piątek, 19 listopad 2010 06:52

Maciej Tomecki: Zrozumieć Chiny

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

alt

Maciej Tomecki

Spojrzenie na Chiny okiem osoby wychowanej w cywilizacji europejskiej, jest trudne i często może prowadzić do błędnych wniosków. Częstym grzechem cywilizacji zachodniej jest podejście do innych cywilizacji, jako do relacji „oświecony mistrz-uczniowie”. Wówczas nie ma miejsca na jakąkolwiek dyskusję ani na próby zrozumienia, ponieważ jest to podejście kategoryczne, można nawet powiedzieć że szowinistyczne.

 

Przyjmujemy nasze standardy i ideały za pewnik, absolut, który powinien być punktem odniesienia dla całego świata. Co więcej, otwarcie domagamy się, aby nasze reguły gry, były także regułami dla całego świata. Wykazujemy się wtedy butą i pychą, co prowadzi (mimo nawet dobrych intencji) do wrogości, odrzucenia nawet takich wartości, jak prawa człowieka (niestety, prawa człowieka nie są odbierane jako uniwersalne wartości, lecz jako twór zachodniej cywilizacji). Dlatego, jeśli chcemy zrozumieć jakąkolwiek cywilizację, musimy wyzbyć się „stronniczego” spojrzenia i podjąć próbę zrozumienia innych w oparciu nie o nasze wartości, lecz o wartości znajdujące swój początek w genezie innych cywilizacji.

Kultura chińska jest kulturą o wiele bardziej złożoną niż może wydawać się to przeciętnemu Europejczykowi. Nasze powszechne zdziwienie budzi fakt, że państwo chińskie funkcjonuje mimo braku spisanego prawa. Niezrozumiałe wydaję się również to, jak udaje się utrzymać ład w tak dynamicznym i zmieniającym się społeczeństwie. Dziwimy się, dlaczego masy, wraz z rozwojem ekonomicznym, nie buntują się. Ale chyba nasze największe zdumienie budzi fakt, w jaki sposób tak wielki kraj może funkcjonować, posiadając quasi-kapitalistyczny rynek, a równocześnie działający w ramach reżimu, nazywającego siebie komunistycznym. Początkowo wydaje się to niezrozumiałe. Jeśli pokusimy się o zrozumienie wartości wypływających z kultury chińskiej, nasz pogląd będzie zgoła inny.

Chiny zbudowały swoją kulturę w oparciu o dwa wielkie systemy wierzeń: buddyzm i hinduizm. Wytworzyły one spójny model władzy, powiązany z modelem społecznym i jednostkowym. To z nich wynika fascynujące zjawisko metanorm: harmonii i równowagi. To właśnie one warunkują wszystkie aspekty życia ludzkiego i władzy w Państwie Środka. Oczywiście normy nie zostały nigdzie spisane, gdyż w jaki sposób zdefiniować „harmonię i równowagę”, aby tworzyły wartości uniwersalne?

Może nas wprawiać w kolejne osłupienie fakt, że obecne chińskie władze są doskonale świadome obowiązywania metanorm. Przykładem może być debata, która toczyła się rozegrała się podczas chińskich starań o wstąpienie Światowej Organizacji Handlu w 2001 r. Dyskurs dotyczył nie tyle skutków ekonomicznych, związanych ze wstąpieniem do tej organizacji (choć było to również bardzo istotne), lecz kwestii, czy wstąpienie do WTO nie załamie i nie zniszczy równowagi ekonomicznej i społecznej. Własność w gospodarce chińskiej składa się z trzech części składowych: własności państwowej (partyjnej), kolektywnej, i zagranicznej (kapitał zagraniczny). Emanacją tego podejścia niech będzie długi okres modernizacji chińskiej gospodarki pomiędzy początkiem tego procesu w 1986 roku, aż do uzyskania członkostwa w WTO w 2001 r. Długość tych zmian doskonale obrazuje położony nacisk na długofalowość i harmonijność tego procesu.

Inną cechą kultury chińskiej jest zupełnie odmienny proces kształtowania świadomości społecznej jednostki. W kulturze europejskiej socjalizacja polega m.in. na nauczaniu i uświadamianiu jednostki na temat norm obowiązujących w danym społeczeństwie oraz zasadach funkcjonowania w oparciu o te normy. Powyższy proces w Chinach wygląda zupełnie odmiennie. Naczelną zasadą jest nauczanie odrzucania kategorii, którymi postrzegają nas inni. W ten sposób kształtuje się silną świadomość indywidualizmu i odrębności bytu. Takie podejście implikuje oczywiście silną hierarchizację społeczną, ponieważ rozwój indywidualizmu jest badany etapowo poprzez tzw. egzaminy konfucjańskie, które prowadzą do silnej selektywizacji na jednostki o większym i mniejszym stopniu zindywidualizowania (ostatni etap testu - najbardziej elitarny - zdało od V w. p.n.e. po dziś dzień tylko 50 tys. osób). Osoby, które we wcześniejszych etapach nie zdały testów,, zostają poddane silnej kontroli i nadzorowi. Zostają też automatycznie wykluczone z mechanizmu władzy, ponieważ nie posiadają do tego predyspozycji.

Silna hierarchiczność, nacisk na indywidualizm i testy konfucjańskie powodują, że dla Chin zjawisko demokracji jest czymś niezrozumiałym, a sam konflikt uznawany jest za „niedoskonałość umysłu”, którą jednostka może naprawić, poprzez dalszy rozwój. Silna, naturalna hierarchizacja powoduje również szereg innych zjawisk. Jednostki, których rozwój indywidualizmu został zakończony na niższym poziomie, szukają równowagi i zrozumienia świata w normach wynikających ze świata przyrody, ponieważ przyroda dąży zarówno do harmonii i równowagi, jak i przetrwania.

Inną implikacją silnej hierarchizacji jest odrzucenie prawa spisanego. Dzieje się tak ponieważ w Chinach wychodzi się z założenia, że nie sposób jest stworzyć i spisać takie definicje, które będą racjonalne i zrozumiałe tak samo dla każdej jednostki w różnym stopniu zindywidualizowania. Chińczycy szukają analogii wobec ich rozumienia prawa (jako metanorm) w wodzie. Woda wywiera najsilniejszy nacisk w najniższym punkcie, nie posiada własnej formy, jest nieukształtowana, dlatego jest bardzo elastyczna, potrafi dopasować się do każdego elementu i dotrzeć do każdej szczeliny. Tak samo rzecz ma się z prawem. Przez to, że nie jest spisane, jest bardzo elastyczne. Każdy chiński obywatel ma świadomość istnienia metanorm, które regulują całe jego życie.

Podobnie sytuacja ma się z rozumieniem sankcji. Sankcja nie musi być surowa i nieuchronna – ważne, aby każda jednostka czuła, że każde naganne jej zachowanie może zostać poddane sankcji. Ponieważ prawo nie jest spisane, stwarza to stan ciągłej czujności i niepewności jednostek.

Takie podejście nie zmienia to faktu, że każdy obywatel chiński ma prawo wystąpienia przeciw władzy do sądu lokalnego, jeśli uzna że władza łamie metanormy, czyli w jego odczuciu – łamie harmonię i równowagę. Jest to zjawisko tzw. milionów litygacji. Co ciekawe, metanormy są uznawane w Chinach, jako substytut praw człowieka w naszym rozumieniu.

Inne jest również pojęcie kultury władzy. Wwiąże się ono z elitarnością. Dlatego jednostki, które nie mają predyspozycji do posiadania wpływu na władzę i losy państwa, są skutecznie odseparowane. W toku historii ukształtował się szereg rytuałów religijnych, tradycyjnych, kulturowych, które mają na celu demobilizację mas oraz zaangażowanie jednostek w działania co najwyżej lokalne, a także mające na celu ograniczenie migracji ze wsi do miast. Takie postrzeganie państwa i władzy wiąże się również z przekonaniem, że władza przenika każdy aspekt życia, więc nie można rządzić nikim ani niczym, póki nie ma się władzy nad samym sobą, nad swoimi emocjami i popędami.

Odmienne jest również rozumienie władzy. Władzę w Chinach ma ten, kto potrafi w milionach małych, lokalnych wspólnot dążyć do równowagi szczebla lokalnego i centralnego. Siła nie jest wyznacznikiem władzy, ponieważ władza zdobyta siłą nie daje kontroli. Sztuką jest wywierać wpływ na działania innych bez użycia siły oraz przymusu.

Stąd też tak wielu Chińczyków odrzuca komunizm, gdyż jest dla nich nierealnym systemem, ponieważ nie potrafi oddać złożoności procesów zachodzących w państwie. Stara się siłowo wtłoczyć pewne rozwiązania w sztywne ramy, co czyni cały system niewydolnym i nieelastycznym. Dlatego też, do 2001 r. w Chinach, na szczeblu centralnym toczyły się dyskusje nad przeprowadzeniem demokratyzacji i decentralizacji w taki sposób, aby system komunistyczny był akceptowalny przez Chińczyków a zarazem nie została zachwiana struktura państwa i władzy. Tych planów zaniechano, ponieważ w wyniku zamachu na WTC obawiano się destabilizacji światowego układu sił i tym samym destabilizacji państwa, co prowadziło by do zniszczenia ładu i harmonii. Jednym z najciekawszych planów była próba wpłynięcia na szybkość przepływu informacji między poszczególnymi szczeblami państwa. Przepływ informacji na szczeblu lokalnym miałby zostać przyspieszony, co prowadziłoby do rozwoju lokalnych wspólnot i większego zaangażowania się mieszkańców w lokalne życie społeczne. Z drugiej strony spowalniano by szybkość przepływu informacji między poszczególnymi szczeblami lokalnymi (brak możliwości sojuszów i buntów) a także przepływ informacji między lokalnym szczeblem a centralą państwa, co doprowadziło by do większej kontroli i zależności lokalnego szczebla od decyzji centrali.

Innym, równie zajmującym pomysłem był plan dopuszczenia pluralizmu politycznego na szczeblu lokalnym, a także wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych do lokalnych komitetów partyjnych. Dzięki czemu bardziej zaangażowane i zdolne jednostki miałyby wpływ na decyzję lokalnych komitetów, natomiast władza centralna uzyskałaby lepsze kadry na szczeblu lokalnym. Zachowany zostałby także stary szkielet władzy. Tych planów jednak po 2001 r. zaniechano.

Nie da się ukryć, że rozumienie państwa, prawa, władzy w Chinach znacznie odbiega od europejskiego podejścia. Musimy jednak pamiętać, że nie możemy narzucać swoich rozwiązań, które w innym kontekście kulturowym mogą okazać się niezrozumiałe i niemożliwe do wprowadzenia. Cywilizacja chińska jest o wiele starsza niż cywilizacja europejska. Stąd też Europa nie posiada nawet najmniejszego prawa do roszczenia sobie roli nauczyciela, czy mistrza. Najlepiej diametralną różnicę między naszymi cywilizacjami pokazuje interpretowanie filozofii Nietzschego. W Europie kojarzy się on zdecydowanie negatywnie, ponieważ z tej filozofii czerpali naziści. Jednak w Chinach interpretacja filozofii Nietzschego jest optymistyczna. Pokazuje elitarność władzy, ważną rolę indywidualizmu i elit. Wola mocy Nietzschego jest kojarzona z olbrzymim potencjałem i możliwościami rozwoju, a nie z dążeniem do samozagłady i destrukcji.

Fot. sxc.hu

Czytany 7401 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04