czwartek, 24 marzec 2011 08:29

Gregory Tinsky: Kwadrat Weimarski

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

sarkozy

geopolityka  Gregory Tinsky

Inicjatywa podsunięta przez prezydenta Francji Bronisławowi Komorowskiemu - niespodziewana dla większości ekspertów - by przekształcić Trójkąt Weimarski w Kwadrat, włączając do niego Rosję - może stać się dla Polski „polityczną windą”. Innymi słowy, może przynieść temu ambitnemu krajowi prawo do stąpania po szczycie europejskiej polityki. Temat jest niezwykle aktualny w kontekście nadchodzącego półrocznego przewodnictwa Polski w Unii Europejskiej.

Czym jest Trójkąt Weimarski?

 

Trójkąt Weimarski („Weimarer Dreieck” po niemiecku lub „Triangle Weimar” po francusku) został utworzony 28 sierpnia 1991 roku na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Polski, Francji i Niemiec (Krzysztof Skubiszewski, Roland Dumas i Hans - Dietrich Genscher). Był to gest poparcia skierowany w stronę tworzącej się polskiej państwowości ,wykreowany przez europejskie mocarstwa. Pełna nazwa „trójkąta” to przecież Komitet Wsparcia Francusko-Niemieckiego dla Współpracy z Polską. Zresztą głównym celem takiego formatu współpracy tych trzech krajów, była pomoc Polsce – która nie posiadała doświadczenia w prowadzeniu europejskiej polityki - w uzyskaniu członkostwa w UE i NATO. Spotkania głów państw miały miejsce wiele razy: w Poznaniu w 1998, w Nancy w 1999 roku, w Hamburgu w 2001, we Wrocławiu w 2003 roku oraz ponownie w Nancy w 2005 roku. Weimarski szczyt planowany w 2006 roku został odroczony z powodu odmowy Lecha Kaczyńskiego (wtedy polskiego prezydenta), który nie chciał w nim wziąć udziału, bo uraziła go publikacja w niemieckim Die Tageszeitung. W lipcu 2006 roku dobrze znany, niemiecki felietonista Peter Kohler wyśmiewał się z braci Kaczyńskich z powodu ich zaściankowego patriotyzmu i niechęci do Niemiec, nazywając ich „kartoflami”.

W celu zrozumienia rewolucyjnej oferty złożonej przez prezydenta Francji Bronisławowi Komorowskiemu powinniśmy poczuć atmosferę Trójkąta Weimarskiego, który został przekształcony przez Lecha Kaczyńskiego w Trójkąt Bermudzki. Wszystkie francuskie i niemieckie intencje, których celem była pomoc Polsce w uzyskaniu należnego jej miejsca w nowoczesnej Europie niestety w nim zatonęły. Rosjanie znali Kaczyńskiego jako zawziętego rusofoba, ale w porównaniu z jego niechęcią do Niemiec, stosunek do Rosji można nazwać nieporozumieniem. Oto fragment z wyżej wymienionego artykułu traktującego o „polskich kartoflach”:

„Wiadomo jednak, że Kaczyński chełpił się tym, że przez lata żadnemu niemieckiemu politykowi nie podał nawet palca. Wystarczająco często trąbił, że w ogóle nie zna Niemiec poza spluwaczką w męskiej toalecie na lotnisku we Frankfurcie. Wiadomo, że urodzony w 1949 r. Kaczyński reprezentuje to trudne pokolenie, które jeszcze przed swoimi narodzinami zostało przez Niemcy ukąszone. Jest jasne, że w negatywnym światopoglądzie Kaczyńskiego od średniowiecza każdy Niemiec konno prze na Wschód. Wzorem do naśladowania dla Kaczyńskich był twórca Polski z 1919 r. Józef Piłsudski, który w 1926 r. odkrył sterowaną demokrację i do 1935 r. napędzał półfaszystowski reżim wojskowy.”

Muszę potwierdzić całość oskarżeń padających pod adresem byłego polskiego prezydenta - oskarżenia tego typu są tworzone nieustannie. Nawet tak nagly komentarz ze strony Petera Kohlera zawiera najbardziej stosowny fragmenty pochodzące ze skandalicznego artykułu. Teraz cała sytuacja się pogarsza, stając się coraz bardziej niestosowna.

Jest oczywistym że, biorąc pod uwagę taki „podniosły” charakter relacji, Trójkąt Weimarski nie miał żadnych szans bycia „równoramiennym”. Wadliwa polityka wschodnia i zachodnia Kaczyńskiego nie pozwoliła Polsce zająć miejsca na jakie zasługiwała – jako szósty największy kraj w Europie. Dlatego pojawienie się Bronisława Komorowskiego – znanego ze swojego umiarkowania i trzeźwego umysłu – w Pałacu Belwederskim było postrzegane z ulgą przez Europejczyków. Z tego samego powodu, Szczyt Trójkąta, który odbył się 7 Lutego, tego roku w Warszawie rozpalił nadzieje na odnowienie i poprawę w stosunkach między Starą i Nową Europa. Nie obyło się bez sceptyków, którzy myśleli, że Komorowski nie jest wystarczająco inteligentny – co więcej, nudny – i że nie zdoła nikogo zaskoczyć. Dziennikarze starali się podłapać każdy błąd popełniony przez stronę polską - Sarkozy, który nie miał parasola i przemókł do suchej nitki, czy to że podczas spotkania ze swoimi kolegami polski Prezydent zajął miejsce, zapominając przy tym zaoferować miejsca swoim gościom. Nic nie zapowiadało przełomu. I nagle nieoczekiwana – i szokująca dla niektórych - propozycja została złożona.

Zaproszenie do Pierwszej Ligii

Polityka zagraniczna Polski XX wieku ma jedną charakterystyczną cechę – pewien rozdźwięk między roszczeniami tego ambitnego kraju o zajęcie kluczowej roli w polityce europejskiej (czasami międzynarodowej) a opinią reszty Europy. Niestety, to drugie było zasłużone ze względu na fakt, że Polska zdawała się nosić garnitur dorosłego mężczyzny , zachowując się jednocześnie jak pryszczaty nastolatek. Możemy tutaj wspomnieć nadmierną klerykalizację polityki wewnętrznej (niedopuszczalną w świeckiej Europie) czy też samozwańcze przywództwo w Europie Wschodniej - w tym na terytorium poradzieckim. Wszystko to przyczyniło się do izolacji Polski, która nie poddała się pragmatycznym prądom, zdecydowanie przeciwstawiając się odwilży na linii Berlin-Moskwa i Paryż-Moskwa. Podczas prezydentury Busha Jr, Polska stała się „Osłem Trojańskim” Amerykanów w Europie. Przezwisko użyte do naśmiewania się z Polski zostało wymyślone przez niemieckie media.

Stosunki z Rosją stanowiły znaczący przełom między Polakami, Niemcami, Francuzami. Stara Europa, obiecując pragmatyczne podejście do polityki, handluje pomyślnie z naszym krajem. Europejczycy uważają że chwilowy profit komercyjny i ścisła współpraca z Rosja doprowadzi ewentualnie do modernizacji Rosji; najpierw technologicznej, a następnie – politycznej. Bracia Kaczyńscy, którzy wyobrażali sobie że są Prometeuszami europejskich wartości demokratycznych promowali demokratyczny model, który wydawał im się prawdziwie zachodnioeuropejski z maniakalną pasją.

Uwzględniając, że nie udało się im jednak stać przykładem liberalnej demokracji, stali się pośmiewiskiem całej Europy. Prometeiska polityka zagraniczna Polski - która doprowadziła do utworzenia polsko-szwedzkiego projektu - "Partnerstwo Wschodnie" - w  rzeczywistości przekształciła się w pewnego rodzaju szalony prozelityzm.

Inicjatywa Polskiego Prezydenta stała się szansą dla pierwszej ligi europejskiej polityki, na którą Polska czekała od dawna. Obecność Rosji w Trójkącie Weimarskim perfekcyjnie pasuje do interesów wszystkich czterech partii. Można poczuć, ze Weimar płynie – pod nieobecność wspólnej ideologii - pod podmuchem świeżej bryzy.

Trójkąt spełnił swój cel, do którego został utworzony w pierwszej kolejności – w celu wprowadzenia Polski do EU oraz NATO. Trójkąt musiał wolno umierać, jak stara, nieuleczalnie chora ciotka, której nikt nie odłączył od respiratora, z czystej filantropii i miłosierdzia.

Rosyjsko-francusko-niemiecki szczyt w Deauville – który jest kontynuacja spotkań miedzy Putinem, Chirac'iem i Schroderem – wskazał na potrzebę trzy-bocznego partnerstwa. W przeciwieństwie do zanikającego Trójkąta Weimarskiego, oś Moskwa-Paryż-Berlin jest pełna pozytywnych treści.

Zatem, inicjatywa zaszczepiona Komorowskiemu przez prezydenta Francji pojawiła się we właściwym czasie. Powinniśmy raczej widzieć ją jako przyłączanie się Polski do osi Rosja - Franja - Niemcy, niż jako przyłączanie się Rosji do weimarskiego trupa. Polska jest raczej ważna dla Rosji z geopolitycznego (tranzyt do Europy), politycznego (6 co do wielkości kraj EU, cieszący się specjalnymi relacjami z USA) punktu widzenia. Kooperacja z Polską w pewnych sprawach jest ważna.

Prawa mniejszości rosyjskich w krajach bałtyckich, obecności rosyjskich firm w prywatyzacji polskich kompanii naftowych i energetycznych, nowa architektura europejskiego bezpieczeństwa, zaproponowana przez Dmitrija Miedwiediewa – również odpowiada rosyjskim interesom. Rzadka okazja do stworzenia nowego politycznego formatu – korzystnego dla wszystkich uczestniczących - nie powinna być stracona. Radosław Sikorski – polski Minister Spraw Zagranicznych – oświadczył że będzie się konsultował z Moskwą w sprawie jej dołączenia do Trójkąta jak najszybciej. Możemy jedynie mięć nadzieję że nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych powita Polską inicjatywę przychylnie.

PS. Sytuacja wyglądała tak, że na kilka dni przed opisywanymi wydarzeniami, dyskutowałem z moimi polskimi kolegami o możliwości dołączenia Rosji do Trójkąta Weimarskiego. Znany polski komentator polityczny Piotr Maciążek specjalizujący się w tematyce WNP był bardzo zainteresowany moimi sugestiami o utworzeniu kwadratu z trójkąta. Niemniej jednak, pozostał on raczej sceptyczny w stosunku do realizacji projektu w takiej formie. Nie wierzę w mistykę, ale za sprawą cudu (a może nie?) nasz spór został usłyszany i rozwiązany przez samego polskiego Prezydenta – po mojej myśli. Zatem dyplomacja zwykłych ludzi nie jest mitem!

fot. Wikipedia/Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.5

Pozostałe artykuły w tym temacie:

dr Mateusz Piskorski: Nowa oś czy kontekstualny przypadek?

Łukasz Reszczyński, Marcin Domagała: Weimarska rewolucja?

Łukasz Bardziński: Rewolucja czy rozbierany poker w Weimarze?

Władisław Guliewicz: Trójkąt Weimarski z perspektywy geopolitycznej Ukrainy

Czytany 5724 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04