sobota, 18 luty 2012 09:03

Gary Muvout: Między młotem a kowadłem - rzecz o polskiej racji stanu

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

mlot_kowadlo


geopolityka  Gary Muvout

Symbolem zeszłej ery i imperium sowieckiego był sierp i młot. Jakkolwiek twór ten nie istnieje, to jednak nieuchronnie, imperialne zakusy Rosji owszem. Rosja, nie mając wyjścia, staje się agresywna i nerwowa, ponieważ wciąż ma przysłowiowy nóź na gardle. Jedynym atutem Rosji są surowce i duże zasoby ludności. Natomiast wewnętrznie w Rosji kipi od napięć, które rozgrywają Stany Zjednoczone.

Waszyngton, prowadzi politykę rozwoju punktów zapalnych, nękających rubieże tego kolosa. Jest to zgodne z imperatywami obronnymi USA, sformułowanymi jeszcze w XVIII wieku. Podstawowe imperatywy brzmią [1]:

1. Prowadź wojny z dala od terytorium USA;
2. Wzmacniaj słabych a działaj na niekorzyść silnych.

Strategia ta została doprowadzona do perfekcji już w XX wieku. Została określona jako doktryna powstrzymania. Jej autorstwo przypisuje się urzędnikowi administracji waszyngtońskiej George’owi Kennanowi (publikującemu pod pseudonimem X). Tekst strategii został opublikowany na łamach „Foreign Affairs” [2].
Do rozważenia pozostawiamy Czytelnikowi kwerendę różnych konfliktów zbrojnych od początku XX wieku oraz ocenę, czy strategia ta okazała się skuteczna. Wystarczy tylko przypomnieć, że przed pierwszą wojną światową USA były wznoszącą się potęgą gospodarczą, nie liczącą się jednak militarnie na świecie. Po pierwszej wojnie światowej stały się znaczącą potęgą wojenną. W drugim globalnym konflikcie USA straciły około pół miliona żołnierzy, zyskując w zasadzie kontrolę nad światem, opanowując całkowicie handlowe szlaki morskie. Rozmieściły też bazy wojskowe na całym świecie, wypierając wcześniejszego marynistycznego hegemona – Wielką Brytanię. Związek Radziecki nigdy realnie nie zagrażał potędze USA i reszcie państw, skupionych w NATO. Przez konsekwentną politykę, niezależnie od opcji politycznej, USA prowadziły ZSRR do izolacjonizmu, zmuszając całe narody bloku komunistycznego do nieustannych zbrojeń i ponoszenia kosztów tych działań kosztem gospodarki.

Zastanówmy się zatem, co by się stało, gdyby rewolucja październikowa nie wybuchła? Kto był największym rywalem Stanów Zjednoczonych w tym czasie?

Jasne jest, że carska Rosja ze swoja konserwatywną, ale i imperialną polityką stanowiła największe zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Zarówno rewolucja, jak i wplątanie Rosji w pierwszą wojnę światową stanowiło znaczące osłabienie mocarstwa, dysponującego wówczas zarówno technologią, wojskiem (w tym marynarką wojenną, która kiedyś pomogła zresztą zachować jedność USA w obliczu wojny domowej) [3], świetnymi elitami intelektualnymi i władcą mającym na uwadze swoje dobro tożsame z rozwojem imperium. Należy przy tym pamiętać, że ówczesna Rosja była imperium, które graniczyło ze Stanami Zjednoczonymi, a więc, w myśl jednego z wyżej wymienionych imperatywów, stanowiło zagrożenie integralności dla amerykańskich granic.

Wprowadzenie inspirowanych przez USA ideologii komunistycznych sprawiło, że Rosja pogrążyła się w marazmie [4,5]. Po pierwsze, krwawe rozliczenia wewnątrz kraju, wyrzynanie elit, zapóźniło rozwój Rosji na lata, pozbawiając ją ośrodka sterującego. Po drugie, nowa ideologia jako nieefektywna w stosunku kapitalizmu, nie mogła spowodować rozkwitu, chyba, że dokonałaby całkowitego podboju globu, co było celem nadrzędnym Kominternu. Niemniej jednak, w interesie USA, nie leżało przejście na komunizm, co najwyżej odpowiednie kontrolowanie przeciwnika, osłabiając go i otaczając kordonem sanitarnym. Tak działo się w czasie bitwy warszawskiej w 1920 r., której wynik skłonił Lenina do weryfikacji swoich dążeń, do budowania komunizmu na terenie jednego państwa, a niecałego świata. Stalin z kolei prowadził krwawą politykę wewnętrznych czystek, przesuwając w ostatecznym rozrachunku granice tego kordonu w nieznaczny sposób na część Europy Środkowej, pogrążając te części w świata w odmętach poczucia nieustannego zagrożenia, walki ze stonką ziemniaczaną i konieczności ciągłych zbrojeń. Oczywiście, długofalowo, polityka taka stanowiła brak możliwości rozwoju gospodarczego, ponieważ nie dawała obywatelom partycypacji we własności i pracy na swoją korzyść, mamiąc ich kolektywnym zyskiem i centralnym planowaniem. Jaki „koń jest zresztą – każdy widzi”, zatem nie ma sensu rozwijać tego wątku.

Cóż jednak dzieje się ze współczesną Rosją?

Obecnie Rosja jest osaczona – podobnie jak w czasach przed rewolucją. Przy pomocy „bezpieczniackich metod” i gospodarki surowcowej próbuje utrzymywać swoje przedpola i wewnętrzną spójność... Niemniej, te działania są skazane na niepowodzenie, ponieważ, mimo dysponowania zasobami surowcowymi, w zderzeniu z USA, które posiadają najsilniejszą broń w postaci waluty światowej, Rosja jest bez szans. Ile pieniędzy Rosjanie zainwestują w obronę bazy w Syrii, utrzymywanie wojsk w Czeczenii – to o stokroć Amerykanie mogą ich przebić!

Dopóki wymiana handlowa rozliczana będzie w zielonych papierkach, dopóty Stany mogą rzucać dowolną ilość pieniędzy na zbrojenie rebeliantów w Syrii, wysyłanie najemników, przekupywanie elit rządzących lokalnie i globalnie. W Syrii, do niektórych wiosek, dociera tygodniowo 50 tys. USD w celu podburzania przeciwko „dyktatorowi” Asadowi, wobec którego „obiektywne” media nie używają innego już określenia.

Oczywiście USA robią to wszystko celem „zaprowadzenia demokracji na świecie”, a nie walki przeciwko wprowadzeniu złota do obrotu handlowego, jak chce np. Iran. Jak wiadomo na urojenia na temat złota, chorowali tacy dyktatorzy jak Saddam Husajn, czy Kaddafi. Obecnie tego typu symptomy zdradzają również liderzy państw Ameryki Łacińskiej, których bardzo duża liczba zapadła na choroby nowotworowe, z Hugo Chavezem na czele.

Stany Zjednoczone są stanowczym hegemonem w obecnych czasach, co nigdy nic dobrego nie wróży. Obecnie w samych USA poziom swobód obywatelskich znacząco się obniżył i trudno ten kraj zakwalifikować, jako kapitalistyczny w rozumieniu Adama Smitha. Niemniej, w sensie militarnym, jest klasą samą dla siebie, ponieważ suma amerykańskich wydatków na zbrojenia przekracza więcej niż łączna suma analogicznych wydatków Chin, Rosji, Indii, Wielkiej Brytanii razem wziętych. Jeśli dolar pozostanie walutą bez pokrycia, której strażnikiem jest „pałka Wuja Sama”, nic nie zapowiada zmian, poza coraz większym odchodzeniem od idei wolności i demokracji. Stany są obecnie kowadłem, na którym kuje się wszystko poza standardami liberalizmu. W tym kontekście warto zapytać o naszą, polską rolę między młotem i kowadłem...

Jeśli kiedyś generał Wojciech Jaruzelski ćwiczył nas w dostosowaniu się do wartości sierpa i młota, tak teraz z niezrozumiałych powodów „zwolennik ideologii demokracji” Radosław Sikorski pcha nas raz to w objęcia paktu fiskalnego UE, a innym w objęcia USA. W tych drugich działaniach poszedł tak daleko, że, niczym James Bond (skojarzenie czysto przypadkowe), poleciał wojskowym herkulesem do Libii, wioząc oczywiście tym transportowcem tylko dobre słowo dla ówczesnych bojowników o wolność w Misracie. Obecnie, z kolei zaproponował, bez konsultacji z innymi konstytucyjnymi organami państwa, że Polska będzie reprezentować interesy USA w Damaszku za pośrednictwem naszej ambasady.

Zastanawiające są te posunięcia człowieka z Oxfordu, któremu wystąpienia pisze były brytyjski ambasador. Zastanawiające jest również, w interesie jakiego stanu jest wychodzenie przed szereg? Oczywiście Hillary Clinton, podziękowała za te „dyplomatyczne okulary w Damaszku”, co może mieć pewne konsekwencje i zdradzać dalsze koleje losu dla naszego kraju. Skoro zgodziliśmy się, że USA to kowadło, a Rosja (już bez sierpa), jest jednak w dalszym ciągu porządnym młotem, to czy aby nie stanowimy rozgrzanego kawałka żelaza, który powinno się kuć póki gorące?

Skoro na Bliskim Wschodzie jest tak gorąco, to czy nie warto byłoby poczekać i zobaczyć co z tego wyniknie, zamiast w gorączce stawać w szranki z Syrią i Iranem? Która dyplomacja działa w ten sposób? Te pytania trzeba rozważyć w kontekście geopolityki. Zbliżają się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Czy deklaracje Radosława Sikorskiego zapewniające wdzięczność Izraela i USA nie ściągają na nas kłopotów i zagrożeń terrorystycznych na obiektach, które nawet do meczy ligowych nie mogą zostać dopuszczone przez policję? Pytanie to jest o tyle zasadne, że i bez działań ministra spraw zagranicznych przy budowie stadionu narodowego, ABW odkryła ładunki wybuchowe, które miały być odpalone podczas samych mistrzostw (o sprawie rozpisywały się swego czasu liczne media) [6].

Odpowiedzi na pytanie o przyczyny zachowań naszego MSZ, powinna dostarczyć osoba naszego odważnego ministra, który jak wiadomo dobry jest i w karate, i walczył w Afganistanie i razem z „Jorgem Ponimirskim” studiował w Oxfordzie. To wszystko powinno zastanowić, czy pan minister realizuje swoje dziecięce fantazje o byciu 007, lub też czy wykonuje rzeczywiście czyjeś rozkazy, może nawet swojej żony?

Pamiętać należy, że obecny rząd stracił znacząco impet, co przewidywał już generał Sławomir Petelicki, były twórca gromu, zawiedziony na obecnej partii rządzącej i wieszczący rychłą karierę przywódczą „prężnemu Sikorskiemu”. Skoro generał Petelicki tak powiedział, to oznacza, że coś w tym musi być, zważywszy na ostatnią wdzięczność Hillary Clinton, Angeli Merkel i szlachetny ożenek. Czyżby konsekwencje ostatnich posunięć oznaczały, że „nasz minister” jest szykowany do reprezentowania USA na terenie całej Polski?

Życzmy naszemu „przywódcy” jak najlepiej, ale należy pamiętać, że Polska w obecnej formie to jednak kawałek żelaza między młotem i kowadłem, a kiedy młotek uderzy to „strefa zdekomunizowania pod Bydgoszczą” może zamienić się w stertę gruzu niczym domek z kart.

Fot. Dreamstime.com

_______________________________________________________________
Tekst oparty na podstawie:
1. G. Friedmann (2010). Następne Sto Lat. Warszawa 2009.
2. John Lewis Gaddis (2007). Strategie Powstrzymania. Warszawa: Ksiązka i Wiedza.
3. Hong Song Bing (2011). Wojna o pieniądz. Warszawa Wektory.
4. Wtyka z Bolszewika (2011). 44/45/2011Tygodnik Forum – przedruk z prasy zagranicznej
5. Anthony Sutton (1974, 1999) Wall Street and the Bolshevik revolution. http://reformed-theology.org/html/books/bolshevik_revolution/index.html
6. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/angora_al_kaida_planowala_zamach_terrorystyczny_w_polsce_119958.html

Czytany 5602 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04