sobota, 11 czerwiec 2011 08:01

Jacek Kujawa: Europejskie perspektywy i pesymizm polityczny

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

eurussum  Jacek Kujawa

W dniach 9-10 czerwca odbyłsię kolejny szczyt UE-Rosja. Zarówno politycy, jak i zwykli obywatele żywili nadzieje, że przyniesie on określone zmiany w dziedzinie polityki zagranicznej (ze szczególnym uwzględnieniem relacji bilateralnych) i w innych równie istotnych sferach, takich jak bezpieczeństwo regionalne.

Zespół omawianych problemów pozostaje niezmienny od dawna – przedmiotem obrad stało się poszukiwanie porozumienia w czterech dziedzinach; dziedziny te to: gospodarka, bezpieczeństwo wewnętrzne i sądownictwo, bezpieczeństwo międzynarodowe oraz nauka i oświata.

Niektórzy politycy i eksperci, mając w pamięci ubiegłoroczny szczyt w Rostowie nad Donem, żywią daleko posunięty sceptycyzm odnośnie podobnych inicjatyw. Przed rokiem wiele się mówiło o pozytywnych przemianach w Rosji, wśród których wymieniano wprowadzenie moratorium na wykonywanie kary śmierci czy powołanie do życia instytucji sądu przysięgłych. Z drugiej strony podnoszono kwestie przestrzegania praw człowieka. Często zwraca się uwagę, że państwa Unii Europejskiej nie mogą ustalić wspólnego stanowiska w kwestii prawa wizowego, choć jeszcze w 2003 roku przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi zapowiedział, że w ciągu pięciu lat możliwe jest zniesienie wiz dla obywateli Federacji Rosyjskiej.

 

Doświadczenie pokazuje także, że państwa członkowskie Unii Europejskiej częstokroć nie umieją osiągnąć konsensusu w całym szeregu innych kwestii. Zdarza się, że niektóre państwa europejskie wykorzystują owe różnice zdań w celu uzyskania profitów ekonomicznych, albowiem Rosja jest perspektywicznym rynkiem zbytu, nie mówiąc już o ogromnych zasobach surowcowych.

Nie jest tajemnicą, że Unia Europejska dąży do przemienienia Rosji na własny obraz i podobieństwo, narzucić swoje zasady gry, system wartości oraz europejskie wzorce demokracji. Biorąc pod uwagę cały szereg przyczyn obiektywnych, sukces tego przedsięwzięcia jest mało prawdopodobny. Przede wszystkim Rosja zawsze podążała i podąża swoją własną ścieżką rozwoju historycznego; wywieranie na to ogromne państwo presji w sferze systemu wartości wydaje się bezcelowe. Możemy jednocześnie zauważyć, że Rosja uznała prawomocność wielu instytucji europejskich, chociażby Europejski Trybunał Praw Człowieka, którego jurysdykcja rozciąga się obecnie daleko poza granice Europy. Skargę przed ten europejski trybunał może wnieść każdy mieszkaniec Pietropawłowska Kamczackiego czy Władywostoku, leżących w północno-wschodniej części Azji.

Unia Europejska, która tak często krytykuje naruszenia praw człowieka, sama niejednokrotnie dopuszczała się rozmaitych naruszeń. Przykładem może być tu chociażby zawieszenie niektórych przepisów Układu z Schengen przez część państw w obliczu fali uchodźców z Afryki Północnej i następstw kryzysu gospodarczego, który spowodował zmniejszenie się liczby miejsc pracy i zmusił państwa Europy do podjęcia praktyk protekcjonistycznych. Rosnące prawdopodobieństwo upadku gospodarki greckiej i ryzyko pogorszenia sytuacji ekonomicznej w innych państwach sprawiają, że zewsząd płyną oskarżenia pod adresem struktur Unii Europejskiej, oskarżanych o nieefektywność.
Kolejnym czynnikiem generującym nieufność w relacjach między NATO i Rosją jest Sojusz Północnoatlantycki, będący swego rodzaju zimnowojennym atawizmem. Rosjanie powszechnie postrzegają go jako zagrożenie. Wpływa na to szereg uwarunkowań – wśród nich manipulacje Waszyngtonu wokół instalacji systemu obrony antyrakietowej w Europie, udział NATO w operacjach przeciw Jugosławii, Afganistanowi i Libii, a także pamięć o niedawnych wydarzeniach historycznych (nie rozszerzanie Sojuszu na Zachód było jednym z warunków rosyjskiej zgody na zjednoczenie Niemiec; umowa ta została jednak naruszona przez stronę zachodnią).

Wymienione problemy mają kluczowy charakter. Trudno pomijać jednak także inne przeszkody na drodze do europejsko-rosyjskiego zbliżenia, mające źródło w naszej świadomości zbiorowej. Aby porozumienie stało się faktem, państwa europejskie muszą przełamać swą nieufność wobec Rosji. Wprowadzenie ruchu bezwizowego wcale nie oznacza, że do Europa stanie w obliczu zalewu taniej siły roboczej, czy co gorsza rosyjskich kryminalistów. Unia Europejska ma w tej dziedzinie bogate doświadczenia i dysponuje efektywnymi mechanizmami, które regulują politykę migracyjną.

Jeśli Unia Europejska wesprze modernizację Rosji (przede wszystkim przekaże jej nowoczesne technologie i wesprze rozwój nowych przedsiębiorstw), bardzo prawdopodobne, że mało który Rosjanin będzie zainteresowany emigracją do Europy Zachodniej.

Jeśli Unia Europejska nadal będzie hamletyzować i realizować strategię pustych obietnic, Rosja zwróci się ku państwom Południa i Wschodu. Tendencję taką można zresztą zaobserwować już teraz. Umowa o dostawach gazu do Indii została już opracowana. Chiny również deklarują zainteresowanie Rosyjskim gazem i ropą naftową. Turcja (będąca członkiem NATO, ale prowadząca niezależną politykę) zwiększa obrót towarowy z Rosją. Bardzo prawdopodobne, że wkrótce na ziemi tureckiej pojawią się rosyjskie reaktory jądrowe.

Reasumując – Rosja przetrwa bez Europy, lecz czy Europa, posiadająca nader ograniczone złoża surowców i borykająca się z problemami demograficznymi, może spoglądać z optymizmem w przyszłość bez godnego zaufania partnera w postaci Rosji?

fot. kremlin.ru

Czytany 4038 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04