×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 396

poniedziałek, 13 maj 2013 08:00

Izraelski argument ostateczny?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Put-netInfo ECAG

Premier Izraela Benjamin Netanjahu odwiedzi Rosję w celu omówienia problemu dostaw rosyjskiej broni do Syrii.

Obaj przywódcy dyskutowali na temat kryzysu syryjskiego telefonicznie 6 maja, po  izraelskich atakach lotniczych na terytorium Syrii. Jerozolima tłumaczyła, że naloty miały na celu m.in. ukrócenie transportów broni przeznaczonych dla libańskiego Hezbollahu. Jako podają źródła izraelskie – premier B. Netanjahu chciałby, aby Rosja zobowiązała się do niedostarczania Syrii baterii rakietowych S-300.

Dostawy rosyjskiej broni do Syrii były również tematem piątkowych (10 maja) rozmów w Soczi między w. Putinem i brytyjskim premierem Davidem Cameronem. Strona rosyjska powtórzyła swoje stanowisko, że po prostu honoruje istniejące, wcześniej zawarte umowy i zobowiązania. Jednocześnie jednak Rosja zapewnia, że dostarczany obecnie do Syrii sprzęt ma wyłącznie charakter obronny.

Równocześnie jednak rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zaznaczył, że Moskwa nie zamierza dostarczyć Syrii broni poza zakresem określonym obecnymi umowami. W zeszłym tygodniu „Wall Street Journal” poinformował, że Izrael ostrzegł Stany Zjednoczone o podejrzeniu sprzedaży rosyjskich rakiet S-300 dla rządu prezydenta Bashara al-Assada. Syria miałaby obecnie realizował płatności z tytułu jeszcze umowy z 2010 r., opiewającej na zakup sześć wyrzutni i 144 rakiet operacyjnych za blisko 900.000.000 USD. Sekretarz stanu USA John Kerry już zdążył oświadczyć, że "pociski te są potencjalnie destabilizujące wobec państwa Izrael".

Wizyta izraelskiego przywódcy odbierana jest w Moskwie jako próba ostatecznego nacisku na Kreml, działający pod szantażem rzekomego zagrożenia wojennego, jakie dla Izraela stanowić ma Syria. Ponieważ jednak dość oczywiste jest, że zachodzi interakcja dokładnie przeciwna – trudno oczekiwać, by prezydent W. Putin zdecydował się na porzucenie swego syryjskiego sojusznika. Dla Moskwy jest to już bowiem kwestia kluczowa z punktu widzenia prestiżu międzynarodowego. Kremla zaś nie stać w tej chwili na to, by pogarszać swoją opinię na świecie przez porzucanie wspieranych dotąd państw.

(karo)

Czytany 3878 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04