piątek, 27 marzec 2015 07:43

Aleksandr Zapolskis: Kredyt od Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Ukrainy – jak zamaskować jej niewypłacalność?

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

Aleksandr Zapolskis

W 2015 roku Ukraina powinna zapłacić zagranicznym wierzycielom 11 mld USD, w roku 2016 – 5 mld USD, w 2017 – kolejne 8 mld USD. W ten sposób, za trzy lata Kijów będzie musiał znaleźć 24 mld USD! Międzynarodowy Fundusz Walutowy w połowie marca wypłacił jeszcze Ukrainie 5 mld USD. Według dyrektor zarządzającej Funduszem Christine Lagarde, to dopiero pierwsza transza nowego programu „międzynarodowej pomocy gospodarczej" w wysokości 17 mld USD, w przeliczeniu na rok 2018 włącznie. Czy to dużo, czy mało i czy to pomoże Ukrainie?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, konieczne jest przeanalizowanie aktualnego stanu finansów tego kraju, w tym – obecnego stanu jego zewnętrznego i wewnętrznego zadłużenia.

W sumie Ukraina posiada ok. 76 mld USD długu, z czego około 34 mld USD to pożyczki od zagranicznych państw, jak również pożyczki otrzymane od podmiotów prywatnych w ramach gwarancji państwowych. W 2015 r., Ukraina powinna spłacić zagranicznym wierzycielom około 11 mld USD, w 2016 r. – 5 mld USD, a w 2017 r. – kolejne 8 miliardów W ten sposób, za trzy lata Kijów będzie musiał znaleźć 24 mld USD! Pozostaje oczywistym, że wspomniane wcześniej 17 mld USD do tego celu nie wystarczy. Nie jest też tajemnicą, że obecny rząd ukraiński odkłada problem zadłużenia na „wieczne jutro”, mając nadzieję na znalezienie rozwiązania w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Jednak ta nadzieja jest dość iluzoryczna. Przyjęty przez państwo budżet na 2015 rok jest uderzający. Jest w nim kwota przeznaczona na wydatki, ale nie ma żadnego planu zdobycia dochodów. Budżet sporządzony został bazując na kursie o wartości 17 UAH za 1 USD, choć dziś faktycznie kurs osiągnął poziom 22 UAH. Oznacza to, że oficjalnie założony deficyt budżetowy z 3,7% PKB zwiększy się do 4,3%. Ukraińskie Ministerstwo Finansów szacuje całkowite PKB Ukrainy w 2015 roku na 1,72 bln UAH lub 83 mld USD (po przeliczeniu według kursu w wysokości 21 UAH za 1 USD). Dlatego też, w celu sfinansowania wszystkich planowanych wydatków w bieżącym roku, Ukraina potrzebuje co najmniej 3,56 mld USD. Oczywiście pod warunkiem, że chociaż część budżetu zostanie zrealizowana zgodnie z planem. W świetle tego, co dzieje się obecnie na Ukrainie, pogorszenia jej sytuacji gospodarczej oraz całkowitego zaprzestania produkcji, możliwość realizacji budżetu według wcześniejszych planów już teraz budzi bardzo poważne wątpliwości.

Na przykład, źródło pozyskania środków na zakup gazu w roku bieżącym nadal posostaje nieznane. Ukraina zużywa około 20 mld m3 gazu. Po średniej cenie 345 USD za 1000 m3 w ciągu roku Kijów będzie musiał zapłacić 6,9 mld USD, których w tej chwili nie ma. Poza tym, państwo zadłużyło się u trzech największych ukraińskich potentatów na rynku, a mianowicie Naftohaz Ukrainy (7,8 mld USD), UZ (34 mld USD) i Ukravtodor (22 mld USD). Tak więc, wraz z obowiązkową spłatą długu zagranicznego, tylko w 2015 roku Ukraina będzie musiała zapłacić minimum 21,46 mld USD. To kwota bez uwzględnienia kosztów na zakup węgla do elektrociepłowni, a także długów zaciągniętych wobec ukraińskich potentatów.

Na tym tle, obiecane 10 mld USD za wiele nie pomoże. Nawet jeśli Ukraina dostanie całą tę kwotę, co jeszcze nie jest pewne. W końcu w 2014 roku Zachód również wiele rzeczy obiecał. Sam MFW potwierdził, że przekaże Ukrainie pomoc doraźną w wysokości 17 mld USD w latach 2014–2015, ale jak do tej pory wypłacił tylko 4,6 mld USD. Bank Światowy obiecał 3,5 mld USD, dał jedynie 2,5 mld USD. Z obiecanego 1 mld euro przez Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju w rzeczywistości do Kijowa dostarczono tylko 600 mln euro. Najprawdopodobniej obecne obietnice otrzymania pieniędzy nie będą znacznie się różnić od zeszłorocznych.

Ukraina od prawie roku stoi na skraju niewypłacalności, a jej rząd, aby się ratować oddaje wszystko, co mu pozostało. W tym wyprzedaje swoje rezerwy złota, które w dniu 1 stycznia 2014 osiągały wartość 20,412 mld USD, a już 1 lutego 2015 były warte 6,419 mld USD. Zlikwidowano także aktywa takie jak: 1,33 mld USD w walucie obcej i depozytach; 967 mln USD w złocie pieniężnym; 19,2 mln USD w specjalnych prawach ciągnienia (SDR – forma waluty, w której pomoc wypłaca MFW). Tak więc prawdziwe pieniądze na Ukrainie to kwota tylko 2,3 mld USD. Pozostałe 4,099 mld USD znajdują się w różnych, głównie krajowych papierach wartościowych, których wartości nie można dokładnie obliczyć. Eksperci uważają, większość z nich jest nic nie warta.

W takiej więc sytuacji, co ukraiński rząd zamierza zrobić z otrzymanymi 5 mld USD? Zgodnie z oficjalnym oświadczeniem, 2,2 mld USD zostanie skierowane do Narodowego Banku w celu uzupełnienia rezerw złota, rzekomo w celu wdrożenia programu mającego na celu poprawienia kursu hrywny. Pozostałe 2,8 mld USD trafi do rządu na pokrycie deficytu budżetu państwa. W teorii wszystko jest piękne, jednak praktyka wygląda o wiele mniej atrakcyjnie.

W tej chwili Narodowy Bank Ukrainy znajduje się rzeczywiście w stanie upadłości. Bez pożyczek zagranicznych będzie musiał ogłosić upadłość w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Na przykład wtedy, kiedy Rosja zażąda zwrotu swoich 3 mld USD (choć oficjalnie oświadczyła, że ​​będzie żądać ich spłaty w grudniu 2015 r.). Co zrobi, gdy Chiny zażądają swoich 3 mld dolarów, które Ukraina pożyczyła? Co więcej Pekin złożył pozew o odszkodowanie do Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego w Londynie. Ma on prawie 100% szans na wygranie sprawy. Zapłacić trzeba będzie, chociaż Ukraina ma wielkie nadzieję na otrzymanie kolejnego kredytu z Chin o wysokości 3,6 mld USD na modernizację Naftohazu w celu rozszerzenia dostaw gazu z Europy. Chiny mogą dać zaledwie 2,7 mld USD w postaci płatności bezpośrednich, dostarczającym ten sprzęt firmom chińskim, i tylko 900 mln USD innym, w tym Ukrainie, jako jednemu z producentów. Ukraina stwarza sobie nowe długi, aby ukryć stare. Jednak nawet z tymi pieniędzmi nieuchronny upadek Ukrainy nastąpi jeszcze przed latem.

Właściwie upadłość już się zaczęła, mimo otrzymania pieniędzy. Na spotkaniu z inwestorami w Kijowie minister finansów stwierdził bez ogródek, że teraz państwo zrobi wszystko w celu aktywnej restrukturyzacji zadłużenia zagranicznego. Należy pamiętać, że termin ten odnosi się zwykle do prostego schematu: na pewno nie zwrócimy wszystkiego i na pewno w obiecanych terminach. Według szefa Departamentu Analitycznego Inwestycji Kapitałowych Ukrainy, prywatni inwestorzy powinni spodziewać się strat rzędu ok. 40–50%. Zadłużone obligacje rządu Ukrainy są obecnie notowane na około połowę ich wartości nominalnej. Jednak do tego czasu Kijów zamierza kontynuować wojnę. W rzeczywistości – z własnymi obywatelami w Doniecku, według mediów – z Rosją. Takie wnioski płyną z analizy zmian w strukturze budżetu państwa, w którym wydatki na obronę wzrosły do 5% PKB, a wydatki na bezpieczeństwo wewnętrzne do 2% PKB. W sumie okazuje się, że Ukraina na prowadzenie wojny w 2015 roku planuje przeznaczyć 5,81 mld USD. Z czego połowę – 2,8 mld USD – Kijów właśnie otrzymał od MFW z pierwszej transzy.

Gorzką ironią jest fakt, że Zachód pomaga Ukrainie tylko w słowach, w publicznych wystąpieniach przed kamerami telewizyjnymi. W rzeczywistości Ukraina robi wszystko wyłącznie na własny koszt. W 2014 roku Zachód dał" Ukrainie 9 mld USD, a „wziął" ponad 14 mld USD. W 2015 roku obiecują przekazać Ukrainie 10 mld USD, ale tylko na podstawowe zobowiązania Ukraina musi zwrócić co najmniej 11 mld USD. Czyli zewnętrzni wierzyciele właściwie natychmiast odbierają wszelką pomoc, którą uroczyście wręczają. A co z kosztami? Zgodnie z wytycznymi MFW planuje się je obcinać. Bez względu na dalsze uchybienia wobec zobowiązań społecznych, takich jak wypłaty emerytur, zasiłków i dotacji.

Potrzebne pieniądze planuje się uzyskać poprzez masową wyprzedaż resztek własności państwowej. W bieżącym roku Ministerstwo Polityki Rolnej i Żywności Ukrainy planuje prywatyzację 254 przedsiębiorstw państwowych do niego należących. Następne 158 przedsiębiorstw zostanie zrestrukturyzowanych, a później także wystawionych na sprzedaż. To w sumie ¾ państwowych aktywów rolnych na Ukrainie.

Tak właśnie wygląda pomoc finansowa otrzymywana przez Ukrainę. Bardziej przypomina ona zwykły rabunek. Wydaje się, że do kraju spływają miliardy, ale poza zwiększeniem kwoty długu do niczego więcej nie prowadzą. Chociaż nie – pozwalają one ukraińskiemu rządowi nadal prowadzić wojnę domową przeciwko własnemu narodowi. Pozwalają także inwestorom zagranicznym jeszcze trochę obrabować kraj. Tylko trochę. Według statystyk, ostatnia pożyczka z MFW stanowi 24% kwoty kredytu Ukrainy. Czyli Ukraina otrzymała 10 mld USD, a następnie musi je zwrócić w 2015 r. Ukraina powinna dostać od MFW te 10 mld euro i dodatkowo około 2,5 mld USD.

W rzeczywistości, dzisiejsza Ukraina jest dobrym przykładem tego, jak działa anglo-amerykański system globalnego zarządzania, oparty na zasadzie „dziel i rządź". Rozmawiając o korzyściach płynących z cywilizacji zachodniej, wspierającej europejskie wybory i rzekomą walkę o wolność i demokrację, chodzi przede wszystkich o pieniądze. Nic dziwnego, że potem przychodzą do nas przestępcy z kijami bejsbolowymi po spłatę długu. Dlaczego, jeśli dłużnik oddaje wszystko cenne, co posiada, chętnie i dobrowolnie? Zachód będzie to robił nadal, dopóki nie doprowadzi klienta do ruiny. W ramach takiej polityki taka sytuacja w wypadku Ukrainy staje się nieunikniona.

Przekład: Agata Spustek
Tekst pochodzi z portalu Regnum.ru
Czytany 4955 razy