czwartek, 18 wrzesień 2014 08:22

Alfredo Jalife-Rahme: Globalny dżihad przeciwko państwom BRICS?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

IS_tankgeopolityka  prof. Alfredo Jalife-Rahme

Daleki od chęci bycia tylko związkiem z Lewantu na usługach zachodnich ambicji, „kalifat” XXI wieku przejmuje cele globalnego imperializmu. Dla Waszyngtonu ten islamski emirat jest bronią masowej zagłady dla państw wschodzących: Rosji, Indii i Chin. Jakie mogą być jego prawdopodobne zastosowania poza Syrią i Irakiem?

Tajemnica wokół zaskakującego powstania i regularnego powiększania się sunnistycznej grupy dżihadystów ISIL (EIIL po francusku i Daesh po arabsku), czyli wokół grupy początkowo wprowadzającą w konfuzję, zaczęła się rozwiewać. Powodem tego są geostrategiczne efekty, które grupa ta będzie wywierała na granice Rosji, Indii i Chin – trzech państw rozwijających się, znajdujących się w klubie określanym jako BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, China i RPA), które spotykały się na szczycie w brazylijskim mieście Fortaleza 11 września.

Grupa ISIL, której nazwa została zmieniona na „Państwo Islamskie” (Islamic State, IS), w rejonach zajętych militarnie, zdecydowała się na utworzenie „islamskiego kalifatu” w pierwszy dzień muzułmańskiego Ramadanu o dużym symbolicznym znaczeniu oraz nadała swojemu tajemniczemu przywódcy Abu Bakr al-Baghdadiemu tutuł kalifa (po arabsku oznacza to następcę Proroka Mohameda).

Utworzenie nowego sunnickiego kalifatu przez „Państwo Islamskie” jest niebezpiecznym przedsięwzięciem, które dla 300 mln sziitów (20% muzułmanów na świecie) jest trzykrotną herezją, gdyż:

• 1. Kalifat, który rozpoczęli "towarzysze” Proroka, jest wyłącznie sunnicki i był powodem rozłamu z sziitami, którzy szli za Alim (kuzynem Proroka);

• 2. Abu Bakr, ojciec legendarnego Aisha i jeden z teściów Proroka, pierwszy kalif sunnickiego islamu, stał się dzisiaj wojennym imieniem „nowego kalifatu XXI wieku”;

• 3. Sunnicki kalifat rozciąga się od granicy Iranu, w prowincji Diyala, aż do Aleppo (Syria) i do tureckiej granicy. Pierwotny kalifat zniknął po I wojnie światowej w procesie upadku Imperium Osmańskiego, które zostało sztucznie podzielone w ramach tajemnego, anglo-francuskiego przymierza Sykes-Picot. dotyczącego Bliskiego Wschodu. Przymierze, które de facto zniweczyło nowy kalifat XXI wieku razem z likwidacją granicy między Syrią a Irakiem i które stwarza przychylną sytuację dla nowego militarnego organizowania się irackiego Kurdystanu.

Mimo, że jest to wielowymiarowy epifenomen, możliwe konsekwencje płynące z powstania nowego kalifatu XXI wieku są ogromne na poziomie lokalnym, ponadgranicznym, regionalnym oraz euroazjatyckim – w regionie, gdzie kontrola nad ropą naftową gra ważną rolę – gdyż oznaczają one irredentyzm oraz zmianę geopolitycznej prognozy na następne pięć lat.

Ze zbrojnego konfliktu, który trwał w latach 1980–1988, w którym doszło do konfrontacji między irackimi Arabami (za czasów Saddama Husajna) i irańskimi Persami (za czasów ajatollaha Ruhollaha Homeiniego), jeszcze zanim USA, Wielka Brytania i NATO doprowadziły do dwóch wojen w Iraku (w latach 1990–1991 i 2003–2011), spowodowanych dynastycznym nepotyzmem Bushów (ojciec i syn), ktoś czerpał korzyści.

Irak jest nieprzerwanie zamieszany w wojny od 34 lat. Dzisiaj znajduje się w stanie zaawansowanego rozpadu i rozpoczyna nową fazę, czyli etniczno-konfesjonalną wojnę między sunnitami i szyitami – replikę europejskich wojen religijnych z XVII wieku. Konflikt, który będzie najprawdopodobniej trwał 30 lat i który jest odczuwalny w różnych państwach Bliskiego i Środkowego Wschodu (według definicji izraelskiego generała Ariela Szarona od Maroko do Kaszmiru i od Somalii do Kaukazu), w Iraku, Syrii, Libanie, Jemenie, Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej (w rejonach wschodnich, gdzie szyicka mniejszość jest większością) oraz w którym na regionalnym poziomie bierze udział (za kulisami, ale już widocznie) sześć petromonarchii państw arabskich skupionych w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej, Turcja, Jordania, Iran, nie wspominając o irackim Kurdystanie (ogromny sojusznik Izraela).

Znajdujący się w sercu Eurazji nowy kalifat XXI wieku wywiera ogromny geostrategiczny wpływ na państwa RIC [przyp. tłum. BRICS bez Brazylii i Afryki Południowej], zamieszkiwane przez znaczące mniejszości muzułmańskie, w przeciwieństwie do USA i innych krajów na amerykańskim kontynencie, w których mniejszości muzułmańskie są nieskończenie małe (0,8% w USA; 0,42% w Ameryce Południowej oraz 1,6% na całym amerykańskim kontynencie).

Moim zdaniem, nowy kalifat XXI wieku i jego globalny dżihad, który za cel obrał sobie ropę naftową oraz geostrategiczne elementy, zagraża bezpieczeństwu granic muzułmańskich regionów RIC i zmienia wewnętrzną demografię tych państw, gdyż liczba mniejszości muzułmańskich wynosi tam prawie 200 mln – biorąc przy tym pod uwagę politykę neutralizacji, którą USA stosuje wobec Rosji i Chin (poprzez doktrynę Obamy).
Już przedtem wyjaśniałem wagę „czynnika islamskiego” w Indiach, a więc w kraju, który stanął twarzą w twarz z demograficzną i geopolityczną katastrofą.

Władimir Putin mówił, że „wydarzenia wywołane na Ukrainie przez zachodnie państwa są dowodem w małej skali na egzystencję polityki powstrzymywania wobec Federacji Rosyjskiej. (...) Nie możemy ignorować komunikujących ze sobą kanałów, które egzystują między Ukrainą, Morzem Czarnym, Transkaukazem i rozszerzonym Bliskim Wschodem, gdzie intensywność czyynika czeczeńskiego jest bardzo wysoka.”

Według opinii W. Putina zachodnie państwa – po załamaniu się jednobiegunowego świata – obrały sobie za arogancki cel narzucanie innym państwom swoich zasad, poprzez przekształcenie świata w „globalny kartel”.

W trakcie zimnej wojny, książka francuskiej arystokratki Hélène Carrère d’Encausse pod oryginalnym tytułem L’empire éclaté: la révolte des nations en U.R.S.S. [przyp. tłum. prawdopodobnie chodzi tu o książkę pod polskim tytułem „Spękane imperium”] przepowiedziała rozpad Związku Radzieckiego, podkreślając jego wrażliwość na hektyczny i poligamiczny wzrost ludności muzułmańskiej.

Politycy Stanów Zjednoczonych, szczególnie Joe Biden, znowu zaczynają mówić o modelu demograficznym „spękanego imperium”, czyli Rosji – imperium, które jest już i tak zredukowane do najmniejszej możliwej części – oraz gdzie mieszka ogromna mniejszość muzułmańska, czyli około 15% ludności (20 mln) w regionie między Wołgą i Uralem oraz na nadwrażliwym Kaukazie (Dagestanie, Czeczenii itd.).

W Chinach również znajduje się muzułmańska sunnicka mniejszość, która jest bardzo turbulentna i najwidoczniej stymulowana z zewnątrz. To są sławni Ujgurzy mongolskiego pochodzenia, którzy sympatyzują ze spokrewnionymi ludami w Azji Centralnej i Turcji, oraz którzy stanowią większość w autonomicznym regionie Sinciang (10 mln, spis ludności z 2010 roku).

Ten najważniejszy strategicznie region Sinciang o powierzchni 1,6 mln km2 jest bogaty w pola ropy naftowej, jest największym producentem gazu ziemnego Chin oraz posiada duże złoża uranu.

Stosunki handlowe między Sinciangiem i Kazachstanem mają ogromne geostrategiczne znaczenie w sercu Eurazji. Niedawno sunnickie grupy separastyczne Ujgurów zwiększyły liczbę przeprowadzanych zamachów w chińskiej stolicy.

W celu obalenia chińskiego rządu separatyści inspirowali się teologią globalnego dżihadu jeszcze zanim została ona opublikowana; tego samego dżihadu, na który powołuje się obecnie kalifat XXI wieku. Połączenie się obu grup jest możliwe.

Czy nowy kalifat XXI wieku i jego globalny dżihad przeciwko państwom BRICS mógłby być częścią globalnego kartelu państw zachodnich?

Tłumaczenie: Mira

Tekst pochodzi z portalu Voltairenet.org.

Czytany 5388 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04