poniedziałek, 28 październik 2013 08:31

Gruzja minus Saakaszwili

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

georgia_wybor  Info ECAG

Sympatie polskiej centroprawicy, ani hollywodzki film jakoś nie przekonały Gruzinów do poparcia wskazanego przez Micheila Saakaszwilego kandydata na prezydenta państwa. Zgodnie z krajowymi sondażami, a wbrew zaklinającym rzeczywistość przewidywaniom ośrodków zachodnich – nową głową państwa gruzińskiego zostanie Giorgi Margwelaszwili, rekomendowany przez Gruzińskie Marzenie, który, wg cząstkowych danych uzyskał ponad 63% głosów.

Jego rywal – Dawit Bakradze ze Zjednoczonego Ruchu Narodowego zdobył jedynie ponad 21% głosów. Ponad 9% Niny Burdżanadze z Ruchu Demokratycznego Ruchu – Jedna Gruzja to również kłopot obozu M. Saakaszwilego, bowiem jego dawna sojuszniczka z czasów kwiatowej rewolucji – dziś darzy go niechęcią bodaj większą, niż premiera Bidzinę Iwaniszwilego i z pewnością skuteczniej jej formacja odbiera głosy Zjednoczonemu Ruchowi Narodowemu.

Poniżej własnych i spodziewanych oczekiwań wypadł kandydat Partii Lajburzystowskiej, Szałwa Natelaszwili. Jeśli potwierdzi się wynik ok. 2,5% głosów – będzie to i tak dwa i pół raza mniej niż w 2008 r. 1% Giorgi Targamadze z Chrześcijańsko-Demokratycznego Ruchu Gruzji, to mniej więcej tyle, ile dawały mu sondaże i na ile od początku mógł liczyć. Pozostałych 18 kandydatów znalazło się nawet nie tyle poza stawką, co poza dyskusją polityczną w Gruzji.

Jednak dyskurs polityczny w Gruzji raczej nie zamrze – pomimo przejęcia przez Gruzińskie Marzenie kolejnego ośrodka władzy (wprawdzie osłabionego przez ostatnie zmiany konstytucyjne). Jak wiadomo bowiem, symptomem dojrzałej demokracji i stabilizacji ośrodka władzy w jednym bloku politycznym – jest zaostrzenie walki frakcyjnej w jego obrębie. Klęska wyborcza ZRN pozwoli zapewne wewnętrznie bardzo zróżnicowanemu obozowi rządowemu skupić się na rozgrywce wewnętrznej. Zwłaszcza, w kontekście spodziewanej rywalizacji o ewentualne następstwo po premierze B. Iwaniszwilim.

W tej rozgrywce warto będzie zwrócić uwagę na trzy osoby – i jedną niespodziankę. Oczywiście czołowymi twarzami Gruzińskiego Marzenia – niekoniecznie wzajemnie życzliwymi pozostają bardzo popularny przewodniczący parlamentu Dawit Usupaszwili, bardzo ambitny i bardzo pro-zachodni szef MON Irakli Alasania oraz bardzo lubiana przez B. Iwaniszwilego i bardzo póki co nijaka Maia Pandżikidze. Niespodziankę może zaś sprawić nowowybrany prezydent G. Margwelaszwili, no i sam premier B. Iwaniszwili, który już podczas wieczoru wyborczego wykazał nową werwę i niechęć do rezygnacji z misji wpływania na gruzińską politykę, o czym wspominał wcześniej. Gdyby jednak faktycznie, premier poczuł się niekonieczny do bronienia demokracji w Gruzji przed M. Saakaszwilim – to działając we współpracy z nowym prezydentem byłby zapewne w stanie zapewnić po sobie następstwo min. M. Pandżikidze, wskazując, że to szef rządu, a nie koalicjanci Gruzińskiego Marzenia miał rację wieszcząc mocne zwycięstwo G. Margwelaszwilego już w pierwszej turze. A z tak dobrze przewidującym politykiem – lepiej przecież nie zadzierać...

(karo)
Fot. blog.heritage.org

Czytany 3010 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04