wtorek, 21 styczeń 2014 07:55

Ronald Lasecki: Gagauska rewolucja rozszerza się. Kiszyniów reaguje nerwowo

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

wiec_gagauzja  Ronald Lasecki

W związku z orzeczeniem sądu rejonowego w Komracie o niekonstytucyjności zaplanowanych na 2 lutego referendów konsultacyjnego i prawodawczego w Gagauzji, Kiszyniów zablokował operacje budżetowe Gagauzji na rok 2014, przeznaczone na sfinansowanie przeprowadzenia plebiscytu. Celem tej decyzji jest zerwanie planowanego w Gagauzji referendum Pierwotnie na sfinansowanie referendum Zgromadzenie Narodowe Gagauzji (ZNG) przeznaczyło 940 tysięcy lei (ok. 52 tys. euro).

W związku z zaistniałą sytuacją, baszkan Gagauzji, Michaił Formuzał zwrócił się do narodu z wnioskiem o powszechną zbiórkę środków na potrzeby zorganizowania plebiscytu. Poniżej zamieszczamy tłumaczenie jego wystąpienia:

„Drodzy mieszkańcy Gagauzji!

Jak wiecie, 2 lutego na terytorium Autonomii będą miały miejsce referenda konsultacyjne i prawodawcze. Na potrzeby referendum Narodowe Zgromadzenie Gagauzji wydzieliło w budżecie na 2014 r. 940 tysięcy lei. Jednak 5.12.2013 r. decyzją sądu w Komracie zapadło Orzeczenie o wstrzymaniu wejścia w życie uchwały Zgromadzenia Narodowego Gagauzji o przeprowadzeniu referendów prawodawczego i konsultacyjnego w Gagauzji wyznaczonych na 2.02.2014 roku, blokując środki przeznaczone na przeprowadzenie referendów. Jednocześnie Prokuratura Republiki Mołdowa wszczęła postępowania karne przeciwko deputowanym ZNG.

W zaistniałych okolicznościach, wobec prób zerwania przeprowadzenia Referendów, a także wobec prób prawnego prześladowania deputowanych do ZNG, zwracam się do mieszkańców Autonomii z prośbą o pomoc w zebraniu środków na przeprowadzenie Referendów prawodawczego i konsultacyjnego w Gagauzji, wyznaczonych na 2 lutego 2014 r.”

20 lutego M. Formuzał spotkał się również z przybyłymi do Gagauzji przedstawicielami Związku Dziennikarzy Krajów Bałkańskich, wśród których znaleźli się przewodniczący organizacji, Ali Sojdan; jej generalny koordynator Jadej Jozsoi, a także dziennikarz z Macedonii, Zechrijan Salich. Podczas spotkania rozmawiano o wymianie doświadczeń i kontaktów pomiędzy dziennikarzami z Autonomii i z Bałkanów, a także o realizacji wspólnych projektów. Przywódca Gagauzji podziękował zagranicznym dziennikarzom za wizytę i wyraził nadzieję, że współpraca między dziennikarzami gagauskimi i bałkańskimi będzie się rozwijać i ulegać zacieśnieniu.

Tego dnia odbyło się także w Komracie wspólne posiedzenie rządu i parlamentu Gagauzji z wiceministrami niemal wszystkich resortów i agencji rządowych funkcjonujących na terenie Republiki Mołdowa. Przedstawiciele władz Autonomii poddali pod dyskusję szereg kwestii związanych ze współpracą pomiędzy władzami mołdowskimi i gagauskimi, szczególnie w obszarze decyzji podejmowanych przez ministerstwa republikańskie.

„Rząd przyjął bardzo wiele reform, zupełnie nie biorąc pod uwagę istnienia Autonomii Gagauskiej i lekceważąc Ustawę o szczególnym statusie prawnym Gagauzji. W rezultacie pojawiło się wiele sprzeczności i kwestie, które trzeba będzie rozwiązać” – powiedział na posiedzeniu M. Formuzał.

Na koniec podjęto decyzję o powołaniu specjalnej komisji na szczeblu ekspertów i przewodniczących poszczególnych agencji oraz o sporządzeniu zestawu końcowych dokumentów. Ministrowie poszczególnych resortów rządu Gagauzji mają, zgodnie z decyzją Baszkana, sporządzić dokumentację w zakresie spraw poruszonych na posiedzeniu. Zdaniem M. Formuzała, konieczna będzie dogłębna modernizacja mołdowskiego prawodawstwa tak, by stało się zgodne z ustawą o szczególnym statusie prawnym Gagauzji.

19 stycznia w Czadyr-Łundze odbył się więc mieszkańców w akcie poparcia dla referendów zaplanowanych na 2 lutego. Było to już kolejne tego typu zgromadzenie po podobnym wiecu w Komracie 18 stycznia. W zgromadzeniu w Czadyr-Łundze wzięło udział od trzech do czterech tysięcy ludzi, w tym mieszkańcy Komratu, Taraklii, Wułkanesztów i Bessarabki (dwie ostatnie miejscowości położone są poza granicami Gagauzji). Zebrani trzymali transparenty z hasłami „Referendum ma być!” i „Tak dla Unii Celnej, tak dla szczególnego statusu prawnego Gagauzji”. Nad zgromadzeniem powiewały flagi Mołdowy, Gagauzji, Wspólnoty Niepodległych Państw oraz sztandary niepodległej Republiki Gagauskiej z lat 1990’ (z symbolem wilka).

Przemawiający na wiecu zastępca baszkana Walerij Janogło przestrzegł zebranych przed utratą przez Gagauzję niepodległości w przypadku wstąpienia przez nią do Unii Europejskiej. „W UE jest Parlament Europejski, Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny, podczas gdy Unia Celna to projekt ekonomiczny. Mołdowa nie straci w nim nawet części swoich pełnomocnictw” – powiedział do zebranych W. Janogło.

Pierwszy prezydent Republiki Gagauzji, Stepan Topał powiedział: „Nikt nam nie podarował autonomii. Zapracowaliśmy na nią nasza jednością w latach 90-tych. (…) To bolesne, o tym mówić. Dziś deputowani do naszego parlamentu gagauskiego wyjechali. Nie możemy ich zebrać, by powiedzieli – tak dla referendum, tak dla narodu gagauskiego”.

Swoją dezaprobatę dla prac delegatów ZNG w Centralnej Komisji Wyborczej Gagauzji wyraził przewodniczący izby wyższej parlamentu Gagauzji, istniejącej w czasach Republiki na początku lat 90-tych, Michaił Kendigelian: „W CKW przedstawiciele Zgromadzenia Narodowego, przedstawiciele partii demokratycznej znikają. Podają przy tym usprawiedliwienia o kłopotach zdrowotnych. Dopadła ich biegunka. Takich schorowanych trzeba będzie w przyszłości zastąpić prawdziwymi patriotami Gagauzji” – złośliwie ironizował polityk.

M. Formuzał w swoim wystąpieniu powiedział, że „ani jeden deputowany z Unii Europejskiej, ani jedno państwo nie potępiło referendum. (…) To nasze ustawowe prawo. To normalne, gdy naradzamy się wspólnie z narodem, więc podtrzymujemy tą dobrą demokratyczną tradycję w kraju. Władza i naród powinny być wzajemnie ze sobą związane. Referenda postawią kropkę nad kupnem-sprzedażą głosów wyborców”.

Deputowany do ZNG, Fiodor Gagauz oświadczył z kolei „Dzisiejszy miting, to domaganie się od centrum, by stworzyło warunki dla posługiwania się przez nas naszymi kompetencjami. Jak jednak reaguje centrum? Wszczyna postępowania karne przeciwko deputowanym. W nieodległej przyszłości zostanie nam tylko jedno prawo – wybierać baszkana, który nie będzie miał żadnych praw”.

Obecny na spotkaniu Siergiej Filippow, burmistrz Taraklii, stolicy sąsiadującego z Gagauzją rejonu zamieszkanego w ponad 60% przez Bułgarów i stanowiącego na początku lat 90-tych część Republiki Gagauzji zadeklarował pełną solidarność ze swoimi turańskimi sąsiadami. W dzień trwania referendum, tysiąc mieszkańców rejonu taraklijskiego na podobnym jak w Czadyr-Łundze zgromadzeniu powie „tak” dla Unii Celnej i dla autonomii.

„Ziemia Budżaku, gdzie obok siebie żyją Gagauzi i Bułgarzy, gdzie spoczywają nasi przodkowie – to nasza ojczyzna, której nikt nam nie odbierze. (…) Dziś każą nam wierzyć w to, w co nie wierzymy, każą nam kochać to, czego nie kochamy, ale wiemy, podobnie jak wy, że zarówno dla Bułgarów, jak i dla Gagauzów słońce wznosi się na Wschodzie. Dziś władza Gagauzji jest zjednoczona jak nigdy, i my Bułgarzy,m jesteśmy dumni z tego, co osiągnęła Autonomia, ponieważ nasze losy są ze sobą splecione. Nic nas nie dzieli, wspólne są nasze nieszczęścia i nasze radości” – patetycznie zakończył swoje wystąpienie S. Filipow.

Przewodniczący rady miejskiej Czadyr-Łungi, Konstanty Kielesz odwołał się do wspólnej przeszłości i wspólnego przyszłego przeznaczenia Mołdowy i Gagauzji: „Chcemy, by Mołdowa jako kraj o sześciuset letniej historii pozostała na mapie świata. By rozwijała swoją gospodarkę i stosunki zewnętrzne w oparciu o dobrosąsiedzką podstawę. Jeśli krajem takim będzie Mołdowa, będzie nim też Gagauzja”.

Siergiej Czimpojew, poseł do ZNG, umieścił Gagauzję w awangardzie reorientacji geopolitycznej Mołdowy. „Dziś Gagauzja jest lokomotywą, do której podczepia się coraz więcej wagonów. Przyłączyły się do nas już Bessarabka i Taraklia. Przyłączą się także inne regiony”.

Działacz społeczny i jeden z „ojców-założycieli” Autonomii, Leonid Dobrow zaapelował do, reprezentującego niechętną idei referendum Demokratyczną Partię Mołdowy (uczestniczącą w prozachodniej koalicji rządzącej w Kiszyniowie), burmistrza Komratu, Nikołaja Dudogło: „Do 2 lutego masz szansę się poprawić i wezwać do udziału w referendum, jak postąpili rządzący w innych miejscowościach”. W przeciwnym razie, w referendum weźmie udział cały naród gagauski, z wyjątkiem jednego człowieka – N. Dudogło, stwierdził ironicznie L. Dobrow. Jego zdaniem, burmistrz Komratu stawia szereg trudności przed organizatorami referendum. Nie udostępnił im na przykład na potrzeby sobotniego wiecu należącego do merostwa domu kultury w stolicy Gagauzji. „Przez sześć lat popierałem go przeciw Formuzałowi. (…) W polityce nie ma przyjaciół, lecz tylko interesy narodu. Jeśli Dudogło będzie przeciwko referendum – zmieciemy go” oświadczył wojowniczo L. Dobrow. „U gagauskiego konia nie ma biegu wstecznego (…) jeśli dziś skapitulujemy, jutro przejadą po nas zardzewiałe czołgi z Bukaresztu” – zakończył gagauski działacz narodowy. 

Deputowana do parlamentu w Kiszyniowie, Irina Włach powtórzyła swoją znaną już ideę zjednoczenia wszystkich sił politycznych i całego narodu gagauskiego wokół idei referendum: „W Gagauzji ponad 90% głosów padnie za Unią Celną, za naszym zaś przykładem pójdzie cała Mołdowa. (…) Na tym placu nie ma flag partyjnych. Dziś wszystkie partie porozumiały się – do 2 lutego wznosimy sztandar jednej gagauskiej idei narodowej. Wszyscy pracujemy dla dobra interesów narodu gagauskiego” rozgrzewała patriotyczne uczucia I. Włach.

Gieorgij Lejczu, deputowany do ZNG, powiedział, że „nie pozwolić zorganizować referendum, oznacza nie pozwolić wypowiedzieć się narodowi”. Deputowany z Wulkanesztów, Roman Tiutin zapewnił natomiast, że „Wulkaneszty już się wypowiedziały – „tak” za referendum, „tak” za Unią Celną. Przez rok walczyliśmy o tą datę. Przez rok na każdym posiedzeniu domagaliśmy się włączenia tego punktu do porządku dnia”.

Przybyły z Komratu Michaił Włach zaapelował na koniec wiecu do obecnych o wsparcie kolejnego zgromadzenia, jakie ma być zorganizowane 26 stycznia w stolicy Gagauzji.

Dołączenie do inicjatywy gagauskiej zapowiedział dziennikarzom burmistrz Bessarabki, stolicy rejonu o tej samej nazwie, sąsiadującego z Gagauzją, Nikołaj Nikołajew. Już 17 stycznia głosami rady miejskiej Bessarabki postanowiono zwołać na 2 lutego więc mieszkańców, na którym wyrażą oni swoje poparcie dla referendum w Gagauzji. „Radnemu miejskiemu z partii komunistycznej, Fiodorowi Żelezogło zalecono ocenić na tym wiecu wraz z narodem kierunek rozwoju kraju” – powiedział N. Nikołajew.

W odpowiedzi Kancelaria Państwowa przesłała ostrzeżenie, by deputowani zmienili swoją decyzję, gdyż ta podjęta dotychczas jest bezprawna. „Kancelaria Państwowa niczym nie umotywowała swoich zastrzeżeń, odsyłając jedynie do jakichś paragrafów ustawy, w niewielkim stopniu pasujących do tej sytuacji” skomentował N. Nikołajew.

Dodał następnie, że przygotowania do wiecu już się rozpoczęły: rozwieszane są ogłoszenia i wszyscy mieszkańcy zostali zaproszeni na zgromadzenie, które odbędzie się 2 lutego o 10.00 przed miejskim domem kultury.

„Wierzę, że referendum w Gagauzji odbędzie się, gdyż w tę sprawę zaangażowana jest duża część narodu i wszystkie gałęzie władzy autonomii, zjednoczone wokół tej idei” – powiedział na koniec burmistrz Bessarabki.

20 stycznia I. Włach z partii komunistycznej wystosowała list otwarty do prezes spółki skarbu państwa „Teleradio Gagauzji”, Anny Charlamenko ze skargą na brak rzetelnych informacji na temat aktywności zwolenników referendów wyznaczonych na 2 lutego. Według I. Włach, w gagauskim radio ani telewizji nie pojawiły się informacje o jej obecności na spotkaniach lokalnych rad popierających ideę referendum, chodź odwiedziła większość miejscowości w Gagauzji. Mieszkańcy Gagauzji nie byli też informowani o mitingach w Komracie ani w Czadyr-Łundze. „Nie nastaję na niezależność prezes spółki „Teleradio Gagauzji” w określaniu polityki redakcyjnej, tym niemniej, proszę by szanowała pani prawo audytorium do otrzymywania rzetelnych i sprawdzonych informacji na temat przygotowań do referendum” – zakończyła swój list I. Włach.

Według politologia, Igora Bocana inicjatywa przeprowadzenia referendum w Gagauzji jest efektem sprzeciwu władz Autonomii wobec dotychczasowej polityki Kiszyniowa i zmierza do wzmocnienia prorosyjskich nastrojów wśród mieszkańców. Referendum nie będzie miało mocy prawnej, gdyż nie zostanie uznane przez żaden sąd, będzie miało jednak duże znaczenie dla polityki wewnętrznej Autonomii. Władze Gagauzji nie wycofają się z decyzji o jego przeprowadzeniu, gdyż oznaczałoby to dla nich utratę twarzy wobec własnych wyborców. Referendum nie zagraża jednak wzrostem separatyzmu w Gagauzji, gdyż terytorium to nie posiada wystarczającego potencjału własnego, by stwarzać takie zagrożenie.

„Wiedząc bardzo dobrze jak głosują obywatele Gagauzji, w ten lub inny sposób przywódcy regionu zmuszeni są zademonstrować swoim obywatelom, że rozumieją ich uczucia i przeprowadzeniem tego referendum w pewnym sensie wnoszą swój wkład w umocnienie takiej prorosyjskiej postawy w regionie. Zdają sobie sprawę, że te referenda nie będą miały mocy prawnej, jednak z politycznego punktu widzenia będzie to posunięcie efektywne. Nie wierzą oni w politykę tak zwanych „asów w rękawie” ze strony Kiszyniowa. (…) Nie sądzę, by wycofali się z referendum. Jeśli jednak by się wycofali, wówczas, na pewno, uszczerbek poniesie wizerunek deputowanych do Zgromadzenia Narodowego i członków władzy wykonawczej. Kiszyniów za późno rozpoczął ten dialog z Komratem. Moim zdaniem, sytuację tą rozpatrywać należy w sposób następujący: ze strony autonomii gagauskiej nie istnieje groźba separatyzmu. Nie mają wystarczającego potencjału, by stwarzać takie zagrożenie” – uważa I. Bocan.

Bardzo krytycznie o planowanym w Gagauzji referendum i o jego organizatorach wypowiedział się przywódca, wchodzącej w skład koalicji rządzącej w Kiszyniowie, Liberalno-Demokratycznej Partii Mołdowy (LDPM), Wład Fiłat.

Według W. Fiłata, polityczni przywódcy Gagauzji starają się zdestabilizować sytuację polityczną w kraju, organizując referenda w Autonomii, jednak wysiłki te skończą się niepowodzeniem. Klasa polityczna Gagauzji stara się ignorować ustawy państwowe, co świadczy że prawodawstwo dotyczące uprawnień władz lokalnych wymaga rewizji. Wydarzenia w Gagauzji nie powstrzymają jednak, według W. Fiłata, procesu integracji europejskiej Mołdowy. Republika Mołdowy będzie nadal podążać drogą reform i demokracji, a wszelkie próby odciągnięcia jej z tej drogi nie powiodą się, przestrzega przywódców Autonomii przewodniczący LDPM.

„Jesteśmy świadkami próby destabilizacji sytuacji. Ci, którzy dążą do referendum 2 lutego, otwarcie ignorują ustawodawstwo mołdawskie, jawnie przekraczają swoje pełnomocnictwa. Ponownie wskazuje to na konieczność poważnej analizy ustawodawstwa i dokładniejszego uregulowania pełnomocnictw władz lokalnych, gdy chodzi o kwestie dotykające interesu narodowego” – powiedział polityk.

Agresywne wypowiedzi W. Fiłata, otwarcie mówiącego o dążeniu do ograniczenia kompetencji Terytorium Autonomicznego Gagauzji i o narzuceniu całemu państwu kursu geopolitycznego rządzącej w Kiszyniowie koalicji, bez uwzględnienia dążeń rosyjskojęzycznej części populacji, stały się bardzo jaskrawym potwierdzeniem zasadności obaw i zastrzeżeń władz w Komracie. Z wizerunkowego punktu widzenia, słowa jednego z przywódców proeuropejskiej koalicji należy zatem uznać za duży błąd i propagandową wpadkę.

Fot. gagauzjainfo.md

Czytany 2811 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04