sobota, 03 sierpień 2013 08:38

Gracjan Cimek: Geoekonomiczna strategia 'ucieczki do przodu' amerykańskiego supermocarstwa

Oceń ten artykuł
(1 głos)

runnerdr Gracjan Cimek

Praktyka przekonuje, że ujęcie geoekonomiczne i geopolityczne w badaniu przestrzeni międzynarodowej dotyczy dwóch stron tego samego medalu, którym jest rywalizacja państw o uzyskanie pozycji w ładzie międzynarodowym. Kolejnym potwierdzeniem takiej zależności jest walka o zachowanie światowej hegemonii USA poprzez kontrolę nad globalną przestrzenią geoekonomiczną. 

Jej nowym aktem jest dążenie do stworzenia dwóch stref wolnego handlu: Transpacyficznego Partnerstwa (TTP) i Transatlantyckiej Strefy Wolnego Handlu z UE. W ten sposób ma pojawić się „gospodarcze NATO” [1]. Państwa zachodnie, uwikłane w interesy wielkich banków i korporacji transnarodowych, nie mogą dokonać rekonstrukcji ekonomii i odejść od neoliberalizmu prowadzącego do nadmiernej finansjeryzacji (stosunek strefy finansowej do realnej w świecie to 97% do 3%) skutkującej kryzysem zadłużenia. Waszyngton używa więc strategii „ucieczki do przodu”, aby uniknąć upadku hegemonii przy zachowaniu interesów prywatnych potęg ekonomicznych [2].

W drugim przemówieniu inauguracyjnym prezydent Barack Obama nazwał ideę utworzenia strefy wolnego handlu między UE a USA projektem o centralnym znaczeniu dla jego kadencji. Ostatnia próba za prezydentury Billa Clintona nie powiodła się. Wtedy chodziło jednak o wzrost zysków korporacji amerykańskich. Teraz stawka jest większa. Obecna globalna gospodarka to 6-proc. wzrostu na tzw. rynkach wschodzących, 2-proc. wzrostu w USA i zero wzrostu w UE. Rośnie znaczenie państw BRICS, a także ich regionalnych przyczółków np. Unii Celnej promowanej przez Rosję, czy Unii Południowoamerykańskiej przez Brazylię. Marcowy szczyt BRICS w Durbanie, na którym ogłoszono powstanie nowego Banku Rozwoju, oznacza koniec monopolu Międzynarodowego Funduszu Walutowego w kształtowaniu polityki słabszych państw zgodnie z potrzebami wielkich banków i korporacji zachodnich. Stawką walki o przestrzeń geoekonomiczną jest więc nie tyle utrzymanie przewagi gospodarczej i politycznej, co zachowanie hegemonii całego Zachodu.

Transpacyficzne Partnerstwo w pierwszej kolejności oznacza przełamanie oporu kapitału i polityków w Japonii chroniących swój rynek, co w obliczu geopolitycznej kontroli tego kraju przez USA nie powinno by problemem. Tokio zostanie nakłonione do integracji razem z Australią, Indonezją, Malezją Filipinami, Brunei, Chile, Kanadą, Meksykiem, Nową Zelandią, Peru, Singapurem i Wietnamem. Po akcesji Japonii TPP ma być największą strefą wolnego handlu na świecie. W tworzących go państwach mieszka 800 mln ludzi, które wymieniają się towarami o wartości ok. 25 bln dol. rocznie, co stanowi jedną trzecią światowego handlu. Państwa tworzące TPP wytwarzają przy tym dwie piąte światowego PKB [3].

Druki projekt, transatlantyckie partnerstwo handlowe i inwestycyjne (TTIP), jak oficjalnie nazywana jest przyszła umowa o wolnym handlu między UE a USA, doprowadzi do stworzenia kolejnej potęgi gospodarczej. Wartość wzajemnych obrotów handlowych między UE a Stanami Zjednoczonymi osiąga każdego dnia 2 mld euro. Szacuje się, że dzięki umowie handlowej z USA gospodarka UE może zyskać 119 mld euro rocznie, co stanowi 0,5 proc. jej PKB. Według analiz nowa struktura pozwoli na wzrost PKB UE o 157 mld dolarów, a USA o 130 mld, podczas gdy reszta świata uzyska tylko 138 mld. W UE zwolennikami przestrzeni transatlantyckiej są brytyjski premier David Cameron, kanclerz Niemiec Angela Merkel, przewodniczący Komisji Europejskiej Barroso i prezydent Francji Francois Hollande, a więc przywódcy czołowych państw europejskich.

Dopełnieniem nowego kształtu globalnej przestrzeni geoekonomicznej kontrolowanej przez Zachód ma być stworzenie strefy wolnego handlu UE i Japonii jako efekt negocjacji rozpoczętych w marcu 2013 roku.

Oprócz wzrostu gospodarczego, zwiększonej instytucjonalizacji i koordynacji szczególnie istotnym celem wzmiankowanych przedsięwzięć jest zmiana struktury walutowej. Połączenie amerykańskich i europejskich rynków uzasadni określi potrzebę wprowadzenia nowej waluty transatlantyckiej, która pozwoli na restrukturyzację, a nawet eliminację długów denominowanych w dolarach i euro, pozwalając na przejście do nowego etapu ekspansji gospodarczej i walutowej. Będzie to więc akt nowego imperializmu triady (S. Amin), oznaczający pozbycie się zadłużenia, które pozwoliło żyć kosztem innych bogatym państwom Zachodu. Wystarczy wspomnieć 2 biliony dolarów amerykańskich obligacji posiadanych przez Chiny.

W ten sposób sojusz gospodarczy triady oznacza kreacje nowego "Bretton Woods", który zapewni Zachodowi kontynuacje liberalizacji i globalizacji gospodarki światowej, dostęp do rynków, promocję usług finansowych, ekspansję branży high-tech i zielonej energetyki, przemysłu biochemicznego i branży medycznej, własności intelektualnej, produkcję i eksport produktów rolnych z dopłatami, rozwój nowych norm, zasad i przepisów odpowiadających prywatnym korporacjom transnarodowym. Po przeszło 40 latach od podważenia pierwszego Breton Woods aktem odejścia dolara od parytetu złota, Amerykanie zrozumieli, że sami nie dadzą sobie rady ze swoja hegemonią. O tym, że jest to wniosek uzasadniony przekonuje aktywność przeciwników świata jednobiegunowego.

Amerykańska strategia „ucieczki do przodu” natrafiła bowiem na przeszkodę w postaci strategii „podważenia zaufania opartego na wartościach” realizowaną przez blok rosyjsko-chiński. Jej narzędziem jest użycie broni informacyjnej. W ostatnich tygodniach światowe przekazy informacyjne opanował były pracownik Narodowej Agencji Wywiadowczej USA, Edward Snowden. Nie przypadkowo droga jego ucieczki wiodła z Hong-Kongu do Moskwy. Ujawniając globalną inwigilację amerykańskich instytucji wywiadowczych skierowaną także na sojuszników zachodnich, doprowadził plan utworzenia dwóch bloków ekonomicznych do groźby całkowitego załamania, a co najmniej zawieszenia. Jest mało prawdopodobne, że nawet pro-amerykańscy politycy w Europie będą chcieli podjąć ryzyko aktywnego poparcia projektu. E. Snowden stał się więc nowym awatarem, symulakrem, cieniem – ideą przypominającym Osamę Bin-Ladena. Tak jak słynny terrorysta będzie się teraz pojawiać i znikać w zależności od potrzeb rosyjsko-chińskich interesów, ujawniając coraz to nowe wymiary globalnej hegemonii USA i to niekoniecznie wynikające z jego własnej wiedzy. Tym samym korozji ulegnie ideologia uzasadniająca politykę ekspansji i integracji w imię wartości: demokracji, praw człowieka i wolności.

Dlatego obamowską „ucieczkę do przodu” należy postrzegać przez pryzmat groźby strategicznej dekompozycji amerykańskiej hegemonii, którą zapowiada pierwsze powstrzymanie interwencji militarnej po upadku ZSRR w Syrii oraz gwałtowny wzrost amerykańskiego zadłużenia przekraczającego już 100% PKB. W tym kontekście plany Baracka Obamy mogą mieć jeszcze inne znaczenie. Projekt opanowania przestrzeni geoekonomicznej przez USA może być jego wkładem w uratowanie pokoju światowego; spóźnionym, ale realnym uzasadnieniem otrzymania Pokojowej Nagrody Nobla w 2009 roku. Wszak swoją wizję porządku międzynarodowego określa jako tworzenie świata wielostronnego, czyli „partnerstwa dla pokoju” opartego na handlu międzynarodowym> I chociaż system globalny pozostanie pod ciągłym przywództwem USA, to jednak projekt ten odróżnia się od militarnego unilateralizmu jego poprzednika. Wszak promotorzy tego etapu, czyli kapitał finansowy w symbiozie z kompleksem przemysłowo-militarnym wciąż dążą do interwencji militarnych. Trzymajmy zatem kciuki za prezydenta USA w tym aspekcie działania. Ten czując swoją słabość wewnętrzną może poszukiwać pomocy w świecie. Czy zatem plotka o pobycie 50 tys. żołnierzy rosyjskich w USA jest tylko plotką [4]? Czy B. Obama zgodzi się z doradcami nakłaniającymi go do rezygnacji z wrześniowej wizyty w Moskwie, bojąc się, że na spacerze na Placu Czerwonym nie będzie tylko Władimir Putina, ale także Edward Snowden?

W takiej sytuacji także badaczowi geopolityki wypada westchnąć za prognostą upadku Zachodu, Oswaldem Spenglerem: „tragedia się dopełnia…”.

Fot. obiter-dicta.ca

________________________________________________
1 US to create two major economic unions without Russia and China
http://english.pravda.ru/world/americas/22-07-2013/125211-usa_economic_unions-0/ #
2 30 czołowych korporacji amerykańskich przez ostatnie kilka lat nie płaciło żadnego podatku amerykańskiemu budżetowi dzięki kruczkom prawnym, deregulacji, liberalizacji i braku woli politycznej.
3 http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13781359,Japonia_dopuszczona_do_rozmow_o_strefie_wolnego_handlu.html
4 http://polish.ruvr.ru/2013_07_28/W-USA-pojawily-sie-plotki-o-rosyjskiej-inwazji/

Czytany 4677 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04