piątek, 30 wrzesień 2011 08:19

Katarzyna Zwierzyńska: Między Unią Europejską a Rosją - przyszłość wschodniego sąsiedztwa Polski

Oceń ten artykuł
(1 głos)

lorneta  Katarzyna Zwierzyńska

Strategiczne położenie Polski, której granica wschodnia stanowi zewnętrzną granicę Unii Europejskiej, nadaje jej automatycznie rolę łącznika między UE a jej wschodnimi sąsiadami. Ten atut, wraz z rosnącym zainteresowaniem UE relacjami ze Wschodem, umożliwił Polsce i Szwecji zainicjowanie Partnerstwa Wschodniego (PW) – programu, którego celem jest zbliżenie Unii Europejskiej z 6 państwami Europy Wschodniej, czyli Ukrainą, Białorusią, Mołdawią, Armenią, Gruzją i Azerbejdżanem.

Partnerstwo Wschodnie jest jednak skierowane do krajów, które Rosja uważa za swoją strefę wpływów, więc automatycznie godzi w jej interesy. Zainteresowanie Unii Europejskiej tymi terenami budzi rosyjską nieufność i niepokój, a idea PW od samego początku wywołała falę krytyki ze strony Kremla. Fakt, że to Polska jest współpomysłodawcą tego przedsięwzięcia i poprzez ten projekt dąży do umocnienia swojej roli w Unii, może budzić obawy, ponieważ relacje na linii Warszawa-Moskwa są delikatną kwestią i nie należą do ustabilizowanych.

Inauguracja Partnerstwa Wschodniego miała miejsce w Pradze w 2009 r. i od tego czasu inicjatywa ta została włączona do oficjalnej polityki Unii Europejskiej. Projekt ten został przyjęty przez media z optymizmem i oceniany jest jako sukces polskiej dyplomacji. „Polskość” tego projektu podkreśla fakt, iż Węgry zrezygnowały na rzecz Polski z organizacji szczytu PW. Słowa ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego świadczą o znaczeniu tej inicjatywy dla polskiej racji stanu: „Będzie to być może najważniejsze wydarzenie polskiej prezydencji. Bardzo się cieszymy, że w porozumieniu z Węgrami takiego ustalenia dokonał premier Donald Tusk, który będzie współgospodarzem szczytu”. Odbędzie się on w dniach 29-30 września 2011 r. w Warszawie.

Dla Polski PW jest inicjatywą prestiżową, pozwalającą wzmocnić swoją rolę w Unii Europejskiej, kształtować jej działania i mieć realny wpływ na politykę wschodnią. Polska, jako nowy członek UE, dąży i aspiruje do osiągnięcia pozycji, jaką mają stare kraje Unii oraz chce zachęcić państwa członkowskie do współdziałania na Wschodzie.

Jednak w ferworze entuzjazmu i optymizmu, Polska musi brać pod uwagę fakt, że oprócz krajów objętych PW, w tym rejonie znajduje się kraj, który odrywa znaczącą rolę w Europie Wschodniej – Rosja. Informacja o powstaniu inicjatywy pogłębienia relacji z sześcioma państwami wschodnioeuropejskimi została skrytykowana przez Moskwę. Wyraźnie dał to do zrozumienia prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew podczas dwudniowego szczytu UE-Rosja w dniach 21-22 maja 2009 r. w Chabarowsku stwierdzając, że „każde partnerstwo jest lepsze od konfliktu, jednak martwi nas, że ze strony niektórych państw podejmowane są próby wykorzystania tej struktury jako partnerstwa przeciwko Rosji”. Ta reakcja nie dziwi, gdyż w interesie Partnerstwa jest wpływ na państwa wcześniej wchodzące w skład ZSRR, nawiązywanie z nimi kontaktów handlowych i dążenie do integracji gospodarczej. Takie sformułowanie celów siłą rzeczy krzyżuje się z polityką Rosji, która te tereny najchętniej widziałaby jako strefę swoich własnych wpływów, w których miałaby pozycję dominującą. Partnerstwo w oczach Moskwy próbuje podważyć jej znaczenie w regionie.

Fakt, że to Polska jest jednym z inicjatorów PW jest o tyle znaczący, iż może to zostać odebrane jako działanie antyrosyjskie i prowadzić do konfliktów politycznych z Rosją. Moskwa już nie raz pokazała, że potrafi i nie zawaha się użyć dostępnych jej możliwości wpływania na pozycję Polski w Europie. Dowodem na to może być ponad dwuletnie wprowadzenie embarga na import polskiego mięsa, które nastąpiło bezpośrednio po poparciu  przez Polskę ukraińskiej pomarańczowej rewolucji. Innym przykładem są białorusko-rosyjskie manewry „Zapad 2009”. Były to ćwiczenia operacji obronnej na wielką skalę, które w dużej części odbywały się na poligonach wojskowych blisko granic z Polską, a ćwiczyły odparcie ataku wojsk NATO ze strony Polski i krajów bałtyckich.

Warta uwagi jest sytuacja w krajach objętych PW. Przede wszystkim dość dwuznaczna jest obecność Białorusi w całej inicjatywie. Kraj, w którym Aleksander Łukaszenko rządzi jak dyktator, zdecydował się na udział w PW głównie ze względów finansowych, traktując wybiórczo założenia Partnerstwa, a zupełnie ignorując takie wartości jak demokracja czy poszanowanie praw człowieka. Kiedy powołano do życia PW, Białoruś faktycznie wydawała się państwem, w którym możliwe są przemiany i które dąży do ocieplenia stosunków z UE. Ta postawa okazała się fasadą, a prawdziwa twarz Mińska objawiła się po sfałszowanych wyborach 19 grudnia 2010 r. Również polska mniejszość na Białorusi ma problemy, a wynikiem całego konfliktu jest zakaz wjazdu na teren UE Łukaszenki oraz ponad 150 przedstawicieli jego reżimu, w tym jego dwóch synów, czołowych polityków, ministrów oraz szefów służb specjalnych. Trudno w takich okolicznościach współpracować i wspomagać finansowo państwo, które przeczy ideom UE.

Sytuacja zmieniła się również na Ukrainie, gdzie pomarańczowa rewolucja poniosła porażkę, na czele państwa stoi człowiek popierany przez Moskwę, a kraj boryka się z problemami gospodarczymi i korupcją.

Polska ma kilka możliwości polityki wobec PW. Sam pomysł jest na pewno dobry, ponieważ Unia Europejska, jako duży podmiot w światowej polityce, musi mieć opracowaną strategię działania, szczególnie wobec swoich najbliższych sąsiadów. Zakładając, że Polska nadal będzie się tak intensywnie angażować w popieranie PW, pojawia się obawa, że stosunki polsko-rosyjskie mogą stać się bardzo napięte. Intensywne promowanie wspólnej polityki handlowej i idei demokracji, może doprowadzić do gwałtownych reakcji Rosji, jak np. manipulowanie dostawami gazu lub wpływanie na stosunki handlowe. Również państwa PW nie do końca są gotowe na zmiany proponowane przez UE. Plany wobec tych państw były zbyt wygórowane i źle oceniono ich możliwości. Kraje uczestniczące nie są gotowe na przyjęcie założeń PW. Jeśli większość z założeń tej inicjatywy stanie się tylko fikcją, Polska zamiast odnieść spektakularny sukces, stanie się największą ofiarą tego pomysłu. Zamiast zbierać pochwały, będzie uważana za kraj, którego projekty są nie do zrealizowania i w które nie warto inwestować.

Inna możliwość to zupełna rezygnacja z inicjatywy Partnerstwa, co byłoby jednak najgorszym rozwiązaniem. Po pierwsze, państwa objęte programem zdecydowanie potrzebują pomocy i doradcy z zewnątrz. Taki zwrot wydarzeń na pewno zadowoliłby Rosję, która zapewne zupełnie inaczej podeszłaby do kontaktów z UE. Tym bardziej nie można pozwolić, by państwa te pozostały pod wpływem tylko jednego kraju, który ma ambicje by realnie wpływać na ich politykę. Kolejnym powodem, by nie porzucać tego pomysłu, jest ryzyko zupełnej kompromitacji polskiej inicjatywy. Wyglądałoby to niepoważnie na tle całej Europy i oznaczało niekonsekwencję w działaniu. Ponadto prawdopodobne jest popsucie relacji Polski i całej Unii z państwami objętymi PW, które czułyby się oszukane i rozczarowane.

Najlepszym wyjściem z sytuacji wydaje się zastosowanie polityki umiarkowanej oraz przedefiniowanie celów PW. Pierwotne plany PW były zbyt ambitne i niedostosowane do rzeczywistości. Poprzez przedefiniowanie celów należy rozumieć rozpisanie i zaplanowanie działań w PW na wiele lat z zachowaniem metody tzw. małych kroków. Przy tym Polska powinna nadal interesować się tym obszarem i jednocześnie wciągnąć w działanie jak najwięcej państw Unii. W interesie Polski powinna znaleźć się dalsza poprawa stosunków z Rosją. W miarę możliwości dążenie do uczestnictwa w Partnerstwie dla Modernizacji, tak by mieć wgląd i realny wpływ na działania i formowanie celów tej inicjatywy. Warte przemyślenia jest również wykluczenie Białorusi z PW. Zważając na fakt, że władze tego kraju zupełnie przeczą ideom i wartościom Unii Europejskiej, takie działanie mogłoby być dowodem na to, że Unia działa zgodnie ze swoimi zasadami, nie toleruje dyktatury, łamania praw człowieka etc. Byłoby to wskazówką, że UE nie będzie wspomagać i finansować takich państw. Oczywiście istnieje zagrożenie, że takie działanie popchnęłoby ten kraj wprost w ramiona Rosji, choć mimo dotychczasowych wysiłków UE, Mińsk nadal jest w dużym stopniu zależny od Moskwy, zarówno politycznie jak i ekonomicznie.

Tekst jest stanowiskiem Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego altz dnia 23 września 2011 r.

Tekst opublikowany w ramach dyskusji o Partnerstwie Wschodnim. Przeczytaj inne materiały w tym zakresie:

Piotr Wołejko: Krytyka Partnerstwa Wschodniego jest w modzie

Piotr A. Maciążek: Wydmuszka Partnerstwa Wschodniego

Czytany 9383 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04