wtorek, 14 styczeń 2014 07:56

Ronald Lasecki: Gagauzi żądają referendum niepodległościowego

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

gagauzia03   geopolityka   Ronald Lasecki

Mer miasta Czadyr-Łunga, Konstantin Kielesz wezwał uczestników komitetu koordynacyjnego ds. organizacji referendum w swoim mieście do intensyfikacji prac nad jego przygotowaniem. Ewentualną pomoc finansową zadeklarował w imieniu swojego miasta mer Czok-Maidanu, Gieorgij Kyrboba. Zapowiedział on również zwołanie na 16 stycznia rady miasta w celu przedyskutowania kwestii technicznych związanych z organizacją referendum. 

11 i 12 stycznia odbyły się zebrania mieszkańców miejscowości Kazaklia i Kopczak w sprawie organizacji referendum. Na zebraniach mieszkańców obydwu miejscowości, w których uczestniczył także zastępca Baszkana, Walerij Janogło, przyjęto deklaracje wyrażające poparcie dla organizatorów.

W jednogłośnie przyjętej deklaracji mieszkańców wsi Kopczak mowa jest m.in. o poparciu uchwały z 27 listopada 2013 r. o organizacji referendum; wezwanie mieszkańców Gagauzji do zagłosowania 2 lutego za odrębnym statusem Gagauzji i za wejściem Republiki Mołdowa do Unii Celnej; wezwanie do zwołania zjazdu deputowanych ciał przedstawicielskich Gagauzji wszystkich szczebli; wezwanie władz republikańskich Mołdowy do zaprzestania represji przeciw organizatorom referendum i łamania praw narodowych Gagauzów: „Naród gagauski – to naród ludzi pracy, naród miłujący pokój, nikomu jednak i nigdy nie udało się i nie uda „rzucić nas na kolana” – o swoje prawa, wolność i państwowość walczyć będziemy do końca, stojąc ramię przy ramieniu”

Zjazd deputowanych ciał przedstawicielskich wszystkich szczebli Gagauzji wyznaczono na 17 stycznia. Z inicjatywą jego zwołania wystąpiła frakcja komunistów w Zgromadzeniu Narodowym Gagauzji, przychylił się zaś do niej entuzjastycznie przewodniczący frakcji Demokratycznej Partii Mołdowy, Demian Karasenii. Według wypowiadającego się anonimowo dla „Коммерсант-Молдова” deputowanego do Zgromadzenia Narodowego na zjazd zaproszeni mają być wszyscy kiedykolwiek wybrani do któregokolwiek organu autonomii gagauskiej, zaś jego celem będzie wyrażenie poparcia dla organizatorów referendum. Zjazd ma dać do zrozumienia władzom w Kiszyniowie, że wszelkie naciski na Komrat skończą się niepowodzeniem. Ma to być nawiązanie do podobnego zgromadzenia z 12 listopada 1989 roku, na którym Gagauzja ogłoszona została autonomią w ramach Mołdawskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej.

W związku z planowanym referendum dojść może do konfliktu pomiędzy organami policji w Autonomii, a ich zwierzchnikami w Kiszyniowie. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Mołdowy, któremu podlegają jednostki policji, ściśle współpracuje z Prokuraturą Generalną, stojącą na gruncie niekonstytucyjności plebiscytu. Z kolei jego organizatorzy w Gagauzji zwrócili się do organów miejscowej policji z prośbą o zabezpieczenie prawidłowego przebiegu glosowania. Do wniosku organizatorów negatywnie ustosunkował się przewodniczący Generalnego Inspektoratu Policji w Kiszyniowie, Ion Bodrug. Już wcześniej jednak przedstawiciele policji w Gagauzji zapowiedzieli dziennikarzom „Коммерсант-Молдова”, że nie podporządkują się rozkazom z Kiszyniowa.

Według Igora Bocana, analityka wypowiadającego się dla „Коммерсант-Молдова”, władze w Kiszyniowie nie zdecydują się jednak na konfrontację na dziesięć miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Komrat mógłby, zdaniem I. Bocana, uniknąć konfliktu konstytucyjnego, nazywając planowane referendum „powszechnym badaniem ankietowym mieszkańców”.

Przewodniczący organizacji „Ojczyzna – Sojusz Eurazjatycki”, Igor Tuliancew ostrzegł że ingerowanie przez władze w Kiszyniowie w wewnętrzne sprawy autonomii gagauskiej i łamanie praw mniejszości narodowych może doprowadzić do wybuchu konfliktu zbrojnego na podobieństwo tego w Naddniestrzu w 1992 r.  Z kolei radny rady miejskiej w Komracie, Aleksander Bieżenar stwierdził, że jeśli władze Mołdowy będą naruszać prawa obywatelskie, mieszkańcy Gagauzji zwrócą się do organizacji międzynarodowych.

Od wypowiedzi przewodniczącego struktur Demokratycznej Partii Mołdowy w Gagauzji, Nikołaja Dudogło, który 11 stycznia poparł ideę referendum i zachęcił do udziału w nim mieszkańców Komratu, którego pozostaje merem, odciął się w udzielonym 13 stycznia radiostacji „Europa Libera” wywiadzie honorowy przewodniczący partii, Dymitr Diakow. „Miejscowi przywódcy starają się przedstawić elektoratowi popularne wśród niego idee, w szczególności, przed wyborami baszkana. Partia Demokratyczna w Kiszyniowie nie zamierza popierać tych idei, gdyż znalazłaby się wówczas w niejednoznacznym położeniu – w centrum mówiłaby jedno, w terenie – coś zupełnie innego. Nie byłoby to zbyt dobre” – powiedział dziennikarzom D. Diakow.

Według niego referendum w Gagauzji stwarza zamieszanie, dlatego nie zostanie uznane. Kierownictwo Demokratycznej Partii Mołdowy w Kiszyniowie ma nadzieję, że do referendum zapowiedzianego na 2 lutego nie dojdzie. „Mam nadzieję, że do referendum nie dojdzie. Mam nadzieję, że organy odpowiedzialne za ochronę porządku prawnego wypowiedzą się w tej sprawie, i jeśli zabrały już w tej sprawie głos, że referendum byłoby niezgodne z prawem – to organizować referendum nie należy” – wyjaśnił honorowy przewodniczący partii.

Wzrost napięcia w Gagauzji stał się przedmiotem zainteresowania parlamentu Rosji. Organ prasowy Dumy Państwowej i Rady Federacji opublikował tekst autorstwa członka rady eksperckiej Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej, Swiatosława Terentiewa.

W artykule przedstawiono rys historyczny Gagauzji od końca lat 1980’ XX wieku, stwierdzając między innymi, że korzenie państwowości gagauskiej sięgają sesji parlamentu Republiki Gagauzji z 31 października 1990 roku, zwołanej po zaniechaniu marszu 20 tys. mołdawskich ochotników-nacjonalistów na Komrat, do którego podżegał ówczesny premier Mołdawii, Mircea Druc.

Obecne postulaty zwołania deputowanych parlamentów wszystkich szczebli w celu wsparcia idei referendum są pierwszym tego rodzaju działaniem do czasu podobnego zgromadzenia 12 listopada 1989 roku, którego rezultatem było ustanowienie autonomii gagauskiej w składzie Mołdawskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

W obecnej sytuacji budzi niepokój radykalizm i brak skłonności do ustępstw obydwu skonfliktowanych stron – Kiszyniowa i Komratu. Oprócz wyroku sądu rejonowego stwierdzającego niekonstytucyjność zapowiedzianego na 2 lutego referendum i zapowiedzi niezastosowania się do tego orzeczenia przez polityków gagauskich, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Mołdowy zapowiedziało konkretne działania policyjne na obszarze Autonomii. Jak jednak zauważa S. Terentiew, istnieją poważne wątpliwości, czy w takiej sytuacji jednostki policyjne w Gagauzji podporządkowałyby się rozkazom z Kiszyniowa.

W kontekście nadchodzących wyborów parlamentarnych w 2015 r. koalicyjny rząd Mołdowy nie zdecyduje się więc raczej na siłowy wariant rozwiązania sytuacji – tym bardziej, że spowodować by to mogło wystąpienia w rosyjskojęzycznych regionach Mołdowy poza granicami Autonomii, jak na przykład w miastach Biełcy i Taraklia, to zaś mogłoby postawić pod znakiem zapytania już samo istnienie państwowości mołdowskiej. Eskalacją konfliktu nie są też zainteresowane Unia Europejska ani Rosja, tym bardziej że niekorzystny obrót wypadków mógłby przekreślić aspiracje Kiszyniowa do integracji z Brukselą.

(na podstawie: gagauzia.md; gagauzinfo.md; kommersant.md)

Przeczytaj również: Referendum w Gagauzji – komentarze samorządów i przywódców partyjnych


Czytany 2889 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04