piątek, 14 listopad 2014 01:00

Jacek C. Kamiński: Donbas zagłosował nogami

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

  Jacek C. Kamiński

Znaczenie wyborów parlamentarnych w ludowych republikach Doniecka i Ługańska, które odbyły się 2 listopada, polega na tym, że potwierdziły społeczne poparcie dla tych nowych podmiotów quasi-państwowych. Niezależnie od wątpliwie demokratycznego charakteru tej elekcji. To fakt polityczny, z którym muszą liczyć się wszystkie strony zaangażowane w konflikt na Ukrainie.

Według oficjalnych danych w Donieckiej Republice Ludowej (DRL) w wyborach udział wzięło 1 mln 379 tys. osób [1]. Nikt nie jest jednak w stanie wskazać, jaka była frekwencja w procentach. Wynika to z faktu, że trudno oszacować liczbę osób przebywających aktualnie na terenie DRL. Przed rozpoczęciem działań wojennych, według danych Centralnej Komisji Wyborczej Ukrainy, do głosowania na terenie obwodu donieckiego uprawnionych było 3 mln 260 tys. obywateli, ale – zgodnie z oficjalną statystyką służb migracyjnych Rosji i Ukrainy – rejon walk opuściło co najmniej 1 mln 200 tys. osób, przy czym dotyczy to terytorium obu republik – donieckiej i ługańskiej. Przewodniczący konfederacyjnego parlamentu Noworosji Oleg Cariow ocenia, że sam tylko milionowy Donieck opuściła połowa mieszkańców. Trzeba też pamiętać, że pod kontrolą władz republik pozostaje zaledwie nieco ponad 17 tys. km2 spośród 53 km2 łącznej powierzchni obwodów donieckiego i ługańskiego [2]. Komisja wyborcza Ługańskiej Republiki Ludowej poinformowała, że w tej republice w wyborach udział wzięło 68,7 proc. uprawnionych [3]. Potwierdzeniem masowego udziału w wyborach były wielogodzinne często kolejki przed lokalami wyborczymi.

W tych okolicznościach frekwencję z pewnością należy uznać za wysoką (dla porównania, w wyborach parlamentarnych 2006 roku w obwodzie donieckim zagłosowało 2 mln 513 tys. wyborców). Zwłaszcza w zestawieniu z przyznanym oficjalnie przez ukraińskie władze bardzo słabym udziałem w wyborach do Rady Werchownej Ukrainy 26 października na kontrolowanej przez Kijów części Donbasu. Tak też oceniali sytuację zagraniczni obserwatorzy. – W tych komisjach, które odwiedziliśmy, frekwencja była ogromna. Wiele krajów Zachodniej Europy mogłoby takiej pozazdrościć – komentował grecki eurodeputowany Sotirios Zarianopulos, związkowiec z komunistycznego Ogólnorobotniczego Frontu Bojowego PAME [4].

Za ważny fakt polityczny uznali tak masowy udział mieszkańców Donbasu w głosowaniu m.in. działacze ukraińskiej partii komunistycznej Zjednoczenie „Borot'ba”. „Ludzie «nogami» zdementowali głosy o rozczarowaniu «separatystycznymi» republikami. Nie bacząc na wojnę i wewnętrzny bałagan, nie bacząc na to, że przekształcenia w interesie ludu tak naprawdę się nie zaczęły, ludowe republiki pozostają dla ludu Donbasu o wiele bardziej pociągające niż półfaszystowskie państwo Ukraina” – czytamy w oświadczeniu „borot'bistów” [5]. Znany sewastopolski bloger, obserwator sytuacji na Ukrainie Colonel Cassad (Borys Rożin) podkreśla, że udział w wyborach był potwierdzeniem woli suwerenności okazanej przez mieszkańców Donbasu w referendum 11 maja i wyrazem poparcia dla zaistniałego w efekcie referendum projektu państwa Noworosja: „Ludzie wciąż wierzą, że ich głos może o czymś decydować i tym samym pokazują, że dla idei Noworosji i republik ludowych wytworzyło się duże poparcie społeczne” [6].

Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że wybory nie były w pełni demokratyczne. W znacznym stopniu ich wyniki rozstrzygnęły w poprzedzających tygodniach, na etapie rejestrowania list wyborczych. Sprawujący od sierpnia w republikach władzę zaufani ludzie Moskwy dopilnowali, aby do startu dopuszczone zostały tylko określone, „właściwe” ugrupowania. W tej sytuacji głosowanie miało charakter nie tyle wyborów, co plebiscytu poparcia dla władz i ich bezwarunkowo promoskiewskiej linii. I ten plebiscyt wypadł po myśli kierownictwa republik.

Potwierdziły to zwłaszcza wyniki w głosowaniu na stanowisko głów republik, które odbywały się równocześnie z elekcją do rad ludowych. Premier DRL Aleksandr Zacharczenko uzyskał poparcie 78,93 proc. głosujących, jego ługański odpowiednik Igor Płotnickij – 63,08 proc. Zdecydowanie zwyciężyły także ich listy: „Doniecką Republikę” Zacharczenki poparło 68,35%, zaś „Pokój Ługańszczyźnie” I. Płotnickiego – 69,42 proc. [7].

Dla wewnętrznego układu sił i przyszłości Donbasu istotny był jednak fakt niedopuszczenia do wyborów silnej tam Partii Komunistycznej. Kompartia była od lat jednym z najpopularniejszych ugrupowań w Donbasie. W wyborach do Rady Najwyższej Ukrainy w 2012 roku uzyskała w obwodzie donieckim 18,8 proc. głosów, zaś w ługańskim aż 25,1 proc. Po powstaniu republik ludowych komuniści włączyli się w budowę struktur republikańskiej państwowości. Lider Komunistycznej Partii Donieckiej Republiki Ludowej (KPDRL) Borys Litwinow jako przewodniczący parlamentu pełnił funkcję głowy państwa. Jednak 18 października Centralna Komisja Wyborcza DRL poinformowała, że z powodu braków formalnych lista KPDRL nie zostanie zarejestrowana. Z tych samych powodów lista komunistyczna nie pojawiła się również w wyborach w Ługańskiej Republice Ludowej (ŁRL).

Sytuacja ta wzbudziła ostre reakcje w kręgach ukraińskiej i rosyjskiej lewicy. U genezy republik ludowych legły bowiem radykalne nastroje społeczne, sprzeciw wobec władzy oligarchów, co wznieciło nadzieje na postępowe zmiany. Tendencje te znalazły wyraz w Deklaracji Suwerenności Donieckiej Republiki Ludowej z 7 kwietnia 2014 r. „Republika zapewnia warunki dla swobodnego rozwoju i ochrony konstytucyjnie uznanych form własności, które wykluczają zawłaszczanie rezultatów cudzej pracy, przy priorytetowym znaczeniu kolektywnych form własności" – głosił punkt 4. deklaracji [8]. Militarna agresja ze strony wojsk kijowskiego rządu spowodowała jednak, że kwestia wewnętrznych przekształceń ustrojowych znalazła się na dalszym planie. Zaś przechwycenie władzy przez ludzi powolnych Moskwie i jej umocnienie w wyniku listopadowego plebiscytu powoduje obawy, że rewolucyjny potencjał Donbasu zostanie wygaszony. „Ujarzmienie Noworosji poszło drogą przekształcenia dwóch zbuntowanych republik w prorosyjskie (i proputinowskie) dominia” – ocenia działacz Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF) Aleksandr Tokariew [9].

Ukraiński działacz lewicowy Dmitrij Manuilskij tłumaczy wyeliminowanie komunistów z udziału w wyborach właśnie strachem Kremla przed społeczną radykalizacją w Donbasie, która mogłaby rozlać się na samą Rosję: „Putinowi, niezależnie od jego jakoby antyzachodniej pozycji, pod względem klasowym bliżej do Zachodu niż do powstałego ludu Donbasu. Jeśli musi wybierać pomiędzy socjalistycznym Donbasem i spacyfikowanym Donbasem, myślę, że wybierze to drugie". Podobnie widzi sprawę białoruski politolog Jurij Szewcow, dyrektor mińskiego Centrum Problemów Integracji Europejskiej: „W Moskwie powstaje naturalne dążenie, aby nie wypuścić dżina antyoligarchicznego ruchu z donbaskiej butelki. I nawet serwilistyczni przedstawiciele kompartii z powodu samej tylko deklarowanej przez nich ideologii odbierani są w Donbasie jako potencjalny katalizator antyoligarchicznych nastrojów". Na inny aspekt sprawy kładzie nacisk ukraiński politolog Aleksiej Bliuminow: „Wybory w DRL i ŁRL mają plebiscytarny charakter, dlatego Kremlowi niepotrzebne są tam swary. Kreml potrzebuje tam wysokiej frekwencji i akceptacji zaistniałego stanu rzeczy, żeby wszyscy szli w jednym „froncie ludowym” [10].

Perspektyw rewolucyjnych przekształceń w Donbasie nie przekreśla publicysta rosyjskiego lewicowego portalu rabkor.ru Dmitrij Rukawisznikow. Podkreśla jednak konieczność wzmocnienia oddolnych działań w kierunku społecznej samoorganizacji, jak miało to miejsce w pierwszych miesiącach powstania: „Przed mieszkańcami Donbasu stoi unikatowa szansa – stworzenia realnej republiki rad, zbudowania systemu od dołu do góry. A zacząć trzeba – bezwzględnie – od powstańczego wojska. (...) Rady komendantów powinny zainicjować powstawanie rad w innych środowiskach, przede wszystkim w przedsiębiorstwach. W efekcie powinna powstać Rada Delegatów Robotniczych i Żołnierskich, która przejmie na siebie pełnię władzy. Tylko wtedy będziemy mieli prawo mówić o socjalizmie w Noworosji. Tylko wtedy Donbas stanie się początkiem nowego Związku Radzieckiego” [11]. Kierunek taki ma pewne perspektywy ze względu na dość silne nastroje rewolucyjne w szeregach powstańczej armii. Ochotnicy o komunistycznej orientacji powołali niedawno Koordynacyjny Sowiet Czerwonego Ruchu Oporu.

Nieco mniej wygórowane oczekiwania wobec republik Donbasu mają działacze Zjednoczenia „Borot'ba”. A wiążą je z faktem, że nawet te ugrupowania, które przeszły sito rejestracji, włącznie ze zwycięskimi, głoszą hasła daleko idących przekształceń społeczno-gospodarczych. „Zwycięzcom w wyborach przyjdzie spłacić ten kredyt zaufania – przeprowadzić nie raz obiecaną nacjonalizację i budować ludową ekonomikę. Nie w słowach, lecz w rzeczywistości odsuwać oligarchów i ich ludzi od rządów” – podkreślają.

Niezależnie od niejasności dotyczących wewnętrznych spraw republik Donbasu pozostaje kwestia ich terytorialnego zasięgu, a także geopolitycznej roli, jaką mają do odegrania w planach Kremla. Układ sił na froncie wskazuje, że nie ma raczej zagrożenia dla ich przetrwania, ale czy będą w stanie odzyskać kontrolę nad „okupowanymi” przez wojska Kijowa terytoriami obwodów donieckiego i ługańskiego? Co z planem tzw. Wielkiej Noworosji, który zakładał budowę na terenach Ukrainy dużego państwa z udziałem jeszcze co najmniej sześciu obwodów południowo-wschodnich (charkowskiego, zaporoskiego, chersońskiego, nikołajewskiego, dniepropietrowskiego i odeskiego)? A może Moskwa wciąż liczy na scenariusz „jednej, prorosyjskiej Ukrainy”, na co wskazywałby brak oficjalnego uznania niepodległości republik i powstrzymanie sierpniowej ofensywy wojsk powstańczych?

To pytania, na które odpowie zapewne nieodległa przyszłość. Na razie Kreml i ukraińscy przeciwnicy pomajdanowych władz w Kijowie mają na terenie Ukrainy przyczółek, który może służyć do realizacji różnych scenariuszy politycznych.

Autor jest przewodniczącym stowarzyszenia Komitet Ukraiński. Artykuł ukazał się w „Dzienniku Trybuna” nr 220 (372) z dn. 07-09.11.2014 r. 

Przypisy:
1) http://dnr.today/news/cik-dnr-oglasil-itogovye-cifry-rezultatov-vyborov-2-noyabrya/
2) http://www.rbcdaily.ru/politics/562949992806458
3) http://lugansk-online.info/news/vybory-v-lnr-sootvetstvuiut-mezhdunarodnym-normam-mezhdunarodnye-nabliudateli
4) http://rusvesna.su/news/1414932233
5) http://borotba.su/ocheredi_na_vyborah_v_dnr_i_lnr.html
6) http://colonelcassad.livejournal.com/1876582.html
7) http://dnr.today/news/cik-dnr-oglasil-itogovye-cifry-rezultatov-vyborov-2-noyabrya/; http://lugansk-online.info/news/na-vyborah-v-lnr-bolshinstvo-golosov-nabrali-igor-plotnitskii-i-obshchestvennoe-dvizhenie-mir-luganshchine
8) http://www.mk.ru/politics/article/2014/04/07/1010161-russkaya-vesna-v-dokumentah-kakie-aktyi-prinyala-donetskaya-narodnaya-respublika.html
9) http://www.kprfast.ru/news/ournews/69289-novorossiya-beret-durnoj-primer.html
10) http://www.rosbalt.ru/ukraina/2014/10/30/1332967.html
11) http://rabkor.ru/opinion/2014/10/23/crystal

Czytany 5383 razy