sobota, 09 czerwiec 2012 09:48

Bartosz Mroczkowski: Futbolowa geopolityka

Oceń ten artykuł
(1 głos)

soccer_ballBartosz Mroczkowski

Wokół międzynarodowych turniejów zawsze powstaje wiele kontrowersji. Wątpliwości zaczynają się od tego, komu została powierzona organizacja danego wydarzenia, czy faktycznie państwo-organizator na to zasłużyło, lub w końcu czy pod względem logistycznym turniej okaże się porażką albo sukcesem? Istnieje też drugie dno międzynarodowych imprez, którym w rzeczywistości jest polityka. Sport jest czynnikiem wykorzystywanym w stosunkach międzynarodowych. Tak było w przypadku mistrzostw świata w RPA, igrzysk olimpijskich w Chinach czy będzie względem przyszłych igrzysk w Soczi w Rosji...

Zgodnie z regułą „jak nas widzą tak nas opisują” Euro 2012, jak każda inna międzynarodowa impreza, ma ogromne znacznie wizerunkowe dla państw organizujących. Rodzi się też pytanie, czym piłka nożna zawdzięcza swoją popularność? Według francuskiego profesora Christiana Brombergera fakt ten można wytłumaczyć na dwa sposoby. Po pierwsze ekspresja sukcesu, to połączenie utalentowanych i wartościowych pracujących jednostek w drużynie. Po drugie, całe społeczności, miasta i narody mogą utożsamiać się z wybraną ekipą sportową. Oznacza to, że piłka nożna stoi ponad narodami, religiami i pokoleniami (w teorii jest bardziej łącznikiem niż czynnikiem destabilizującym). W rzeczywistości każde nowo powstałe państwo, które ogłasza swoją niepodległość dąży do tego, aby przyłączyć się do FIFA (Fédération Internationale de Football Association), co powoduje, że posiada więcej członków niż ONZ.

W kategoriach interesu międzynarodowego, piłka nożna odgrywała znaczącą rolę w dwudziestoleciu międzywojennym ubiegłego wieku. Dla przykładu, sukcesy włoskiej drużyny wykorzystywano jako propagandę wyższości faszyzmu nad demokracją. Związek między piłką nożną a nacjonalizmem zawsze był bardzo silny. W byłej Jugosławii, w 1990 roku kibice Chorwacji i Serbii wręcz walczyli ze sobą, co faktycznie przekładało się na relacje polityczne między oboma państwami. Podobnym przykładem była w ubiegłym wieku Irlandia, gdzie piłka nożna była odbiciem nacjonalistycznych antagonizmów. Do 1970 roku zarówno drużyna z Belfastu i jak i drużyna z Dublina utrzymywały, że są reprezentacją narodową [1].

Instytucje międzynarodowe wykorzystują mecze piłki nożnej do badania relacji między państwami, ale też dla wprowadzania standardów przestrzegania praw człowieka. W 1992 roku Jugosławia została wykluczona z mistrzostw Europy – celem było ukaranie reżimu Slabodana Miloszewicza. FIFA bardzo często pełni także rolę mediatora między państwami, podobnie jak ONZ i wiele innych instytucji międzynarodowych [2].

Oprócz spraw wizerunkowych bardzo ważnym czynnikiem są inwestycje i wpływy finansowe. Dlatego też państwa bardzo mocno zabiegają o organizację międzynarodowych turniejów – w tym, przede wszystkim, w piłce nożnej, gdyż de facto to ta dyscyplina skupia największą liczbę zainteresowanych. Niewątpliwie piłka nożna, dzięki działalności FIFA, łączy się z biznesem jako sportem oraz źródłem tożsamości narodowej. W tym kontekście badacze odkrywają pojęcie „polityki gospodarczej”, której celem są zyskowne inwestycje. A więc w takim rozumieniu polityka łączy się ze sportem, której najbardziej dochodową „branżą” jest piłka nożna. Sporo drużyn, nie tylko z Wielkiej Brytanii, wchodziło na giełdę, z której czerpały zyski. W Stanach Zjednoczonych następne dyscypliny sportowe, jak baseball, koszykówka czy amerykański football są przyczynkiem do inwestycji w nowe technologie przez media, które zabiegają o relacje bardzo dochodowych imprez. Wokół sportu funkcjonuje bardzo wiele dziedzin z zakresu ekonomii jak np. reklama, PR, inwestycje bezpośrednie w infrastrukturę, jak boiska, place treningowe. Tworzy się merchandising, polegający na sprzedaży atrybutów związanych z drużyną (koszulki, piłki, ręczniki, kubki itp. z jej emblematami), a w połączeniu ze sponsoringiem poszczególnych sportowców, wykreował się kult sportowca-celebryty, z którym utożsamia się dane środowisko czy nawet całe społeczności.

Polityki nie mogły też unikną obecne mistrzostwa Euro 2012. Podłożem stały się problemy strukturalne, polityczne i społeczne na Ukrainie. Rozwarstwienie światopoglądowe w dziedzinie zarządzania państwem oraz proces Julii Tymoszenko, które tworzą właściwe tło obecnej imprezy,  są zupełnie niezrozumiałe w Europie, która postrzega te kwestie bardziej działania partykularnej grupy interesu obecnego prezydenta aniżeli działania w oparciu o stanowione prawo. W połączeniu ze wszystkimi wyżej wymienionymi czynnikami, efektywny bojkot ukraińskiej części Euro oznaczałby, i w pewnym sensie oznacza, ogromną utratę pozytywnego wizerunku państwa ukraińskiego. Efekty zresztą są już widoczne – zaproszenia na mecze rozgrywane na Ukrainie, już kilka tygodni przed rozpoczęciem turnieju, odrzucili europejscy komisarze i politycy, w tym m.in. prezydent Niemiec Joachim Gauck.

Warto też podkreślić, przy wszystkich tych działaniach, FIFA jest jednak niezależna. Na czas turniejów przejmuje nadzór organizacyjny i finansowy nad obiektami sportowymi, co przynosi ogromne dochody budżetowi tej organizacji. Poszczególne związki piłki nożnej w danych państwach, także charakteryzują się podobną swobodą, z różnymi skutkami co do jej efektywności. W RPA pojawiały się protesty w dysproporcji wydawanych środków. Kraj, który w rzeczywistości funkcjonuje tylko w wielkich aglomeracjach, charakteryzuje się słabym poziomem edukacji i powszechnym ubóstwem, zorganizował turniej wart miliardy dolarów.

Piłka nożna, w przeciwieństwie do instytucji międzynarodowych, opiera się na relacjach ekonomicznych i ponadnarodowych. Jest ona identyczna dla każdego, uprawiającego ten sport, dlatego tak powszechna i rozległa. Promuje państwa, narody, drużyny, a w związku z tym wpływa na rozwój lokalnego biznesu. Bojkot w tym przypadku oznacza sankcje gospodarcze i społeczne. Czy zatem teza, że tytułowa futbolowa geopolityka ma przełożenia na rzeczywistość, jest uzasadniona?

Prawdą jest, że obecny szef UEFA Michael Platini posiada ogromną władzę, ale wydaje się jej nie upolityczniać. Pozostaje więc niezależny. Walka z łamaniem praw człowieka, ubóstwem, głodem jest domeną prawa międzynarodowego i organizacji humanitarnych. Dlaczego zatem przy organizacji tak prestiżowych turniejów tylko politycy chcą bojkotu, zaprzepaszczając szanse na promocje własnych idei, a nie biznes, który może się stać się ich nośnikiem?
Czy w praktyce turnieje powinny być organizowane tylko w państwach demokratycznych?

Jakie korzyści przynosi i straty przynosi bojkot i wreszcie, jakie to może mieć znaczenie dla regionu?

Odpowiedzi na te pytania powinny otworzyć dyskusję, czy koncepcja futbolowej geopolityki ma sens i oparcie w rzeczywistości.


Fot.sxc.hu

_______________________________________________
1 n° 400 - March 2002, Football as a barometr of international relations, http://www.cnrs.fr/Cnrspresse/n400/html/en400foot01.html, 8 czerwca 2012.
2 Ibidem.

Czytany 4064 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04