×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

niedziela, 06 luty 2011 15:30

Bogdan Góralczyk: Strategiczny bufor

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

nokorea02  dr hab. Bogdan Góralczyk

Mimo pewnych zawirowań Chiny i Korea Północna nadal blisko ze sobą współpracują. Nie ma wątpliwości, że wspieranie reżimu w Pjongjangu leży w interesie Chin, które najchętniej zachowałyby na półwyspie status quo.


Przez trzy dekady od wojny koreańskiej (1950–1953), w której chińscy „ochotnicy” ponieśli ogromne straty, stosunki dwóch komunistycznych sąsiadów były przykładne. Ukoronowano je uroczyście, obowiązującym do dziś, układem o przyjaźni, współpracy i wzajemnej pomocy z 15 lipca 1961 roku. Co prawda w szczytowym okresie chińskiej „rewolucji kulturalnej”, pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku, założyciel rządzącej w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej (KRLD) dynastii Kim Ir Sen opowiedział się raczej po stronie Rosjan, a nie nawołujących wówczas do światowej rewolucji Chińczyków, co trochę zachwiało dobrymi relacjami, ale dość szybko do nich powrócono. Nie zaszkodziło im nawet odrzucenie przez Pekin pomysłu Kim Ir Sena, by w połowie lat siedemdziesiątych siłowo zjednoczyć półwysep, który to pomysł pojawił się na fali entuzjazmu po klęsce USA w Wietnamie.

 

Polityka równowagi
Półwysep Koreański zawsze miał dla Państwa Środka znaczenie strategiczne, a zimnowojenny podział sprawił, że pozbawiony alternatywy Pekin współpracował z Pjongjangiem. Dopiero gdy Chiny wkroczyły na drogę reform, zaczęły patrzeć na KRLD z nieco innej perspektywy. Dostrzegły u sąsiada skostniały i mało efektywny model, odmienny od „socjalizmu o chińskiej specyfice”, który w sferze gospodarczej szybko okazał się wydajnym kapitalizmem.

Dlatego już w latach osiemdziesiątych Pekin zaczął spoglądać o wiele przychylniej na Koreę Południową, a właściwie na jej efektywną, nowoczesną i sprawną gospodarkę. To przyczyny gospodarcze sprawiły, że najpierw oddzielono politykę od gospodarki, a w sierpniu 1992 roku doszło do normalizacji i nawiązania stosunków z Republiką Korei. Obok kalkulacji ekonomicznych dla Chin ważne były także opcje i oceny geostrategiczne po upadku porządku zimnowojennego. Pekin chciał utrzymać wpływy i równowagę na obszarze półwyspu, na którym ścierały się także interesy innych mocarstw – USA, Japonii i Rosji, przez co ma on dla Chin nie mniejsze znaczenie strategiczne niż Tajwan.

Dążąc do normalizacji stosunków z Seulem, Pekin podjął kilka ważnych decyzji o wymiarze strategicznym. Zmniejszył pomoc dla KRLD i ograniczył współpracę wojskową z tym krajem, wspierając od tej pory równowagę sił na półwyspie oraz – przynajmniej werbalnie – dialog zjednoczeniowy, do którego doszło w latach dziewięćdziesiątych. Równocześnie, zdając sobie sprawę z odmiennych potencjałów obu państw koreańskich (tuż po wojnie było inaczej), postanowiono wspierać reżim w Pjongjangu – gospodarczo, politycznie i na arenie międzynarodowej. Z czasem Chińczycy stali się jedynym mentorem władz KRLD. Dla dominującej tu niegdyś Rosji popieranie skostniałego i objętego ostracyzmem przez Zachód komunistycznego reżimu nie było bowiem ani wygodne, ani korzystne. Pekin natomiast wrócił do starej strategii, traktując Koreę Północną jako strefę buforową w kontaktach z innymi partnerami, w tym przede wszystkim z Japonią i USA, „jedynym supermocarstwem” na globie.

Nie ma wątpliwości, że wspieranie reżimu w Pjongjangu leży w interesie Chin, które najchętniej zachowałyby na półwyspie status quo, czyli podział, bowiem ani konflikt na tym obszarze, ani trudne do przewidzenia w skutkach szybkie zjednoczenie, ani też powrót samodzielnego, jednolitego państwa koreańskiego nie są dla Państwa Środka korzystne. Dlatego należałoby zgodzić się z dwoma polskimi analitykami i znawcami tego problemu Jerzym Bajerem i Waldemarem J. Dziakiem, według których: „W interesie Chin leży nie szybkie, lecz raczej długotrwałe rozwiązywanie problemu koreańskiego”.

Nuklearny szantaż

Zamknięta w sobie i starannie odizolowana nawet od Chin Korea Północna nie jest łatwym partnerem. Wręcz przeciwnie, sprawia dzisiejszym chińskim mandarynom wiele kłopotów, i to różnorakiej natury. Z Korei Północnej za chlebem zaczęli masowo napływać do Państwa Środka uchodźcy. W efekcie jedyny chiński okręg wojskowy utrzymujący stałe stosunki z KRLD i tamtejszą armią, z siedzibą w Shenyangu na terenie Mandżurii, wzmocnił niedawno kontyngent graniczny do 150 tysięcy żołnierzy. Chiny bowiem zawsze obawiały się „koreańskiego nacjonalizmu”, a kwestia mniejszości koreańskiej wciąż była drażliwa w relacjach zarówno z Północą, jak i Południem.
O wiele trudniejsze są jednak wywoływane co pewien czas kryzysy związane z produkcją broni nuklearnej, wystrzeliwaniem dalekosiężnych rakiet i umieszczonych na nich pocisków. Dotychczas mieliśmy do czynienia z czterema poważniejszymi przypadkami tego „nuklearnego szantażu” i idącymi w ślad za nim kryzysami: w latach 1993–1994, 1998 (rakieta „Taepodong 1”), 2003 (gdy KRLD wystąpiła z układu o nieproliferacji broni jądrowej) i 2009 (rakieta „Taepodong 2” i podziemny wybuch jądrowy). Wszystko to budzi najwyższy niepokój także w Pekinie. Nieprzewidziany rozwój wypadków w Azji Wschodniej spowodowany awanturniczą polityką władz w Pjongjangu jest całkowicie sprzeczny z obecną strategią władz chińskich, które stawiają na transformację, reformy i nabieranie sił w celu przywrócenia statusu mocarstwa.

Dlatego też Chiny, dotychczas raczej bierne na arenie międzynarodowej w okresie podejmowanych od 1978 roku reform, wyszły z pierwszą większą inicjatywą dyplomatyczną, jaką było doprowadzenie w sierpniu 2003 roku do rozmów sześciostronnych: Korei Południowej, KRLD, ChRL, USA, Japonii i Rosji. W ten sposób to Chiny, a nie USA czy Rosja stały się głównym rozgrywającym. Kilka rund tych dyplomatycznych zmagań nie przyniosło co prawda przełomu, ważne jednak, że utrzymywany jest dialog, a przy okazji trwa realizacja strategicznej dyrektywy obecnego prezydenta, a zarazem szefa chińskiej partii Hu Jintao. W trakcie jednej z rozmów z partnerami południowokoreańskimi zapewnił on, iż „atomowa Korea Północna byłaby nie do zaakceptowania”. Pekin obawia się północnokoreańskiego woluntaryzmu, nieobliczalności i nieprzewidywalności, a także uważa, że posiadanie przez Pjongjang broni nuklearnej byłoby nie mniej groźne i niebezpieczne niż wybuch na półwyspie kolejnej wojny.

Pod patronatem

Wychodząc z takich założeń, przywódcy chińscy przełamali impas, który pojawił się w stosunkach z KRLD bezpośrednio po nawiązaniu oficjalnych więzi dyplomatycznych z Koreą Południową. Jest tak co najmniej od 2004 roku, kiedy oficjalną delegację z Kim Dzong Ilem na czele witało całe chińskie Biuro Polityczne, co było wydarzeniem bezprecedensowym, podobnie jak aż dwie wizyty dyktatora w Chinach w 2010 roku, kiedy przedstawił on również swego syna i prawdopodobnego następcę, zaledwie 28-letniego Kim Dzong Una. Tym samym stało się jasne, że to Pekin jest jedynym gwarantem dalszego trwania północnokoreańskiego reżimu.

Chinom nie przeszkadzają ani wewnętrzne uwarunkowania, ani oparcie aparatu władzy na armii (tzw. strategia songu – „armia na czele”), ani też fakt, że w istocie na terenie KRLD mamy do czynienia ze zjawiskiem wyjątkowym, które można byłoby nazwać „komunizmem klanowym”. Chodzi jedynie o własne interesy: utrzymanie komunistycznego sąsiada, zachowanie stabilizacji i pokoju na Półwyspie Koreańskim, a przede wszystkim pozostawienie KRLD jako strategicznego bufora wobec partnerów sześciostronnych rozmów. Dlatego, jak można przewidywać, Pekin łatwo przełknie kolejną sukcesję w rodzinie Kimów, a nawet chętnie odegra rolę ojca chrzestnego. Właściwie to musi, bo ta nadchodząca sukcesja będzie o wiele trudniejsza od poprzedniej. Łatwiej z kolei będzie o tyle, że Pjongjang już dość dawno zrezygnował z retoryki, według której na terenie ChRL doszło do „zdrady socjalizmu”. Nie oznacza to jednak, że Korea Północna pójdzie w ślady Chin. Raczej zachowa odrębność i tożsamość, co trudno uznać za optymistyczną prognozę dla tamtejszych obywateli.


Artykuł ukazał się w numerze 5/2011
(731) tygodnika alt

fot. dreamstime

Czytany 4195 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04