wtorek, 10 maj 2016 07:39

Antoni Koniuszewski: Arktyka

Oceń ten artykuł
(12 głosów)

Antoni Koniuszewski

Można by na samym początku zapytać, co Arktyka może mieć wspólnego ze Słowiańszczyzną i z jej najistotniejszymi problemami? Otóż ma! Przede wszystkim, gdy oceany i morza potraktujemy jako przedłużenie lądowych granic, ten niegościnny obszar tworzy najdłuższą granicę Rosji, a zatem i Słowiańszczyzny.

I ta okoliczność nie znaczyłaby aż tak wiele, gdyby nie dalsze jej implikacje. Arktyka bowiem stanowi, przede wszystkim, obszar na których Moskwa styka się z tak zwaną anglosferą, w tym przypadku z USA oraz Kanadą. Dotąd Północ była bardzo niegościnna, co dosłownie oraz w przenośni zamrażało tamte rejony dla geopolitycznej rywalizacji. Teraz niebotyczne jej zasoby mogą już być eksploatowane w wielkich, czyli nieprzebranych ilościach , co się już zresztą dzieje. Ponadto, wciąż hipotetyczna konfrontacja nuklearna, o ile nie będzie miała zmasowanego charakteru, może właśnie odbywać się przez biegun północny. Ale i te sprawy ostatecznie nie decydują o takiej wadze Arktyki. Wiemy już, iż ciężar świata z Atlantyku przenosi się nad Pacyfik. Europa z wolna staje się tym czym jest z geograficznego punktu widzenia: azjatyckim półwyspem!

Nad Oceanem Spokojnym Rosja ma wciąż mocną pozycję, lecz jednak ze względu choćby na geografię dość peryferyjną. Tylko w sojuszu z Chinami, bądź Japonią Rosjanie mogą wypłynąć na te tak szerokie wody. Ponadto sama Syberia ma charakter takiego lądowego oceanu. Bezkresna, spowita lodami i wielką tajgą. Oczywiście trzeba włożyć między bajki tezę różnych nawiedzonych rusofobów, że skolonizują ją Chiny. Pekin poza okolicznościami wynikającymi z niegościnności tej ziemi, ma swoje pustkowia i narodowościowe problemy. Północna część Chin to przecież Mandżuria i Mongolia Wewnętrzna. Zachodnia zaś to Ujguria oraz wyżynny Tybet ; zaś chińską tropikalną strefą zamieszkują liczne, często prymitywne ludy. Szacuje się, iż na Syberii bytuje do 750 tys. Chińczyków i to w rozproszeniu oraz w kilku większych ośrodkach. Nie o to więc idzie owa gra.

Cała rzecz bowiem tkwi w tym, że słowiańskie imperium z siedzibą w Moskwie stara się uczestniczyć w geostrategicznej grze, która toczy się na Pacyfiku. Żeby było to jednak możliwe, Kreml musi wyjść przynajmniej obronną ręką z konfrontacji z Ameryką o władzę nad Arktyką. Ten obszar jest bowiem dla Rusi swoistym miękkim podbrzuszem. Ta rywalizacja stanie się kluczem do dalszych globalnych rozstrzygnięć. W nią trzeba także wpisać spór o Ukrainę oraz batalię na Bliskim Wschodzie.

Należy także podejrzewać, że Waszyngton będzie chciał stworzyć Kremlowi kolejny wojenny teatr: może Kaukaz, albo Azja Centralna? Jak dotąd Rosja angażuje ograniczone środki w celu obrony swoich słowiańskich interesów; lecz dla kogo pracuje czas? Rozstrzygnięcie wciąż przed nami. W tych okolicznościach w najlepszej sytuacji jest Pekin, gdyż nie jest to konflikt amerykańsko – chiński, ale jednak w istocie osią dziejów jest ten między Moskwą a Imperium Środka. Potęga morska przemija szybciej niż lądowa. To te bowiem kontynentalne imperia są prawie, że nieśmiertelne.

Źródło: Myśl Polska, nr 15-16 (10-17.04.2016)
Fot.: www.tes.com

Czytany 3395 razy