środa, 29 czerwiec 2016 07:28

Kirył Guba: Rosyjski Krym: problemy, zagrożenia i wyzwania

Oceń ten artykuł
(37 głosów)

Kirył Guba

Poważnym wyzwaniem dla Rosji jest wojna informacyjna, wywołana przeciw niej przez Zachód. Amerykańscy stratedzy-„szachiści" i ich kijowscy pomocnicy są szczególnie zainteresowani tym, żeby wyrządzić Rosji szkodę właśnie na Krymie. Siły zewnętrzne próbują zachwiać sytuacją na Krymie za pomocą oddziaływania informacyjno-psychologicznego.

Równo po 60 latach od przekazania obwodu krymskiego ze składu RFSRR do USRR, półwysep powrócił do ojczystej przystani. Wrócił przy tym pokojowo, bez rozlewu krwi i zgodnie z normami prawa międzynarodowego. Stało się to aktem powrotu sprawiedliwości historycznej i prawowitości, naruszonej w 1954 roku, kiedy to Rada Najwyższa ZSRR przyłączyła Krym do Ukrainy z naruszeniem procedury prawnej i bez wzięcia pod uwagę opinii mieszkańców półwyspu. Po zakończeniu fazy ponownego włączenia nastąpił okres przejściowy, kiedy to Krym przygotowywał się do wejścia do Rosji, a Rosja - do przyjęcia i "przetrawienia" nowego regionu. Naturalnie, powrót do Rosji nie oznaczał, że rano 19 marca 2014 roku mieszkańcy półwyspu obudzili się w krainie mlekiem i miodem płynącej i nastąpiła świetlana przyszłość. Świąteczna euforia stopniowo opadała, a na pierwszy plan wysuwały się kłopoty i trudności związane z adaptacją do nowego porządku i realiów życia w nowym państwie. Jednak to wszystko, to tylko drobne życiowe sprawy.

Pomimo tego rosyjski Krym spotkał się z mnóstwem naprawdę poważnych problemów, wyzwań i zagrożeń. Jedne pojawiły się w czasie ukraińskiego zwierzchnictwa nad półwyspem, inne były sztucznie wywołane przez Kijów już po „wiośnie krymskiej". Do pierwszej kategorii można zaliczyć wysoki poziom korupcji w środowisku urzędniczym, niedobór wykwalifikowanej kadry administracyjnej, zły stan sieci krymskich dróg, niski poziom rozwoju usług turystycznych itp. Problemy drugiego typu, to niegodziwe działania Ukrainy, zgodne z zasadą „zaszkodzić Rosji to zwycięstwo, a zaszkodzić jej na Krymie to podwójne zwycięstwo”. W najbardziej jaskrawy sposób przejawiało się to w próbach naruszenia przez kijowską klikę rządzącą warunków bytowych nowego rosyjskiego regionu za pomocą wszelkich możliwych blokad.

Blokady jako czynnik przyspieszający integrację Krymu i FR

Jak pamiętamy, Kijów próbował ukarać Krym zablokowaniem dostaw wody z Dniepru z Kanału Północnokrymskiego, paraliżem sieci transportu i handlu z półwyspem, odłączeniem go od systemu zaopatrzenia w energię. We wszystkich tych aspektach uzależnienie Krymu od Ukrainy było czynnikiem krytycznym. W rezultacie, niektóre intrygi Kijowa stały się dla Krymu bolesne i zaskakujące, choć można było lepiej się do nich przygotować. Na przykład, groźby o odłączeniu dostaw energii elektrycznej na półwysep były przekazywane przez kręgi ukraińskich władz zaraz po przyłączeniu Krymu do Rosji, jednak po wysadzeniu konstrukcji wsporczych linii elektroenergetycznych przez terrorystów okazało się, że na półwyspie nie było wystarczających rezerw paliwa i odpowiedniej liczby zapasowych generatorów.

Wbrew nadziejom zaborców, którzy przejęli władzę na Ukrainie, i ich kuratorów zza oceanu, zerwanie związków Ukrainy i Krymu nie doprowadziło do nastąpienia na półwyspie suszy, głodu i beznadziejnej ciemności. Moskwa z powodzeniem pracuje nad tym, aby te szalone blokady ze strony Ukrainy Krym przeżył jak najlżej. Co tyczy się najtrudniejszego problemu – energetyki, to na Krymie trwa budowa dwóch nowych elektrowni cieplnych, a za chwilę będzie miało miejsce uruchomienie drugiej linii mostu energetycznego z Kraju Krasnodarskiego, który zapewni regionowi dostęp do rosyjskiej energii elektrycznej. W dodatku do końca roku powinien być doprowadzony rurociąg gazowy na Krym z regionu Kubania o mocy przesyłowej 2,2 mld m3 rocznie, z którego paliwo będzie wykorzystywane do pracy nowych krymskich elektrowni cieplnych. W rezultacie już w niedługim czasie problem deficytu prądu dla półwyspu zostanie zamknięty raz na zawsze.

Oficjalnie, podtrzymując blokadę handlową, zainicjowaną przez różnych aktywistów-ekstremistów, Ukraina „strzeliła w kolano" swoim własnym rolnikom. W rezultacie rosyjscy producenci żywności w pełni wypchnęli ukraińską produkcję z krymskiego rynku. Pójdźmy dalej. Decyzja Kijowa o paraliżu sieci transportu z Krymem także doprowadziła do tego, że ruch pasażerski szybciej przestawił się na kontynentalną Rosję za pomocą transportu powietrznego i morskiego. Wielokrotnie zwiększyła się przepustowość lotniska w Symferopolu i przeprawy promowej w Cieśninie Kerczeńskiej, które pobiły swoje radzieckie rekordy w liczbie przewiezionych pasażerów. Została też przeprowadzona rekonstrukcja portu „Krym", zwiększono częstotliwość rejsów promów pasażerskich. Na symferopolskim lotnisku zbudowano nowy terminal. Jeszcze jeden terminal i droga startowa pojawią się do 2018 roku.

Jednak problem połączenia transportowego Krymu i spełnienia potrzeb ruchu pasażerskiego może w pełni rozwiązać tylko budowa mostu nad Cieśniną Kerczeńską, który skomunikuje półwysep z Rosją kontynentalną. Wzniesienie tej ogromnej inżynieryjnej budowli jest bez przesady strategicznym zadaniem państwa na Krymie. W połowie lutego do dokumentacji projektowej karczeńskiego punktu transportowego dołączono pozytywną opinię organów nadzoru budowlanego, a w tym miesiącu wystartowały prace, mające na celu wbijanie pali, na których zostanie ułożonych 595 opór przyszłego 19-kilometrowego supermostu drogowo-kolejowego. Wg oficjalnych szacunków, już w pierwszym roku eksploatacji (2019 r.) natężenie ruchu na moście wyniesie 12,8 tys. samochodów i 47 par pociągów na dobę, a w latach 2025–2026 przekroczy 21 tys. samochodów i 50 par pociągów.

Wyraźnie widać, że wrogie działania ze strony Kijowa doprowadziły do zerwania ostatnich więzów łączących Krym z Ukrainą i przyspieszyły integrację półwyspu z Rosją. W każdym razie, nazwanie tego dążeniem do szybszego powrotu półwyspu pod kontrolę Kijowa jest po prostu śmieszne. Dziś można z pewnością potwierdzić, że Krym już sobie poradził z negatywnymi skutkami problemów związanych z blokadami Ukrainy. Byłoby to jednak nierealne bez pomocy „wielkiej ziemi". Lecz na tym kłopoty Krymu się nie kończą.

Koszty sankcji i bezcenne nabytki

Określone trudności Krym odczuwa na skutek polityki Zachodu, który odmówił uznania półwyspu za część Rosji i wprowadził specjalny „krymski pakiet" sankcji. Wielkie rosyjskie banki i firmy boją się tych ich i odmawiają otwierania na Krymie swoich oddziałów. W dodatku USA i UE wprowadziły zakaz eksportu towarów, technologii i usług na Krym, a także na import z Krymu. Oprócz tego na terytorium półwyspu istnieją problemy z korzystaniem z międzynarodowych systemów płatniczych. Z powodu tego, że Waszyngton, Bruksela i ich satelity uparcie określają Krym jako okupowane terytorium Ukrainy, zajście do krymskich portów handlowych albo turystycznych statków zagranicznych jest doprowadzone do minimum, a sami mieszkańcy półwyspu doświadczają trudności z wyrobieniem szengeńskich wiz.

Jednak wiele niedogodności i ograniczeń udaje się obejść. Na przykład władze Krymu informowały o istnieniu mechanizmów uniknięcia sankcji Zachodu we współpracy z zagranicznymi inwestorami, którzy chcą realizować na półwyspie swoje projekty. A mają w nich swój interes, co można wywnioskować z częstotliwości wizyt na Krymie zagranicznych delegacji biznesmenów i deklarowanych przez nich zamiarów. Na przykład, Hindusi chcą zbudować na Krymie zakład leczniczy, Izraelczycy – centrum leczenia zachorowań onkologicznych, mieszkańcy Iranu wyrazili chęć inwestycji w wydobycie i przeróbkę ropy naftowej, francuski bizmesmen Philippe de Villiers założy na półwyspie historyczny park rozrywki „Carogród".

Częściowo taki wzrost zainteresowania wyjaśnia się tym, że na Krymie wprowadzono swobodną strefę ekonomiczną, której uczestnicy mogą skorzystać z ulg podatkowych i mają zapewnione warunki strefy wolnocłowej. W szerszym kontekście zainteresowanie inwestorów oznacza, że rosyjski Krym jest postrzegany jako stabilny region, gdzie warto inwestować. Zresztą nie będziemy sami siebie okłamywać i mówić, że podstawą ekonomicznego wzrostu Krymu będzie napływ kapitału zagranicznego. Głównym krymskim inwestorem są rosyjscy przedsiębiorcy i firmy. W tym miejscu nie zaszkodzi wspomnieć, że nawet w czasie, gdy Krym przebywał w składzie Ukrainy i nie było żadnych sankcji, stan inwestycji zagranicznych na półwyspie z krajów Dalekiego Wschodu był bardzo niski.

Tak czy inaczej, sankcje obłudnego świata zachodniego nie sprawiają, że sytuacja na półwyspie staje się fatalna i pozbawiona perspektyw. A i pewne niedogodności można wytrzymać. Przecież wraz z powrotem do Rosji mieszkańcy Krymu otrzymali coś nieporównywalnie bardziej cennego – wolność, bezpieczeństwo i pewność dnia jutrzejszego.

Zaprzyjaźnić się z Tatarami krymskimi

Niełatwym zadaniem dla Moskwy stało się zbudowanie relacji z Tatarami krymskimi. Będziemy mówić otwarcie: przytłaczająca większość przedstawicieli tego narodu początkowo skrajnie negatywnie lub z trwogą przyjmowała wejście Krymu w skład Rosji. Bez wątpienia jest to związane z historyczną pamięcią Tatarów krymskich, dotyczącą wojen Chanatu Krymskiego z Imperium Rosyjskim i deportacji na rozkaz Józefa Stalina w 1944 roku. Jednak głównym winowajcą uprzedzeń wielu Tatarów krymskich wobec Rosji jest tzw. Medżlis Narodu Krymskotatarskiego. Przez ponad 20 lat ta niezarejestrowana radykalna etnokratyczna organizacja pod kuratelą Zachodu i Turcji zaszczepiała w Tatarach krymskich strach i nienawiść do Rosji. Część Tatarów krymskich posłuchała wezwań nielegalnego stowarzyszenia do bojkotu ogólnokrymskiego referendum z 16 marca, a innych przedstawiciele organizacji zmusili do tego poprzez otwarte groźby. Niemało było też i tych Tatarów, którzy wbrew członkom zrzeszenia i pogróżkom ekstremistów wzięli udział w plebiscycie terytorialnym.

Dziś z byłego destrukcyjnego wpływu organizacji na Krymie nie pozostało ani śladu, jego przywódcy zostali odsunięci na margines społeczny, stając się odszczepieńcami w oczach własnego narodu. Aby ostatecznie pozbyć się tego problemu, prokuratura krymska zwróciła się do sądu z wnioskiem o uznanie medżlisu za organizację ekstremistyczną i zakazanie jej działalności na terenie FR. W tym samym czasie, po połączeniu Krymu z Rosją, pojawiło się niemało krymskotatarskich liderów i organizacji, które są zorientowane na konstruktywną współpracę z władzą i działalność twórczą wraz z innymi narodami półwyspu.

Rosja osiągnęła znaczące sukcesy we wzajemnych stosunkach z Tatarami krymskimi. W tym celu zrobiła dwie rzeczy: zademonstrowała chęć przestrzegania zasady mówiącej o tym, że prawo jest jedno dla wszystkich bez względu na przynależność narodową, a także w swoich działaniach udowodniła, iż jest gotowa uwzględniać interesy i rozwiązywać zastane problemy narodu krymskotatarskiego. W tym miejscu należy wspomnieć o dekrecie Władimira Putina o rehabilitacji deportowanych narodów, przeznaczeniu na potrzeby Tatarów krymskich 10 mld rubli w ramach Federalnego Celowego Programu ds. Rozwoju Krymu i Sewastopola, budowie bloków mieszkalnych dla repatriantów, uznaniu języka krymskotatarskiego za jeden z trzech języków urzędowych republiki, stworzeniu krymskotatarskiej publicznej telewizji i radiostacji, wprowadzeniu tatarskich przedstawicieli do republikańskich organów władzy i itp.

Przy tym wszystkim Ukraina i Turcja, we współpracy z USA, starają się rozegrać „krymskotatarską kartę" przeciwko Rosji. Początkowo chciano wykorzystać Tatarów krymskich jako narzędzie do antyrosyjskich prowokacji i czynnik destabilizacji na rosyjskim Krymie. Postawili na wzniecanie na Krymie międzynarodowego konfliktu i prowokowanie konfrontacji między Tatarami krymskimi a Moskwą. Kiedy stało się jasne, że to nieskuteczne i ludzie nie chcą być uczestnikami złowieszczych awantur, wrogowie Rosji zaczęli tworzyć w graniczących z Krymem regionach Obwodu chersońskiego pseudotatarską enklawę pod egidą medżlisu. Mają w tym określony cel – stworzenie ogniska napięcia na granicach rosyjskiego Krymu, aby potem przenosić je na półwysep. Nawiasem mówiąc, nie tak dawno pojawiła się informacja o obecności w Obwodzie chersońskim tureckich instruktorów wojskowych, którzy szkolą śmiałków przyszłego tatarsko-muzułmańskiego batalionu imienia Nomana Czelebidżihana.

Celowa koncentracja uzbrojonych band przy granicy Krymu nie może nie wzbudzać podejrzeń Rosji. Oczywiste jest, że w sytuacji poważnych dążeń w stosunku do Krymu Moskwa będzie miała podstawy do zbrojnego rozgromienia chersońskiego „gniazda os". W tym miejscu warto wspomnieć, że w Dżankoju rotacyjnie stacjonują pododdziały desantowo-szturmowe z Rosji kontynentalnej, a do lat 2017–2018 zostanie tam sformułowany stały batalion desantowy. Wszystko to powinno być przestrogą dla zapaleńców po drugiej stronie granicy, którzy grożą odbiciem Krymu i chcą, aby był ukraiński, tatarski lub bezludny.

Aspekt muzułmański

Z krymskotatarską tematyką nierozerwalnie związany jest aspekt muzułmański, w którym Rosja także spotkała się z określonymi trudnościami. Po wcieleniu Krymu stały przed nią dwa zadania: oczyścić region z adeptów ekstremistycznych islamskich sekt i ustanowić współdziałanie z główną muzułmańską scentralizowaną organizacją półwyspu – Duchowego Zarządu Muzułmanów Krymu (DZMK).

Dzięki pracy rosyjskich służb specjalnych, wpływy radykalnych muzułmanów na Krymie zostały zmarginalizowane, a ich wytrwali stronnicy znajdują się pod obserwacją odpowiednich organów. Trwa proces wykrycia i neutralizacji radykalnego muzułmańskiego podziemia. Tak, w styczniu 2015 roku w Sewastopolu i w lutym tego roku w Republice Krym były aresztowane grupy aktywistów zakazanej w Rosji organizacji terrorystycznej Hizb at-Tahrir, którzy są obecnie sądzeni na podstawie artykułu 205 Kodeksu postępowania karnego Federacji Rosyjskiej „Organizacja działalności organizacji terrorystycznych i uczestnictwo w działalności takiej organizacji".

Budowanie wzajemnego zrozumienia i współpracy z Duchowym Zarządem Muzułmanów Krymu nieco utrudniało to, że organizacja religijna znajdowała się pod kontrolą antyrosyjskiego medżlisu. Niemniej szef duchownego zwierzchnictwa mufti hadżi Emirali Ablajew zaraz po przyłączeniu Krymu do Rosji zaczął współpracować z kierownictwem republiki, a na przełomie zeszłego i obecnego roku zerwał stosunki z przywódcami medżlisu Refatem Czubarowem i Mustafą Dżemilewem. Duchowne zwierzchnictwo wydało fatwę (muzułmańską normę prawną) zakazującą muzułmanom uczestnictwa w batalionie odpychającego Lenura Islamowa, a stronnicy medżlisu oskarżyli E. Ablajewa o współpracę z okupantami i podjęli decyzję o założeniu pewnego równoległego krymskiego muftiatu w Kijowie.

A przy tym dziś pewien strach wzbudza ten fakt, że z muzułmańskich scentralizowanych organizacji Rosji partnerem i opiekunem DZMK została Rada Muftich Rosji z jej dalece niejednoznaczną renomą. Podporządkowane Radzie Muftich muzułmańskie wspólnoty były wplątane w propagandę ekstremistycznych idei i kontakty z zakazanymi ugrupowaniami. Godne uwagi jest to, że Rada Muftich Rosji utrzymuje kontakty z takimi organizacjami jak Ogólnoukraińskie Stowarzyszenie Organizacji Społecznych „Alraid”, którą eksperci uważają za filię grupy terrorystycznej Bracia Muzułmańscy. Na rosyjskim Krymie przedstawicielstwo OSOS „Alraid” dziwnym trafem zarejestrowało się pod niewinną nazwą Stowarzyszenie Wspierania Rozwoju Socjalnych i Kulturowych Projektów na Krymie „Twórczość", a w toku rewizji w końcu stycznia funkcjonariusze służb ścigania skonfiskowali w jednym z należących do niej budynków ekstremistyczną literaturę.

Na dzień dzisiejszy w stosunkach władz rosyjskich i muzułmańskiej wspólnoty Krymu nie ma żadnych istotnych problemów. W większości muzułmanie Krymu zapisali się do ummy Rosji i stali się jej częścią. Moskwa, mając ogromne doświadczenie we współżyciu i współpracy z narodami muzułmańskimi, na poważnie zajęła się rozwiązaniem aktualnych problemów muzułmanów krymskich i stworzeniem komfortowych warunków do rozwoju religii mahometańskiej na półwyspie. I tak w Symferopolu zaczęła się długo oczekiwana budowa Meczetu Katedralnego Krymu, w Bakczysaraju jest planowane otwarcie uniwersytetu muzułmańskiego, krymskim pielgrzymom istotnie zwiększono ilość limitów przeznaczonych na odbycie hadżdżu i na koszt budżetu pokryto wydatki na transport, a muzułmańskie święta Id al-Fitr i Id al-Adha zostały ogłoszone na Krymie dniami wolnymi.

Krym celem ataków informacyjnych

Poważnym wyzwaniem dla Rosji jest wojna informacyjna, wywołana przeciw niej przez Zachód. Amerykańscy stratedzy-„szachiści" i ich kijowscy pomocnicy są szczególnie zainteresowani tym, żeby wyrządzić Rosji szkodę właśnie na Krymie. Zgodnie z zamysłem przeciwników, zombirowanie świadomości krymskiej ludności w połączeniu z innymi metodami pomoże podważyć autorytet rosyjskiego kierownictwa w całym kraju, a szczególnie w oczach mieszkańców Krymu. A zatem siły zewnętrzne próbują zachwiać sytuacją na Krymie za pomocą oddziaływania informacyjno- psychologicznego.

Rozumiejąc, że w przestrzeni informacyjnej Krymu w pełni przeważało rosyjsko-patriotyczne podejście w interpretacji wydarzeń w kraju i na świecie, a wprowadzenie wywrotowych działań w krymskich środkach masowego przekazu stało się praktycznie niemożliwe, kuratorzy zza oceanu przestawili aktywność swoich agentów informacji na informacyjno-komunikacyjne platformy internetowe – portale społecznościowe, blogi, komunikatory i wymianę plików. Zresztą przygotowywali się do tego o wiele wcześniej. Jeszcze w latach, gdy Krym znajdował się w składzie Ukrainy, amerykańskie struktury państwowe i fundusze szczodrze finansowały prowadzenie różnych „szkoleń blogerów" zorientowanych na poruszanie tematów społeczno-politycznych. W konsekwencji wielu z tych blogerów stało się żołnierzami wojny informacyjnej i wpisało się w wielki front antyrosyjski.

Godne uwagi jest to, że w maju zeszłego roku Waszyngton nagle złagodził sankcje w stosunku do Krymu i pozwolił swoim firmom z branży IT dostarczać mieszkańcom Krymu oprogramowanie komunikacyjne, przeznaczone do pracy w sieciach społecznościowych. W Departamencie Handlu Stanów Zjednoczonych wyjaśniono, że pojawienie się wśród mieszkańców Krymu tego oprogramowania pozwoli na zmniejszenie stopnia kontroli Moskwy nad sferą informacyjną. Z tego powodu były starszy doradca ds. innowacji sekretarza stanu USA Alec Ross otwarcie przyznał: „To, co robimy leży w interesie i USA, i Ukrainy, dlatego że na Krymie i na wschodzie Ukrainy pojawią się technologie i platformy medialne, których Rosja nie będzie mogła kontrolować".

Obecnie właśnie poprzez internet są prowadzone podstawowe działania adresowane do opinii publicznej, które mają na celu jej zaniepokojenie i nastawienie przeciwko rosyjskiej władzy państwowej. W sieciach społecznościowych pojawiło się mnóstwo stron i grup, do których wciągana jest krymska młodzież, próbuje się zrobić jej pranie mózgu i nastroić przeciw Rosji. Dodatkowe niebezpieczeństwo polega na tym, że poprzez sieci społecznościowe odbywają się próby werbowania młodych ludzi do struktur ukraińskich formacji neonazistowskich i grupy terrorystycznej Państwo Islamskie (zakazana w RF postanowieniem Sądu Najwyższego). Tymczasem należy podkreślić, że w przytłaczającej większości mieszkańcy Krymu demonstrują znaczną odporność na wrogą propagandę i nie poddają się jej.

Osobliwe jest to, że podstawowe dywersje informacyjne przeciwko Krymowi nie pochodzą z terytorium USA czy Turcji, a z Ukrainy, której władza zresztą jest w pełni posłuszna zachodnim marionetkarzom. W Kijowie jawnie i bez rad Wuja Sama zaczęto zwracać większą uwagę na komponent informacyjny w jego antyrosyjskiej linii. Niedawno minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin nazwał jednym z kluczowych elementów ukraińskiej strategii powrotu Krymu informacyjne oddziaływanie na mieszkańców Krymu, a w szczególności wpojenie im poczucia braku perspektyw i beznadziejności przy rosyjskim statusie półwyspu.

Pokrótce przeanalizujemy, jaka broń jest wykorzystywana w wojnie informacyjno-psychologicznej przeciw Rosji w kierunku Krymu. Jedną z nich jest strona internetowa „Krym. Realia" – projekt służby ukraińskiej na rzecz amerykańskiego radia „Swoboda”. To największe ognisko antyrosyjskiej propagandy, działające w przestrzeni informacyjnej Krymu. Oprócz strony internetowej do projektu „Krym. Realia" włącza się cotygodniowy program o tej samej nazwie na ukraińskim kanale informacyjnym „24" i codzienną audycję radiową, której sygnał jest odbierany również na Krymie. Oprócz projektu „Krym. Realia" rolę głośnych tub wrogiej propagandy w stosunku do Krymu wypełniają agencje informacyjne „Głos Krymu", „Wydarzenia Krymu", „Wiadomości krymskie" (QHA), portal „15 minut", internetowe wydanie „Na celowniku", cotygodniowy program „Hromadske. Krym" w telewizji internetowej Hromadske.tv, Czarnomorska Telewizja i Radio i krymskotatarski kanał telewizyjny ATR wyżej wspomnianego L. Islamowa. Przytłaczająca większość albo wszystkie te antykrymskie „bomby informacyjne" wprost lub pośrednio są finansowane przez zachodnie fundusze i działają daleko poza granicami Krymu.

Pomimo działalności tzw. środków masowego przekazu, Krym jest obiektem analiz ze strony mnóstwa zjednoczonych uświadamiaczy-grantobiorców. Wśród nich należy wymienić inicjatywę społeczną „Krym. SOS”, centrum informacyjne „Free Crimea", organizację społeczną „Krymskie Centrum Współpracy Biznesowej i Kulturalnej ‘Ukraiński Dom’”, centrum edukacji obywatelskiej „Almenda", Sieć Gabinetów Prawnych Krymu i inne. Wszystkie te organizacje mają identyczne cele i zadania: powiadomienie pokojowej i ukraińskiej społeczności o sytuacji na Krymie, „sprzeciw wobec rosyjskiej blokady informacyjnej", podtrzymanie zainteresowania problemem „deokupacji" Krymu, mobilizacja lojalnych ludzi na Krymie i przyciągnięcie ich w charakterze ukraińskich agentów uwagi. Prawie wszystkie te organizacje są ze sobą ściśle powiązane i mają wspólne źródła finansowania, takie jak Fundacja Odrodzenie Georga Sorosa, Narodowy Fundusz Wspierania Demokracji (NED), Agencja USA na rzecz Rozwoju Międzynarodowego (USAID), Międzynarodowy Instytut Republikański Johna McCaina (IRI), a także ambasady Kanady i krajów europejskich.

Na szczególną uwagę zasługują dwie organizacje zajmujące się dezinformacją na temat sytuacji na Krymie pod pretekstem obrony praw człowieka – Krymska Misja Terenowa ds. Praw Człowieka i Stowarzyszenie Obrony Praw Konsumenta „Kontrola Społeczna" (ОЗПП). Pierwsza po wpisaniu przez Radę Federacji na „patriotyczną stop-listę" postanowiła zreformować swoją działalność i w celu wprowadzania w błąd agencji nadzorczych rozdzieliła się na kilka stowarzyszeń – Krymską Grupę Terenową, Inicjatorską Grupę ds. Praw Człowieka na Krymie i Terenowe Centrum ds. Praw Człowieka. Druga wyróżniała się w zeszłym roku publikacją akurat na początku sezonu kurortowego „Porady dla rosyjskich turystów, którzy jadą na wakacje na Krym". Rekomendowali w niej rosyjskim wczasowiczom wjeżdżanie na półwysep tylko przez Ukrainę zgodnie z zezwoleniem władz w Kijowie, strasząc w przeciwnym wypadku prześladowaniami w momencie wjazdu na Ukrainę a nawet... wszczęciem międzynarodowego śledztwa. Zaraz po publikacji porad przewodniczący Stowarzyszenia Obrony Praw Konsumenta „Kontrola Społeczna" Michaił Anszakow potwierdził pierwsze wrażenie o sobie, wnosząc do Sądu Konstytucyjnego zażalenie na prawo o włączeniu Krymu w skład Rosji.

W realiach wojny informacyjnej podejmowane są aktywne próby dezorientowania krymskiej społeczności poprzez rozsyłanie strasznych wiadomości. Mieszkańców Krymu trwożą rozpadem Rosji na skutek zachodnich sankcji i nieuniknionym powrotem Krymu pod władanie Ukrainy, grożą karą za współpracę z „władzą okupacyjną", propagują antyrosyjskie nastroje w środowisku potencjalnych grup wpływu wśród ludności półwyspu. Wraz z tym w rosyjskie społeczeństwo wdziera się przekonanie o tym, że Krym nie jest po prostu walizką bez rączki, a śmiertelną pętlą na szyi kraju. Zachodni propagandziści zapewniają: właśnie z powodu decyzji W. Putina o powrocie Krymu kraj przeżywa trudności finansowo-ekonomiczne, właśnie „krymski ciężar" jest przyczyną obcięcia niektórych pozycji w wydatkach budżetowych i właśnie „krymnasz" niebawem doprowadzi do krachu rosyjskiej ekonomii.

To, jak przeciwdziałać tym zmasowanym sabotażom informacyjno-psychologicznym, nie jest pytaniem odświętnym i prostym. Prawdopodobnie trzeba wzmóc kontrolę nad wewnętrznym polem informacyjnym i podnosić poziom bezpieczeństwa informacji, ale jednocześnie nie przesadzić ze środkami ochrony. I do tego należy dodać to, że pomimo głębokiej obrony Rosji trzeba bardziej aktywnie podejmować kontrataki i zwiększyć siłę swojego głosu na świecie. A przy tym wykorzystać należy do tego nie tylko swoje najpopularniejsze kanały nadawania RT i radio „Sputnik", ale także szerokie możliwości internetu.

* * *

Fundamentalną prawdą pozostaje to, że wszystkie próby naszych zewnętrznych wrogów i ich wewnętrznych sprzymierzeńców dotyczące podważenia sytuacji w kraju są skazane na porażkę do tej pory, dopóki społeczeństwo skupia się wokół figury gospodarza i zachowuje poczucie zdrowego patriotyzmu. Wielkie wstrząsy i smuty wewnątrz Rosji są związane z radykalną zmianą sytuacji na półwyspie, przelewem krwi i pojawieniem się na krymskiej ziemi obcych wojsk. Właśnie na tym powinna opierać się społeczność i polityczna elita Krymu we wszystkich swoich ocenach, działaniach i decyzjach.

Przekład: Justyna Napiórkowska
Fot. nstarikov.ru

Czytany 5270 razy