piątek, 29 lipiec 2011 09:15

Mirosław Jankowiak: Łotwa na rozstaju dróg

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

crossroad  dr Mirosław Jankowiak

Od wrześniowych wyborów do parlamentu łotewskiego oraz postępowania nowego prezydenta będzie zależało, czy przez najbliższe lata Ryga utrzyma kurs prozachodni i wspierający łotewskość na Łotwie, czy też pójdzie na ustępstwa wobec wschodniego sąsiada.

2 czerwca br. parlament Łotwy (Saeima) wybrał na nowego prezydenta kraju Andrisa Bērziņša, który objął funkcję 8 lipca. 28 maja odchodzący prezydent, Valdis Zatlers, podjął decyzję o referendum w sprawie odwołania sejmu, oskarżając polityków o sprzyjanie korupcji. W referendum 23 lipca Łotysze odwołali Saeima. Obydwa wydarzenia wyznaczą kierunek polityki kraju na najbliższe lata.

 

Zgodnie z przyjętą na Łotwie konstytucją, Satversme, prezydent wybierany jest na 4-letnią kadencję przez parlament. Jak i przed II wojną światową, tak i po 1991 r. tradycją stało się, że pełniący funkcję głowy państwa pozostawali na drugą kadencję. Tak było np. z bardzo popularną i lubianą na Łotwie prezydent Vairą Vīķe-Freibergą.

Kadencja V. Zatlersa dobiegła końca 7 lipca, a termin wyboru nowego prezydenta wyznaczono na 2 czerwca. Zgłoszono dwie kandydatury – V. Zatlersa poparły początkowo frakcje „Jedność” i „O lepszą Łotwę” oraz „Wszystko dla Łotwy – TB/LNNK”. Jednak kandydaturę A. Bērziņša wysunął nieoczekiwanie „Związek Zielonych i Rolników”. Klub ten wcześniej zadeklarował swoje poparcie dla dotychczasowego prezydenta. Doprowadziło to do sytuacji, kiedy rządząca koalicja wystawiła dwóch kandydatów. Nieoficjalnie mówiło się o dużych szansach na reelekcję V. Zatlersa, ale też i o możliwym rozpadzie koalicji.

Nieoczekiwanie, tuż przed wyborem nowego prezydenta, V. Zatlers ogłosił w telewizji publicznej, że podjął decyzję o rozwiązaniu parlamentu. Przyczyną była afera korupcyjna. 26 maja br. odbyło się głosowanie za uchyleniem immunitetu i zgodą na przeszukanie mieszkania Ainārsa Šlesersa, jednego z największych oligarchów na Łotwie. A. Šlesers jest podejrzewany o największą w historii kraju działalność korupcyjną. Sejm, także głosami koalicji rządowej, nie wyraził jednak zgody na przeprowadzenie rewizji przez służby antykorupcyjne.

W drugiej turze wyborów V. Zatlers przegrał z A. Bērziņšem, stając się pierwszym w historii państwa prezydentem sprawującym swoją funkcję tylko przez jedną kadencję. Niewątpliwie duży wpływ na przegraną V. Zatlersa miał fakt ogłoszenia przez niego referendum. Nowo wybrany prezydent, już na początku swojej kadencji, stał się postacią kontrowersyjną. Ten 66-letni były bankier ma na swoim koncie afery finansowe i obyczajowe. Nieoficjalnie mówi się o powiązaniach z biznesem rosyjskim, ma też najwyższą w kraju emeryturę, wynoszącą ponad 24 tys. zł. Również samo nazwisko jest powodem licznych problemów – drugi Andris Bērziņš jest byłym merem Rygi, byłym premierem i członkiem oligarchicznej partii.

Referendum w sprawie rozwiązania parlamentu wyznaczono na 23 lipca. 25 lipca Centralna Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki, zgodnie z którymi zagłosowało 44,71 proc. uprawnionych do głosowania, a 94 proc. głosujących opowiedziało się za odwołaniem parlamentu. Wybory do sejmu 11. kadencji odbędą się 17 września br., a partie mogą zgłaszać listy ze swoimi kandydatami do 18 sierpnia. Dopiero wówczas będzie można dokładniej określić, jak ukształtuje się scena polityczna i jakie będą możliwe koalicje.

Rządy na Łotwie sprawuje obecnie koalicja „Jedność” oraz „Związek Zielonych i Rolników”, a premierem jest Valdis Dombrovskis. Koalicję utworzono, aby nie dopuścić do władzy socjaldemokratyczną i prorosyjską partię „Centrum Zgody”, a także prawicowe partie łotewskie o charakterze oligarchicznym.

Duże szanse na wygraną w nadchodzących wyborach może mieć „Centrum Zgody”, które popiera m.in. przyznanie obywatelstwa łotewskim Rosjanom, czy podniesienie statusu języka rosyjskiego na Łotwie. Ich zwycięstwo może oznaczać odejście od wieloletniej polityki antyrosyjskiej i zarazem prozachodniej (z wyraźnym naciskiem na promowanie łotewskości kosztem nieobywateli, głównie Rosjan). Polityka taka będzie niewątpliwie wygodna dla Moskwy i umożliwi większą ingerencję Rosji w wewnętrzne sprawy Rygi.

Mocnym kandydatem pozostaje ciągle partia „Jedność”. Jeżeli nie dojdzie do rozłamu obecnej koalicji przed samymi wyborami, V. Dombrovskis może mieć szansę ponownie sformować rząd. Łotysze, mimo kryzysu, już raz zaufali jego partii zgadzając się na dalsze zaciskanie pasa. Sporo spekulacji jest natomiast wokół nowej partii utworzonej przez V. Zatlersa – „Partii Reform Zatlersa”. Czy stanie się ona czarnym koniem czy też ugrupowaniem marginalnym? Z pewnością odbierze część wyborców partii „Jedność” i może doprowadzić do jej osłabienia.

Jedno jest pewne, od wrześniowych wyborów do parlamentu oraz postępowania nowego prezydenta będzie zależało, czy przez najbliższe lata Ryga utrzyma kurs prozachodni i wspierający łotewskość na Łotwie, czy też pójdzie na ustępstwa wobec wschodniego sąsiada. Przez wiele lat w łotewskim parlamencie tworzono koalicje, nierzadko oryginalne, których celem było niedopuszczenie do zwiększenia roli Rosjan w państwie. Po raz pierwszy Łotwa jest jednak blisko sytuacji, kiedy zarówno nowy prezydent, jak i nowy parlament mogą zacząć prowadzić bardziej łagodną politykę wobec łotewskich Rosjan i politykę większych ustępstw wobec Moskwy.

fot. sxc.hu

Tekst jest stanowiskiem Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego altz dnia 28 lipca 2011 r.


Czytany 4675 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04