wtorek, 12 październik 2010 17:18

Arkadiusz Jędraszka: China in my eyes - globalne zagrożenie?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt dr Arkadiusz Jędraszka

Dla Europejczyka Chiny zawsze będą nieodgadnione. Wspaniała kultura, dorobek cywilizacyjny przy jednoczesnej niedostępności. Z jednej strony Chiny od Europy dzieli jedynie Rosja, a z drugiej strony jest to państwo niedostępne. W świecie globalizacji nadal trudno zrozumieć chińską mentalność i jej punkt widzenia.

Ostatnie 30-50 lat obudziło Chiny w celu dalszej zmiany swojej gospodarki, społeczeństwa i polityki zrobiły bardzo dużo. Chiny wysyłają satelity w kosmos, produkują najnowocześniejszą technologię, ale kierują się własnym sposobem myślenia. Rozpędzona gospodarka chińska dominuje na europejskim rynku. W przypadku Państwa Środka mamy do czynienia z globalną ekspansją gospodarczą na każdy rynek. Nie ma już państwa, gdzie nie ma produktów chińskich. Nie wynika to bynajmniej z malejących kosztów pracy, lecz między innymi z korzyści skali, bogatego zaplecza przy jednocześnie zupełnie odmiennej kulturze pracy. Jedno jest pewne nie ma już świata bez Chin. Chiny są nie tylko niezbędne, ale wręcz pożądane. Nie obciążone mentalnością amerykańską czy europejską swobodnie przebijają się na dowolny rynek. Możliwości współpracy z Chinami i Chin z Europą są nieograniczone.

Chiny zainteresowane są zakupem obligacji zadłużonych państw Europy, co jest dla niej zbawieniem. Wzrastająca gospodarka tego kraju wyprzedziła w 2010 roku wzrost gospodarczy Korei Południowej i Japonii razem wziętych. To, co jest ważne dla wzajemnej współpracy, to dalsze otwieranie się rynków po obu stronach. Podpisanie umowy Chiny-Korea Południowa to punkt wyjścia to podpisania umowy UE-Chiny. Po wzrastającym kryzysie 2008 roku, który nie skończy się tak prędko, jak niektórzy amerykańscy ekonomiści wieszczą, Pekin docenił konserwatywne rynki europejskie i zaczął inwestować w papiery dłużne. Pierwszym beneficjentem zmiany chińskiego myślenia o rynkach finansowych jest kupno greckich papierów dłużnych, a przez to zmniejszenie deficytu budżetowego. Godnym odnotowania jest również wykup hiszpańskich papierów wartościowych. Podobnie scenariusz czeka Portugalię.

Chiny szybko się uczą jak reagować na arenie międzynarodowej. Nie zagubione w kolonialnej polityce inwestują bez barier, a wzrost gospodarczy w 2010 roku, prawdopodobnie sięgnie poziomu 8% PKB przy 3% inflacji. Martwi jedynie niska akumulacja wewnętrzna przy małym rynku wewnętrznym. Niezbędna jest aprecjacja waluty chińskiej i wzrost rynku wewnętrznego. Dalszy wzrost gospodarczy nie może następować jedynie za pomocą zwiększania eksportu, gdyż może to się okazać niebezpieczne dla dalszego rozwoju. W celu zwiększenia amortyzacji, wywołanej wzrostem, pożądana jest także dalsza współpraca Chin z innymi państwami zachodu, jak i państwami azjatyckimi. Tylko dalsza współpraca może doprowadzić Chiny do znalezienia się w grupie państw rozwiniętych, mimo że to właśnie Chiny napędzają światową gospodarkę. Ten motor może się kiedyś przegrzać i wtedy amerykańskie papiery wartościowe Pekinowi nie pomogą. Wzrost inflacji został powstrzymany poprzez wpompowanie w gospodarkę 4 miliardów dolarów. Stymulacja gospodarki powinna być zastąpiona poprzez utrzymanie stabilnego wzrostu przy braku jednoczesnej potrzeby stosowania pakietów stabilizacyjnych. Problemem staje się możliwość uznania chińskiej gospodarki za rynkową, w czym mają pomóc Chinom Niemcy. Realnym w tym kontekście są pytania, czy „za Wielkim Murem” faktycznie funkcjonuje gospodarka wolnorynkowa i czy też faktycznie jest to gospodarka, gdzie nie stosuje się dumpingu.

Problemem w wymianie gospodarczej jest wzrost nierównowagi towarowej pomiędzy Unią Europejską a Chinami. W okresie 2000-2009 import z Chin do UE wzrósł 3,3 krotnie przy wzroście trzykrotnym eksportu. Ujemne saldo eksportu na niekorzyść EU wyniosło 165 mld euro przy jednoczesnym 18% udziale w imporcie UE. Przy czym udział Chin w eksporcie wyniósł w 2009 7,5%. Tendencje te pogarszają się na niekorzyść UE przy czym jedynie Irlandia i Finlandia miała dodatnie saldo obrotów towarowych z Chinami. Drastyczna wysokość ujemnego salda obrotu towarowego zaistniała w przypadku Holandii, gdzie saldo wyniosło 19 mld euro. Biorąc pod uwagę, że w okresie 2007-2009 saldo obrotu usługami wzrosło dwukrotnie, należy mieć nadzieję, iż wzajemna wymiana gospodarcza ustabilizuje się.

Przyszłość rozwoju światowej gospodarki zależy w dużej mierze od Chin i innych krajów rozwijających się – BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny). Nie należy jednak zapominać, iż Chiny nadal są podzielone pod względem poziomu i standardu życia. Widać też dwugłosowość w opiniach analityków. Z jednej storny mówi się optymistycznie o fantastycznym wzroście gospodarczym. Z drugiej - o zagrożeniach z tym związanych. Przykładowo Estonia w okresie 2004-2008 określana była jako jedna z najbardziej rozwijających się gospodarek, lecz polityka eksportowa i monetarystyczny kurs ekonomii nie wystarczył. Chiny powinny uwzględnić partnerstwo w wymianie z innymi państwami. Jedynie wzajemna współpraca może doprowadzić do sukcesu w rozwoju tego wielkiego kraju.

Czytany 6569 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04