piątek, 24 luty 2012 08:35

Jakub Bizoń: Bankructwo Grecji - możliwe rezultaty dla świata

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

greek_euro  Jakub Bizoń

Politycy wszelkiej maści straszą nas przed bankructwem Grecji, niczym przed końcem świata. Jakie realne konsekwencje może przynieść ów wydarzenie?

Każdego dnia w mediach pojawiają się informacje w stylu: „Bankructwo Grecji będzie miało katastrofalne skutki”. Zdanie to jest prawdziwe, lecz wypowiadane nie dlatego, że politycy martwią się o nasz los, lecz dlatego, że chcą nas „przygotować” na szok, jaki nam zafundują, zrzucając skutki wywołanego przez siebie kryzysu na barki każdego z nas. Oto zatem możliwy scenariusz wydarzeń, które mogą się stać w wypadku realnego ogłoszenia bankructwa Grecji, a o których Ci sami politycy z pewnością już nas nie „ostrzegą”.

Oto możliwy scenariusz wydarzeń w wypadku, gdy Grecja ogłosi niewypłacalność względem wierzycieli bankowych (bankructwo).

1. Spadki na giełdach

W pierwszej kolejności należy spodziewać się drastycznych spadków na giełdach. Od początku 2012 r. indeksy na światowych giełdach oscylują w okolicach maksimów i ważnych poziomów wsparcia, których jednak nie udaje się pokonać, by móc mówić o początku hossy giełdowej. Pierwsze chwile po ogłoszeniu bankructwa przez Grecję objawią się masową „ucieczką” akcjonariuszy i spadkami, wyrażanymi być może nawet w dwucyfrowych liczbach. W ślad za spadkami giełdy obsunie się znacząco euro w stosunku do dolara. Para walutowa EUR/USD zanurkuje, przełamując prawdopodobnie poziom 1.24.

2. Bankructwo banków

W samej Grecji może dojść do „zamrożenia” pieniędzy w bankach na 24-48 godzin w celu uniknięcia masowej paniki i odpływu całej gotówki. Sytuacja może przypominać tę z Argentyny, gdzie po dwóch dniach obywatele mogli zgłaszać się po część oszczędności, które były wypłacane często w kilkudziesięciu ratach na przestrzeni kilkudziesięciu dni. Pieniądze te traciły z każdym dniem kilka procent wartości wskutek inflacji towarzyszącej bankructwu. Zamknięcie banków wymusi także powrót do drachmy. Przeliczenie, bowiem aktywów, z euro na drachmę będzie czasochłonną operacją, która z pewnością dodatkowo przyczyni się do wzrostu nacisku inflacyjnego.

3. „Zabicie” wiary

W tym momencie wszyscy zwrócą oczy ku metalom (złoto, srebro), w nich upatrując ostatnią szansę i nadzieję. Wydaje się, bowiem, że metale powinny, natychmiast po bankructwie Grecji, ruszyć mocno ku górze ale... może być także dokładnie odwrotnie. Niektórzy nazywają ten hipotetyczny moment „ostatecznym przekrętem finansistów”.

Dolar przez fakt osłabienia się euro, błyskawicznie będzie rósł w siłę. Drogi dolar to naturalnie tańsze metale. Problem leży jednak w tym, że dolar wcale nie będzie rósł wskutek jego wzmocnienia kosztem euro, ale wyłącznie z przyczyn spekulacyjnych, mających maksymalnie wywindować jego siłę nabywczą. 

Wydaje się bardzo prawdopodobne, że spadki metali wywołają wywołać szok i utratę w ludziach zaufania do tej formy prawdziwego pieniądza. Spadek srebra może zanotować pułap poniżej 20 USD (pierwsze kilka godzin), później naturalnie odbije na poziom ok. 25 USD, w którym przez krótkie pozycje banków i instytucji finansowych, będzie utrzymywany przez kilkanaście dni. Złoto analogicznie może zbliżyć się do poziomu 1150$. W ludziach wywoła to utratę wiary w cokolwiek – kto wówczas sprzeda metale – straci wszystko.

4. Słaby dolar – drogie złoto

Ci, którzy przeczekają nawałnicę, a być może wykorzystają także okazję do „wskoczenia do pociągu” – mogą wiele zyskać. Nie tylko prognozy analityków, ale i wykresy i dane techniczne wskazują od dawna dość dziwny fakt. Otóż na wykresach rysuje się moment, od którego ceny złota i srebra notują „kosmiczne” wzrosty na poziom ok. 5000 USD za uncję złota i ok. 250 USD za uncję srebra. Tak drastyczne wzrosty mogą się wydarzyć właśnie po wielkim spadku cen metali i wróżą drastyczną stratę wartości dolara. Nie sposób nie zauważyć, że uncja złota po 5000 USD jest realna w chwili, gdy dolar ów będzie kosztował nieco ponad 2 zł, co zresztą większość doskonale pamięta z 2007 r. Wydaje się, że „ostateczny przekręt finansistów” ma polegać właśnie na zamianie drogiego dolara na tanie metale, by w błyskawicznym tempie dokonać zamiany i „spuścić waluty w otchłań bez wartościowego papieru”.

Dlatego, gdy słyszymy o zbliżającym się „Armagedonie”, jaki ma wywołać bankructwo Grecji, nie dajmy się ponieść złym emocjom na wywołanie, jakich liczą Ci, którzy naszym kosztem będą starali się dokonać „ostatecznego przekrętu”. Lepiej będzie po prostu przeczekać i nie poddać się fali paniki, która wraz z utratą wiary może nas doprowadzić do utraty wszystkiego…

Czas bankructwa Grecji jest mniej istotny. Wydaje się także, że wbrew pozorom wcale nie Grecja, a zupełnie inny kraj może w niekontrolowany sposób upaść. Scenariusz jednak będzie identyczny. Ważne, by być gotowym i wiedzieć, jak wówczas się zachować...

 

Inne ciekawe analizy polecamy na blogu autora button_75x75_invest_blog

Czytany 6958 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04