wtorek, 16 marzec 2010 15:05

Immanuel Wallerstein: Grecki bałagan, eurobałagan, zachodni bałagan, światowy bałagan?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
altprof. Immanuel Wallerstein Wszyscy dyskutują nad tym, co magazyn „Fortune" określa mianem „greckiego wiru", i każdy wskazuje palcem na kogoś innego. Czyja to wina?
Grecki rząd oskarżany jest o oszustwo, pozwalając żyć Grekom ponad stan. Unia Europejska jest oskarżana o stworzenie struktury niemożliwej dla funkcjonowania euro. A może wina leży po stronie Goldman Sachs? Bank ten jest z kolei oskarżany o umożliwienie greckiemu rządowi fałszowania rachunków, podczas starań o wstąpienie do strefy euro. Dziś jest on oskarżany o spekulacje instrumentami pochodnymi typu CDS (w org. credit-default swaps), które jeszcze bardziej uczyniły Grecję podatną na zagrożenia, jednakże z korzyścią dla samego banku. Szef strategii kredytowej w banku UniCredit w Monachium stwierdził, że obecna sytuacja to jak „kupowanie ubezpieczenia dla domu swojego sąsiada - tworzysz swoistą zachętę do spalenia tego domu". Niemiecka Kanclerz Angela Merkel nazwała działania banku Goldman Sachs „skandalicznymi", z kolei Christine Lagarde - francuska minister finansów, wezwała do natychmiastowego uregulowania kwestii derywatów.

Niall Ferguson powiedział, że „grecki kryzys przybędzie do Ameryki". Nazwał go „fiskalnym kryzysem zachodniego świata". Ferguson głosi zło długu publicznego i krytykuje praktykę „keynesowskiego darmowego obiadu", który ma skutkować „stałym wzrostem". Paul Krugman mówi, że obecna sytuacja jest „eurobałaganem", ponieważ Europa nie powinna była przyjmować wspólnej waluty zanim nie będzie gotowa na unię polityczną. Jednak obecnie nie można pozwolić na upadek euro, dopóty może to spowodować światowy kryzys finansowy.

Tymczasem wydaje się, że wszyscy starają się wywierać presję na grecki rząd, aby ten zredukował swój deficyt budżetowy z poziomu 12% do wyniku 4% w ciągu następnych czterech lat. Czy to wykonalne? Czy słuszna droga postępowania? Grecki rząd zapowiada, że próbuje „coś" zrobić. To „coś" spowodowało masowe strajki rolników, pracowników służby zdrowia, pracowników linii lotniczych, celników i wszystkich tych, którym rząd planuje obciąć dochody w trakcie trwania kryzysu gospodarczego i wzrostu bezrobocia.

Czy Niemcy powinni „coś" zrobić? Niemcy nie chcą nic robić z dwóch głównych powodów. Pierwszy z nich są to przyszłe żądania wobec pozostałych państw, pozostających również w ciężkiej sytuacji ekonomicznej (Hiszpania, Włochy, Portugalia, Irlandia), do podjęcia identycznych działań. Drugim powodem jest wewnętrzna presja ze strony obywateli niemieckich, którzy w pomocy dla Grecji widzą zabieranie im pieniędzy, jako tym, którzy sami odczuwają również skutki gospodarczego nacisku.

Z drugiej strony, jeśli Grecja (oraz inne kraje) zmusi swoich obywateli do płacenia długu publicznego, będzie to równoznaczne ze zmniejszeniem importu towarów - przede wszystkim z Niemiec. To z kolei będzie oznaczać spowolnienie gospodarki niemieckiej. Josef Joffe, redaktor naczelny niemieckiego „Die Zenit" narzeka: „Europa stała się wielkim państwem zasiłkowym dla wszystkich, zarówno poszczególnych państw jak i osób".

Tymczasem euro ponownie słabnie, zaś dolar po raz kolejny, przez moment stał się „bezpiecznym schronieniem". Ferguson ostrzega jednak, ze „dług rządu amerykańskiego jest bezpiecznym schronieniem, podobnie jak w 1941 roku bezpiecznym schronieniem pozostawało Perl Harbor".

Podczas gdy analitycy Financial Limes sugerują, że Niemcy próbowali pomóc Grekom, jeden z niemieckich czytelników skomentował: „więc to, co mówicie, oznacza, że należy dać im nasze pieniądze, aby wydawali je w naszym sklepie". Czy to nie przypomina Chińczyków kupujących amerykańskie obligacje skarbu państwa?

Czymkolwiek są te liczne, przekrojowe analizy krótkoterminowej winy i krótkoterminowego postępu -mamy do czynienia z problem światowym i strukturalnym. Banki istnieją po to, aby zarabiać pieniądze. Zagrywki Goldman Sachs będą kontynuowane (innych banków również), nie tylko w Grecji, lecz również w wielu, wielu krajach - w Niemczech, Wielkiej Brytanii i USA. A będą kontynuowane, ponieważ rządy chcą przetrwać. Aby to osiągnąć, potrzebują wydawać wystarczającą ilość pieniędzy, aby zapobiec niepokojom i cywilnym powstaniom. Jeśli państwa nie zbiorą wystarczająco dużo środków z podatków (głównie dlatego, że nie chcą dalej ich podnosić, ponieważ słabsza gospodarka oznacza mniejsze dochody fiskalne), będą musiały łagodzić napięcia na swoich kontach za pomocą „masażu" kredytowego. Ukryte pożyczanie (na przykład od banków) jest lepsze niż jawne, gdyż pozwala rządom unikać krytyki. Jednak w dniu, kiedy wszystkie sekrety wychodzą na jaw, mamy „panikę bankową". Greckie problemy są bardzo istotne dla niemieckich problemów. Z kolei niemieckie problemy są istotne dla problemów amerykańskich, a te są istotne dla problemów całego świata. Analiza, kto co zrobił w ostatnich dziesięciu latach jest mniej istotna, niż dyskusja, o ile jest w ogóle możliwa, nad tym co będzie do zrobienia w najbliższych dziesięciu latach. Obecna sytuacja jest ogólnoświatową grą tchórzy. Wszyscy czekają na to, kto cofnie się pierwszy. Ktoś popełnia błąd i wtedy mamy to, co Barry Eichengreen nazwał „matką wszystkich finansowych kryzysów". Nawet Chiny zostaną dotknięte obecnym.
© Immanuel Wallerstein/Agence Global, tłum. Łukasz Reszczyński
Czytany 7190 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04