piątek, 19 luty 2016 07:35

Bill Van Auken: „Plan B” USA dla Syrii i zagrożenie wojną światową

Oceń ten artykuł
(15 głosów)

Bill Van Auken

Negocjacje dotyczące krwawego konfliktu zbrojnego w Syrii, które odbyły się 11 lutego 2016 roku w Monachium, toczyły się w kontekście rządowej ofensywy, wspartej rosyjskimi nalotami, mającej na celu przełamania kontroli sprawowanej przez popieranych przez Zachód „rebeliantów” nad w dużym stopniu zrujnowaną wschodnią częścią Aleppo. Rozmowy zostały zorganizowane pod auspicjami Międzynarodowej Grupy Wsparcia Syrii, składającej się z 17 członków, w tym USA i ich regionalnych sojuszników (Arabii Saudyjskiej, Turcji i Kataru) – mających na celu zmianę systemu politycznego w Syrii, oraz Rosji i Iranu – sprzymierzonych z rządem Baszara al-Asada i aktywnie udzielającym mu wsparcia.

Waszyngton domagał się natychmiastowego zawieszenia broni i zaprzestania rosyjskich nalotów w Syrii. USA, wraz z reakcyjnymi arabskimi monarchiami i tureckim reżimem, obawiają się, że jeśli walki nie ustaną, wspierane, finansowane i zbrojone przez nich islamskie milicje czeka nieodwracalna klęska. Rosja ze swojej strony zaproponowała zawieszenie broni począwszy od 1 marca, co pozwoliłoby rządowi Syrii przywrócić kontrolę nad Aleppo.

W 11 lutego wieczorem sekretarz stanu USA John Kerry i minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow poinformowali o osiągnięciu wstępnego porozumienia, zakładającego ustanowienie „w przeciągu tygodnia” zawieszenia broni wraz z przyspieszeniem pomocy humanitarnej. J. Kerry przyznał, że o ile porozumienie wygląda dobrze „na papierze”, dopiero się okaże, jak będzie wyglądać w praktyce. Wszystkie fundamentalne konflikty pozostają nierozwiązane, ponadto operacje wojskowe – zarówno amerykańska, jak i rosyjska – są kontynuowane w imię walki przeciw Państwu Islamskiemu Iraku i Syrii (ISIS).

W przeddzień rozmów w Monachium J. Kerry, w wywiadzie dla publicysty „Washington Post” Davida Ignatiusa, wygłosił niewątpliwą pogróżkę związaną ze strategią negocjacyjną USA w Monachium: „Aktualnie testujemy prawdziwość deklaracji [Rosji i Iranu] i jeśli nie okażą się autentyczne, należy rozważyć plan B… Nie można ot tak tutaj siedzieć”. „Plan B” zakładałby gwałtowną eskalację interwencji militarnej USA w Syrii, przeprowadzanej pod płaszczykiem zwalczania ISIS, ale mającej na celu obalenie rządu Baszara al-Asada.

Arabia Saudyjska i Katar przez kilka ostatnich dni dyskutowali nad „planem B”, który zakładałby ich udział w bezpośredniej interwencji wojskowej w celu ocalenia wspieranych przez nich „rebeliantów”. Będąca własnością Saudów stacja informacyjna al-Arabiya cytowała oficjeli z Rijadu, potwierdzających decyzję Saudów o wysłaniu do Syrii żołnierzy, co stanowiłoby prowokacyjną, wrogą inwazję.

W odpowiedzi na złowieszcze implikacje takiej eskalacji, premier Rosji Dmitrij Miedwiediew wypowiedział się w czwartek dla niemieckiego dziennika „Handelsblatt”: „Amerykanie i nasi arabscy partnerzy muszą nad tym dobrze się zastanowić, czy chcą permanentnej wojny. Wszystkie strony trzeba zmusić do przystąpienia do stołu negocjacyjnego zamiast wywoływania nowej wojny światowej”. Dobór słów Miedwiediewa nie był jedynie hiperbolą. Interwencja militarna na ratunek „rebeliantom”, która oznacza wojnę w celu ocalenia syryjskiego oddziału Al Kaidy – Frontu Al Nusra, wiodącej siły na ziemi w prowincji Aleppo – może szybko skutkować starciami USA i ich sojuszników z Rosją, czyli zbrojną konfrontacją między dwoma głównymi potęgami nuklearnymi.

Oficjele amerykańscy wspominali w ostatnich dniach o stworzeniu „korytarza humanitarnego” do Aleppo i innych rebelianckich obszarów obleganych przez siły rządowe. Prawdopodobnie ten „korytarz” ma na celu zastąpienie głównego szlaku dostaw dla „rebeliantów” z Turcji, który został odcięty przez rządową ofensywę, zakłócając aranżowane przez CIA uzbrajanie „rebeliantów” zapasami sprowadzanymi z Libii, naftowych królestw Zatoki i innych miejsc. Tego typu korytarz wymagałby siły militarnej w celu jego ochrony, a także narzucenia „strefy zakazu lotów”, co oznaczałoby konfrontację nie tylko z syryjskimi siłami rządowymi, lecz również z rosyjskimi samolotami bojowymi.

Turcja, sojusznik Waszyngtonu z NATO, zamyka tymczasem swoją granicę przed syryjskimi uchodźcami, w celu wytworzenia możliwie największego kryzysu, aby mogła realizować własne cele strategiczne, obejmujące nie tylko zmianę reżimu w Damaszku, lecz także krwawą pacyfikację mniejszości kurdyjskiej po obu stronach granicy.

Administracja Baracka Obamy nie uświadomiła Amerykanom, że rozpoczyna w Syrii politykę, która może doprowadzić do spięcia USA z Rosją na płaszczyźnie militarnej i potencjalnie wywołać globalną katastrofę. Nie ma znaczącego poparcia społecznego dla interwencji militarnej USA w Syrii, reklamowanej pod fałszywym sztandarem „humanitaryzmu”, wspieranej przez całą koterię pseudolewicowych organizacji, specjalizujących się w portretowaniu krwawej sekciarskiej kampanii popieranych przez CIA islamistycznych milicji jako „syryjskiej rewolucji”.

Stopień katastrofy wywołanej w Syrii przez tę interwencję został jasno ukazany poprzez publikację nowego szokującego opracowania Syrian Center for Policy Research, według którego całe 11,5% populacji Syrii zostało zabite lub ranne w rezultacie konfliktu zbrojnego. Skala ofiar wojennych – w kombinacji z systematyczną destrukcją infrastruktury społecznej i system opieki zdrowotnej oraz dramatycznym spadku jakości życia – doprowadziła do obniżenia oczekiwanej długości trwania życia z 70,5 lat w 2010 r. do szacunkowych 55,4 lat w 2015 r. Analiza wykazuje ponadto, że wskaźnik bezrobocia w Syrii poszybował z 14,9% w 2011 r. do 52,9% pod koniec 2015 r., a całkowity wskaźnik ubóstwa jest szacowany na 85,2%.

Mówiąc w skrócie, administracja B. Obamy narzuciła Syrii wojnę pod każdym względem tak samo przestępczą i śmiertelną, co wojna prowadzona przez administrację George’a Busha przeciw Irakowi.

Naród syryjski jest ofiarą reżyserowanej przez USA wojny, u podłoża której leży globalna strategia amerykańskiego imperializmu, mająca na celu zapobieżenie skutkom ekonomicznego upadku poprzez wykorzystanie groźby użycia siły militarnej. Waszyngton miał na celu zmianę reżimu w Syrii jako środka na osłabienie dwóch głównych sojuszników Damaszku – Rosji i Iranu – oraz potwierdzenia ścisłej kontroli Zachodu nad ogromnymi zasobami nośników energii na Bliskim Wschodzie.

Groźbę wojny światowej stwarza nie tylko perspektywa starć amerykańskich i rosyjskich samolotów bojowych na syryjskim niebie, lecz również cała logika syryjskiej wojny o zmianę reżimu oraz szersze strategiczne cele, którym służy. Znajduje to wyraz w eskalacji militarnego okrążenia Rosji przez NATO i coraz bardziej prowokacyjnej antychińskiej polityce prowadzonej przez Pentagon na Morzu Południowochińskim.

Dążenie USA do globalnej hegemonii zostało wyartykułowane w strategicznej zasadzie, sformułowanej przez Pentagon około ćwierć wieku temu, zgodnie z którą Waszyngton musi zapobiec pojawieniu się jakiejkolwiek potęgi zdolnej do stawienia czoła dominacji amerykańskiego kapitalizmu w skali globalnej, a nawet regionalnej. Ta „wielka strategia” doprowadziła do nieustających agresywnych wojen USA od tego czasu prowadzonych, a teraz stwarza realne zagrożenie wybuchem trzeciej nuklearnej wojny światowej.

Przeciw tej barbarzyńskiej strategii amerykańskiego establishmentu, amerykańska i międzynarodowa klasa robotnicza musi przedłożyć własną niezależną strategię, walcząc o wycofanie amerykańskich i wszystkich zagranicznych sił wojskowych z Syrii, Iraku i całego Bliskiego Wschodu oraz o jedność klasy robotniczej ponad wszelkimi narodowymi, religijnymi i etnicznymi podziałami we wspólnej walce o położenie końca kapitalizmowi – źródłu militaryzmu i wojny.

Link do oryginału: https://www.wsws.org/en/articles/2016/02/12/pers-f12.html
Przekład: Jan Leder
Fot. www.abbaskadhim.com

Czytany 3103 razy