czwartek, 23 sierpień 2012 08:15

Bartłomiej Doborzyński: Dyplomacja konfesjonalna jako kontynuacja dyplomacji rządowej w stosunkach polsko-rosyjskich

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

konfesjonal

Bartłomiej Doborzyński

Na podstawie analizy przebiegu i efektów wzajemnych wizyt przywódców Polski i Rosji w ciągu ostatnich kilku lat, można wysunąć śmiały wniosek, że działania polskiego i rosyjskiego kościoła są kontynuacją geopolitycznej drogi, mającej umocnić stosunki Polski nie tylko z Rosją ale ich najbliższym sojusznikiem – Chinami. Oznacza on równocześnie polską próbę znalezienia poważnych partnerów gdzieś indziej aniżeli tylko na Zachodzie.

Czterodniowa wizyta Patriarchy Moskwy i Rusi w Polsce – Cyryla I skłania nie pierwszy raz do refleksji na temat zmiany wektorów zainteresowania Polski w stosunkach międzynarodowych. To kolejny z kilku elementów mogących pozwalać na wyciąganie całościowych wniosków, podsumowujących trzy ostatnie lata naszej wschodniej polityki zagranicznej. Z drugiej strony widoczne są działania, które każą zastanawiać się nad stosunkiem naszego rządu dotyczącego dotychczasowej polityki wobec Stanów Zjednoczonych, określanego przez wielu trzeźwych krytyków jako „serwilistyczna”, z której na dodatek nie odnosimy żadnych realnych korzyści.

Wydaje się, że pierwszym sygnałem na temat zwrotu w stosunkach z Rosją była wizyta premiera Donalda Tuska w 2008 roku w Moskwie. Spotkał się on wtedy z ówczesnym premierem Wiktorem Zubkowem, wicepremierem Dmitrijem Miedwiediewem oraz prezydentem Władimirem Putinem. Wówczas jednym z problemów do rozwiązania była instalacja elementów tarczy antyrakietowej na terenie naszego kraju. Idea ta została zarzucona ponad rok po wizycie premiera Tuska w Rosji, a na chwilę przed przybyciem Władimira Putina 1 września 2009 roku z okazji obchodów 70. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej na Westerplatte, który odbył także „spontaniczny” spacer z szefem polskiego rządu po molo w Sopocie. Putin powiedział wtedy na Westerplatte, że ich parlament potępił pakt Ribbentrop-Mołotow, Rosja przyznaje się do błędów, a także ma nadzieję, że relacje między Polską a Rosją będą uwalniane od problemów przeszłości a nowe relacje będzie można budować w oparciu o współpracę. 7 kwietnia Donald Tusk spotkał się z Władimirem Putinem w Smoleńsku – z okazji oficjalnych obchodów rocznicy rozstrzelania polskich oficerów w Katyniu. Co ciekawe, tylko drugi przeżegnał się wtedy przed pomnikiem. Następnie doszło do tragedii 10 kwietnia, która wywoła dyskusje na temat pojednania z jednej strony oraz wysypu teorii obwiniających Rosjan za upadek samolotu. W październiku 2010 minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow przyjechał specjalnie do Polski, aby przygotować pierwszą od 8 lat oficjalną wizytę rosyjskiego prezydenta w naszym kraju, do której doszło 6 grudnia, gdy z prezydentem Bronisławem Komorowskim spotkał się Dmitrij Miedwiediew. O randze spotkania świadczyć mógł fakt, że oprócz rosyjskiego prezydenta do Warszawy przybyli ponownie minister S. Ławrow, a także ministrowie kultury, sprawiedliwości, prokurator generalny i przedstawiciele biznesu. Wówczas, według danych rosyjskiej ambasady, wymiana handlowa tylko w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2010 roku wyniosła 15 mld USD, co oznaczało wzrost o 40% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Jednakże Polska i tak notowała cały czas dość duży deficyt związany z importem gazu i ropy. Mówiono wtedy o polityce „nowego otwarcia”, a dowodem na to miało być podpisanie pakietu dokumentów w kwestii ochrony środowiska, energetyki, pomocy prawnej, handlu, inwestycji i polityki regionalnej. Przytaczając tylko kilka tych wspólnych wizyt szefów obydwu krajów, można wysunąć śmiały wniosek, że działania polskiego i rosyjskiego kościoła są kontynuacją drogi, mającej umocnić stosunki Polski nie tylko z Rosją ale ich najbliższym sojusznikiem – Chinami, których premier po 25 latach przybył oficjalnie do Polski wraz z grupą kilkuset biznesmenów.

Zbliżenie w relacjach z Rosją oznacza odejście od realizacji wąskiej, prozachodniej polityki naszego państwa. Niedługo po wiosennej wizycie premiera D. Tuska w 2008 roku w Moskwie, jesienią tego samego roku nasz kraj wycofał polskie wojska z Iraku. Następnie, także wskutek realizacji tzw. resetu na linii Moskwa-Waszyngton, upadł projekt amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terenie naszego kraju. Wszyscy najważniejsi zachodni przywódcy, w tym prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama nie przybyli do naszego kraju na pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W czerwcu 2010 roku prezydent B. Komorowski, po kolejnym zamachu na polskich żołnierzy w Afganistanie, „przez pomyłkę” mówi, że jest po rozmowach z premierem na temat procedury wyjścia polskiego kraju z NATO. W końcu podczas wizyty prezydenta B. Obamy w naszym kraju, gdy trwała już ofensywa w Libii, gorliwie wspierana przez kraje zachodnie, polski prezydent, w odpowiedzi na zapewne cichą sugestię, aby i nasi żołnierze uczestniczyli w obaleniu rządów Muammara Kadaffiego, stwierdził, że „Polska nigdy nie była krajem neokolonialnym”. Premier D. Tusk, po półgodzinnym „spóźnieniu”, przyjął B. Obamę w swojej kancelarii. Doszło wtedy do „niespodziewanego zdarzenia”, ponieważ prezydent USA próbował trzema piórami wpisać się do księgi pamiątkowej. Pierwsze nie zadziałało, więc B. Obama chciał użyć swojego. Dopiero szybka reakcja polskiego urzędnika spowodowała, że ostatecznie do wpisu użyto polskiego pióra. D. Tusk na spotkaniu oznajmił, że wizyta amerykańskiego przywódcy nie będzie koncentrowała się na „finalizowaniu” memorandum o warunkach stałego stacjonowania oddziału sił powietrznych w Polsce, a także zapewniał o naszej „wstrzemięźliwości” co do udziału polskich sił zbrojnych w libijskiej awanturze.

Przed wizytą Cyryla I prezydent B. Komorowski podkreślił na przemówieniu z okazji Święta Wojska Polskiego, że należy budować polski system obrony rakietowej, który ma na celu ma obronę Polski, a pośrednio NATO. Podkreślił dwukrotnie, że udział w wojnie w Afganistanie kosztował Polskę 5 mld złotych, więc teraz pieniądze powinny służyć wypełnianiu funkcji obronnej wojska polskiego. Świadczy to więc o podwójnej krytyce Stanów Zjednoczonych, zarówno w sprawie tarczy antyrakietowej, która miała bronić tylko USA, jak i polskiemu udziałowi w Afganistanie – w imię „solidarności”. Trzeba także pokreślić, że od wielu lat podnoszony problem zniesienia wiz do Stanów Zjednoczonych, a także sposób traktowania obywateli polskich ubiegających się o wjazd na teren tego kraju wzbudza duże emocje. W dodatku nie widać pozytywnego finału tego procederu. Zupełnie odwrotna sytuacja panuje w kwestii polityki naszego wschodniego sąsiada, który niedawno wprowadził strefę bezwizową w obwodzie kaliningradzkim dla mieszkańców północnych powiatów Polski. Świadczy to o stopniowym rozluźnianiu ograniczeń we wjeździe do tego rejonu Rosji.

Pojawia się pytanie, czy zwolennicy neoliberalizmu z partii rządzącej, którzy przyjmują z wizytą przywódcę rosyjskiego kościoła, potraktują kwestię porozumienia z Rosją, także jako zachętę do odwrotu od hołdowania religii „wolnorynkowej”? Wszak trudno będzie widzieć Polakowi brata w Rosjaninie i na odwrót, kiedy wszelkie stosunki społeczne są poddane imperatywowi zysku za wszelką cenę. Wymiernym przykładem jest tu ogromna cena za gaz, którą płaci Polska za swoją politykę antyrosyjską. Deklaracje polskiego i rosyjskiego kościoła jasno opowiadały się przeciwko liberalizmowi jako zagrożeniu dla chrześcijaństwa. Chociaż podkreślano również głównie wymiar światopoglądowy, to jego wymiar ekonomiczny także jest negowany. Wiadomym jest, że główne problemy, związane z ogromnym długiem zagranicznym, bezrobociem, niskim poziomem życia, edukacją, ochroną zdrowia, prymatem tzw. rynków finansowych nad polityką społeczną cały czas czekają na pilne rozwiązania. Programy dotyczące tych palących problemów powinny stać się głównym celem działań przy okazji zacieśniania stosunków pomiędzy tymi dwoma słowiańskimi krajami.

Fot.: www.meblesakralne.eu

Czytany 5126 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04