że ten jarmark dla mediów i turystów jest czymś schyłkowym i obcym w ciele wielomilionowej metropolii, w której wskutek blokad jest prawdzie trochę więcej korków, ale życie toczy się całkowicie normalnie. Wszak główna ulica Kijowa – Chreszczatik – i tak zawsze była raczej na pokaz, niż stanowiła faktyczne serce żywego miasta.

Po drugie zaś – gdyby taka była wola władz Ukrainy, to te cyrkowe „barykady” i grupki aktywistów, wieszających na namiotach szumne szyldy „centrum”, „koordynacja”, „komendantura” – można byłoby usunąć bez nadmiernego wysiłku i nadużywania przemocy w ciągu najdalej paru godzin. Lunapark na Majdanie jest ewidentnie tolerowany – czyli na coś obecnemu prezydentowi państwa potrzebny, co potwierdza tezę o podwójnej grze Wiktora Janukowycza. Także – wciąż prowadzonej grze z Moskwą, tak bowiem można odebrać od dawna planowaną, a przeprowadzoną niby to jako ustępstwo wobec opozycji, dymisję premiera Mykoły Azarowa. Jeśli jego następcą faktycznie zostanie Serhij Arbuzow – oznaczać to będzie, że klan doniecki i prezydent osobiście nie słabną, ale wzmacniają swoje rządy, w dodatku zaznaczając, że będą one sprawowane w mniejszej niż dotychczas (a i tak przecież niewielkiej) pośredniej zależności od Moskwy.

Po trzecie – sami protestujący. Młodzież wydaje się ulegać tym samym hasłom, którymi neutralizowano w Polsce przed 10 laty wyborców centroprawicy. – Jesteśmy wielkim, potencjalnie bogatym krajem, z wielkim potencjałem, najlepszymi ziemiami, położeniem geopolitycznym do wykorzystania i silnym przemysłem, w dodatku położonym w geograficznym sercu Europy. Na pewno odegramy w Unii Europejskiej znaczącą rolę i zajmiemy należne nam miejsce! – opowiadał mi młody chłopak w jednym z namiotów Majdanu. Kiwałem smutno głową, bo to samo słyszałem od takich samych chłopców myślących, że Polska może powiedzieć Unii „tak, ale...”, a potem ograć Brukselę.

Podobnie jak w Polsce – ukraiński przemysł, a zwłaszcza rolnictwo stanowią, z punktu widzenia Komisji Europejskiej, zbędne obciążenie dla obszaru planowanego jako rynku zbytu i źródła taniej siły roboczej. Równie smutno znajome były argumenty socjalne, podnoszone zwłaszcza przez starszych „partyzantów” (jak o sobie mówili, zresztą niekiedy powołując się raczej na gen. Sidora Kowpaka, niż na S. Banderę...). – Oni już z nas zrobili rynek zbytu! Wy w Polsce korzystacie z UE, u was pralka kosztuje 100 euro, a u nas 300. Wiadomo, kto kradnie różnicę! – wołali i tak, jak Polacy przed dekadą, nie chcieli zrozumieć, że stowarzyszenia czy wstąpienie do UE nie oznacza automatycznie, że „będzie jak na Zachodzie”, ani nawet, że dzieci i wnuki będą mogły rzucić się do pracy do „starej Unii” i przesyłać dziadkom zarobione euro jako prawdziwe emerytury.

Euromajdan nie rozwiązuje żadnych realnych problemów Ukrainy i Ukraińców, ani też jednak w istocie ich nie tworzy, będąc tylko narzędziem w rozgrywkach wewnętrznych oraz niemrawej grze, którą trochę od niechcenia zdają się ze sobą prowadzić Moskwa i Waszyngton. To show, w który wierzą już chyba tylko nieliczni polscy telewidzowie – bo już raczej nie manipulujący nimi „dziennikarze” i politycy. Nawet bowiem sami uczestnicy – są tylko elementem typowej dla Ukrainy komercjalizacji życia politycznego – czyli tego, że nikt nic nie robi tu za darmo: od prezydenta, przez oligarchę, tituszkę – po „partyzanta”. Jak więc ten cyrk można traktować poważnie?

Oczywiście, to co zdarzy się później – poważne jak najbardziej już będzie, ale dlatego, że będzie to skutek działań profesjonalistów, a nie nisko płatnych amatorów z Euromajdanu i ich nieco wyżej zapewne opłacanych zleceniodawców.

Czytany 5585 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04