środa, 25 kwiecień 2012 08:29

Jurij Baranczik: Białoruś jako część Wszechrosji

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

belarus_mapa_goggeopolityka  dr Jurij Baranczik

Białorusini posiadają bogate doświadczenia budowy państwowości sięgający dawnej Rusi Kijowskiej, która – jak na swoje czasy – charakteryzowała się wysoko rozwiniętą gospodarką, prawosławną kulturą i życiem społecznym. Analiza twórczości najbardziej znamienitych ludzi białoruskiej kultury dowodzi, że na przestrzeni stuleci natężenie ducha narodu białoruskiego na rzecz samookreślenia, przetrwania i przeżycia  były ogromne.

Jednym z istotnych prądów intelektualnych w dyskusjach na temat przyszłości i geopolitycznych perspektyw Białorusi wydaje się być odradzający się ostatnio zachodniorusizm (zapadnorusizm), jako doktryna popierająca koncepcję przynależności Białorusi do eurazjatyckiej, imperialnej i zdominowanej przez Rosję przestrzeni cywilizacyjnej i geopolitycznej. W ramach przybliżania Czytelnikom sposobu myślenia i argumentacji zwolenników tego kierunku przedstawiamy poniżej wykład dr. Jurija Baranczika, wydawcy i redaktora portalu Imperiya.by, współpracującego z ECAG.

Wykład dr. Jurija Baranczika na I Konferencji ku czci Igora Orżechowskiego „Zapadnorusizm: przeszłość i współczesność”, 18 kwietnia 2012

Białorusini posiadają bogate doświadczenia budowy państwowości sięgający dawnej Rusi Kijowskiej, która – jak na swoje czasy – charakteryzowała się wysoko rozwiniętą gospodarką, prawosławną kulturą i życiem społecznym. Inspiracją w tym zakresie nie jest dla nas Wielkie Księstwo Litewskie, bowiem dominująca część narodu białoruskiego nie poczuwa się do związków z dziedzictwem jego historycznych tradycji, a sama identyfikacja z nim jest jednoznaczna z utożsamieniem się z Litwinami i Polakami. Tymczasem takiego utożsamienia nigdy u Białorusinów nie było i nie będzie, gdyż utożsamiają się oni przede wszystkim z bratnimi narodami rosyjskim i ukraińskim. Nawiasem mówiąc, podobna sytuacja występuje na Ukrainie, przy czym jest ona bardziej złożona.

 

Zdecydowana większość obywateli Białorusi identyfikuje się z ogólnorosyjską historią. Oczywiście można powiedzieć, jak czynią to nasi „tożsamościowcy”, że taki jest efekt polityki rusyfikacji. Ale o jakiej rusyfikacji można mówić, jeśli mieszkańcy Białorusi sami określali się mianem ruskich?

Właśnie w czasach, gdy ziemie białoruskie wchodziły w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczpospolitej, w 1696 roku wydano zakaz publikacji jakiegokolwiek piśmiennictwa w języku zachodnioruskim. Rozpoczęła się wtedy totalna polonizacja przodków dzisiejszych Białorusinów. Pod znakiem zapytania stanęło przetrwanie Białorusinów jako narodu. Dopiero po znalezieniu się w granicach Imperium Rosyjskiego proces ten został powstrzymany i zaczęło się odrodzenie narodu białoruskiego. Prości Białorusini uzyskali wówczas możliwość zdobycia wykształcenia. I to odrodzenie „tożsamościowcy” nazywają dziś rusyfikacją? To oczywiste kłamstwo. Zapewne zresztą sami zdają sobie oni sprawę, że nie mówią o żadnej suwerennej Białorusi w perspektywie strategicznej. W tej perspektywie bowiem preferowany przez nich kierunek rozwoju to droga do podporządkowania się Polsce wraz z ekspansją Kościoła rzymskokatolickiego, unitaryzmem, przejściem na alfabet łaciński, wyparciem wszystkiego, co białoruskie, z życia publicznego oraz narzuceniem zdecydowanie obcych Białorusinom polskiej kultury, języka i obyczajowości.

To właśnie zmagania przeciwko Polsce obudziły w narodzie białoruskim dążenie do niezależności i wolności, które przyjęło postać zjednoczenia z Rosjanami i innymi narodami Imperium Rosyjskiego. Nie było innej drogi. Dlaczego braterstwo i wolność miałyby przeczyć sobie nawzajem? W Rosji żyją setki narodów i narodowości, a czy ktoś może powiedzieć, że brak im wolności, bo mieszkają w jednym państwie? Dlaczego mamy wykluczać, że docelowym scenariuszem dla Białorusi będzie całkowite zjednoczenie z narodem rosyjskim i pokonanie trwającego od stuleci wewnętrznego podziału?

Nie trzeba być geniuszem, by widzieć, że w przypadku stabilnego rozwoju wypadków za 40-50 lat narody Europy zaczną przekształcać się w jeden superetnos, z jednym rządem, armią, systemem administracji, kulturą oraz zanikaniem tradycji językowych i kulturowych. Postulat zjednoczenia z Europą wyrażany przez radykalną opozycję to nie, jak twierdzą jej przedstawiciele, wołanie o niepodległość. To nie dążenie do utworzenia suwerennego państwa, bo takich w Europie już nie ma. To świadomy, długoterminowy, cywilizacyjny wybór szeregu przedstawicieli białoruskich elit.

Ich projekt „Białorusi w Europie” to próba historycznego rewanżu, zemsty za dziadów i pradziadów, którzy weszli do historii nie jako zwycięzcy, lecz jako pokonani. Ich dążenie do wejścia do Europy to nic innego, jak próba ostatecznej i nieodwracalnej rewizji całego dziejowego rozwoju narodu białoruskiego, zmierzająca za wszelką cenę do zniszczenia wielowiekowego braterstwa Białorusinów, Rosjan, Ukraińców i innych ruskich narodowości.

Białorusini nie mają poczucia izolacji od zewnętrznego świata. Jesteśmy od samego początku wychowywani w poczuciu braterstwa z narodem rosyjskim i ukraińskim. To nasza ukształtowana na przestrzeni wieków historii tożsamość, wewnętrzna istota, która może być wyparta jedynie poprzez wiele dziesiątków lat trwające szczepienie obcych norm kulturowych i tradycji, oraz realne unicestwienie, likwidację narodu białoruskiego.

Czy możemy sobie wyobrazić Białorusina mówiącego po rosyjsku, a nawet myślącego w tym języku? Oczywiście, tak. Dziś tacy właśnie są Białorusini, podobnie jak Amerykanie, Anglicy i Australijczycy mówiący i myślący w jednym, angielskim języku. Czy możemy wyobrazić sobie Rosjanina, który zna, mówi i kocha język białoruski (czy ukraiński), jako swój drugi (lub trzeci) język ojczysty? Oczywiście, możemy. Czy rezultatem tego będzie kryzys rosyjskiej tożsamości narodowej? Myślę, że nie. Jeden naród – trzy języki, czy jest drugi taki przypadek? Czy ktoś byłby w stanie wskazać na zasadnicze różnice pomiędzy Białorusinami, Rosjanami i Ukraińcami, poza istnieniem trzech języków posiadających wspólne korzenie w języku prasłowiańskim? Takich różnic nie ma.

Jednocześnie – jestem o tym głęboko przekonany – naród białoruski, podobnie jak rosyjski, jest narodem głęboko imperialnym. Dowodem na to są koleje dziejów białoruskich – nigdy nie chowaliśmy się za plecy Rosjan, tylko razem, właśnie razem, rozwiązywaliśmy wszystkie problemy, które postawiła przed nami historia. Bitwa na Kulikowym Polu i bitwa pod Grunwaldem, zwycięstwo nad Napoleonem i Wielka Wojna Ojczyźniana – to nasze wspólne dokonania, które należą też do wszystkich narodów Wielkiej Rosji, związanych z rosyjską cywilizacją i żyjących na obszarach Imperium Rosyjskiego i Związku Radzieckiego. U Białorusinów nigdy nie pojawiło się poczucie wyższości ani kompleks niższości w stosunku do Rosjan i innym narodom wielkiego imperium. Jesteśmy równi pomiędzy równymi.

I ktoś miałby dążyć do odebrania nam tego oblicza, wszystkiego tego, co składa się na źródła naszego sposobu patrzenia na świat i istotę „białoruskiej duszy”? Jeśli Białorusini nie byliby narodem o imperialnej duszy, wybraliby Polskę albo niezależną drogę niewielkiej państwowości (jak Litwa, Łotwa, Estonia). Walczyliby wówczas przeciwko Imperium Rosyjskiemu, Cesarstwu Austro-Węgierskiemu, Polsce (w krótkich okresach jej niezależności pomiędzy rozbiorami) do pełnego zwycięstwa białoruskiego oręża. Tak jednak nie było. Dlatego wszelkie dywagacje tracą sens.

Mamy dziś taki naród białoruski, jaki mamy. Historia jego tożsamości sięga XVIII-XIX wieku, a jej apogeum stanowi okres radziecki, po zwycięstwie narodu radzieckiego w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.

Analiza twórczości najbardziej znamienitych ludzi białoruskiej kultury dowodzi, że na przestrzeni stuleci natężenie ducha narodu białoruskiego na rzecz samookreślenia, przetrwania i przeżycia były ogromne. Podobnie, jak miało to miejsce w przypadku innych narodów, które weszły następnie w skład Imperium Rosyjskiego. Wejście do imperium, a w jeszcze większym stopniu, znalezienie się w granicach Związku Radzieckiego jako jednej z tych republik związkowych, która obok wielkich mocarstw była jednym z podmiotów – założycieli ONZ, oznaczało dla Białorusi: a) wypełnienie historycznego zadania i przetrwania; b) zakończenie procesów państwowotwórczych.

fot. na podst.: GoogleMaps

Czytany 5828 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04