środa, 22 styczeń 2014 07:58

Ronald Lasecki: Referendum w Gagauzji sfinansuje prywatny darczyńca

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

mgflags  Ronald Lasecki

Zamrożenie przez władze Mołdowy środków budżetowych Gagauzji przeznaczonych na organizację referendum nie stanie się przeszkodą dla przeprowadzenia plebiscytu. Potrzebną sumę władzom Autonomii przekaże rosyjski przedsiębiorca gagauskiego pochodzenia, Jurij Jakubow. Wysłał on już odpowiednie pisma do baszkana, Michaiła Formuzała i do przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego, Dmitrija Konstantinowa

„Przeczytałem w Internecie, że potrzebne jest około miliona lei. Jeśli konieczne będzie więcej środków – znaczy to, że przekazane zostanie więcej pieniędzy” – powiedział J. Jakubow. „Dorastałem w Gagauzji, stworzyłem swój biznes. W regionie pochowany jest mój ojciec, tam są moim bliscy, to moja ojczyzna” – zadeklarował przedsiębiorca. Zapewnił też, że nie boi się prześladowań ze strony organów władzy w Mołdowie: „Zapewne tak będzie, pojawią się jakieś próby ukarania mnie. Nie martwi mnie to jednak. Moje pieniądze są „czyste”, nikomu ich nie ukradłem, nie byłem urzędnikiem i nie „piłowałem” budżetu. Określoną pozycję osiągnąłem dzięki ojczyźnie i dziś w Rosji zatrudniam legalnie 6 tysięcy naszych rodaków”.

Poniżej zamieszczamy tłumaczenie listu J. Jakubowa skierowanego do baszkana i do spikera parlamentu Gagauzji:

„Szanowny Panie Baszkanie i Szanowny Panie Przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Gagauzji!

Wydarzenia mające obecnie miejsce w Gagauzji, w związku z zainicjowanym referendum, odbiły się szerokim echem i ich blask dotarł daleko poza granice Mołdowy. Muszę przyznać, że znajdując się daleko od ojczyzny, odczuwam wielką dumę z mieszkańców Gagauzji. Jestem przekonany, że większość mieszkańców Republiki Mołdowa widzi dziś w Gagauzach przykład aktywności obywatelskiej i patriotyzmu.

Nie ulega wątpliwości, że referendum jest ustawowym prawem obywateli do wyrażenia swojego zdania w najbardziej aktualnych kwestiach. W całym cywilizowanym świecie, przeprowadzenie konsultacji z mieszkańcami jest uważane za wypełnienie panujących norm i dowód na działanie systemu demokratycznego. Wydaje mi się, że próby kierownictwa Republiki Mołdowa, by przeszkodzić w przeprowadzeniu referendum w Gagauzji nie dają się wyjaśnić logicznie, przywodzą zaś na myśl antynarodowy charakter rządów w rodzaju, jak nam się wydawało, dawno już minionych represji stalinowskich.

Jak się dowiedziałem, organizatorzy referendum zostali poddani naciskom ze strony struktur siłowych. W szczególności, groźbami prześladowania karnego władze starają się nie dopuścić do zabezpieczenia referendum z wydatków budżetowych Autonomii. W tych warunkach zainicjowany został ogólnonarodowy zbiór środków, i jestem w zupełności przekonany, że naród Gagauzji jest w stanie zebrać potrzebną sumę. Jednak, jako że ze swej strony całkowicie popieram ideę referendum, wyrażam gotowość pokryć ze swoich środków wydatki na jego przeprowadzenie. Stojąc na gruncie tego, proszę by zaprzestać ogólnonarodowej kampanii na rzecz zebrania środków i przedstawić mi informację o koniecznych wydatkach, które pozwoliłyby szczęśliwie przeprowadzić referendum.

Determinacja mieszkańców Autonomii, ich walka o interesy ojczystego kraju i całego państwa, stała się inspiracją dla wielu obywateli, którym nie jest obojętna przyszłość Mołdowy, wśród nich też dla mnie. Głos mołdawskich regionów powinien zostać usłyszany w Kiszyniowie i w Unii Europejskiej.

W Federacji Rosyjskiej pracuje na dzień dzisiejszy około 700.000 naszych rodaków. Nie dla wygodnego życia przyjechaliśmy tu wszyscy z naszych miejsc ojczystych – zostawiwszy naszych bliskich, wiekowych rodziców i mogiły przodków.

Byłoby sprawiedliwe, gdyby również nasze głosy zostały usłyszane przez rząd Mołdowy.

Z poważaniem, urodzony w Republice Mołdowy Jurij Jakubow”

Na zorganizowanym tego samego dnia posiedzeniu Komitetu Wykonawczego Gagauzji, M. Formuzał poinformował członków rządu o mecenacie J. Jakubowa, po czym zadeklarował „Zobowiązani jesteśmy wypełnić uchwałę Zgromadzenia Narodowego i powinniśmy zrobić wszystko co od nas zależy, by przeprowadzić referendum”.

Przewodniczący rejonowych oddziałów administracji Autonomii i poszczególnych resortów zobowiązani zostali do przygotowania dokumentacji, która będzie następnie podstawą prac komisji, która powołana została na spotkaniu członków ZNG i Komitetu Wykonawczego Gagauzji z wiceministrami poszczególnych resortów Republiki Mołdowa w Komracie, 20 stycznia. Wnioski przedstawione przez członków Komitetu Wykonawczego, zgodnie z podjętymi na tym samym spotkaniu ustaleniami, przekazane zostaną na ręce premiera rządu Mołdowy.

Tymczasem według prezesa Sądu Konstytucyjnego Republiki Mołdowa, Aleksandra Tanase, który udzielił wywiadu stacji telewizyjnej Pro TV, referendum wyznaczone na 2 lutego nie odbędzie się. Glosowanie to, według niego, jest niekonstytucyjne, ponieważ prawo wyborcze określa jasno warunki i kwestie, które mogą zostać poddane pod referendum. To, co dzieje się w regionie, jest według niego akcją o charakterze politycznym. „Obywatele powinni rozumieć, nad czym głosują i nie należy nimi manipulować. Zagadnienia, które mogą być przedmiotem lokalnego referendum, powinny wchodzić w kompetencje lokalnych władz, to zaś, co proponuje się poddać pod głosowanie 2 lutego, nie mieści się w zakresie kompetencji miejscowych organów władzy” – oświadczył sędzia.

Zwolennicy przeprowadzenia 2 lutego na terenie Gagauzji referendów konsultacyjnego i prawodawczego zamierzają zorganizować protest w związku z wizytą 22 lutego w Komracie premiera Mołdowy, Iurie Leancă i przewodniczącego parlamentu w Kiszyniowie, Igora Kormana. Przywódcy polityczni Mołdowy mają wziąć udział w posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego Gagauzji, gdzie dyskutowany będzie między innymi kryzys polityczny w Autonomii.

Organizatorzy protestów deklarują ich pokojowy charakter i zapewniają, że zamiar ich przeprowadzenia został już zgłoszony w urzędzie miejskim Komratu. „Nie chcemy żadnych prowokacji i będziemy do końca iść drogą pokojową, jak szliśmy dotychczas” – zapewnił jeden z organizatorów, Michaił Włach.

Celem wystąpienia ma być wyrażenie dezaprobaty dla wszczęcia spraw karnych wobec deputowanych do ZNG pod zarzutem przekroczenia przez nich uprawnień. Według słów M. Włacha, organizatorzy chcą „zapytać premiera i spikera parlamentu, dlaczego przeciwko deputowanym do ZNG wszczęte zostały sprawy karne. Czy istnieje w Mołdowie, deklarującej swoje przywiązanie do wartości europejskich, jakakolwiek swoboda wyrażania własnej woli? Czy w porozumieniu, które parafowane zostało w Wilnie, wskazano na ograniczanie obywatelom swobody wyrażania swoich idei?” – pytał retorycznie.

Referendum w Gagauzji było przedmiotem debaty posłów do parlamentu w Kiszyniowie w programie "In Profunzime" na antenie Pro TV Chisinаu.

Grigorij Petrenko z Komunistycznej Partii Mołdowy (PKRM) stwierdził, że referendum jest legalne, zaś mieszkańcy regionu wypowiedzą się w nim w sprawie kierunku, w jakim powinna podążać polityka zagraniczna Mołdowy. Referendum jest, jego zdaniem, najbardziej demokratyczną formą wyrażenia woli narodu, zaś mieszkańcy Gagauzji mają prawo wypowiedzieć się w kwestii kierunku, w jakim ma dalej rozwijać się kraj. „W przeciwieństwie do władz, które zaczęły stawiać przeszkody, nie widzimy w przeprowadzeniu referendum żadnego zagrożenia dla państwowości Republiki Mołdowa. Wszczęcie postępowania karnego przeciwko organizatorom to kwestia czyjegoś nakazu, popieranego przez Bukareszt, skąd stale dochodzą antypaństwowe wypowiedzi pod adresem Mołdowy. Nie jesteśmy państwem jednolicie rumuńskim, lecz wielonarodowym i wielokulturowym (…) Do referendum dojdzie, wola narodu zostanie wyrażona, nawet jeśli rezultatów nie uznają władze w Kiszyniowie. Wyniki plebiscytu staną się jednak przykładem dla innych regionów, gdzie także będą mogły być organizowane podobne demokratyczne akcje” – powiedział G. Petrenko.

Odmiennego zdania był Wadim Pistrinczuk z wchodzącej w skład koalicji rządzącej w Kiszyniowie Liberalno-Demokratycznej Partii Mołdowy (LDPM). Jego zdaniem, referendum w Gagauzji jest niezgodne z prawem, a jego przeprowadzenie zagraża interesom państwa. Do referendum, według W. Pistrinczuka nie dojdzie, zaś integracja z Unią Europejską jest narodowym wyborem Mołdowy i rząd, dysponujący mandatem władzy od narodu, może użyć wszelkich środków by zapewnić jego realizację. „Do referendów dochodzi na całym świecie, i, co oczywiste, mogą być organizowane także w Mołdowie. Należy jednak przestrzegać obowiązującego prawa, stosownie do którego w referendach lokalnych można głosować nad kwestiami lokalnymi, nie zaś państwowymi. (…) To referendum to nie akt demokratyczny, lecz prowokacja polityczna mająca na celu dezinformację mieszkańców i zademonstrowanie odrzucenia jedności politycznej. Celem organizacji tego referendum jest stworzenie precedensu” – uważa poseł LDPM.

Deputowany z również wchodzącej w skład koalicji rządzącej w Kiszyniowie Partii Liberalnej (Partidul Liberal, PL), Walerij Sacharnianu odpowiedzialnością za kryzys w Gagauzji obarczył Rosję. „Władze Mołdowy powinny przyznać, że na południu kraju zrobiły niewiele, nie wyjaśniły mieszkańcom, jak wyglądają sprawy, w odróżnieniu od Moskwy, która bardzo dobrze pracuje w regionie” – stwierdził polityk.

21 stycznia znany też jest wygląd biuletynów referendalnych, których skany załączamy poniżej.

skan_gagauzja01 skan_gagauzja02

Czytany 2745 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04