wtorek, 17 sierpień 2010 14:49

Aleksiej Martynow: Kirgizja - koncert nowych partii w upadłym państwie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

alt

 

Dla ECAG komentuje Aleksiej Martynow, dyrektor Instytutu Nowych Państw: obecna prezydent Kirgistanu Roza Otunbajewa nie ukrywa swoich specjalnych relacji z partnerami zza oceanu. geopolityka

 

Nadchodzące wybory w Kirgizji – państwie, które w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy weszło do grona tzw. upadłych, tracąc jeden z atrybutów państwowości, jakim jest kontrola władz centralnych nad egzekucją porządku prawnego na całym terytorium – uruchomiły aktywność graczy zewnętrznych, starających się wpłynąć na polityczne wybory Kirgizów. Wysoka geopolityczna stawka sprawia, że największe potęgi zainteresowane są do niedawna zupełnie egzotycznym dla nich tematem – budową systemu partyjnego w Biszkeku. O opinię na ten temat poprosiliśmy naszego rosyjskiego współpracownika, który skomentował powołanie z inicjatywy niektórych ośrodków moskiewskich nowego ugrupowania, występującego pod nazwą, pozwalającą na skorzystanie z rozpowszechnionego jeszcze w Azji Środkowej radzieckiego sentymentu.

ECAG

Aleksiej Martynow, dyrektor Instytutu Nowych Państw:

Pod koniec ubiegłego tygodnia w Kirgizji odbył się zjazd kolejnej, pewnie już 157. tamtejszej partii politycznej. Wydarzenie z pozoru marginalne, jeśliby nie jedno „ale”. Partia przyjęła nazwę „Sojusz SSR” i za jeden ze swoich głównych celów uznaje restaurację Związku Radzieckiego, eksploatując nostalgie i sentymenty zmęczonego ciągłymi przewrotami narodu kirgiskiego. Fundamentem ugrupowania ma być jego internacjonalistyczny charakter, odzwierciedlony na listach wyborczych, na których mają pojawić się przedstawiciele wszystkich mniejszości narodowych. Drugą największą po kirgiskiej narodowością są zaś Uzbecy. Koncepcja zatem jest już znana – wziąć i podzielić wszystkim po równo.

Jednak w przygotowanych w pośpiechu dokumentach programowych widać obfite wykorzystanie manifestów ugrupowań rosyjskich; przede wszystkim Sprawiedliwej Rosji, ale także całego szeregu marginalnych formacji tzw. obozu patriotycznego. Inspiracja Moskwy jest zatem aż nadto, gołym okiem widoczna. Obecność rosyjskich doradców tylko potwierdza ten pogląd. Tym bardziej, że ci ostatni powołują się na kontakty i możliwości, które mogliby skapitalizować u swoich kirgiskich kontrahentów. Krótko mówiąc, wszystko szyte grubymi nićmi, pośpiesznie i dlatego mało wiarygodnie.

Komu zależało na dwa miesiące przed wyborami, aby zaznaczyć w tak prymitywny sposób obecność wpływów Moskwy? Kto chciał wykorzystania proradzieckiej nostalgii w kampanii?

Szukając odpowiedzi na te pytania, warto przypomnieć, że Kirgizja to rozrywany międzyregionalnymi i etnicznymi konfliktami, najuboższy z krajów WNP. Głodujący ludzie, kierowani przez utalentowanych oratorów, w kwietniu wyszli na ulice Biszkeku i Osz. Pogromy, akty obywatelskiego buntu i przemoc przyniosły władzę i urząd prezydenta Rozie Otunbajewej. Dla uważnych obserwatorów nie jest tajemnicą, iż patronami nowej pani prezydent były liczne fundacje znajdujące się pod kontrolą amerykańskiego departamentu stanu.

Niedawno dowiedzieliśmy się, że USA zdecydowały się na budowę w Kirgizji nowej bazy wojennej, na południu w okolicach Osz. Otunbajewa nie ukrywa swoich specjalnych relacji z partnerami zza oceanu. Ale otwarta obecność przedstawicieli USA wywołuje nerwowe reakcje części wyborców, co w okresie przedwyborczym może mieć określone konsekwencje. Dla utrzymania władzy w zbliżających się wyborach Otunbajewa zdecydowała się na sterowanie „ruchami protestu”, tak by skanalizować ich potencjał. Zadanie takie spoczywa na barkach „Sojuza SSR” i związanych z nim polityków. Dlatego właśnie pani prezydent nie tylko pozwoliła na przeprowadzenie kongresu partii w jednej z najlepszych sal kongresowych Kirgizji, ale także udzieliła jej wszelkich innych form wsparcia. Innym ważnym zadaniem jest też ukazanie „obecności” Moskwy. Szczególnie w kontekście rosyjsko-białoruskich napięć i oskarżeń pod adresem Moskwy o mieszanie się w tamtejsze sprawy wewnętrzne, takie wydarzenie w Biszkeku jest na rękę reżyserom spektaklu.

Tymczasem wieloletnie doświadczenia z próbami wykorzystania brandu ZSRR przez partie polityczne w różnych krajach dawnego Związku Radzieckiego nigdy do tej pory nie zakończyły się powodzeniem. Ich efektem były jedynie wydarzenia roku 1993; rewolta zdławiona przez rosyjskie władze. Regularnie przeprowadzane w Federacji Rosyjskiej sondaże pokazują od lat, że – pomimo istnienia pewnej nostalgii – społeczeństwo rosyjskie nie marzy o powrocie czasów radzieckich.

Podobne wnioski wkrótce będzie można wyciągnąć w Kirgizji.

Czytany 5801 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 marzec 2016 18:35