wtorek, 26 lipiec 2011 08:25

Siergiej Błagowieszczeński: Łotewscy wyborcy rozwiązali Sejm. Co się zmieniło?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

lat05


  Siergiej Błagowieszczeński

23 lipca na Łotwie odbyło się referendum w sprawie skrócenia Sejmu X kadencji. O jego przeprowadzeniu zdecydował w ostatnich dniach swojego urzędowania były już prezydent Łotwy Waldis Zatlers.

Deklarowanymi argumentami na rzecz tej inicjatywy była utrata zaufania wyborców, nieformalne wpływy oligarchów na działalność posłów i ministrów, próby blokowania istotnych decyzji w sferze wymiaru sprawiedliwości oraz odmowa wydania przez Sejm zgody na dokonanie przeszukania w domu jednego z parlamentarzystów podejrzewanych o działania korupcyjne. Niewykluczone, że istniały również jakieś dodatkowe przyczyny decyzji, ale można się ich tylko domyślać. W efekcie łotewscy wyborcy po raz pierwszy w historii zyskali możliwość realizacji swojego prawa do rozwiązania Sejmu.

Według wstępnych danych w referendum wzięło udział 689 823 wyborców na terytorium Łotwy i poza jej granicami, co stanowi około 44,73% wyborców Sejmu X kadencji. Frekwencję, biorąc pod uwagę porę roku, i tak możemy uznać za wysoką. Jako że nie obowiązuje próg frekwencji, liczba głosujących była w pełni wystarczająca do uznania wyników referendum za wiążące. 94,3% biorących udział w głosowaniu, podobnie jak wcześniej wskazywały sondaże, opowiedziało się za skróceniem kadencji. Podsumowując wstępne wyniki, już dziś uznać możemy, że Sejm X kadencji zakończył swą działalność, co zresztą nie było zaskoczeniem dla partii politycznych. Niektóre z nich jeszcze tydzień przed referendum zdołały odbyć kongresy założycielskie, zadeklarować udział we wrześniowych wyborach, a nawet przygotować listy kandydatów.

Co wyniki referendum oznaczają dla łotewskich wyborców? Na pierwszy rzut oka, naród zyskał możliwość wypowiedzenia wotum nieufności legislatywie i przypomnieć jej członkom, że nie są tak bezkarni, jak im się mogło wydawać. Ten precedens może wymusić na posłach zastanowienie nad obietnicami wyborczymi i celach ich zasiadania w Sejmie oraz dać wyborcom jeszcze jedną możliwość oddania głosu na najbardziej zasługujących na to kandydatów. Z drugiej jednak strony, we wrześniowych wyborach będą kandydować ci sami ludzie, których wyborcy „wyprosili” z Sejmu 23 lipca. Wybór będzie zatem ograniczony do tych samych twarzy. Wyborca zaś uzyska ten sam efekt, tyle że w nowym opakowaniu. Nadzieja na nowe siły polityczne jest bardzo niewielka. Łotewski rynek wyborczy jest na tyle mały specyficzny, że trudno oczekiwać po wrześniowych wyborach jakichś radykalnych zmian. Jedyne, co się może stać to zmiana ilościowych proporcji zasiadających w Sejmie ugrupowań.

Z punktu widzenia procesu demokratyzacji Republiki Łotewskiej prawna możliwość rozwiązania Sejmu stanowi ważny, aczkolwiek jeszcze nie decydujący krok. Przede wszystkim dlatego, że to nie wyborcy uruchamiają jej bieg. O referendum w sprawie rozwiązania Sejmu zadecydować może wyłącznie prezydent, który może przecież uczynić to z personalnych pobudek. W wyniku referendum społeczeństwo pozbywa się z parlamentu posłów, którzy utracili jego zaufanie, by kilka miesięcy później – w warunkach ograniczonego rynku wyborczego – wybrać tych samych ludzi w kolejnych wyborach. Dla otwarcie łotewskiego rynku politycznego miałoby chyba sens wyeliminowanie z udziału w wyborach na okres przynajmniej jednej kadencji tych parlamentarzystów, których kadencja uległa skróceniu. Tylko w takim przypadku uzyskać można określony efekt. W obecnej sytuacji państwo traci kolejne środki na organizację i przeprowadzenie referendum, a obywatele – wiarę, że mogą cokolwiek zmienić.

NVO „Political initiative”

Czytany 5332 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04