wtorek, 29 październik 2013 07:55

Konrad Rękas: Turkmeńska przykrywka demokratycznej wielopartyjności

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

arkadaggeopolityka  Konrad Rękas

Elekcja parlamentarna w Turkmenistanie, rozpisana na 15 grudnia 2013 r. – ma stanowić domknięcie procesu nadawania republice cech demokratycznych. Turkmeni jednak trochę odmiennie rozumieją te zasady, mocno naginając rozpowszechnioną na obszarze poradzieckim "doktrynę suwerennej demokracji".

Już obejmując władzę przed 7 laty, prezydent Gurbanguły Berdimuhamedow obiecał odejście od kultu jednostki postaci Saparmurata Nijazowa i wprowadzenie systemu wielopartyjnego. Teraz więc czci się raczej ojca Arkadaga [1] – Mjalikguliego, a od sierpnia ubiegłego roku działa też legalne formacja opozycyjna – Partia Przemysłowców i Przedsiębiorców. Jej lider, Ovezmammed Mammedow od czerwca zasiada w Medżlisie, do którego wybrano go na jedno z wakujących zapobiegliwie miejsc. „Tradycyjne” formacje opozycyjne – czyli komuniści (ich lider Serdar Rahimow pozostaje uwięziony), republikanie oraz Unia Sił Demokratycznych, a także Obywatelsko-Polityczny Ruch WATAN są jednak nadal zakazane, a 124 na 125 członków parlamentu należy do prezydenckiej Partii Demokratycznej.

Choć przedstawiciele obozu władzy i nastawiona na kwestie gospodarcze konstruktywna opozycja zapewniają, że wybieranie między dwoma ugrupowaniami w zupełności wypełnia wymogi stawianie wolnym i demokratycznym wyborom, to reszta opozycji ma na ten temat zdecydowanie odmienne zdanie. Zwłaszcza republikanie, wcześniej deklarujący próbę skorzystania z nowej ustawy o partiach, przyjętej w styczniu 2012 r. (mającej pozytywnie nastawić obserwatorów uczestniczących w wyborach prezydenckich), obecnie wskazują, że zapisy pozostały na papierze, a w Turkmenistanie wciąż nie ma miejsca na realną opozycję wobec polityki prezydenta. Ze stanowiskiem tym poniekąd zgodziło się OBWE, wyrażając krytyczne stanowisko wobec elekcji prezydenckiej z lutego 2012 r., w której przy frekwencji 97%... 97% głosów poparcia uzyskał G. Berdimuhamedow.

Opozycja skarży się głośno na szykany. W lutym 2012 r. Natalia Szabunts, aktywistka praw człowieka pokazywała uciętą owczą głowę, znalezioną na progu swego mieszkania w Aszchabadzie – zaraz po skrytykowaniu przebiegu wyborów na antenie Radia Wolna Europa, a Gurbandurdy Durdykuliew od czterech lat pozbawiony renty inwalidzkiej, nie posiada dokumentów umożliwiających czy to poruszanie się po Turkmenistanie, czy to opuszczenie kraju. Rozpamiętywanie tego „bezprzykładnego bestialstwa” zajmuje liberałom tyle czasu i energii, że faktycznie nie starcza już efektywności na żadną skuteczną akcję. Władze turkmeńskie zdecydowanie nie chcą też zmienić swej restrykcyjnej polityki wobec nowych ruchów religijnych oraz homoseksualistów (za jednopłciowe stosunki seksualne wciąż w Turkmenistanie grozi nawet do dwóch lat więzienia).

Część środowisk opozycyjnych woli jednak stawiać postulaty nieco bardziej interesujące dla zwykłych obywateli. Wiaczesław Mamedow, lider działającej na emigracji w Holandii Demokratycznej Unii Obywatelskiej Turkmenistanu np. skrytykował rząd za braki wody, prądu i ogrzewania w zachodnich prowincjach kraju. Przedstawiciele władz centralnych zmuszeni byli przyznać, że problemy się zdarzają, jednak lekarstwem na te kłopoty będzie skuteczniejszy nadzór nad przedsiębiorstwami zarządzającymi mediami i energię. Teoretycznie bowiem w republice gospodarstwa domowe Turkmenistanu mają otrzymywać nieograniczone dostawy gazu i wody oraz limitowane ilości prądu za darmo.

Odpowiedzią na zarzuty opozycji, a poniekąd także głosem w kampanii wyborczej, było wystąpienie formalnie bezpartyjnego G. Berdimuhamedowa na forum Rady Starszych, przedstawiające osiągnięcia jego administracji. Arkadag podkreślił m.in., że obecnie na terytorium republiki realizowane jest 1888 inwestycji o wartości 42 mld USD. Prezydent zapowiedział kontynuację swej dotychczasowej polityki – neutralność Turkmenistanu, rozbudowę stolicy (najbardziej marmurowego miasta świata) oraz zwiększanie eksploatacji złóż gazu. G. Berdimuhamedow pochwalił się też zwiększeniem udział produkcji przemysłowej w PKB aż o 51,5%, a samego budownictwa mieszkaniowego o 14,3%. Tylko w tym roku tempo wzrostu w przemyśle sięgnęło 7%, a w budownictwie – 17,4%. Dekretem prezydenckim, od 1 stycznia 2014 r. wzrosną wynagrodzenia, emerytury i inne świadczenia państwowe, w tym stypendia dla studentów. Już wzrosła wydajność rolnictwa – tak produkcji pszenicy, jak i bawełny. Wśród najważniejszych osiągnięć w zakresie infrastruktury Arkadag wymienił otwarcie turkmeński-kazachskiej części międzynarodowej trasy kolejowej "Północ-Południe", budowę linii kolejowej łączącej Turkmenistan z Afganistanem i Tadżykistanem, uruchomienie kolejowego i drogowego mostu Atamyrat-Kerkiczi, czy mostu drogowego w pobliżu miejscowości Sadie w wilajacie lebapskim.

G. Berdimuhamedow – co odebrano jako nowy akcent – mocno wypowiedział się za prawnym równouprawnieniem i wsparciem dla prywatnej turkmeńskiej przedsiębiorczości. Prezydent poparł rozwiązania proekologiczne, w tym ratowanie Jeziora Aralskiego. Wiele miejsca poświęcił też ideologii – w tym utrzymywaniu narodowej jedności Turkmenów. Okazją do jej podtrzymywania mają być m.in. przyszłoroczne obchody 290 rocznicy urodzin poety i myśliciela Magtymguły Pyragiego. Odnosząc się do nadchodzących wyborów – Arkadag jeszcze raz podkreślił demokratyczny i wielopartyjny charakter turkmeńskiego życia politycznego.

Prezydentowi i jego zapleczu powinno szczerze zależeć, by w skład Medżlisu weszli przedstawiciele, nawet oskarżanej o koncesyjność, opozycji. Chcąc nie chcąc – nawet zagranica zmuszona w takiej sytuacji byłaby uznać postęp polityki G. Berdimuhamedowa, a to wzmocniłoby pozycję międzynarodową ambitnego Arkadaga. Jak dotąd bowiem Aszchabad jest wprawdzie traktowany jako perspektywiczny główny dostawca gazu. Zwiększa się także aktywność kraju w regionie (w tym w relacjach z Chinami). Wbrew kilkunastoletniej tradycji – postawiono też na zaznaczenie potencjału militarnego republiki, zwłaszcza przy dyskusjach delimitacyjnych z Azerami i Persami o Morzu Kaspijskim.

Bez choćby formalnej demokratyzacji – G. Berdimuhamedow wciąż nie będzie się czuł pełnoprawnym partnerem dla swych europejskich rozmówców, co z kolei może go kierować na tory wyboru geopolitycznego, mocniej zorientowanego w stronę Azji. Wynik wyborów, choć co do istoty z góry przesądzony – może więc mieć pewien pośredni wpływ na przyszłość Turkmenistanu i jego przywódcy.

Fot. m.ertir.com

___________________________________
1. Arkadag to zaszczytny tytuł przywódcy Turkmenistanu, oznaczający obrońcę, protektora.

Czytany 4120 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04