piątek, 16 wrzesień 2011 06:42

Tomasz Otocki: Już 17 września wybory na Łotwie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

latviansaeima  Tomasz Otocki

W tym roku, podobnie jak w wyborach w 2010 r., o mandaty w Sejmie ubiegać się będzie 13 ugrupowań. Łotewskie prawo wyborcze daje politycznym ugrupowaniom możliwość wystawienia 115 kandydatów w skali kraju.

W tym roku, podobnie jak w wyborach w 2010 r., o mandaty w Sejmie ubiegać się będzie 13 ugrupowań. Tym razem nie wystartuje nacjonalistyczne ugrupowanie „Daugawa – Łotwie”, a także koalicja „Wyprodukowano na Łotwie”, której – przypomnijmy – jednym z postulatów wyborczych było ustawienie psiej warty przed Pomnikiem Wolności w Rydze. W miejsce wyżej wymienionych efemeryd we wrześniowych wyborach wystartują niszowe ugrupowanie „Wolność. Wolność od strachu, nienawiści i złości” oraz kierowana przez eksprezydenta Partia Reform Zatlersa. Pozostałe ugrupowania startowały już w zeszłorocznych wyborach, a teraz jedynie wymieniły się numerami list wyborczych, które na Łotwie tradycyjnie losuje przewodniczący CKW Arnis Cimdars, sam niegdyś polityk. Jako drobne wyjątki warto odnotować, że LPP/LC Ainārsa Šlesersa wystartuje tym razem samodzielnie, po tym jak Partia Ludowa ogłosiła bankructwo, i to pod nazwą prowokacyjnie nawiązującą do ugrupowania prezydenckiego: „Partia Reform Šlesersa LPP/LC”. Od majowej decyzji o rozwiązaniu Sejmu eksprezydent należy bowiem do wrogów nr 1 łotewskiego biznes-polityka. Formułę zmieniła nieco centroprawicowa „Jedność” premiera Dombrovskisa: od początku sierpnia nie jest już konglomeratem trzech ugrupowań, a par excellance partią polityczną, podobna transformacja dokonała się w przypadku nacjonalistów, którzy startują jako zjednoczone już ugrupowanie „Wszystko dla Łotwy! – TB/LNNK”. Socjaldemokraci zrezygnowali w tym roku z nawiązywania egzotycznych koalicji, po tym jak w 2010 r. LSDSP związała się pod szyldem „Odpowiedzialności” ze środowiskiem b. „Libertasu”, notując najgorszy wynik w swej historii (0,64%).

Łotewskie prawo wyborcze daje politycznym ugrupowaniom możliwość wystawienia 115 kandydatów w skali kraju, którzy ubiegają się o mandaty w pięciu dystryktach wyborczych: Widzemii, Rydze, Kurlandii, Semigalii oraz Łatgalii. Najwięcej posłów – łącznie 57 – wprowadzi do Sejmu historyczna Widzemia, a więc Ryga i północna część kraju. Od 2010 r. nie jest możliwe startowanie w kilku okręgach jednocześnie, co wydatnie ograniczyło rolę tzw. lokomotyw wyborczych. Z przywileju zgłoszenia pełnej listy kandydatów skorzystały obecne w parlamencie „Jedność”, Związek Zielonych i Rolników, Centrum Zgody, nacjonaliści oraz LPP/LC. 85 osób rekomendowała do Sejmu partia „O Prawa Człowieka w Zjednoczonej Łotwie” (PCTVL) Tatiany Żdanok, zaś LSDSP oraz Związek Chrześcijańsko-Demokratyczny (KDS) odpowiednio 54 i 66. Najmniej kandydatów – 27 – wystartuje z listy „Wolność od strachu, nienawiści i złości”, która zgłosiła listy tylko w trzech okręgach, a także happenerskiej „Ostatniej Partii”, która w zeszłych wyborach rekomendowała na premiera bohatera łotewskiej kreskówki („Laimes lācis” – bardzo sympatyczny miś).

Co w programie?

Ugrupowania zobowiązane są dostarczyć CKW nie tylko nazwiska kandydatów, ale również skrótowo opracowany program wyborczy. I tak, rządząca „Jedność” mówi o „wzmocnieniu niepodległości Łotwy poprzez pogłębianie integracji w ramach Unii Europejskiej i NATO” oraz zapewnieniu krajowi niezależności energetycznej. W wymiarze polityki wewnętrznej proponuje się „ograniczenie wpływu oligarchów i pieniądza na władzę prawodawczą, wykonawczą i sądowniczą”, a także usprawnienie administracji, także poprzez jej elektronizację. „Vienotība” zapowiada pomyślne zakończenie terapii wstrząsowej zaaplikowanej Łotwie na skutek kryzysu w 2008 r., utrzymanie dyscypliny budżetowej, wprowadzenie euro w 2014 r., a także stopniowe zmniejszenie danin nakładanych na pracę: w ciągu kilku lat kraj ma osiągnąć najniższy wskaźnik bezrobocia spośród bałtyckiej „trójki”. „Jednościowcy” postulują wsparcie dla przemysłu, eksportu i rolnictwa, a także – to ukłon w stronę elektoratu wiejskiego – wyrównanie dopłat bezpośrednich dla łotewskich rolników. Od 2013 r. planuje się wprowadzenie obowiązkowej oświaty na poziomie średnim, a na agendzie jest także polepszenie jakości szkolnictwa wyższego. Jeśli chodzi o kulturę „Jedność” wpisała do programu wsparcie dla dwóch konkretnych projektów: budowy Biblioteki Narodowej i rekonstrukcji Muzeum Okupacji, a także pomoc dla lokalnych bibliotek i domów kultury. Co ciekawe, łotewska centroprawica nie miała oporów, by w programie umieścić również troskę o „równość człowieka wobec państwa i prawa, niezależnie od przynależności etnicznej, statusu majątkowego czy orientacji seksualnej”. Zabrakło natomiast zapisu o równości płci, choć akurat w tej dziedzinie klub poselski „Jedności” świecił w mijającej kadencji przykładem: stopień feminizacji wyniósł w nim 40%. Współpracę z innymi ugrupowaniami uzależniono od przestrzegania przez nie praworządności i uznania „łotewskich aksjomatów państwowych, w tym ciągłości państwowości, nielegalności okupacji i łotewskiego jako jedynego języka państwowego”. Jest to nawiązanie do warunków, które podczas ubiegłorocznych negocjacji powyborczych postawił Centrum Zgody premier Dombrovskis. Dla narodowo-konserwatywnej części „Jedności” skupionej swego czasu w ugrupowaniu „Związek Obywatelski” jest to wręcz program minimum przy hipotetycznym antyoligarchicznym sojuszu „Jedność” – „Centrum”.

Nieco inaczej rozłożył akcenty – nie bardzo chciany i oczekiwany w następnej kadencji – koalicyjny partner „Jedności”, Związek Zielonych i Rolników (ZZS), skupiając się na wsparciu interesów sektorowych, głównie rolniczych, a także sprawach społecznych tj. ochrona zdrowia, zasiłki i wsparcie dla rodziny. ZZS będzie występować za „integracją społeczną, wzajemnym zrozumieniem i tolerancją”, co należy odnieść do stosunków między dwoma społecznościami mieszkającymi na Łotwie. Jak na typowanego przez media przyszłego partnera koalicyjnego Centrum Zgody taki zapis razi zachowawczością, nawet w zestawieniu z umiarkowanie narodową „Vienotībą”. W obszarze gospodarki ZZS chce wspierać przedsiębiorczość, rolnictwo, w tym – to postulat Łotewskiej Partii Zielonych – gospodarstwa ekologiczne. Opowiada się za niskimi podatkami na towary i usługi, zapowiada ograniczenie szarej strefy. Związek postuluje zmniejszenie biurokracji, stworzenie samorządów okręgowych, a także przyznanie gminom prawa do inicjatywy ustawodawczej. W dziedzinie kultury mowa jest o „wsparciu roli łotewskiego jako języka państwowego”, choć bez sformułowania wprost czy chodzi o jedyny język państwowy. ZZS, w skład którego wchodzi Łotewska Partia Zielonych, chce uczynić Łotwę „najbardziej zielonym państwem na świecie”, chroniąc ją od GMO i energii jądrowej, a także wspierając energię odnawialną i transport przyjazny środowisku. Najsłabszą stroną programu partii, która nigdy nie miała wpływu na obsadę MSZ czy MON, a także pozbawiona jest reprezentacji w Parlamencie Europejskim, pozostaje bezpieczeństwo i polityka zagraniczna. Mówi się o „prowadzeniu aktywnej polityki”, umacnianiu bezpieczeństwa i współpracy z innymi krajami, a także „ściślejszej integracji w organizacjach międzynarodowych”, co odnieść należy do Unii Europejskiej i – z pewnym znakiem zapytania – NATO. O ile brak konkretów w obszarze polityki globalnej i europejskiej, to z nazwy wymieniono dwa kraje, z którymi Związek chce bliżej współpracować: Litwę i Estonię (zażyłe relacje z tymi krajami były propagowane już w międzywojniu przez Łotewski Związek Rolników Ulmanisa).

„Centrum Zgody”, po raz trzeci startujące w wyborach, dotychczas bez wpływu na władzę, zawarło w swym programie zatytułowanym „Społeczna odpowiedzialność, rozwój i zjednoczone społeczeństwo” cały zestaw postulatów społecznych charakterystycznych dla nurtu lewicy, choć w sytuacji Łotwy po 2008 r. słabo wykonalnych. Postuluje się powrót do indeksacji emerytur, program kształcenia bezrobotnych, zawieszenie dyskusji o zamykaniu szpitali, a także zwiększenie listy leków refundowanych. Centrum proponuje negocjacje z MFW na temat odłożenia spłaty kredytów i ograniczenia deficytu budżetowego, zarzucenie prac nad wprowadzeniem euro, wprowadzenie podatku progresywnego i zamrożenie stawki VAT. Chcąc przyciągnąć mały i średni biznes centryści domagają się odciążenia podatkowe niewielkich firm, a także wprowadzenia wakacji podatkowych dla nowych przedsiębiorstw oraz inwestycji zagranicznych w dziedzinie przemysłu „o wysokiej wartości dodanej”, tranzytu i turystyki. Postuluje się przekazywanie kompetencji w dziedzinie spraw społecznych oraz bezpieczeństwa z centrali do samorządów. Centrum, które kilka tygodni temu wystąpiło z pomysłem tzw. moratorium na kwestie historyczno-narodowościowe, zwraca uwagę, że „wiele sił politycznych, które reprezentują zarówno interes łotewski, jak i mniejszości narodowych, wciąż uwypuklają sprawy narodowościowe i historyczne, unikając rozwiązywania problemów społecznych i gospodarczych”. Uwaga skierowana w stronę łotewskiej centroprawicy, która już ustami wielu działaczy takie „moratorium” odrzuciła, ale i ugrupowania Tatiany Żdanok, poróżnionego z Centrum Zgody na śmierć i życie.

Czego chcą nowi?

Po raz pierwszy o mandaty ubiegać się będzie Partia Reform Zatlersa (Zatlera reformu partija). ZRP postuluje zmniejszyć koszta pracy, ograniczyć biurokrację i szarą strefę, a także wspierać zatrudnienie bezrobotnych i wprowadzić stopniowo progresywny system podatków. Jest to mieszanka postulatów liberalnych z socjalnymi, idąca w tej eklektyczności nawet nieco dalej niż „Jedność”. Zatleryści domagają się zmian ustrojowych, co odróżnia ich od dotychczasowej umiarkowanej centroprawicy, proponując wprowadzenie urzędu wybieranego przez naród prezydenta o solidnych kompetencjach, reformę prawa wyborczego zakładającą małe okręgi wyborcze, a także jawne głosowania sejmowe – dotychczas głosuje się w sposób tajny nawet w przypadku wyborów prezydenckich – nad wyborem ważnych osób w państwie. Podobnie jak „Jedność” oraz ZZS chce małej i sprawnej administracji. W dziedzinie obronności i polityki zagranicznej Zatlers jest o wiele konkretniejszy niż inne ugrupowania. I tak, w programie proponuje się nie tylko „pełne wykorzystanie członkostwa w Unii Europejskiej i NATO”, ale także zwiększenie finansowania wojska do 2% PKB, Strategię dla Morza Bałtyckiego, politykę energetyczną i transportową UE, przygotowanie łotewskiej prezydencji w 2015 r., a także wyrównanie dopłat bezpośrednich do 2013 r. Partia chce prowadzić aktywną politykę reemigracyjną, m.in. poprzez uznanie podwójnego obywatelstwa, a także przyznać obywatelstwo wszystkim urodzonym w wolnej Łotwie (ukłon w stronę rosyjskojęzycznego elektoratu). Jako bardziej wiarygodna dla mniejszości narodowych niż prawicowa „Jedność” zapowiada „położenie kresu przerysowanym etnicznym podziałom w społeczeństwie łotewskim”, a także „aktywny sprzeciw wobec szerzenia jakiejkolwiek nienawiści”.

Ci również mają szansę…

W Sejmie, oprócz „wielkiej czwórki”, znajdą się najprawdopodobniej także nacjonaliści z „Wszystko dla Łotwy! – TB/LNNK”, którzy nie dopuszczą do władzy „partnerów Kremla” (czyt. PCTVL i Centrum Zgody), a także do żadnych zmian w prawie o obywatelstwie. Poprą zmiany ustrojowe proponowane przez Zatlersa – bezpośrednie wybory prezydenta z silnymi kompetencjami „Wszystko dla Łotwy!” postulowała już wcześniej, a także opowiedzą się w Sejmie za progresywnym systemem podatkowym, „opodatkowaniem spekulantów nieruchomościami”, wsparciem dla eksportu i rozwoju przemysłu, a także „zielonej gospodarki wiejskiej”. Charakterystyczne dla programu są postulaty narodowościowo-ideologiczne: przewiduje się „stopniowe przejście w przedszkolach i szkołach [mniejszościowych] na naukę w języku łotewskim”, choć wspólnotom narodowym pozostawia się prawo do „poznawania swej historii i kultury w języku ojczystym”. W Łatgalii ugrupowanie wspiera możliwość nauki łatgalskiego w placówkach oświatowych. Partia chce wprowadzenia odpowiedzialności karnej za negowanie faktu okupacji Łotwy i wychwalanie reżimu sowieckiego. Spośród innych ugrupowań do Sejmu ma szansę wejść także LPP/LC, która jako jedyna podała pełny skład własnego rządu po wyborach. „Pierwsza partia” opowiada się „silną rodziną, wartościami chrześcijańskimi, miejscami pracy i wzrostem gospodarczym”. Działalność rządu ma polegać nie tylko na oszczędzaniu – jak w przypadku „Jedności” – ale i pomnażaniu budżetu. Partia obiecuje wsparcie dla przedsiębiorców poprzez obniżenie podatków, zawojowanie rynków zagranicznych, rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego. W dziedzinie transportu lotnisko w Rydze ma się stać największym portem lotniczym nad Bałtykiem. LPP/LC zapowiada podporządkowanie polityki zagranicznej ekonomicznym interesom kraju, gdyż „ambasady staną się ważnym instrumentem przyciągania inwestycji do gospodarki łotewskiej i obrońcami naszych interesów gospodarczych zagranicą” . Mówi się także o przekształceniu Łotwy w „Singapur Unii Europejskiej”, względnie „centrum biznesowe między Wschodem i Zachodem, Północą i Południem”. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że ten tyleż ambitny, co świadczący o niezrozumieniu roli placówek dyplomatycznych, program firmuje nazwiskiem pierwszy minister spraw zagranicznych Łotwy Jānis Jurkāns (1990-1992). W zeszłym roku „Związek Ekonomistów 2010” uznał platformę wyborczą Šlesersa za najlepiej skrojoną pod wymogi gospodarki kraju, obecnie znaczna jej część to podany w atrakcyjnej, zwłaszcza dla mediów, formie populizm.

Kto dostanie szansę…

Z 13 list reprezentację w Sejmie XI kadencji uzyskają najprawdopodobniej „Partia Reform Zatlersa”, „Centrum Zgody”, „Jedność”, ZZS oraz „Wszystko dla Łotwy! – TB/LNNK”. Na progu wyborczym balansują – z większymi szansami – LPP/LC i – z mniejszymi – PCTVL. Sondaż przeprowadzony między 11 a 20 sierpnia sugeruje, że na mapie politycznej od końca lipca zmieniło się niewiele. Liderami wyścigu pozostają Centrum Zgody i Partia Reform – z poparciem 18 i 17%, na „Jedność” chce głosować co dziesiąty ankietowany, na ZZS – 8,5%, zaś narodowców wspiera prawie 8% wyborców. Ugrupowanie Tatiany Żdanok uzyskałoby w wyborach 2% głosów, zaś LPP/LC nieco ponad 1%. Inne listy nie przekroczyłyby bariery jednej setnej głosów. 21% wyborców nie wie, na kogo by głosowało, zaś w wyborach nie zamierza uczestniczyć 11%. Gdyby wybory dały właśnie taki wynik oznaczałoby to podział mandatów: Centrum Zgody – 29, Partia Zatlersa – 28, „Jedność” – 16, ZZS – 14, a nacjonaliści – 13 (obliczenia własne autora). Wygodną większość uzyskałby zatem zarówno pragmatyczny sojusz Zatlersa z Rosjanami (57), jak i antyoligarchiczna koalicja trzech partii łotewskich z Zatlersem, „Jednością” i VL-TB/LNNK (57). Mandatu nie odnowiłby obecny sojusz rządowy „Jedność” – ZZS (30), nie byłoby również możliwe sformowanie prorosyjskiej i prooligarchicznej koalicji analogicznej do wyborów prezydenckich z czerwca (Centrum Zgody – ZZS; 43 mandaty). Początek września przyniesie z pewnością następne sondaże i kolejne przetasowania w rankingach…

Statystyki…

Mowa była już o programie wyborczym, pora przejść do personaliów. Najpierw kilka danych statystycznych: większość przedstawionych list jest monoetniczna: dotyczy to zarówno ugrupowań łotewskich, jak i PCTVL Tatiany Żdanok. I tak, „Jedność” rekomendowała do parlamentu 93% Łotyszy (a jednego Rosjanina), Związek Zielonych i Rolników – 91% (także jednego Rosjanina), partia Zatlersa – 84% (startuje kilku Rosjan, ale bez dzielenia się z wyborcami przynależnością narodową w ankietach CKW). Pod względem zrozumienia dla mozaiki etnicznej Łotwy dobrze wygląda lista LPP/LC, która powstała w 2002 r. jako chrześcijański pomost między ludnością łotewską a rosyjską: tu o mandaty ubiega się co najmniej 17 Rosjan, w tym przewodniczący niezależnej tak od SC, jak i PCTVL, Partii Rosyjskiej, były deputowany do Rady Najwyższej kadencji 1990-1993, Michaił Gawriłow, eksposeł LPP/LC z Łatgalii Anatolij Mackiewicz, a także słynny dyrygent Jewgienij Ustinskow, który w ankiecie podał narodowość żydowską. O równowadze etnicznej nie ma co mówić w przypadku PCTVL, z której startują prawie sami Rosjanie lub rosyjskojęzyczni Żydzi, Ukraińcy, Białorusini. Najbardziej wyważoną etnicznie listą pozostaje – walczące o udział we władzy również głosami Łotyszy – Centrum Zgody: wg oficjalnych danych o mandaty ubiega się 32% Łotyszy i 30% Rosjan. De facto tę drugą liczbę należy pomnożyć przez dwa – rosyjscy kandydaci Centrum mieli tendencję do niepodawania swej narodowości.

Równowaga płciowa – temat modny w polskiej debacie publicznej – na listach łotewskich w zasadzie nie została osiągnięta. Choć np. Związek Chrześcijańsko-Demokratyczny wystawił równą liczbę kobiet i mężczyzn, a do parytetu zbliżyli się socjaldemokraci, to pomijając zdominowaną przez kobiety niszową partię „Wolność od strachu, nienawiści i złości”, współczynnik feminizacji list wyborczych wynosi od 22 do 32%. Warto dodać, że w Sejmie X kadencji procent kobiet – 20% – nie odbiegał ani od poprzednich parlamentów, ani znacząco nie różnił się od sytuacji w legislatywach innych krajów. O ile jednak kobiety stanowiły 40% klubu „Jedności”, to w przypadku rosyjskiego Centrum Zgody nie zasiadła w nim ani jedna przedstawicielka płci pięknej. W przypadku innych frakcji procent feminizacji wahał się od 12 do 23%. Tym razem „Jedność” zgłosiła o 25% kobiet mniej niż w zeszłym roku, zaś Centrum Zgody o 37% więcej – jak wpłynie to na skład parlamentu, trudno na ten moment ocenić – spośród dużych ugrupowań najlepszą sytuację ma w tych wyborach Partia Zatlersa. Na Litwie socjaldemokraci zainicjowali niedawno debatę na temat wprowadzenia wyborczych kwot dla kobiet, na Łotwie sprawa ta nie jest dyskutowana, a przeciwko parytetom wypowiedziała się swego czasu współprzewodnicząca „Jedności” i marszałek Sejmu Solvita Āboltiņa.

Kto na listach?

Mimo nowelizacji ordynacji wyborczej w 2010 r. wciąż występuje na Łotwie zjawisko lokomotyw wyborczych. W ubiegłym roku wśród największych przyciągaczy elektoratu znaleźli się premier Dombrovskis (77 tys. „plusów” w Widzemii) i Jānis Urbanovičs (59 tys. „plusów” w Rydze), dobre wyniki uzyskali też dla swoich list b. szef MON Ģirts Valdis Kristovskis (26 tys. w Rydze) i b. szef MSZ Artis Pabriks (30 tys. w Widzemii).

Obecnie listy „Jedności” otwierają nowy szef MSZ Ģirts Valdis Kristovskis (Ryga), premier II kadencji Valdis Dombrovskis (Widzemia), przewodnicząca Sejmu Solvita Āboltiņa (Kurlandia), minister sprawiedliwości Aigars Štokenbergs (Semigalia), a także pokłócony z ugrupowaniem oligarchów eksburmistrz Dyneburga Jānis Lāčplēsis (Łatgalia), znany niegdyś polskim fanom żużla jako prezes „Lokomotiv Daugavpils”. W Dyneburgu będziemy zresztą świadkami „pojedynku burmistrzów”: listę LPP/LC otworzy bowiem eksburmistrzyni i obecna posłanka Rita Strode, zaś z drugiego miejsca ZZS wystartuje Rihards Eigims, burmistrz w latach 2001-2003 i w 2009 r.

Jak wygląda sytuacja na „jedynkach” koalicjanta „Vienotīby”: listy Związku Zielonych i Rolników otwierają minister ochrony środowiska i przewodniczący ZZS Raimonds Vējonis (Ryga), minister rolnictwa Jānis Dūklavs (Widzemia), szachistka i posłanka Dana Reizniece-Ozola (Kurlandia), a także szef klubu poselskiego ZZS Augusts Brigmanis (Semigalia).

Na czele list Centrum Zgody stanęli były szef Komsomołu, przewodniczący SC i kandydat na premiera Jānis Urbanovičs (Ryga), były wiceburmistrz Rygi Siergiej Dołgopołow (Widzemia), młody prawnik Walerij Agieszin (Kurlandia), były gospodarz Rēzekne Jānis Tutins (Łatgalia), a także przedsiębiorca Ivars Zariņš (Semigalia). O ile „Jedność” i ZZS sprawiedliwie rozdysponowały „jedynki” między tworzące je ugrupowania, to Centrum Zgody zachowało quasi-parytet narodowościowy.

Wewnętrznych parytetów – jako ugrupowanie jednolite – uniknęła Partia Reform Zatlersa, która postawiła na młodych (średnia wieku kandydatów: 39 lat; w „Jedności” i Centrum Zgody – 45). Listę w stolicy otwiera biznesmen, a zarazem kandydat na premiera, Edmunds Sprūdžs. W przypadku zwycięstwa Zatlersa bardzo możliwe, że to on stanie na czele rządu. Urodzony w 1980 r. premier byłby ewenementem na skalę światową, gdy Valdis Dombrovskis – rocznikowo 1971 r. – pozostaje najmłodszym szefem rządu w Unii Europejskiej. Numerem dwa w wielonarodowościowej Rydze został Vjačeslavs Dombrovskis (ur. 1977), doktor nauk ekonomicznych, na co dzień wykładowca Wyższej Szkoły Ekonomicznej i pracownik Centrum Badawczego Polityki Ekonomicznej, a obecnie autor programu gospodarczego zatlerystów i ich kandydat na ministra finansów. Listę w Łatgalii otworzy rówieśnik Dombrovskisa Oskars Zuģickis, działacz NGO’s i specjalista ds. pozyskiwania funduszy unijnych, zaś w Kurlandii i Semigalii Inita Bišofa (ur. 1974 r.), anglistka i pedagog, oraz Jānis Ozoliņš (ur. 1976), przedsiębiorca i absolwent prestiżowej „Stockholm Schlool of Economics in Riga”. Liderem listy w Widzemii został lider ugrupowania b. prezydent Valdis Zatlers. Drużyna Zatlersa to przede wszystkim osoby młode, niezwiązane do tej pory z polityką – za wyjątkiem b. szefa Frontu Ludowego Łotwy Romualdsa Ražuksa oraz eksposła „Vienotīby” Klāvsa Olšteinsa – a także w sporej części przedstawiciele biznesu, organizacji pozarządowych i świata ekonomii. Już pojawiły się oskarżenia – a to o „pajdokrację” (ze strony Centrum Zgody), a to „teoretyzowanie”, „populizm” i „brak doświadczenia politycznego” (ze strony osób związanych z rządzącą „Vienotībą”). Młodość listy może być siłą Partii Zatlersa, zwłaszcza w kontekście rywalizacji między pokoleniem lat 1950/1960 a 1970-1980, widocznej nie tylko w polityce, ale przede wszystkim na rynku pracy. Drużyna Zatlersa ma także inną zaletę: choć formalnie nie znalazł się na jej listach żaden Rosjanin, to relatywnie sporo tam osób pochodzenia rosyjskiego, a samo ugrupowanie unika stosowanej przez „Jedność” retoryki odstraszającej mniejszości, skupiając się głównie na kwestiach ekonomii, zmian ustrojowych i wymiany pokoleniowej.

Czytelnika znad Wisły z pewnością zainteresują polonica. Ogółem o mandaty poselskie ubiega się 15 Polaków (w 2010 r. – 13), z tego po raz pierwszy pojawili się na listach dwóch najsilniejszych ugrupowań parlamentarnych: „Centrum Zgody” i „Jedności”. Najlepszą pozycję wyjściową ma były minister spraw zagranicznych RŁ Jānis Jurkāns (1990-1992), który startuje z drugiego miejsca šlesersowej LPP/LC w Rydze. W przypadku przekroczenia progu wyborczego przez to ugrupowanie mandat wydaje się pewny. Eksminister i działacz Frontu Ludowego Łotwy zasiadał już w Sejmie od 1993 do 2006 r., z „Centrum Zgody” rozstał się ze względu na przekształcenie tego ugrupowania w partię de facto rosyjską. Po tragicznej śmierci Ity Kozakiewicz w październiku 1990 r. – polskiej deputowanej, która w maju 1990 r. wraz z łotewskimi kolegami podniosła rękę za niezależnością Łotwy – Jurkāns był przez szereg lat jedynym deputowanym przyznającym się do polskości. Wyjątek stanowiła kadencja 1998-2002, gdy w Sejmie zasiadło jeszcze trzech innych Polaków – dwóch z LPP/LC, trzeci z socjaldemokracji. Trzeba podkreślić, że uzyskanie lub nieuzyskanie mandatu przez kandydata polskiego nie wpłynie w stopniu zasadniczym na sytuację mniejszości polskiej, zwłaszcza, że tylko jeden kandydat jest aktywnym działaczem Związku Polaków na Łotwie (Józef Dobkiewicz). W przypadku pojawienia się w Sejmie inicjatyw groźnych dla Polaków znad Dźwiny, jak choćby wprowadzenie nauczania w szkołach mniejszościowych wyłącznie w języku łotewskim, jeden czy drugi poseł nie byłby w stanie zastopować projektu, którego blokada jest skądinąd możliwa via partie łotewskie/rosyjskie. Obecność polskiego posła, oprócz kwestii symbolicznych, dawałaby jednak możliwość interwencji w poszczególnych przypadkach trudnych dla polskiej mniejszości.

Materiał pochodzi z partnerskiego portalu Politykawschodnia.pl

Fot. Budynek łotewskiego parlamentu w Rydze. Wikipedia/GNU Free Documentation License

Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych poprowadzi misję obserwacyjną wyborów parlamentarnych na Łotwie w dniach 16–18.09.2011 r.

Czytany 4579 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04