środa, 14 październik 2009 07:47

Jędrzej Czerep: Białoruś - w poszukiwaniu swojego miejsca w Europie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt Jędrzej Czerep
Białoruś to państwo pełne sprzeczności, pod wieloma względami wymykające się jednoznacznym ocenom i czarno-białemu schematowi opisywania go, czemu często ulegają dziennikarze. W momencie, kiedy ponownie znajduje się w centrum uwagi, tym razem jako uczestnik unijnego Partnerstwa Wschodniego, a zarazem nasilają się jego trudności i nieporozumienia w relacjach z Rosją, nabierają aktualności pytania o określenie swojego miejsca w kontekście europejskim.
Refleksja nad tożsamością (odpowiedzią na pytanie - kim jesteśmy?) Białorusinów trwa od dawna zarówno wśród twórców, badaczy jak i polityków, nie tylko z powodów poznawczych, ale także w poszukiwaniu wyjaśnień zachowań politycznych, przełożenia swoistego „charakteru narodowego" (czy też jego składowych części) na takie zachowania. Wyjątkowość Białorusi wynika nie tylko z pewnej dziwnej egzotyczności w odbiorze - dla większości kraj ten jawi się jako swoisty skansen, jedno z państw nie do końca traktowanych poważnie, a przede wszystkim jako sąsiad nieznany. Gdy pytamy o perspektywy rozwoju wypadków na Białorusi zbyt często przykładamy klisze i analogie znane z niedawnej historii (od upadku komunizmu do niedawnych przemian na Ukrainie), rzadko zwracając uwagę na aktualność pytania o najbardziej podstawowe wybory w spojrzeniu na własne państwo, własną historię, kulturę i miejsce w świecie. Więcej miejsca poświęcono tu wpływowi (czy też sprzężeniu zwrotnemu) ekipy prezydenta Łukaszenki na procesy identyfikacji, mając na uwadze konieczność potraktowania za punkt wyjściowy sytuacji takiej, jaka w Republice Białorusi jest, a nie takiej jaka chciałoby się, żeby była.

Ideologia państwa Białoruś
Pytanie o swoją rolę i miejsce, a także o ocenę rzeczywistości przez swoisty filtr podniesione zostało do rangi spraw o wadze państwowej. Po fiasku sztandarowego projektu Aleksandra Łukaszenki - utworzenia wspólnego z Rosją państwa, w którym miałby on realne wpływy - nastąpił w kręgach rządowych zwrot w kierunku umacniania więzi obywateli z państwem białoruskim, jako czymś trwałym - ich naturalną przestrzenią życia. Ideologia państwa białoruskiego, od kilku lat obowiązkowy przedmiot nauczania na uczelniach, jest odgórnie kreowanym przez państwo zbiorem spostrzeżeń, co do natury państwa, ocen, wytycznych. Przywódcy uznali za stosowne wypracowanie pewnej „ideologii dla narodu", jednak jej niespójny charakter, wielowątkowość i wzajemne sprzeczności, każą zastanowić się nie tylko nad samą jej treścią, ale w większym stopniu może nad funkcją, jaką ma spełniać.
Anatol Rubinau, akademik z kręgów administracji prezydenta, definiował ideologię państwa jako „wspólnotę wyobrażeń, która rodzi się z podstawowych interesów narodu, jest przyswajana, akumuluje się, ulega twórczym przemianom i jest realizowana przez kierownictwo państwa. Przy takim współdziałaniu narodu i państwa powstaje ogólnonarodowa ideologia państwowa, ogólnonarodowe postrzeganie naszych celów i zadań, sposobów ich osiągnięcia"[i]. Ma to zatem być w założeniu ideologia pochodząca równolegle „z dołu" i „od góry"; jednocześnie emanacja dążeń ludu i budowanie otoczki do działań samego państwa. Wykraczanie poza tradycyjny trójpodział władz i odwoływanie się bezpośrednio do „ludu" jest zresztą cechą charakterystyczną rządów Aleksandra Łukaszenki. Przed wyborami prezydenckimi w 2006 roku zwołał Ogólnobiałoruskie Zgromadzenie Ludowe, pozakonstytucyjny organ złożony z 2,5 tys. przedstawicieli najrozmaitszych grup społecznych (w tym takich na co dzień spełniających funkcje sądowe czy nadzorcze w państwie), którzy mieli zatwierdzić program społeczno-ekonomiczny państwa na lata 2006-2010. Jak ocenił przewodniczący sądu konstytucyjnego prof. Ryhor Wasilewicz „Zgromadzenie Ludowe jest podmiotem władzy reprezentującym wszystkie warstwy społeczne. Na równi z wyborami jest ważnym świadectwem realnej władzy narodu"[ii]. Tradycyjna dla demokracji zachodnich funkcja wzajemnie kontrolujących się władz zostaje tu zdyskontowana przez mistycznie rozumianą „wolę narodu". Odejście od ściśle określonych funkcji poszczególnych organów na rzecz transcendentalnej jedności z narodem i opiekuńcza, patronacka wręcz, rola prezydenta to kierunek dający się łatwo zauważyć w przypadku Aleksandra Łukaszenki.
Zespolenie narodu z państwem - to główne zadanie ideologii państwa. Analizując jednak treść poszczególnych podręczników prezentujących jej wykład[iii] (tych zatwierdzonych przez państwo) ciężko o spójną wizję; przykładowo Wladimir Mielnik prezentuje silnie autorytarną wizję samej ideologii (wyklucza pluralizm idei) i jednoznacznie rusocentryczną wizję kierunku rozwoju polityki państwa, podczas gdy Jagoda Jaskiewicz prezentuje w swoim podręczniku przywiązanie do odrodzeniowych wartości narodowych i liberalne podejście do konkurencji na „rynku idei". Z kolei podręcznik opracowany przez prezydencką Akademię Zarządzania łączy wiele nurtów, od „twardych" do zdecydowanie łagodniejszych - spełnia właściwie bardziej funkcje opisowe (niczym podręcznik wiedzy o społeczeństwie), tyle, że opatrzony jest odwołującymi się do ideologii tytułami. Wykładowcy mającemu do wyboru materiały o rozbieżnej treści pozostaje właściwie ogólnie zakreślone zadanie samej ideologicznej mobilizacji słuchaczy na rzecz przywiązania do państwa, przy sporym marginesie wyboru samej merytorycznej treści wykładu.
To, co łączy te różne kierunki to apologia obecnego kierunku działania kierownictwa państwa, podniesienie do rangi patriotycznego obowiązku obrony tego,co jest[iv]. Jest to niewątpliwie bardzo oryginalna i rzadko spotykana cecha ideologii państwowej, gdy porównamy ją ze znanymi z przeszłości czy innych części globu przykładami: ideologizacja społeczeństwa ukierunkowana bywa zazwyczaj na cel, którego osiągnięcie stać się ma wspólnym wysiłkiem państwa i narodu: „wykonanie planu", „zbudowanie komunizmu", „dogonimy-przegonimy" itd. W przypadku białoruskim motywacja jest zgoła inna: „zachowajmy te zdobycze, które osiągnęliśmy (żeby się nie pogorszyło)". Porównując Białoruś z innymi państwami postsowieckimi, znajdującymi się poza UE - Ukrainą, Mołdawią, państwami Zakaukazia (a taki jest punkt odniesienia dla białoruskiego odbiorcy), rzuca się w oczy wyższy poziom życia (PKB 12,3 tys. dolarów na mieszkańca w porównaniu ze średnią 5,8 tys./mieszk. dla pozostałych państw[v]) i niewątpliwa stabilność polityczna (zwłaszcza w porównaniu z bardzo nieprzewidywalną sceną polityczną Ukrainy, czy chaosem z czasów Jelcyna w Rosji, nie wspominając o wojnach kaukaskich). Dla osoby otoczonej przez nieprzewidywalne (odpowiednio jeszcze przestawiane w mediach) sąsiedztwo, są to niewątpliwe wartości, z którymi w razie zasadniczej wewnątrzkrajowej „zmiany" wiąże się ryzyko ich utraty.
Stałość, umiarkowanie, do pewnego stopnia pasywność i przede wszystkim wspomnienie wojny, cechy często wymieniane przez samych Białorusinów, jako ich tradycyjne przymioty znajdują w znacznym stopniu adekwatną odpowiedź w podbudowanej państwową ideologią polityce państwa. Podobnie zbojkotowanie przez Aleksandra Łukaszenkę moskiewskiego szczytu Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym 14 czerwca 2009[vi] i storpedowanie inicjatywy powołania wspólnych sił szybkiego reagowania tej organizacji, można tłumaczyć nie tylko krokami odwetowymi w ramach trwającej wówczas konfliktu z Rosją w sprawie eksportu białoruskich produktów (w tym mleka), ale też powtarzaną przez niego wielokrotnie niechęcią do dopuszczenia choćby w teorii do sytuacji, gdy białoruscy żołnierze mieliby być „posłani na wojnę" w którymś z wielu punktów zapalnych dawnego Związku Radzieckiego. Nie da się zaprzeczyć, że w takich działaniach znajduje to zrozumienie i poparcie większej części społeczeństwa.

Białoruś a Europa
Obserwowana od niedawna intensyfikacja kontaktów między oficjalną Białorusią a Unią Europejską nasiliła pytania o miejsce tego kraju w Europie, o możliwy zasadniczy wybór pomiędzy rosyjskim a europejskim kręgiem kulturowym, systemem wartości i poczuciem przynależności. W 2006 roku, a zatem w czasie, kiedy ożywienie kontaktów było dopiero pieśnią przyszłości magazyn ARCHE[vii] przeprowadził serię wywiadów z osobistościami życia intelektualnego o różnych poglądach pytając ich o kwestie tożsamości, m. in. „Czym jest dla Ciebie Europa?" i „Czy Białoruś jest częścią Europy?". Polski socjolog Ryszard Radzik opatrzył komentarzem najciekawsze z wypowiedzi[viii]. Przykładowo Aleksander Milinkiewicz argumentując za historyczną przynależnością do Europy wskazywał na lokację miast na prawie magdeburskim, tradycje konstytucjonalizmu (Statuty Litewskie) i równoległą do Zachodu obecność wszystkich europejskich stylów architektonicznych na przestrzeni dziejów (w odróżnieniu od Rosji). Radzik stawia pytanie ile pozostało obecnie w białoruskiej kulturze i mentalności z magdeburskiej zasady poszanowania autonomii miast, z przywiązania do historycznej architektury (w porównaniu z Litwą czy Zachodnią Ukrainą społeczeństwo białoruskie nad wyraz biernie przyjęło powojenne przeobrażanie się swoich miast na wzór rosyjski; wyjątkowy był brak reakcji na planowe niszczenie zabytków). Zwraca więc uwagę na wyłącznie historyczną już wartość przywołanej argumentacji. Wypowiedzi jednoznacznie i bezdyskusyjnie obstające za europejskością Białorusi zwracają uwagę schematycznością, zdają się być w ocenie Radzika najmniej inspirujące. Ciekawsze i bardziej wnikliwe są wypowiedzi wskazujące na tożsamość rozdartą pomiędzy europejskość a rosyjskość. Żanna Litwina (przewodnicząca Niezależnego Zrzeszenia Dziennikarzy) wskazuje na to, że „z jednej strony Białorusini chcieliby być Europejczykami, z drugiej strony długoletnia sowietyzacja zbliżyła ich do rosyjskiego stylu życia, mają zatem podzieloną mentalność społeczną". Socjolog Aleh Manayeu ocenia, że 1/3 społeczeństwa to niereformowalni „sowieccy Białorusini", 1/3 to Białorusini myślący w kategoriach Europejskich, pozostali zaś przyjmują pozycję neutralną, niezdecydowaną (zadaniem sił proeuropejskich powinna być żmudna praca nad pozyskaniem tej właśnie grupy). Radzik wskazuje jednak na charakterystyczną dla Białorusi rozbieżność pomiędzy wyznawanymi poglądami a gotowością do ich manifestowania (obrony); te niekoniecznie muszą iść z sobą w parze, więc ilościowe porównywanie grup osób o określonych poglądach nie przekłada się na konkretne działania zmierzające do realizacji zawartych w nich postulatów. Irena Buchrova z kolei przypomina o żywotności przedindustrialnej samoidentyfikacji na poziomie lokalnym (jestem „tutejszy", z „Witebska", itd.) przez wielu Białorusinów traktowanej, jako ta podstawowa i wyczerpująco zaspokajająca pytanie o tożsamość. Wywodzący się z kręgów rządowych Wsiewołod Janczeuski stawia pytanie czy jako europejską w jakimkolwiek (poza geograficznym) sensie należy traktować przestrzeń bizantyjsko-prawosławną. Za epokę o najsilniejszym wpływie na Białoruś uznaje on okres sowiecki (dawne ZSRR traktowane jest tu też jako przestrzeń cywilizacyjna).

Na donośną rolę zróżnicowania religijnego wskazuje też białostocki socjolog Włodzimierz Pawluczuk[ix]. Zauważa on, że źródło rozdźwięku pomiędzy narodowo nastawioną opozycją a większością społeczeństwa leży w dużym stopniu w katolicko-szlacheckiej genezie białoruskiej inteligencji i liderów ruchu narodowego, podczas gdy prawosławna większość społeczeństwa nastawiona jest tradycyjnie do tych idei, jako do czegoś obcego, importowanego. Większość ta identyfikowała się z kolei z ideami zapadnorusizmu (traktowania Białorusinów jako odnogi narodu rosyjskiego) i euroazjatyckiego modelu politycznego, a więc stawiała się na przeciwległym do pro-europejskiego i narodowego biegunie. Z drugiej jednak strony białoruska filolog Alena Jackiewicz w nowatorskiej książce „Padźvižniki i ich śviatyni"[x] to właśnie z rodzimej duchowej tradycji prawosławnej (o genezie z XI-XII wieku) wywodzi źródła odrodzeniowe kultury białoruskiej i jej europejskiego wymiaru (w obrębie wschodniej i południowej Słowiańszczyzny oraz świata greckiego). Nie zmienia to jednak faktu, wynikających z tego zróżnicowania problemów nowoczesnego ruchu demokratycznego i narodowego w dotarciu do szerokich kręgów społeczeństwa.
Zadanie przybliżenia Białorusi i Europy postawiło sobie założone przez podlaskiego pisarza Sokrata Janowicza Stowarzyszenie Villa Sokrates, które organizuje rokrocznie Trialogi Białoruskie - spotkania pisarzy z Białorusi, Polski oraz poszczególnych krajów Europy Zachodniej. W programowym wstępie do podsumowującego Trialogi wydawnictwa Annus Albaruthenicus z 2001[xi] Janowicz zauważa, że literatura Białorusi dopiero zaczyna być w Europie dostrzegana, zaś piśmiennictwo europejskie ma wciąż niewielki wpływ na życie intelektualne w Republice Białorusi. Ta wyjściowa konstatacja silnej potrzeby nawiązywania kontaktów, przepływu idei i dorobków literatury wyznacza kierunek działania twórców na rzecz europeizacji problemów białoruskich, mając świadomość, że to dopiero początek dalekiej drogi. Zakorzenienie się Białorusi, jako europejskiego zjawiska kulturowego w świadomości zachodnich twórców jest dla organizatorów Trialogów w sposób oczywisty tak samo ważne jak proeuropejskie deklaracje ze strony Białorusinów. Stąd oprócz wielojęzycznych tekstów dotyczących problemów białoruskich rocznik Annus Albaruthenicus zawiera też każdorazowo tłumaczenia literatury białoruskiej na języki europejskie, oraz Zachodniej na białoruski.

Prognozy na przyszłość
Na złożoność problemów tożsamości na poziomie wewnętrznym nakłada się sytuacja ekonomiczna i polityczna wokół Białorusi.
Największym strategicznym wyzwaniem władz (i opozycji) jest odpowiedź na planowaną przez Rosję marginalizację roli Białorusi (i Polski), jako państwa tranzytowego rosyjskiej ropy naftowej. W związku z realizowanym projektem systemu rurociągów BTS-2 większość ropy naftowej docierać będzie z odgałęzienia w Unieczy do rosyjskich portów bałtyckich w Primorsku i Ust-Ułudze już w latach 2012-2014 wyłącznie po terytorium rosyjskim. Tym samym Białoruś straci możliwość wykorzystywania położenia rurociągu Przyjaźń (głównej obecnie drodze transportowej ropy) przez swoje terytorium do przerobu i sprzedaży pochodnych ropy. Perspektywa ta może oznaczać wymuszoną konieczność zacieśnienia stosunków gospodarczych z Unią Europejską.
Z drugiej strony Białoruś po przełamaniu praktyki tradycyjnego (i nieskutecznego) izolowania jej władz zaproszona została do unijnego Partnerstwa Wschodniego, i - jak informował w lipcu wicepremier Walerij Woronieckij[xii] - jest jednym z pierwszych krajów, które przekazały do Brukseli założenia projektów mających być realizowane w ramach tego programu.
Czy możliwa jest w sytuacji znaczącego wzrostu zainteresowania Europą ze strony władz Białorusi, czy wręcz wymuszonej przez okoliczności potrzeby rozszerzania kontaktów z państwami europejskimi, zmiana w postrzeganiu siebie, a co za tym idzie europeizacja Białorusi w dziedzinie wolności obywatelskich, systemu prawnego itd.?
W sytuacji dość sporego marginesu do balansowania, jaki pozostawia sobie oficjalna ideologia i praktyce raczej dostosowywania ideologicznej „nadbudowy" do bieżących realiów, można wyobrazić sobie oficjalną promocję europejskości. Bez zwiększenia międzyludzkich kontaktów białorusko-europejskich na poziomie „zwykłych ludzi" trudno by jednak mówić o przyspieszonej ewolucji postrzegania swojego miejsca przez większość społeczeństwa. Przyjmowanie pewnej fasadowości w odbiorze rzeczywistości przy zachowaniu utajonej, zakamuflowanej tożsamości jest (ukształtowanym przez historię) fenomenem białoruskiego sposobu bycia opisywanym przez socjologów i pisarzy[xiii]. Nawet biorąc pod uwagę hipotetyczną zmianę oficjalnego kursu władz, aby przekonanie o przynależności do Europy utrwaliło się, niezbędne jest (nawiązując do Pawluczuka) naturalne wytworzenie się proeuropejskich elit umocowanych w środowisku prawosławnym.
Wkraczanie w wiek dorosły pokolenia, które przeżyło całe swoje życie jako obywatele niepodległej (od 1991 roku) Białorusi i upowszechnienie się, pomimo aktualnie niesprzyjającej ku temu atmosfery, przekonania o historycznej łączności pomiędzy „europejskim" Wielkim Księstwem Litewskim a współczesnym państwem białoruskim[xiv] to czynniki działające na korzyść przywiązania do niepodległości jako wartości samej w sobie. Za krok w kierunku silniejszego osadzenia się w europejskim systemie wartości należy też uznać postępujące w środowisku intelektualnym odświeżenie spojrzenia na własną historię i rolę (w porównaniu z dominującą retoryką nacjonalistyczną z pierwszych lat niepodległości) jak np. docenienie wartości wielokulturowego charakteru Białorusi współcześnie. Zamieszkały w Wilnie dziennikarz Siarhiej Dubawiec pisze: „Dla reszty świata jesteśmy interesujący właśnie przez swoje wzajemne ścisłe związki i wpływy: białorusko-litewskie, litewsko-polskie, polsko-żydowskie i żydowsko-białoruskie. Jeśli porozcinamy je, porwiemy, stracimy tożsamość i sprowadzimy się do roli tubylców wykluczonych z kontekstu własnej cywilizacji"[xv]. Filozof Piotr Rudkouski z kolei rozważa perspektywy koniecznego porozumienia na wspólnym gruncie pomiędzy rosyjsko a białoruskojęzycznymi obywatelami[xvi]. To zjawiska bardzo ważne, które świadczą o postępującym, w odróżnieniu od często czysto życzeniowych deklaracji, rzeczywistym dialogu i adaptowaniu aktualnych europejskich trendów na rodzimym gruncie. Tym niemniej biorąc pod uwagę zasięg ich oddziaływania należałoby raczej mówić obecnie dopiero o wzajemnym „poznawaniu się", zarówno na poziomie świadomości społecznej, jak i oficjalnych kontaktów politycznych. To niezbędny, ale wciąż zaledwie początek poszukiwania przez Białoruś swojego miejsca w Europie.
Artykuł ukazał się w Komentarzu Międzynarodowym Pułaskiego nr 16/2009 alt Publikacja za zgodą wydawcy.

[i] Cytat za Pavał Usau, Związek Radziecki w granicach odrębnego państwa, Społeczeństwo Białoruskie 2007, East European Democratic Centre, Warszawa-Mińsk 2007
[ii] Andrzej Poczobut, Cały lud za Łukaszenką, „Gazeta Wyborcza", 02.03.2006
[iii] Piotr Rudkouski, Powstawanie Białorusi, Wrocław 2009
[iv] Piotr Rudkouski, Białoruska ideologia państwowa jako utopia teraźniejszości, Społeczeństwo Białoruskie 2007, East European Democratic Centre, Warszawa-Mińsk 2007
[v] International Monetarny Fund, 2008
[vi] Eskalacja napięcia w stosunkach rosyjsko-białoruskich, Tydzień Na Wschodzie, Biuletyn Analityczny Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie, nr 22 (97), 17.06.2009
[vii] Belarus: Neither Europe, nor Russia. Opinions of Belarusian elites, Warszawa 2006
[viii] Ryszard Radzik, Is Belarus Part Of Europe?, Annus Albaruthenicus 2009, Krynki 2009
[ix] Włodzimierz Pawluczuk, Białoruś a sprawa polska, "Kultura", 7-8, Paryż 2000
[x] Alena Jaskievicz, Padźvižniki i ich śviatyni. Duchoŭnaja kultura staražytnaj Biełarusi, Mińsk, 2001
[xi] Sokrat Janowicz, The Contact With Europe, Annus Albaruthenicus 2001, Krynki 2001
[xii] Białoruś liczy na wsparcie UE, Polskie Radio Białystok 2009.07.30
http://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/polskaiswiat/id/19653
[xiii] Adam Hlobus, Mamy dwie dusze, Aleś Ancipienka, Partyzant antybohater, Ograbiony naród. Rozmowy z białoruskimi intelektualistami, Wrocław 2007
[xiv] Siarhiej Dubawiec, Wojna polityki z kulturą. Dziedzictwo WKL w świecie absurdu, Księga Wielkiego Księstwa Litewskiego, Sejny 2009
[xv] Ibidem
[xvi] Piotr Rudkouski, Powstawanie Białorusi, Wrocław 2009
Czytany 8611 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04