sobota, 05 styczeń 2013 09:01

Rafał Zgorzelski: Wyborczy Egipt Mohammeda Mursiego

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

muslim


  dr Rafał Zgorzelski

W grudniowym referendum w Egipcie uczestniczyła zaledwie 1/3 uprawnionych do głosowania. Ten słaby wynik wskazuje na wzrastającą w społeczeństwie kraju faraonów niechęć do polityków oraz polityki w ogóle. To także efekt ciągłego obrzucania się błotem oraz stawianie sobie wzajemnych zarzutów, które świadczą o tym, iż egipska klasa polityczna musi się jeszcze wiele nauczyć...

Egipscy wyborcy po raz kolejny udzielili poparcia prezydentowi Mohammedowi Mursiemu, głosując za zmianami w egipskiej konstytucji. Przypomnijmy, że w pierwszej turze do urn głos „za” oddało 57% głosujących, zaś frekwencja wyniosła ok. 32%.  Natomiast sama ustawa zasadnicza została opracowana przez zdominowaną przez islamistów konstytuantę. W drugiej turze za projektem tym opowiedziało się prawie 64% Egipcjan. Tym razem frekwencja wyborcza oscylowała na poziomie 30%, z ok. 25 mln obywateli uprawnionych do głosowania.

Taki wynik można uznać za sukces Bractwa Muzułmańskiego oraz wyniesionego do rangi prezydenckiej w czerwcu br. Mohammeda Mursiego. Zdaniem islamistów projekt tej konstytucji ma służyć demokratyzacji oraz modernizacji egipskiej gospodarki. Wyraźnie wzmacnia władzę prezydenta. Jest natomiast ostro kontestowany przez liberalną opozycję, która uważa, że wiedzie do jeszcze większej islamizacji Egiptu oraz zawęża obywatelskie swobody. Wynik głosowania należy uznać więc za osobisty sukces prezydenta Egiptu oraz następny krok do umocnienia pozycji Bractwa Muzułmańskiego.

Na osobną uwagę zasługuje jednak fakt, że w referendum uczestniczyła zaledwie 1/3 uprawnionych do głosowania, co nie jest jedynie konsekwencją słabszego wyrobienia politycznego Egipcjan, a wskazuje na wzrastającą w społeczeństwie kraju faraonów niechęć do polityków oraz polityki w ogóle. Jest to efektem ciągłego obrzucania się błotem przez zwaśnione strony oraz stawianymi sobie wzajemnie zarzutami, które świadczą o tym, iż egipska klasa polityczna musi się jeszcze wiele nauczyć, przede wszystkim zaś w obszarze zrozumienia procesów i mechanizmów demokracji. Tymczasem lewicowi i liberalni przeciwnicy Mohammeda Mursiego skupieni we Froncie Ocalenia Narodowego, jeszcze przed ogłoszeniem ostatecznych wyników referendum zapowiedzieli publicznie odwołanie się od tych rozstrzygnięć z powodu „oszustw i nieprawidłowości”. Politycy państw mniej wyrobionych politycznie mają w zwyczaju kwestionowanie rozstrzygnięć demokratycznych, o ile nie są korzystne dla nich. Bynajmniej nie dotyczy to jedynie jednej opcji ideowej.

Nowa konstytucja jest rzeczą niezbędną i trudno obarczać Mohammeda Mursiego odpowiedzialnością za to, że dążył do jej uchwalenia. Nie sposób też oczekiwać, że dysponujące większością parlamentarną Bractwo Muzułmańskie będzie lansować projekty rozbieżne z jego wizją Egiptu oraz programem politycznym. Nie dobrze jednak, że demokratyczne zdarzenia, jakim było referendum, odbywały się w atmosferze niewygasłych protestów, które zaowocowały walkami ulicznymi oraz śmiercią i zranieniem dziesiątek osób. Normalną rzeczą jest to, że opozycja może kwestionować merytoryczną treść projektów oraz zachęcać wyborców do głosowania zgodnie z własną linią polityczną, w tym przypadku na „nie”, jednakże w demokracji rzecz polega na tym, aby używać takich argumentów, by przekonać do swoich racji większość społeczeństwa.

Chętniej, podobnie jak Egipcjanie, dowiedzielibyśmy się, jaki pomysł opozycja egipska posiada na rozwiązanie problemu jedenastoprocentowego bezrobocia oraz innych realnych kwestii, z którymi musi zderzyć się egipska gospodarka. Tych argumentów jednak w kampaniach poprzedzających dwie tury referendum po stronie opozycji zbrakło. Ze strony opozycji wiemy tylko, że M. Mursi jest „zły”, tak jak wszystko to co robi. Tak samo, jak to, że popiera go konsekwentnie większość wyborców, których do siebie po prostu, póki co, opozycja nie potrafi przekonać. Wiemy też, że przeciwnicy M. Mursiego nie zaproponowali ani swojego projektu konstytucji, ani też żadnych poprawek do tego, który wypracowała składająca się z islamistycznej większości konstytuanta. Poddali jedynie krytyce co najmniej 40 z 236 artykułów. Przedstawiciele Partii Wolności i Sprawiedliwości, ramienia politycznego Bractwa Muzułmańskiego zapowiedzieli, że jeżeli takowe poprawki zostaną zgłoszone to będą dyskutowane w nowym parlamencie w trybie demokratycznych procedur. W parlamencie, do którego nie można by przeprowadzić wyborów bez nowej… konstytucji.

Egipt potrzebuje dziś bez wątpienia spokoju i twórczej pracy, a nie kolejnych emocji, które dzielą społeczeństwo utrudniając proces modernizacji wyniszczonej gospodarki. Potrzebuje dziś dobrej władzy i mądrej opozycji, które potrafią wzajemnie się szanować i pracować na rzecz wspólnego państwa. Póki co tych właśnie aspektów nadal, dwa tygodnie po referendum, brakuje...


Czytany 4708 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04