niedziela, 23 październik 2011 10:17

Łukasz Fleischerowicz: Dziś wybory w Bułgarii: O uczestnikach II tury wyborów prezydenckich zadecyduje mniejszość turecka

Oceń ten artykuł
(1 głos)

voting02  Łukasz Fleischerowicz

Wszystkie ośrodki badań opinii publicznej w Bułgarii wskazują jednoznacznie, że w najbliższych wyborach prezydenckich wygra Rosen Plewneliew (GERB), choć przyjdzie mu się zmierzyć w II turze z jednym z dwóch kandydatów: Iwajło Kałfinem (BSP) lub Megleną Kunewą (niezależna). Jakimkolwiek wynikiem zakończą się wybory samorządowe, to frekwencja będzie realnym wskaźnikiem społecznego zaufania dla polityków i poziomu apatii wynikającej z trwającego w kraju kryzysu gospodarczego.

Z ankiet przeprowadzonych przez pięć głównych ośrodków badań opinii publicznej jasno wynika, że I turę wyborów wygra Rosen Plewneliew, który może liczyć na 27-32,7% głosów. Rezultaty badań 4 z 5 ośrodków pokazują, że drugie miejsce w wyścigu o fotel prezydenta zajmie przedstawiciel lewicy, który cieszy się poparciem 12,3-22%, zaś trzecie kandydatka niezależna 9,8-18,4%. Blisko 10-procentowy rozdźwięk w możliwych wynikach tych dwóch kandydatów nakazuje daleko idącą ostrożność w przewidywaniu, który z nich znajdzie się w II turze wyborów. Decydująca rozgrywka zależeć będzie nie tyle od ostatnich dni kampanii wyborczej, co od frekwencji wyborczej, zachowania niezdecydowanych i postawy zwolenników tureckiej partii DPS. Prawidłowością bułgarskich wyborów jest to, że co trzeci głosujący decyduje o swoim wyborze w ostatniej chwili, już po zakończeniu kampanii wyborczej.

Rating Plewneliewa jest bliski poparciu dla partii, która wystawiła go do wyborów (na GERB w wyborach parlamentarnych głosowałoby 33,8%), jednak jak wskazują analitycy „Alpha Research”, kandydat jest częściej popierany przez intelektualistów i ludzi wolnej profesji niż GERB. Plewneliew częściej przyciąga też ludzi, którzy określają swoje poglądy jako prawicowe, podczas gdy GERB ma większy elektorat centrum.

Kałfin czy Kunewa

Do chwili obecnej Iwajło Kałfin, mimo poparcia odchodzącego prezydenta, Georgi Pyrwanowa (Kałfin to były sekretarz ds. ekonomicznych Pyrwanowa), nie zdołał przyciągnąć całego lewicowego elektoratu. 1 na 10 zwolenników BSP wybiera dziś Meglenę Kunewą. Badanie to obarczone jest granicą błędu, gdyż przeprowadzone było jeszcze przed nominacją Stefana Danaiłowa na kandydata na wiceprezydenta z ramienia socjalistów. Danaiłow (były minister kultury, znany i poważany jeszcze z czasów komunistycznych aktor) jest wyżej notowany w badaniach na najbardziej popularnego polityka niż sam Kałfin, co może pomóc temu ostatniemu przyciągnąć więcej zwolenników na lewicy.

Centrum sceny politycznej stara się zagospodarować Kunewa (14% jej zwolenników), choć największe poparcie ma ona wśród zwolenników prawicy (24%). Popiera ją też sporo zwolenników lewicy (19% jej elektoratu). Największym problemem Kunewej jest jednak brak zaplecza znaczącej siły politycznej (NDSW, które ją nieoficjalnie wspiera cieszy się 2-4% poparciem w skali kraju) i chwiejny, pod względem mobilizacji wyborczej, elektorat.

Kolejnym elementem przemawiającym na korzyść Kałfina w grze o II turę jest potencjalne poparcie DPS, partii mniejszości tureckiej. W poprzednich wyborach DPS wspierało kandydatów lewicowych, dlatego prawdopodobne jest, że uczyni to i tym razem. Jeśli tak się stanie, Kafłin niemal na pewno znajdzie w II turze. Szanse Kunewej wzrosną jeśli partia Ahmeda Dogana nie poprze żadnego z kandydatów. Jeśli DPS zdecyduje się poprzeć byłą eurokomisarz nie zrobi tego oficjalnie, gdyż mogłoby to zniechęcić do jej kandydatury prawicowy elektorat. Jak pokazuje badanie „Mediany”, w chwili obecnej wyborcy tureccy są podzieleni niemal na pół w stosunku do obu kontrkandydatów Plewneliewa. Oficjalne stanowisko DPS może mieć zatem decydujące znaczenie dla przebiegu I, jak i II tury wyborów, zwłaszcza przy niższej od oczekiwanej frekwencji (50-55%).

Inni się nie liczą

Sondaże społeczne nie dają szans pozostałym kandydatom. Na maksymalnie 4% poparcia mogą liczyć najczęściej wskazywany lider Ataki – Wolen Siderow oraz kandydat Niebieskiej Koalicji – Rumen Christow. Zamieszanie może jeszcze wywołać duet piosenkarski: Swetoslaw Witkow (kandydat na prezydenta) i Wencislaw Micow (na wiceprezydenta), których uczestnictwo w wyborach jest widomym znakiem kryzysu politycznego w kraju. Nikogo w Bułgarii nie zdziwi jeśli uzyskają oni spore poparcie i zajmą czwarte miejsce w wyborach. Znacząca część społeczeństwa nie uważa posłów za swoich rzeczywistych przedstawicieli w parlamencie i nie ufa obecnym politykom (badanie Alpha Research pokazuje, zę zaledwie 5% obywateli ma zaufanie do parlamentu), a od tego już niedaleko do demonstracji swoich poglądów na ulicy. Z tej perspektywy należałoby oceniać ostatnie wydarzenia w Katunicy (wsi nieopodal Płowdiwu, gdzie dokonano zabójstwa 19-letniego Bułgara. Oskarżenie padło na lokalnego cygańskiego barona, co spowodowało przybycie ok. 2 tys. płowdiwskich kibiców i podpalenie przez nich kilku domów zamieszanego w sprawę). Zdarzenie to pokazało, że problem romski, kojarzony powszechnie z biedą, brakiem wykształcenia i drobną przestępczością, narasta. Niestety ani jedna partia polityczna, czy szersza grupa społeczna w kraju, mająca znaczący wpływ na postawy społeczne, nie ma pomysłu na rozwiązanie tego problemu poprze politykę zmierzającą do inkluzji Romów. Przy każdym podobnym konflikcie na tle etnicznym kapitał polityczny zbijać będą partie nacjonalistyczne pokroju Ataki, jeśli zaś dojdzie do otwartego konfliktu z Romami, trudno przewidzieć, jak zachowa się ta nie mająca nic do stracenie społeczność, obecna niemal w każdym mieście bułgarskim.

Zwycięzca może być tylko jeden

Choć Meglena Kunewa stanowi większe zagrożenie dla faworyzowanego Plewneliewa (badania pokazują że, Kunewa ma dużo większy potencjał absorpcji, może bowiem zyskać głosy zwolenników BSP i DPS. Kałfin, w II turze uzyskać może głosy jedynie pomniejszych partii prawicowych – Ataki, RZS, DSB, SDS i NDSW), to należy sądzić, że jeśli nie zdarzy się nic nieprzewidywalnego wybory prezydenckie w Bułgarii wygra kandydat GERB, bez względu na to z kim zmierzy się w II turze. Różne badania ośrodków pokazują bowiem, że jeśli Plewneliew będzie rywalizował z Kunewą wygra w stosunku 35-43:26-27, jeśli zaś z Kałfinem 41-46:22-23. Jedynym faktycznym zagrożeniem dla kandydata partii rządzącej jest ona sama.

Niedźwiedzia przysługa Cwetanowa

Podczas kampanii wyborczej minister spraw wewnętrznych i szef sztabu wyborczego GERB, Cwetan Cwetanow ogłosił publicznie, że w 2007 r. trzech ówczesnych radnych sofijskich zażądało od Plewneliewa 500 tys. euro łapówki za zgodę na budowę przez jego firmę „Business Park Sofia”. Sprawa wywołała oburzenie w kręgach opozycji, że Plewneliew nie poinformował o zdarzeniu prokuratury. Kandydat GERB po kilku dniach milczenia zaprzeczył wszelkim spekulacjom na ten temat, twierdząc, że zdarzenie w ogóle nie miało miejsca, a afera okrzyknięta mianem „przyjacielskiego ognia” nie obniżyła ratingu Plewneliewa w sondażach. Na pozytywną ocenę byłego ministra rozwoju regionalnego duży wpływ ma zaangażowanie premiera Bojko Borisowa, któremu zarzuca się nawet, że nie dopuszcza kandydata GERB do samodzielnych wypowiedzi podczas kampanii.

GERB bierze wszystko

GERB może też póki co liczyć na zwycięstwo w wyborach samorządowych. Sondaże odnoszące się co prawda do wyborów parlamentarnych, a nie lokalnych dają tej partii 33,8% poparcia, podczas gdy socjaliści mogą liczyć na 17,7%. Trzecia w kolejności jest turecka DPS z wynikiem 6,7%. Jeśli wygra GERB partia ta potwierdzi swój mandat we władzach na szczeblu krajowym. Gdyby stało się inaczej i nieoczekiwanie socjaliści osiągnęliby dużo lepszy rezultat od oczekiwanego, wówczas nie należy wykluczyć przedterminowych wyborów parlamentarnych, choć zapewne rząd, który jest mniejszościowy będzie czekać na najbardziej dogodną dla siebie sytuację do rozpisania nowych wyborów tak, by nie utracić władzy.

sondaze_BG

Kto i gdzie w wyborach samorządowych

W wyborach samorządowych w na burmistrzów miast oraz powiatów kandydują 1334 osoby. Najwięcej jest ich w województwie stołecznym (130 kandydatów) i płowdiwskim (94). Najmniej kandydatów zostało zatwierdzonych przez Komisję Wyborczą w województwie gabrowskim (14), kyrdżalskim i razgradzkim (po 20).

Czynne i bierne prawo wyborcze w wyborach samorządowych mają także obywatele Unii Europejskiej, którzy ukończyli 18 rok życia, nie są karani, mają zaświadczenie o przedłużonym lub stałym pobycie w kraju i przebywają w danej miejscowości od co najmniej 6 miesięcy. Wówczas odpowiednio wcześnie muszą złożyć pisemne oświadczenie o kandydowaniu lub chęci wzięcia udziału w głosowaniu.

Wśród najbardziej kontrowersyjnych kandydatów na burmistrzów znajduje się Jordan Leczkow, były reprezentant Bułgarii w piłce nożnej. Jest on obecnym burmistrzem Sliwen. Za sprawą niegospodarności władz miasta, Sliwen stracił dofinansowanie z funduszy europejskich, a miasto może stracić dostęp do kolejnych funduszy. Jednak kandydat GERB nie wiele sobie z tego robi. Według tegorocznego spisu powszechnego 11,8% mieszkańców Sliwen stanowią Cyganie, (wielu innych określa się jednak mianem Turków. Sliwen jest de facto jednym z największych skupisk Romów na Bałkanach obok Szuto Orizari w macedońskiej stolicy – Skopiu), a nie jest tajemnicą, że społeczność tą od lat się przekupuje, by oddała głosy na najszczodrzejszego kandydata.

Quo vadis, Bułgario?

Zwycięstwo Plewneliewa i GERB w wyborach stworzy w kraju sytuację monopolu władzy ustawodawczej i wykonawczej na każdym szczeblu, co nie jest sytuacją zdrową w kraju demokratycznym. Społeczeństwo bułgarskie zdaje się jednak potrzebować jednego zdecydowanego przywódcy kraju, którego upatruje w premierze Borisowie. On sam zapowiedział, że za 5 lat wystartuje w wyborach prezydenckich. Czy można się spodziewać, że Bułgaria podąży śladem Rosji i będzie chciała ustanowić monopol władzy na lata? Bardzo prawdopodobne, ale na tym kończą się podobieństwa między Bułgarią i Rosją. Postawa GERB przypomina bardziej politykę rządzących Włochami, gdzie premiera przedstawia się jako ojca opatrznościowego narodu, nieprzychylnego jakiejolwiek lewicy. Sam Borisow jest też mniej zapatrzony w Rosję niż Berlusconi (zawieszenie projektu Burgas-Aleksandropoulis i opóźnienia budowy elektrowni w Belene). Jego celem będzie przede wprowadzenie Bułgarii do Schengen i zapewnienie krajowi znaczących funduszy w przyszłym planie budżetowym Unii.

Trwającą kampanię wyborczą trudno nazwać rzeczywistą, zwłaszcza, że do tej pory nie odbyła się żadna rzeczowa debata kandydatów (pierwsza po między Plewneliewem i Kałfinem ma mieć miejsce dziś ma państwowym kanale TV7), dlatego wyborcy pozostają mało entuzjastyczni. Przyczyny słabego zainteresowania nadchodzącymi wyborami ze strony obywateli są poważne.  Z jednej strony zniechęca ich napięta sytuacja społeczna (problem Romów) z drugiej, gospodarcza kraju. Choć wskaźniki makroekonomiczne w kraju podczas kryzysu były lepsze niż gdzie indziej w Europie to, na poziomie mikroekonomicznym, sytuacja nie jest już tak dobra. W ciągu ostatniego roku znacznie wzrosła inflacja (ceny podstawowych produktów spożywczych wzrosły o 15 do 35%), a rzeczywista stopa bezrobocia osiągnęła ok. 13% i szczególnie wysoka jest wśród młodych ludzi (co piąty Bułgar w wieku od 25 do 39 nie ma pracy). Relatywnie niskie pozostają też wynagrodzenia. Minimalna płaca (od 1.09.2011 wynosi 270 BGL – 138,50 euro) jest niższa nie tylko w porównaniu z sąsiednią Rumunią (160 euro), ale nawet z Albanią (ok. 150 euro).

Wszystko więc wskazuje na to, że przed zwycięskim GERB i nowym prezydentem stoi wiele wyzwań – wydźwignięcie gospodarki z kryzysu, wprowadzenie Bułgarii do Schengen oraz kilka innych kwestii zaniedbanych do tej pory, jak odbudowa kapitału społecznego w kraju i podjęcie dialogu w kwestii Romów. Ile z tych spraw uda się uregulować, a ile poruszyć? Okaże się wkrótce.

Ad vocem: ciekawostki wyborcze

- nigdy jeszcze w Bułgarii żaden kandydat na prezydenta nie wygrał w I turze wyborów.

- od upadku komunizmu BSP nie zdobyła nigdy stanowiska burmistrza w Sofii, Płowdiwie i Kyrdżali, zaś partiom prawicowym nie udała się ta sztuka w Tyrgowiszte i Razgradzie.

- partia mniejszości tureckiej (DPS) tradycyjnie uzyskuje w skali kraju drugie lub trzecie miejsce w radach powiatowych, nigdy jednak nie zdobyła jeszcze miejsca w stołecznej radzie miasta.

- na listach wyborczych kandydatów do rad miasta i powiatów wpisać będzie można nazwiska trzech kandydatów z jednej listy wyborczej. Głosujący mogą poznać pełną listę uczestników tylko na stronie internetowej Centralnej Komisji Wyborczej.

- po raz pierwszy wybór kandydata zostanie dokonany poprzez umieszczenie w wyznaczonym polu wyłącznie znaku „x”.

Źródła: balkanistyka.org, government.bg, dnevnik.bg, temanews.com, izbori.posredniknews.com, politicheski.pogled.info, sofia-press.com,  cps-bg.com

Materiał pochodzi z portalu balkanistyka.org

Czytany 5252 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04