sobota, 12 maj 2012 08:45

Jakub Bizoń: Geopolityczne skutki wojny o przyszłość złota

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

sztabka_09


  Jakub Bizoń

Trwająca od kilku miesięcy korekta na rynku metali szlachetnych dla wielu jest frapująca. Gdy zawiodły rynkowe próby wytłumaczenia takiego stanu rzeczy, wielu dostrzegło aspekty gospodarcze i geopolityczne niskich cen złota. Wyłonił się także inny powód tej sytuacji.

Nie jest tajemnicą, że pomiędzy Chinami a USA trwa walka o supremację nie tylko militarną i gospodarczą, ale także finansową. Nie od dziś pojawiają się głosy, że juan może wkrótce zastąpić dolara jako waluta światowa. Co prawda taka sytuacja w obecnych realiach jest nadal niemożliwa, ale wydaje się, że Chiny – jak mają to w zwyczaju – planują długoletnią drogę, aby ten cel osiągnąć. Kluczem do niego jest złoto.

USA – droga dolara

Odkąd dolar definitywnie został oderwany od złota w 1971 r., polityka USA opiera się w 100% na dolarze. Dolar stanowi obecnie walutę rezerwową świata, dzięki czemu jego swobodny dodruk nie przekłada się na wzrost inflacji. Problemem pozostaje dług rosnący wraz z procesem dodrukowywania, który powstaje w dość prosty sposób. Przykładowo, gdy FED skupuje obligacje USA za 100 dolarów, to kwota ta trafia do obiegu – pieniądz w obiegu „pokrywa” się różnymi podatkami (VAT, dochodowy), które wpływają do kasy państwa. Gdyby zatem koszty nie były duże, to 100 dolarów, wpompowane w gospodarkę, mogłoby przynieść korzyści. Problem polega na tym, że mimo, iż USA pożycza od FED te 100 dolarów na nikły procent i tak nigdy ich nie odda, lecz znowu pożyczy by oddać poprzedni dług. Tym sposobem dług USA musi ciągle rosnąć. Koszty bowiem wielokrotnie przewyższają wpływy uzyskane z obiegu pieniądza.

Jedynym zatem pomysłem USA na problemy gospodarcze jest ciągłe pożyczanie pieniędzy od FED i dbanie o to, aby cały świat był zainteresowany tym by ten pieniądz przyjąć i nim obracać. Jakiekolwiek sygnały płynące ze świata o tym, że coś może zagrozić pozycji dolara jako waluty nr 1 są traktowane automatycznie jako zagrożenie bezpieczeństwa narodowego USA, na równi z zagrożeniem wojennym.

Gospodarka amerykańska opiera się głównie na konsumpcjonizmie. To właśnie w nim Waszyngton upatruje szans, ale dostrzega też zagrożenia. Stąd też obecnie tak diametralnie różni się sposób radzenia sobie z kryzysem w krajach UE i USA. Polityka zaciskania pasa i oszczędności, jaką stosują kraje unijne jest w Ameryce całkowicie nie do przyjęcia. Zresztą takie podejście w Stanach Zjednoczonych nie jest potrzebne, gdyż kraj ten może sobie nadal pozwolić na swobodny dodruk dolarów w celu stymulowania gospodarki. Natomiast swego czasu pojawiające się „podpowiedzi” amerykańskich ekonomistów, aby i kraje UE poluzowały swą politykę monetarną a Europejski Bank Centralny dodrukował bilion euro – zdają się co najmniej dziwne. Wydaje się, że albo ktoś nie wiedział co mówi albo starał się zaszkodzić walucie euro, co oczywiście jest prawdopodobne, zważywszy na ciągłą walkę pomiędzy tymi walutami, trwającą na rynkach spekulacyjnych.

Chiny – droga złota

Obecnie coraz częściej pojawiają się głosy, że Chiny starają się zdetronizować dolara i zastąpić go swoją walutą przez oparcie jej na złocie. Podstawowym problemem, jaki trzeba pokonać, to przekonanie inwestorów, że waluta jest „bezpieczna”. Dotąd dolar był za taką uważany, zaś zmiana tej sytuacji nie należała do łatwych. Chyba, że za taką walutą będzie stała realna wartość, wyrażona w złocie...

Chiny od 2003 r. zwiększyły zasoby złota z 600 ton do 1300, ale są to jedynie dane oficjalne. Międzynarodowe przepisy nakładają obowiązek informowania o zakupach złota tylko banki centralne. Banki prywatne nie muszą się takimi zakupami „chwalić”. Wiadomo jednak, że w Chinach każdy bank jest zależny od państwa, a zatem prawdopodobnie to właśnie one skupują złoto, co pozwala im działać bez zbędnego rozgłosu. Poza tym Chiny zostały właśnie największym producentem złota na świecie, co ułatwia im gromadzenie tego kruszcu.

Chińska polityka państwowa w kwestii złota

Na uwagę zasługuje też polityka Państwa Środka w tym aspekcie w stosunku do obywateli. W Chinach wprowadzono wiele ułatwień dla własnych mieszkańców, chcących kupować złoto za granicą (sprzedaż jest w zasadzie niemożliwa). Wynika z tego, że Chiny realizują politykę długofalową, polegającą na gromadzeniu i zatrzymaniu u siebie jak największej ilości złota.

Diametralnie natomiast inne podejście do tego zagadnienia panuje na Zachodzie. We Francji wprowadzono zakaz kupna złota za gotówkę. Każda transakcja musi być udokumentowana i dokonana za pomocą przelewu lub karty płatniczej. W Szwajcarii wprowadzono limit jednorazowego zakupu złota do kwoty nie większej niż 15.000 euro co jest sumą śmiesznie małą, uwzględniając ceny tego metalu. Polityka państwowa USA i krajów UE zdaje się za wszelką cenę zniechęcać do nabywania metali, proponując tradycyjne „papierowe sposoby” oszczędzania i lokowania kapitału.

Wydaje się zatem, że mamy do czynienia z dwiema różnymi drogami obranymi przez Chiny oraz przez „zachodnią cywilizację”. W tym aspekcie można także tłumaczyć ciągłe, sztuczne zaniżanie cen kruszców na rynkach Comex, spekulacyjne działania największych banków powiązanych z FED, w których trwają obecnie kontrole w wyniku podejrzenia o niedozwolone działania, zaniżające ceny srebra. Wiele czynników pozarynkowych zdaje się potwierdzać przypuszczenia niektórych, że oto złoto przestało zachowywać się zgodnie z zasadami rynkowymi, ale jest „sterowane” jako narzędzie w walce o supremację w świecie finansów.

Inne ciekawe analizy polecamy na blogu autora button_75x75_invest_blog

Czytany 8624 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04