poniedziałek, 27 sierpień 2012 08:38

Gracjan Cimek: Wartości papierkiem lakmusowym świata wielobiegunowego

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

pipet  dr Gracjan Cimek

Historia to w istocie określenie ciągłości zmieniających się pokoleń ludzi, którzy dążą do zaspokajania potrzeb motywowanych wartościami. Nie kieruje nią logika, ani ciągi cyferek, o czym raczą zapominać adwersarze pozytywizmu w naukach społecznych. Dzięki zdolności do refleksji i zmiany, wartości i idee nie są przywiązane do jednych państw i narodów; nie są również przywiązane przestrzennie. To właśnie te cechy kultury powodują, że paradoksy są elementem historii, pomimo protestów ze strony logiki kierującej myśleniem zdroworozsądkowym.

Najświeższym potwierdzeniem dialektycznej zamiany wartości jest Zachód, który długo niósł kaganek liberalnych wolności, a dzisiaj coraz częściej im zaprzecza. Z. Brzeziński zauważył już na początku XXI wieku, że powołując się na bezpieczeństwo narodowe po wydarzeniach 11 września 2001 wprowadzono w USA „Ustawę o patriotyzmie”, która znacznie ograniczyła demokratyczne prawa i wolności obywatelskie, a Stany Zjednoczone powoli stawały się „ksenofobiczną hybrydą demokracji i autokracji, być może nawet z domieszką syndromu oblężonej twierdzy” [1].

Zmianę w akcentach stawianych na wartości można zauważyć w zjawiskach politycznych z ostatnich tygodni. Pierwszym jest zderzenie koncepcji wolności, które można zaobserwować porównując casus Juliana Assange’a, twórcy portalu WikiLeaks, oraz zespołu Pussy Riot w Rosji. Pierwszy jest przykładem obrony klasycznej, liberalnej wolności słowa, drugie postmodernistycznej „dowolności” nadawania znaczeń zjawiskom i faktom. Pierwszy za ujawnienie tajemnic dyplomacji supermocarstwa amerykańskiego, raptownie został oskarżony o czyny o podłożu seksualnym. Oskarżony nie znaczy winny, ale celem działania w istocie jest osłabienie prawdy zawartej w informacjach na portalu, a także skłonienie do ekstradycji Australijczyka do Szwecji, a ostatecznie do USA. A przecież wolność słowa, jako jeden z fundamentalnych wartości rewolucji burżuazyjnych, miała na celu umożliwienie każdemu „wolnemu” obywatelowi mówienie o sprawach publicznych i dostęp do wiedzy o nich. Wszystko po to, aby używał racjonalnej argumentacji dotyczącej rządzenia społeczeństwem. Zgodnie z transcendentalną formułą prawa publicznego E. Kanta: „wszelkie czynności odnoszące się do prawa innych ludzi, których maksyma nie jest zgodna z prawem do jawności, są bezprawiem” [2]. Świat zachodni stanął tymczasem w obronie wolności w wersji Pussy Riot, a więc nie mającej żadnego racjonalnego przekazu, oprócz hasła „Putin jest zły”; ograniczonej do manipulacji symbolami kultury (kolorowe ubrania, kominiarki na twarzach, przyśpiewki, prowokacja) ze złamaniem powszechnie znanego rosyjskiego prawa, a więc ignorancją wobec liberalnej idei państwa prawa.

Ch. Mouffe wskazała, że wolności wywalczone przez obywateli zachodnich demokracji są dobre, tylko wciąż czekają na realizację, na przeszkodzie której stoją siły ekonomiczne kapitalizmu [3]. Dekonstrukcja znaczenia wolności słowa, równości i braterstwa ma w istocie na celu podtrzymywanie interesów wielkiego kapitału [4]. Sprzeczność pomiędzy podstrukturą ekonomiczną a ideologiczną stanowi podstawę kryzysu cywilizacji zachodniej. Nakłada się na nią druga, równie istotna, sprzeczność pomiędzy formalizmem dotychczasowej formuły wolności słowa, a postępującą wraz z globalizacją możliwością napełniania ją treścią przez państwa niezachodnie zgodnie z ich specyfiką.

Julian Assange występował w programie satelitarnym w kanale „Russia Today”, sugerując z jednej strony powiązania z Moskwą, ale jednocześnie ukazując Rosję jako promotorkę klasycznej wartości wolności słowa, a nie jej wersji postmodernistycznej. Francuski badacz Emmanuel Todd (znany z trafnej prognozy upadku ZSRR), dekadę temu przewidywał, że „nic nie zabrania nam a priori wyobrazić sobie liberalnej i demokratycznej Rosji, chroniącej cały świat przed imperialistyczną polityką Ameryki” [5]. Nie zauważył wtedy innego paradoksu historii. Chociaż Rosja jest spadkobiercą ateistycznego ZSRR, to współcześnie staje się promotorem wartości chrześcijańskich, o czym świadczy choćby dyplomacja konfesjonalna Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w kierunku porozumienia z Watykanem i wizyta w Polsce oraz obrona wartości chrześcijańskich przez rosyjskiego wiceministra spraw zagranicznych na forum Komisji Praw Człowieka ONZ [6]. Sprzeczności logiki zachodniej (wartości religijne kontra wartości liberalne) na Wschodzie odnajdują harmoniczne współistnienie.

W obronie prawa do wolności słowa, stanął także Ekwador, przyznając Assange’owi azyl polityczny. Twórca portalu WikiLeaks przebywa obecnie na terenie ambasady tego państwa w Wielkiej Brytanii, która jest z punktu widzenia prawa międzynarodowego częścią terytorium Ekwadoru. W reakcji Zachód po raz kolejny ujawnił swoje antyliberalne stanowisko. Brytyjczycy pospiesznie znaleźli paragraf z 1987 r., który pozwala odwołać status dyplomatyczny budynku, jeśli "przestaje on być używany do celów wyłącznie konsularnych". Zdaniem prawników, ustawodawcy chodziło o sytuację, kiedy teren ambasady jest wykorzystywany do działalności przestępczej, w szczególności terroryzmu. Stąd prawa tego jeszcze nigdy nie zastosowano. W praktyce pojawiła się groźba siłowego wkroczenie na terytorium ambasady, aby Assange’a aresztować i odesłać do Szwecji, a w sumie do USA. Prezydent Ekwadoru, Rafael Correa musiał więc przypomnieć Londynowi, że jego kraj nie jest już kolonią. Po stronie suwerenności Ekwadoru stanęły państwa Ameryki Południowej, zgromadzone w Unii Narodów Południowoamerykańskich (UNASUR), która jest wspólnotą polityczną i ekonomiczną 12 krajów z Brazylią na czele. Poparcie udzielił również Boliwariański Sojusz Narodów Naszej Ameryki (ALBA) oraz Organizacja Państw Amerykańskich (OPA) [7]. Tym samym dano czytelny sygnał Zachodowi, że czas kolonializmu się skończył. Jest to znak zmiany cywilizacyjnych biegunów oddziaływania politycznego w świecie. W duchu retoryki liberalnej, Assange, w przemowie z okna ambasady, wezwał prezydenta USA, Baracka Obamę do zaprzestania „polowania na czarownice”. Narzuca się analogia z wyłapywaniem „wrogów ludu” totalitarnej fazy okresu radzieckiego. Wydaje się jednak, że współczesne USA przypomina inny okres ZSRR. Z. Brzeziński w swojej nowej książce wskazuje, że w jego ojczyźnie panuje atmosfera podobna do pierestrojki w czasie rządów Michaiła Gorbaczowa [8]. Ostatni przywódca imperium przywoływał wtedy Lenina jako źródło inspiracji na nowe czasy. Faktycznie chodziło nie o antykapitalistyczne idee, a naśladowanie jego materialnej postaci, czego efektem jest przejście do mauzoleum historii całego ZSRR.

Według właśnie wydanej książki Richarda Miniera, prezydent Obama trzykrotnie odmawiał wydania rozkazu zapolowania na Osamę Bin Ladena [9], mając najwyraźniej świadomość, że hołubione zasady państwa liberalnej demokracji oznaczają przecież konieczność przeprowadzenia postępowania sądowego, zakończonego wyrokiem w oparciu o prawo. Przykład realizacji takich procedur, „nieczułych” zresztą na wartościowanie sądzonych czynów, dał proces Andersa Breivika w Norwegii. Do zabicia przywódcy Al-Kaidy miała przekonać Obamę dopiero Hillary Clinton. Zmiana na stanowisku Sekretarz Stanu po ponownym zwycięstwie Obamy w wyborach prezydenckich będzie oznaczać, że Amerykanie uświadomili sobie, że nastał już czas rezygnacji z polowań i manicheizmu w polityce. Przeczuwając nadejście nowych standardów sama H. Clinton zapowiedziała koniec swojego sekretarzowania już w maju. Pozwoli to Stanom Zjednoczonym uratować resztki aksjologicznego soft power, niezbędnego do funkcjonowania w świecie wielobiegunowym, gdzie decyzje wymagają konsensusu i uzgodnienia interesów wielu podmiotów polityki międzynarodowej.

fot.sxc.hu

_______________________________________________
1. Z. Brzeziński, Wybór. Globalna hegemonia czy globalne przywództwo, Kraków 2004, s. 232
2. E. Kant, O zgodności polityki z moralnością według transcendentalnego pojęcia publicznego prawa, [w:] Tenże, O wiecznym pokoju. Zarys filozoficzny, przekł. Wyd. UW, Wrocław 1993, s. 79.
3. Zob. Ch. Mouffe, Polityczność, Warszawa 2008, s. 47.
4. W jaki sposób manipuluje się treścią tych pojęć dla celów podtrzymywania systemu reprodukcji globalnego kapitalizmu zob. A. Bihr, Nowomowa neoliberalna, Warszawa 2008.
5. E. Todd, Schyłek imperium. Rozważania o rozkładzie systemu amerykańskiego, przeł. A. Szeptycki, K. Mączyńska, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2003, s. 69.
6. http://mercurius.myslpolska.pl/2012/08/rosja-%E2%80%93-sojusznik-w-walce-z-chrystofobia/    
7. Poprawki zgłaszały do rezolucji USA i Kanada. http://www.oas.org/en/media_center/press_release.asp?sCodigo=E-291/12
8. Z. Brzeziński, Strategic Vision: America and the Crisis of Global Power, 2012.
9. http://www.tvn24.pl/obama-trzy-razy-odwolywal-misje-zabicia-bin-ladena,272393,s.html

Czytany 6986 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04