sobota, 17 wrzesień 2011 08:37

Tomasz Otocki: Dziś wybory do Sejmu IX kadencji na Łotwie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

riga  Tomasz Otocki

Kampania wyborcza – oznaczająca dla wielu ugrupowań (np. šlesersowej LPP/LC czy PCTVL Tatiany Żdanok) „być albo nie być” – nie wydaje się w tym roku specjalnie ciekawa: przez dwa dni w ostatnim tygodniu telewizja łotewska mówiła w wiadomościach przede wszystkim o tragedii w Jarosławiu, gdzie zginął łotewski hokeista Kārlis Skrastiņš. W obecny weekend uwagę widzów przyciąga sprowadzenie do kraju zwłok wybitnego sportowca. Wchodząc na główne portale internetowe więcej przeczytamy o kolejnym w tym roku zatruciu grzybami niż o programach polityków…

 

Nie należy się dziwić: trudno wymagać od wyborców i od mediów entuzjazmu, gdy wybory przeprowadzane są po jedenastu miesiącach od poprzednich i – jak się zakłada – przyniosą z grubsza podobny wynik. Jeśli przebrnąć przez gazetowe ogórki, uda się o jednak o tegorocznej kampanii co nieco powiedzieć…

„Nezinu. Neesmu izlēmis”

… czyli po łotewsku „nie wiem, nie jestem zdecydowany”. Do tego hasła odwoływała się w ubiegłym roku happenerska „Ostatnia Partia”, która na urząd premiera wystawiła znanego z kreskówki misia. Nie bez powodu: w zeszłym roku to niezdecydowani przesądzili o tym, że wybory wygrała „Jedność”, a nie Centrum Zgody. Jak twierdzi politolog Andris Runcis również i w tym roku do tej grupy wyborców będzie należał ostatni głos. Wg sondażu ośrodka „Latvijas fakti” 21% deklarujących udział w wyborach wciąż nie zdecydowało komu za tydzień powierzy ster państwa. Dla tych, którzy lękają się zwycięstwa Centrum Zgody, wiadomość dobra: wśród wahających się więcej jest elektoratu łotewskiego – zdezorientowanego walką między kilkoma ugrupowaniami niż rosyjskiego, które w zasadzie w całości popiera Centrum Zgody, jedyną rosyjską partię z sejmową reprezentacją.

Niesforny kandydat…

Jak już jesteśmy przy „ogórkach”: w mijającym tygodniu podczas organizowanej przez Telewizję Łotewską LTV debaty kandydatów szczególne kłopoty sprawił kandydat na posła z listy „Kontroli Narodu” („Tautas kontrole”), a także członek władz ruchu „Antiglobālisti”, Dainis Grabovskis. Został zatrzymany przez policję na sali obrad, po tym jak podczas przerwy na reklamę wrzeszczał, odgrażał się, zakłócał porządek, nie reagując na ostrzeżenia organizatorów. Z rąk policjantów próbował uciec. LTV zadeklarowała, że mimo incydentu nie zmieni formuły debat. „Kontrola narodu” startuje już po raz drugi z rzędu – w zeszłym roku uzyskała 0,4% głosów. Nikt nie daje jej szans w tegorocznych wyborach. Taki zabawny, ciekawy dla komentatorów folklor…

Tonący mądrze się chwyta…

W Sejmie X kadencji 3/5 posłów było nowicjuszami. Tak wysoki procent raczej nie powinien powtórzyć się we wrześniu, choć klub poselski Zatlersa będzie się prawie w stu procentach składał z tych „którzy jeszcze nie byli u władzy” (wyjątek to aktywny od końca lat osiemdziesiątych weteran Łotewskiego Frontu Ludowego Romualds Ražuks). Wielu parlamentarzystów, a za co za tym idzie, także ich asystentów, współpracowników zabraknie. Nie wszyscy załamują ręce: lider młodzieżówki rozwiązanej Partii Ludowej (w mijającym Sejmie – 4 mandaty) Mārtiņš Zemītis dostał właśnie pracę jako doradca ambasady USA. Māris Kučinskis, były minister samorządności z ramienia TP, a także przewodniczący jej klubu sejmowego, znalazł przystań na liście Związku Zielonych i Rolników (jako „profesjonalnego polityka” zachwalał go lider Związku Augusts Brigmanis). Z „zielonymi i rolnikami” po drodze także innemu posłowi TP Imants-Jānis Bekešs. Czy znajdą się w Sejmie, w którym reprezentacja ZZS może stopnieć o połowę?

A gdzie debata programowa?

W zeszłej analizie pisałem o założeniach programowych ugrupowań. Na ile ten program obecny jest w kampanii? Z tym bywa różnie. Kampania na Łotwie podobnie jak w Polsce odwołuje się często bardziej do emocji, spraw personalnych, rozliczeń przeszłości (z ostatniego dwudziestolecia) niż merytoryki. Z jednym wszakże zastrzeżeniem: debata polityczna nad Daugawą nie sięgnęła nawet w najczarniejszych snach takiego dna intelektualnego, jakie obserwujemy w Polsce.

Do własnych kompetencji w dziedzinie gospodarki odwołują się i „Jedność”, i Partia Reform Zatlersa. Ci pierwsi mogą się poszczycić doświadczeniem, wymachują na konferencjach wskaźnikami ekonomicznymi (wyniki dla II kwartału: 5,6% wzrostu PKB w porównaniu z poprzednim rokiem), które potwierdzają słuszność narzuconej przez ekipę Dombrovskisa kuracji, drudzy – mówią, że zrobią „to samo, tylko lepiej”. ZZS w sprawach gospodarczych jako „koalicjant na pół gwizdka” kręci, koncentrując się na obsłudze swojego elektoratu, nacjonaliści – obiecują zmiany na lepsze, gdy zacznie się chronić gospodarkę narodową, zaś Centrum Zgody przedstawiło program kosmiczny, gdyż już samo wejście do rządu, bez przejęcia odpowiedzialności za gospodarkę, będzie dla niego wydarzeniem roku. Wszystkie partie jak jeden mąż troszczą się o ochronę zdrowia, zgadzając się na większe finansowanie – kłopoty zaczynają się wtedy, gdy ktoś zapyta o konkrety. To samo można powiedzieć np. o sprawach oświatowych. Wielkimi nieobecnymi kampanii wyborczej są kwestie polityki zagranicznej (łotewska prezydencja dopiero w 2013 r.). Z jednym wszakże wyjątkiem: kilka dni temu media pokazały klip wyborczy „Vienotīby”, w którym premier Estonii Andrus Ansip udziela osobistego poparcia ubiegającemu się o reelekcję Valdisowi Dombrovskisowi. Tajemnicą poliszynela są dobre stosunki osobiste między szefami rządów w Wilnie, Rydze i Tallinie, którzy reprezentują tę samą centroprawicową ekipę. Wyborczy filmik wywołał dyskusję, na ile w kampanii powinno się posługiwać poparciem zagranicznych polityków.

Zgoda, zgoda…

Centrum Zgody ostrzy sobie zęby na przejęcie władzy. Kierownictwo ugrupowania uznało, że „Paryż wart jest mszy” i wykreśliło z wyborczej retoryki sprawy narodowo-historyczne (dwujęzyczność, oświata rosyjska, ocena okupacji Łotwy etc.). Takie jednostronne moratorium ze strony SC uderza w ugrupowania łotewskie, których siłą były właśnie te zagadnienia (ściślej: strach elektoratu łotewskiego przed powrotem porządków sprzed 1990 r.). Tę muzykę świetnie wyczuła „Partia Reform Zatlersa”, który od początku powstania odwołuje się wyłącznie do zagadnień ekonomicznych i ustrojowych, o sprawach narodowych półgębkiem napomina zaś „Jedność” ustami przedstawicieli narodowo-konserwatywnego skrzydła związanego z d. Związkiem Obywatelskim (PS). Centrum Zgody, oprócz programu, przedstawiło twarze własnego rządu in spe. Podobnie jak w przypadku list wyborczych zachowano tu zasadę parytetu: mamy dwóch kandydatów na premierów, Łotysza (Łatgalczyka), robiącego karierę jeszcze w ŁSRR (Jānis Urbanovičs) oraz młodego Rosjanina, popularnego burmistrza Rygi Niła Uszakowa, który czasy sowieckie pamięta słabo, a większość życia przeżył w wolnej Łotwie. Wśród kandydatów na ministrów znaleźli się Andrejs Elksniņš (sprawiedliwość), adwokat i absolwent Łotewskiej Akademii Policyjnej; Ivars Zariņš (gospodarka), przedsiębiorca i prawnik; a także Nikita Nikiforow (oświata i nauka), 28-latek, prawnik i absolwent studiów doktoranckich na MGIMO, wykładowca, a od 2010 r. jeden z posłów na Sejm. Ostatnia postać na pewno nie zyska akceptacji partii łotewskich: w zeszłym roku zasłynął wypowiedzią kwestionującą okupację krajów bałtyckich w 1940 r. Jak stwierdził z rozbrajającą szczerością Nikiforow „ukończyłem łotewską szkołę, w której nauczyciel historii Liepiņš mówił nam, że wszystko było zgodne z ówczesnym ustawodawstwem. Dlaczego mam mu nie wierzyć? Moja osobista opinia: starczy. To było przed 50 laty! Trzeba żyć dalej, mamy wystarczająco dużo problemów, które należy rozwiązać teraz i które nie są związane z okupacją” (cyt. za „Latviešu skolotājs iemācījis deputātam neatzīt Latvijas okupāciju”, kasjauns.lv, 8.11.2010 r.). Ta ucieczka od oceny przeszłości i koncetracja na „tu i teraz” jest charakterystyczna dla wyborczej (i nie tylko) strategii Centrum Zgody. Idzie jednak w kąt, gdy dla rosyjskeigo elektoratu trzeba się pojawić na uroczystościach z okazji Dnia Zwycięstwa (9.V) albo Wyzwolenia Rygi (13.X.)

W jednym z wrześniowych sondaży SC uzyskała 41 miejsc w wybieranym we wrześniu parlamencie – wystarczyłoby zatem doprosić ZZS, by stworzyć większościowy gabinet. „Zieloni i rolnicy” nie palą się jednak do wspólnego rządu z centrystami, w którym dominować będą ci ostatni, a inne z kolei badania przynoszą bardziej uspokajające dla elektoratu łotewskiego wyniki. Należy się spodziewać, że SC wyjdzie z wyborów z 30-33 posłami, co oznacza wzrost w porównaniu z październikiem ubiegłego roku oraz większe zdolności koalicyjne także dlatego, że rządowy sojusz „Jedność” – ZZS okazał się nie tak efektywny jak oczekiwano w zeszłym roku. Gdy rekonstrukcję „oligarchicznej” koalicji (sojusz SC – ZZS – LPP/LC, który w czerwcu wybrał na prezydenta Andrisa Bērziņša) utrudni słaby wynik ostatniego ugrupowania, Centrum zmuszone będzie paktować z Dombrovskisem i Zatlersem. Nawet w przypadku znacznej przewagi SC w wyborach mogłaby ona zostać w nowej koalicji zniwelowana przez duet „Jedność” – „Partia Reform”.

Partnerzy…

Wg sondaży ta ostatnia konstelacja – upragniony wariant koalicyjny i Zatlersa, i rządzącej centroprawicy – mogłaby mieć w Sejmie 40 mandatów. Dzięki powstaniu ZRP obóz antyoligarchniczny zyskuje w parlamencie na sile, poszerzając swą bazę o około 7-8 mandatów, a spychając w kąt ZZS i narodowców. Pozostaje kwestia kogo doprosić do wspólnych rządów: Zatlers wolałby nacjonalistów albo Centrum Zgody, „Jedność” wciąż nie wyklucza – mimo przykrych doświadczeń – kontynuacji współpracy z ZZS. Narodowcy skłonni są współpracować z każdym poza ugrupowaniami rosyjskimi: SC i PCTVL, ZZS w zasadzie nie skreśla z góry nikogo… Jak to się skończy zobaczymy – jesienne negocjacje mogą przynieść zarówno wariant „konserwatywny” (wsparcie „Jedności” i ZRP przez nacjonalistów łotewskich i utworzenie po raz kolejny gabinetu złożonego z przedstawicieli li tylko partii łotewskich), jak i „progresywny” – „historyczny kompromis” centroprawicy z Rosjanami z Centrum Zgody. Koalicja „oligarchiczna” („prezydencka”), większościowa acz nieformalna w Sejmie X kadencji, wobec fatalnych wyników sondażowych listy Ainārsa Šlesersa staje się bardzo mało prawdopodobna. Co przyniesie sobota – zobaczymy, o wiele więcej dowiemy się jednak z przebiegu negocjacji koalicyjnych, które mogą potrwać… Póki co fale Daugawy płyną spokojnie…

Mandaty w Sejmie X kadencji Sondaże: SDKS „Latvijas fakti” Kandydat na premiera Możliwi koalicjanci Główny przeciwnik Program
Centrum Zgody 29 18,1% 18,8% Jānis Urbanovičs, Nił Uszakow ZRP, „Jedność”, ZZS, LPP/LC narodowcy Zmiana paradygmatu polityki gospodarczej, osłony socjalne, dobre relacje z Rosją, dowartościowanie społeczności rosyjskiej
Partia Reform Zatlersa (ZRP) brak 14,4% 17,3% Edmunds Sprūdžs „Jedność”, narodowcy, Centrum Zgody ZZS, LPP/LC Liberalizacja gospodarcza przy zachowaniu osłon socjalnych, zmiana konstytucji, udzielenie głosu młodemu pokoleniu
„Jedność” 33 9,4% 10,4% Valdis Dombrovskis ZRP, narodowcy, Centrum Zgody, ZZS brak Kontynuacja linii gospodarczej Dombrovskisa, dalsza integracja z UE, współpraca z krajami bałtyckimi, zachowanie kursu polityki integracyjnej
ZZS 22 8,6% 8,5% Brak jednego kandydata (wśród nich Aivars Lembergs, mer Ventspils) „Jedność”, Centrum Zgody, ZRP, narodowcy, LPP/LC brak Ochrona środowiska, wsparcie dla łotewskiego rolnictwa, „zielona gospodarka”, pomoc najbiedniejszym
narodowcy 7 6,3% 7,6% Gaidis Bērziņš „Jedność”, ZRP, ZZS Centrum Zgody Zablokowanie zmian w ustawie obywatelskiej, integracja mniejszości rosyjskiej na łotewskich warunkach, wsparcie dla gospodarki narodowej
LPP/LC 3 2,0% 1,3% Ainārs Šlesers ZZS, Centrum Zgody ZRP, „Jedność” Rozwój gospodarczy Łotwy: zamiast cięć budżetowych większe wpływy do budżetu, przyciąganie inwestycji, dobre relacje i z Europą, i USA, i z Rosją.


Materiał pochodzi z partnerskiego portalu Politykawschodnia.pl

 

Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych poprowadzi misję obserwacyjną wyborów parlamentarnych na Łotwie w dniach 16–18.09.2011 r.

 

 




Czytany 4263 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04