×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

poniedziałek, 17 luty 2014 06:05

Gulnara Karimowa - czy na pewno koniec kariery?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

gulnara3  Info ECAG

Czy to Rustam Inojatow, szef Narodowej Służby Bezpieczeństwa Uzbekistanu stoi za głośnym upadkiem Gulnary córki prezydenta Islama Karimowa, do ubiegłego roku typowanej wręcz na  następczynię przywódcy republiki?

 

Tak przynajmniej twierdzi sama zainteresowana, przedstawiając w wywiadach oraz wpisach na Twitterze zamknięcie części swego imperium – Fund Forum, fundacji zajmującej się oficjalnie wspieraniem uzbeckiej młodzieży, jako „niszczenie elementów społeczeństwa obywatelskiego”. Oficjalne zarzuty stawiane G. Karimowej są poważne. Chodzi m.in. o 300 mln USD łapówki od TeliaSonera – szwedzkiej firmy telekomunikacyjnej, zainteresowanej wejściem na uzbecki rynek telefonii komórkowej. Śledztwo w tej sprawie, prowadzone w Szwecji, zaowocowało już dymisjami we władzach komunikacyjnego giganta, a wszystkie nitki łapówkarskiego procederu prowadzą właśnie do prezydenckiej córki. To umiędzynarodowienie skandalu miało przekonać ojca ambitnej celebrytki do zwinięcia jej interesów. Do dziś jednak niewyjaśnione pozostają niektóre okoliczności związane z biznesami G. Karimowej, jak np. los 3 mld USD zysków, odnotowanych przez podległą jej szwajcarsko-uzbecką korporację Zeromax. W 2010 r. zakończyła ona nagle działalność, a jej ogromne kapitały – zniknęły równie szybko, jak się pojawiły.

W Uzbekistanie doszło do czystek wśród współpracowników wszechwładnej dotąd infantki. Ta twierdzi, że to reakcja obronna starej elity władzy – „klanu taszkenckiego”, który poczuł się zagrożony ewentualnym następstwem Gulnary i jej „menedżersko-celebryckim” stylem zarządzania, jaki obiecywała narzucić całemu Uzbekistanowi. Z jednej strony uważana za najbardziej znienawidzoną postać życia publicznego republiki – córka prezydenta: wykształcona, urodziwa, lansowana jako artystka i zaprzyjaźniona z artystami pokroju Stinga i Julio Iglesiasa, kobieta sukcesu – wyrażała też aspiracje młodego pokolenia Uzbeków, którym w minionych dwóch dekadach wmawiano, że są w drodze na skróty na Zachód. Czy więc R. Inojatow, jeśli to faktycznie on strącił Gulnarę z piedestału, faktycznie bronił tylko pozycji swego klanu, czy też chroni całą strukturę władzy przed zastąpieniem przez ludzi znikąd, wierzących w szybkie łapówki, a nie powolne żerowanie na organizmie państwowej gospodarki?

Na razie obie strony oskarżają się o pełzający zamach stanu i wywieranie nacisków na prezydenta I. Karimowa. Ten korzysta z okazji, by dokonać zmian w szeregach obozu władzy. Jednak, mimo ewidentnej niełaski – surowy ojciec wciąż nie każe, ani nie odcina się ostateczne od niesfornej córeczki. Każe to obserwatorom uzbeckiej sceny zastanawiać się, czy sytuacja nie może się odwrócić i czy zgodnie z pokrętną logiką dyktatury – skruszona Gulnara, jak gdyby nigdy nic nie wróci do łask, zaś problemy zaczną mieć osoby i kręgi zbyt gorliwie zaangażowane w dzisiejszą nagonkę? Dopóki I. Karimow zachowuje sprawność w swych ulubionych gierkach kadrowych – żadnego scenariusza ostatecznie wykluczyć nie można.

Warto zauważyć, że specyfiką Uzbekistanu, na tle pozostałych republik środkowoazajtyckich, jest jego stosunkowo wczesne, bo datujące się już na początek lat 1990’ nasycenie nową ideologią państwową, płynnie zastępującą komunizm i podobnie jak on – korzystającą z aury „naukowości”. Islam Karimow narzucił Uzbekom „ideę niepodległości” jako dogmat, mocno podszyty nacjonalizmem, deklaratywnym odrzuceniem obcych wzorców ustrojowych i ideologicznych na rzecz własnych, uzbeckich dokonań oraz szeregu założeń, w rodzaju uznania prymatu ekonomii wobec polityki – w połączeniu, rzecz jasna, z kluczową rolą państwa w gospodarce i polityce społecznej. Pierwotnie zresztą nie ukrywano podobieństw wybranej drogi do atatürkizmu. Z czasem jednak odcięto się od tego wzorca na gruncie lokalnej rywalizacji z Ankarą. Względnie oryginalne jest natomiast przyjęcie oficjalnie piramidalnej struktury organizacji społecznej Uzbekistanu z jej zwieńczeniem – prezydenturą Islama Karimowa i dokonywaną przez niego wiążącą wykładnią obowiązującej ideologii.

Mamy więc do czynienia nie tyle z kultem jednostki, co z próbą nadania mu „naukowego” charakteru i kultem przywództwa jako takiego. Przy deklarowanej równocześnie uprzywilejowanej roli inteligencji – ekspertów, słowem mędrców pilnujących czystości ideologii, nauczających jej i wspierających dzieło wodza – możemy uznać kształt ośrodka władzy w Uzbekistanie za szczególnie przystosowany do mechanizmu przekazania następstwa także poza rodziną dotychczasowego przywódcy, a więc inaczej, niż dokonywano tego, czy przynajmniej próbowano dokonać w innych nieeuropejskich republikach poradzieckich. Gulnara Karimowa musiała mieć tego świadomość, budując swój wizerunek nie tylko piosenkarki, ale i naukowca, chcąc dopasować się do wzorca ustanowionego przez ojca. Jednocześnie jednak jej swobodny styl życia nie odpowiadał innemu priorytetowi narzuconemu Uzbekistanowi – więzi łączącej „wielką przeszłość” republiki, dziedzictwo Timurydów, do którego w Taszkencie odczuwa się wyłączne prawo – z wielką przyszłością. Przede wszystkim zaś ostatecznie obowiązującym określeniem idei uzbeckiej narodowej niepodległości jest dualizm: TINCZLIK – ARZONCZLIK, czyli w uproszczeniu: „Spokój i tania dostępność”. Tak Uzbekom kojarzą się rządy Islama Karimowa (na zewnątrz państwa będące raczej ciągiem werbalnej agresji i nieustannych konfliktów). 76-letni przywódca stoi teraz przed strategiczną decyzją, kto i czy w ogóle jest w stanie kontynuować ten stan mocno pozorowanej, ale jednak pożądanej przez ogół obywateli, uzbeckiej małej stabilizacji.

(karo)

Czytany 3858 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 31 październik 2017 08:51

Więcej w tej kategorii: Uzbekistan - zgoda z sąsiadami? »