poniedziałek, 02 styczeń 2012 08:19

Jacek Kujawa: Geopolityczna gra Rumunii

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

romania  Jacek Kujawa

Przyłączenie Mołdawii bez wątpienia jest pierwszym krokiem ku realizacji geopolitycznego projektu Wielkiej Rumunii. Koncepcja ta zakłada zjednoczenie wszystkich ziem, mających jakikolwiek związek z narodem rumuńskim – historyczny, etniczny czy językowy – w granicach jednego państwa.

Projekt Wielkiej Rumunii (Romania Mare) pojawił się podczas pierwszej wojny światowej, podczas której Rumunia walczyła zarówno po stronie Enteny, jak i po stronie Państw Centralnych. Bukareszt wówczas dokonał aneksji Besarabii, należącej do Imperium Rosyjskiego. Wykorzystał też rozpad Imperium Austrowęgierskiego, by pozbawić Węgrów Transylwanii. W 1940 roku ZSRR odzyskał Besarabię i Bukowinę Północną. Duża część tych terytoriów weszła w skład Mołdawskiej SRR, część włączono do Ukraińskiej SRR. Po wstąpieniu Rumunii do Unii Europejskiej spory terytorialne z sąsiadami-państwami członkowskimi UE zostały wyciszone, jednak Mołdawia i Ukraina (a także nieuznawana Republika Naddniestrzańska) stały się na nowo celami rumuńskiej ekspansji.

W chwili obecnej siły nacjonalistyczne w Rumunii po raz kolejny podjęły próbę realizacji tego projektu, częściowo wykorzystując przy tym potęgę Unii Europejskiej. Przykładem może być sytuacja, gdy na mocy decyzji sądu w Hadze bogaty w ropę naftową sporny szelf kontynentalny koło wyspy Zmijnyj Ostriw na Morzu Czarnym został przekazany Rumunii. Bukareszt rości sobie także pretensje do wyspy Majkan, twierdząc, że z uwagi na spłycenie koryta Dunaju należy dokonać korekty granic. Ukraińscy ekolodzy wcześniej wyrażali obawy, że strona rumuńska swoimi działaniami mającymi na celu stworzenie nowych kanałów może zagrozić różnorodności biologicznej regionu.

Ostatnimi czasy w ukraińskich środkach masowego przekazu pojawiła się informacja, że Bukareszt planuje utworzyć swoisty „desant” z Romów, którego celem byłaby rumunizacja Mołdawii i Ukrainy. Mołdawska Partia Socjaldemokratyczna w tym miesiącu oświadczyła, że Rumunia przystąpiła do realizacji programu „Besarabia – ziemia Romów”, zakładającego masowe przesiedlanie Romów do Mołdawii. W Rumunii żyje 1,9 miliona Romów, co stanowi ponad 10% ludności państwa i może stać się przyczyną poważnego zachwiania równowagi etnicznej.

Polska nie posiada wspólnej granicy z Rumunią i problem ten nie dotyczy jej bezpośrednio, jednakże w świetle turbulentnych procesów geopolitycznych obserwowanie ekspansji Rumunii na Wschód będzie nadzwyczaj interesujące.

Także niedawno, w licznych publikacjach analitycznych, poświęconych zagadnieniom bezpieczeństwa i służb specjalnych, pojawiła się informacja o manipulacjach związanych z działalnością wywiadu rumuńskiego w Mołdawii. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że projekt Wielkiej Rumunii oznacza zjednoczenie z Mołdawią (co oczywiste, na warunkach Bukaresztu). Dążąc do tego celu, Rumuni już dawno uzyskali wpływy wśród najwyższych elit mołdawskiej władzy.

Po dymisji dyrektora Służby Informacji i Bezpieczeństwa Republiki Mołdowa Gheorghe Mihai na mocy dekretu prezydenta Mihai Ghimpu z 24 marca 2010 roku tymczasowo obowiązki dyrektora służby zaczął pełnić generał-major Walentin Dedyu. Oficer ten w okresie od 1988 do 2000 roku zajmował rozmaite stanowiska kierownicze w organach bezpieczeństwa państwowego, w tym także urząd kierownika aparatu dyrektora Służby Informacji i Bezpieczeństwa. Na mocy dekretu prezydenta Republiki Mołdowa nr 439 – III z 28 grudnia 2001 roku został zastępcą dyrektora biura. W latach 2007-2009 Walentin Dedyu był oficjalnym przedstawicielem mołdawskich specsłużb na Ukrainie.  

W gazecie Mołdawskije Wiedomosti opublikowano artykuł, według którego Dedyu zamieszany był w skandal wokół przekazania służbom specjalnym Rumunii i Ukrainy informacji, stanowiących tajemnicę państwową Republiki Mołdowa. Miało do tego dojść w Kijowie, gdzie na mocy decyzji Artura Reszetnikowa (wówczas dyrektora Służby Informacji i Bezpieczeństwa) kierownik oddziału bezpieczeństwa wewnętrznego mołdawskich specsłużb A. Bezhenar podjął działania służbowe. Działania Walentina Dedyu zostały sfilmowane. W rezultacie Walentin Dedyu został zatrzymany w pomieszczeniach Ławry Kijowsko-Pieczerskiej w momencie, gdy przekazywał rumuńskiemu dyplomacie dokumenty zawierające tajemnice państwa mołdawskiego. Dedyu został przewieziony na teren Mołdowy i przesłuchany przez organy bezpieczeństwa. Mimo, że przyznał się do ujawnienia tajemnicy państwowej, kontynuował pracę w organach bezpieczeństwa państwowego. Co więcej, po odsunięciu od władzy Komunistycznej Partii Republiki Mołdowa, Mihai Ghimpu przywrócił go na dotychczasowe stanowisko. Od grudnia 2009 roku po marzec 2010 roku był kierownikiem aparatu dyrektora Służby Informacji i Bezpieczeństwa.

Po dojściu do władzy Sojuszu na rzecz Integracji Europejskiej, Liberalna Partia Mołdowy uzyskała możliwość kontrolowania Służby Informacji i Bezpieczeństwa. W tym momencie wypłynął jeszcze jeden fakt dotyczący związków rumuńskich służb specjalnych z przedstawicielami władz mołdawskich. Corina Fusu, deputowana do parlamentu Republiki Rumuńskiej z ramienia Partii Liberalnej i będąca obiektem oskarżeń korupcyjnych jest siostrą cioteczną Dedyu. To właśnie ona, jak się sądzi, przeforsowała mianowanie Walentina Dedyu na stanowisko zastępcy dyrektora Służby Informacji i Bezpieczeństwa, w wyniku czego zaczął on pełnić obowiązki dyrektora.

Z jakichś powodów biznes rodzinno-klanowy stał się głównym czynnikiem determinującym decyzje elity politycznej Mołdowy. Tego rodzaju decyzje i nominacje z pewnością służą nie interesom narodu mołdawskiego, wpisują się natomiast idealnie w geopolityczne plany znacznie potężniejszego sąsiada tego niewielkiego państwa.

fot. Wikipedia

Czytany 5264 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04