sobota, 24 lipiec 2010 10:02

Wojciech Wojtasiewicz: Gruzińska scena polityczna po wyborach samorządowych z maja 2010 roku

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

alt Wojciech Wojtasiewicz

 

Wybory samorządowe z maja 2010 roku miały charakter swoistego plebiscytu. Społeczeństwo gruzińskie miało się wypowiedzieć, czy akceptuje politykę i wprowadzane od 2004 roku reformy przez ekipę prezydenta Micheila Saakaszwilego, czy opowiada się za przejęciem spraw państwowych, na razie na poziomie samorządów, przez opozycję.

 
Tło historyczne – niepodległa Gruzja, prezydentury Zwiada Gamsachurdii i Eduarda Szewardnadze

W 1991 roku Gruzja ponownie pojawiła się na mapie świata. Po 70 latach funkcjonowania, jako Gruzińska Socjalistyczna Republika Radziecka, Gruzja odzyskała niepodległość. Tym samym zakończyło się wieloletnie władztwo Komunistycznej Partii Gruzji, której I sekretarzem był przez wiele lat (1972-1985) Eduard Szewardnadze, późniejszy minister spraw zagranicznych Związku Radzieckiego u boku Michaiła Gorbaczowa oraz prezydent niepodległej już Gruzji.

W latach 80. w Gruzji zaczęły funkcjonować ruchy dysydenckie, wśród których dominującą rolę odgrywały środowiska skupione wokół Zwiada Gamsachurdii. Siły te wygrały pierwsze wolne i demokratyczne wybory do Rady Najwyższej Gruzji (jeszcze jako republiki związkowej) w październiku 1990 roku. Obóz polityczny przyszłego prezydenta niepodległego kraju przybrał nazwę Okrągły Stół - Wolna Gruzja i zrzeszał szereg ugrupowań, stowarzyszeń i grup politycznych, m.in. Związek Helsiński, Towarzystwo im. Meraba Kostawy czy Związek Gruzińskich Tradycjonalistów. We wspomnianych wyborach otrzymał 54% głosów i 155 mandatów w 250 osobowej Radzie Najwyższej. Drugie miejsce zajęła, wtedy jeszcze, wciąż silna Komunistyczna Partia Gruzji uzyskując 29,6% poparcia głosujących i 64 mandaty.

26 maja 1991 roku Zwiad Gamsachurdia, z poparciem 86,41% głosujących, został pierwszym, demokratycznie wybranym prezydentem niepodległej Gruzji. Rozpoczął się krótki okres dominacji politycznej obozu radykalno-demokratycznego, który de facto zmierzał w stronę rządów autorytarnych, eliminując opozycję i przeciwników politycznych. Można powiedzieć, że koalicja Okrągły Stół - Wolna Gruzja była namiastką, charakterystycznej dla obszaru postradzieckiego, tzw. partii władzy, czyli dominującej siły politycznej skupionej wokół lidera państwa. Kres rządom Gamsachurdii przyniósł zamach stanu (2 stycznia 1992 roku) i przejęcie władzy przez Radę Wojskową na czele z Dżabą Joselanim (przywódca paramilitarnej grupy Mchedrioni), Tengizem Kitowanim (lider Gwardii Narodowej) i Tengizem Siguą (pierwszy premier u boku Gamsachurdii).

Chaos w kraju spowodowany obaleniem urzędującego prezydenta, wojnami z separatystycznymi obszarami Gruzji – Abchazją i Osetią Południową oraz późniejszą wojną domową z siłami popierającymi Gamschurdię (tzw. zwiadyści) udało się opanować zaproszonemu do Tbilisi z Moskwy Eduardowi Szewardnadzemu. Pierwotnie objął on stanowisko przewodniczącego parlamentu – de facto prezydenta Republiki Gruzji. W wyborach powszechnych Szewardnadze na urząd prezydenta wybrany został w listopadzie 1995 roku, z poparciem 74,32% głosujących oraz ponownie w 2000 roku, jednakże w wyniku fałszerstw wyborczych. Lata 1992-2003 to dominacja polityczna Eduarda Szewardnadze oraz obozu skupionego wokół niego, pod egidą klasycznej już partii władzy, jaką był Gruziński Związek Obywatelski powołany do życia w 1993 roku.

Partia ta została w głównej mierze stworzona przez pierwotnego lidera Partii Zielonych i późniejszego pierwszego premiera po Rewolucji Róż – Zuraba Żwanię. Skupiała ona wiele nurtów i środowisk: począwszy od ludzi dawnego reżimu komunistycznego, byłych aparatczyków, lokalnych pierwszych sekretarzy, przez oligarchów, po tzw. grupę reformatorów, czyli młodych polityków, często wykształconych na Zachodzie, opowiadających się za liberalnymi reformami gospodarczymi. Do tej ostatniej grupy zaliczyć można ważne polityczne figury, które objęły władzę po 2003 roku, m.in. Micheila Saakaszwilego, Nino Burdżanadze, Zuraba Żwanię czy Zuraba Nogaidelego. Wygrywała ona kolejne wybory parlamentarne (1995 rok – 23,71% poparcia, 1999 rok – 41,75%). Lokalną partię władzy w Adżarii (autonomiczna prowincja w południowo-zachodniej Gruzji ze stolicą w Batumi) stanowił Związek Obywatelski Odrodzenia Gruzji, którego liderem był Asłan Abaszydze, zwany „czerwonym księciem Adżarii”.

Podobnie jak w przypadku Okrągłego Stołu – Wolnej Gruzji, tak samo z Gruzińskiego Związku Obywatelskiego odchodziły różne grupy polityczne, przechodząc do opozycji wobec rządów Szewardnadze. Najważniejszymi z nich były: Nowa Prawica Dawida Gamkrelidze (odejście z GZO w 2001 roku), Ruch Narodowy Micheila Saakaszwilego (2001 rok), Demokraci – Burdżanadze Nino Burdżanadze i Zjednoczeni Demokraci Zuraba Żwanii (2002 rok).

Podczas prezydentury Eduarda Szewardnadze funkcjonowały partie opozycyjne (Socjalistyczna Partia Gruzji, Partia Narodowo-Demokratyczna, Partia Pracy, Gruziński Związek Tradycjonalistów, Przemysł Uratuje Gruzję), jednak nie miały one większego wpływu na bieg wypadków w państwie, ich dostęp do mediów był ograniczony, a ich działalność była często utrudniana przez władze. W tym czasie nie wykształcił się tradycyjny podział sceny politycznej na prawicę, lewicę i centrum. Partia władzy i partie opozycyjne były słabo zakorzenione w społeczeństwie, miały charakter wodzowski (w rzeczywistości o poparciu dla danego ugrupowania świadczyła popularność jej lidera), miały w końcu charakter typowo klientylistyczny.

Rewolucja Róż – prezydentura Micheila Saakaszwilego

Gruzińska scena polityczna została całkowicie przebudowana w wyniku aksamitnej zmiany władzy w listopadzie 2003 roku. Na skutek sfałszowanych wyborów parlamentarnych i protestów opozycji do odejścia z urzędu prezydenta zmuszony został Eduard Szewardnadze. Wydarzenia te przeszły do historii pod nazwą Rewolucji Róż.

W jej wyniku do władzy doszła tzw. ekipa reformatorów, na czele z prezydentem Micheilem Saakaszwilim (wybrany w wyborach w styczniu 2004 roku z poparciem 96% głosujących), Zurabem Żwanią (pierwszy porewolucyjny premier) oraz Nino Burdżanadze (przewodnicząca parlamentu). W powtórzonych wyborach parlamentarnych dominację uzyskała koalicja liderów Rewolucji Róż Ruch Narodowy – Demokraci uzyskując poparcie na poziomie 66,24%. Do parlamentu weszła jeszcze tylko Prawicowa Opozycja (Nowa Prawica – Przemysł Uratuje Gruzję) 7,96%, natomiast opozycją pozaparlamentarną została m.in. Partia Pracy z poparciem 6,0%. Próg wyborczy wynosił 7% głosów. Ostateczna konsolidacja nowego obozu władzy dokonana została w listopadzie 2004 roku kiedy siły porewolucyjne połączyły się w jedną partię o nazwie Zjednoczony Ruch Narodowy.

Ugrupowanie to należy do Europejskiej Partii Ludowej, międzynarodówki zrzeszające partie prawicowe, chadeckie. Opowiada się za przywróceniem integralności terytorialnej Gruzji, poprawą sytuacji socjalnej społeczeństwa, za przeprowadzeniem szeregu reform gospodarczych w duchu liberalnym (podatek liniowy, stworzenie odpowiednich warunków dla biznesu, średniej i małej przedsiębiorczości), przyciąganiem zagranicznych inwestorów do Gruzji, dywersyfikacją dostaw ropy naftowej i gazu, akcesją Gruzji do Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej.

Pomimo tego, że jednym z celów prezydentury Saakaszwilego i jego obozu politycznego była demokratyzacja kraju, obszar w którym można było zaobserwować rzeczywisty progres, jednak Zjednoczonemu Ruchowi Narodowemu nie udało się uniknąć wejścia w rolę mniej lub bardziej klasycznej partii władzy. Ugrupowanie Saakaszwilego od 2004 roku do teraz stanowi wiodącą siłę w Gruzji, która zdominowała układ polityczny tego kraju. Zjednoczony Ruch Narodowy wygrał ponownie wybory parlamentarne w maju 2008 roku uzyskując poparcie na poziomie 59,18%. Natomiast sam Saakaszwili został wybrany po raz drugi prezydentem Gruzji w przyspieszonej elekcji w styczniu 2008 roku już w pierwszej turze z wynikiem 53,47% głosów. Sporym wyzwaniem dla obozu Saakszwilego było narastanie niezadowolenia społecznego (pierwsze protesty zorganizowane i koordynowane przez opozycję miały miejsce na jesieni 2007 roku – tzw. rewolucja rózg) oraz konsekwencje przegranej wojny z Federacją Rosyjską z sierpnia 2008 roku. Pierwszym testem dla ekipy rządzącej miały stać się wybory samorządowe w maju 2010 roku.

Zanim jednak doszło do opisanych wyżej wydarzeń, można było obserwować powolną i częściową erozję obozu władzy skupionego pod egidą Zjednoczonego Ruchu Narodowego. W maju 2004 roku ekipę Saakszwilego opuściło środowisko skupione wokół Zwiada Dzidziguri i założyło Konserwatywną Partię Gruzji. Następną osobą, która odeszła ze ZRN była pierwsza porewolucyjna minister spraw zagranicznych Salome Zurabiszwili, która w marcu 2006 roku powołała do życia ugrupowanie o nazwie Droga Gruzji. Kolejnymi nowymi siłami politycznymi wywodzącymi się ze ZRN były: Ruch na rzecz Zjednoczonej Gruzji byłego ministra obrony Irakliego Okruaszwilego (wrzesień 2007), Ruch Demokratyczny – Zjednoczona Gruzja byłej przewodniczącej parlamentu i liderki Rewolucji Róż Nino Burdżanadze (listopad 2008), Ruch na rzecz Sprawiedliwej Gruzji byłego premiera Zuraba Nogaidelego (grudzień 2008) oraz Nasza Gruzja – Wolni Demokraci byłego ambasadora Gruzji przy ONZ Irakliego Alasanii (czerwiec 2009), który wraz z Nową Prawicą Dawida Gamkrelidze oraz Partią Republikańską Dawida Usupaszwili powołali koalicję Sojusz dla Gruzji w lutym 2009 roku. Po tych wszystkich pęknięciach formalnym przewodniczącym Zjednoczonego Ruchu Narodowego został przewodniczący parlamentu Dawid Bakradze.

Opozycja wobec rządów Micheila Saakaszwilego była niezwykle podzielona. Zamiast deklarowanych procesów konsolidacyjnych można było zaobserwować dalszą jej fragmentaryzację. Jedynym momentem częściowego zjednoczenia było wystawienie przez część ugrupowań wspólnego kandydata na prezydenta w styczniu 2008 roku – Lewana Gaczecziladze oraz start w ramach wspólnej listy wyborczej w wyborach parlamentarnych w maju 2008 roku pod nazwą Zjednoczona Opozycja – Rada Narodowa – Nowa Prawica.

Opozycja oprócz swojej fragmentaryzacji nie potrafiła także przedstawić nowego, spójnego programu politycznego, a w jej szeregach dochodziło do rywalizacji między poszczególnymi liderami partyjnymi o oczekiwaną schedę po prezydenckie Saakaszwilim, którego bezwarunkowej dymisji się domagano. Protesty opozycji z wiosny 2009 roku zakończyły się kompletnym fiaskiem.

Innymi ważnymi ugrupowaniami opozycji działającymi samodzielnie były: Partia Pracy Szalwy Natelaszwilego oraz Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny, założony przez byłego, popularnego dziennikarza Giorgiego Targamadze

Wybory samorządowe  w maju 2010

Pierwszym realnym sprawdzianem poparcia dla obozu władzy oraz opozycji po wojnie gruzińsko-rosyjskiej stać się miały wybory samorządowe w maju 2010 roku. Główna walka rozegrać się miała w stolicy kraju – Tbilisi, w którym po raz pierwszy w wyborach bezpośrednich wybierać miano burmistrza. Znaczenie wyniku w Tbilisi spowodowane było tym, że zamieszkuje go blisko 2 spośród 4,5 milionów Gruzinów. Analizy przedwyborcze wskazywały, że w stolicy skupia się najwyższy odsetek opozycyjnego elektoratu, w przeciwieństwie do prowincji, gdzie silnym poparciem cieszyć się miał prezydent Micheil Saakaszwili.

Zanim doszło do majowej elekcji walka polityczna koncentrowała się wokół nowej ordynacji wyborczej. Opozycja domagała się wprowadzenia 50% plus jeden głos progu w wyborach bezpośrednich na burmistrza Tbilisi, natomiast partia władzy obstawała przy 30% plus jeden głos progu. Opozycja, która miała problemy z wyłonieniem wspólnego kandydata na stanowisko włodarza stolicy obawiała się swojej porażki już w pierwszej turze, natomiast Zjednoczony Ruch Narodowy chciał ułatwić sobie zwycięstwo. Ostatecznie próg wyborczy został ustalony po myśli obozu władzy, a opozycji nie udało się, pomimo wielu rozmów i pertraktacji wystawić jednego kontrkandydata dla ubiegającego się z ramienia Zjednoczonego Ruchu Narodowego o reelekcję Gigi Ugulawy.

Ostatecznie o urząd burmistrza Tbilisi walczyło 9 kandydatów: Gigi Ugulawa (Zjednoczony Ruch Narodowy), Irakli Alasania (Sojusz dla Gruzji), Giorgi Czanturia (Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny), Gogi Topadze (Przemysł Uratuje Gruzję), Zwiad Dzidziguri (Rada Narodowa) oraz mniej znaczący kandydaci wystawieni przez marginalne siły: Dawid Jakobidze (Demokratyczna Partia Gruzji), Nika Iwaniszwili (kandydat niezależny, szef policji w latach 90.), Tamaz Waszadze (kandydat niezależny, burmistrz Tbilisi sprzed 19 lat) oraz Giorgi Lagidze (partia Przyszłość Gruzji).

Wybory na burmistrza Tbilisi miały dodatkowy ciężar. Dwaj główni pretendenci wymieniani są jako kandydaci do najważniejszego stanowiska w państwie – urzędu prezydenta. Nazwisko Gigi Ugulawy bardzo często pojawia się w kontekście następcy Micheila Saakaszwilego w 2013 roku, kiedy upływa druga i ostatnia kadencja obecnego prezydenta Gruzji. Również Irakli Alasania wymieniany jest jako jeden z najpoważniejszych pretendentów do bycia głową państwa. Tak więc zwycięstwo w wyborach municypalnych w Tbilisi mogło stać się faktycznym preludium do walki o najwyższy urząd w państwie.

Wybory samorządowe z maja 2010 roku miały charakter swoistego plebiscytu. Społeczeństwo gruzińskie miało się wypowiedzieć, czy akceptuje politykę i wprowadzane od 2004 roku reformy przez ekipę prezydenta Micheila Saakaszwilego, czy opowiada się za przejęciem spraw państwowych, na razie na poziomie samorządów, przez opozycję. Rezultaty wyborów potwierdziły dominację obozu Saakaszwilego i jego partii Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Ugrupowanie to wygrało elekcję we wszystkich regionach kraju (poparcie wahało się od ponad 50 do ponad 80% głosów), a jej kandydat na burmistrza Tbilisi zwyciężył już w pierwszej turze zdobywając 55,2% głosów. Drugie miejsce zajął Irakli Alasania (Sojusz dla Gruzji, 19,06%), trzecie Giorgi Czanturia (Ruch Chrześcijańsko – Demokratyczny, 10,71%), czwarte Zwiad Dzidziguri (Rada Narodowa, 8,31%), natomiast piąte Gogi Topadze (Przemysł Uratuje Gruzję, 5,2%). Pozostali kandydaci uzyskali śladowe poparcie.

W wyborach do 50-osobowej Rady Miejskiej w Tbilisi Zjednoczony Ruch Narodowy uzyskał 52,48% głosów (14 mandatów z list wyborczych i wszystkie 25 miejsc w jednomandatowych okręgach wyborczych). 25 miejsc w Radzie obsadzanych było z list partyjnych, natomiast drugie tyle właśnie w wyborach w jednomandatowych okręgach wyborczych. Kolejne partie uzyskały następujące rezultaty: Sojusz dla Gruzji (koalicja czterech partii: Partii Republikańskiej Dawida Usupaszwili, Nowej Prawicy Dawida Gamkrelidze, Drogi Gruzji Salome Zurabiszwili i Naszej Gruzji – Wolnych Demokratów Irakliego Alasanii) 17,9% głosów i 5 mandatów, Ruch Chrześcijańsko – Demokratyczny 12% i 3 mandaty, Rada Narodowa (koalicja trzech partii: Partii Konserwatywnej Zwiada Dzidziguri, Ruchu na rzecz Sprawiedliwej Gruzji Zuraba Nogaidelego i Partii Ludowej Koby Dawitaszwili) 8,3% i 2 mandaty oraz Przemysł Uratuje Gruzję 6,3% i 1 mandat. Tym samym Zjednoczony Ruch Narodowy uzyskał większość w Radzie Miejskiej.

Co ważne obserwatorzy międzynarodowi uznali wybory za uczciwe (zasygnalizowano jednak pewne niedoskonałości, szczególnie na etapie kampanii wyborczej, w nierównomiernym dostępie wszystkich sił politycznych do mediów), wobec czego oponowała spora część opozycji. Główny konkurent Ugulawy – Irakli Alasania uznał swoją porażkę i pogratulował zwycięstwa kandydatowi Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Jednak swój wynik określił jako obiecujący, który daje podstawy do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych w 2012 i prezydenckich w 2013 roku.

Warto także zwrócić uwagę na wyniki poszczególnych sił opozycyjnych. W obozie kontestującym obecne gruzińskie kierownictwo prym wieść będą siły prodemokratyczne i prozachodnie, których koncepcje polityczne nie wiele różnią się od założeń polityki Micheila Saakaszwilego. Są to Sojusz dla Gruzji oraz Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny, które opowiadają się za obecnością Gruzji w strukturach zachodnich (Unia Europejska i Sojusz Północnoatlantycki), jednak kładą inaczej akcenty niż obóz Saakaszwilego. Natomiast siły polityczne, które wykazują nastawienie w pewnym stopniu prorosyjskie bądź same zrezygnowały z udziału w wyborach najpewniej w obawie o ewentualny niski wynik poparcia (partia Nino Burdżanadze Ruch Demokratyczny – Zjednoczona Gruzja, Partia Pracy Szalwy Natelaszwilego) bądź uzyskały w nich dość słaby rezultat (Rada Narodowa i wchodzący w jej skład Ruch na rzecz Sprawiedliwej Gruzji Zuraba Nogaidelgo). Zarówno Burdżanadze jak i Nogaideli przed wyborami udali się z wizytami do Moskwy, podczas których spotkali się z rosyjskim premierem Władimirem Putinem. Te działania zostały skrytykowane przez prezydenta Saakaszwilego, a politycy zostali oskarżeni o pełnienie roli rosyjskiej piątej kolumny w Gruzji i nazwani w niewybredny sposób „tanimi dziwkami”.

Pomimo przegranej wojny z Federacją Rosyjską oraz problemów wewnętrznych, spowodowanych reformami wprowadzanymi od 2004 roku oraz światowym kryzysem gospodarczym, którego skutki dotknęły także Gruzję, Zjednoczony Ruch Narodowy potwierdził swoją absolutną dominację na gruzińskiej scenie politycznej. Ludzie głosowali na kandydatów Saakaszwilego bądź z powodu aprobaty dla polityki obozu rządowego, bądź w poczuciu, że opozycja gdyby przejęła władzę wprowadziłaby li tylko chaos i kłótnie pomiędzy jej poszczególnymi częściami składowymi, co niosłoby ze sobą fatalne skutki w i tak wystarczająco skomplikowanej sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej Gruzji. Gruzini en masse uznali, że lepiej kontynuować dotychczasowy kurs, może nie do końca doskonały, jednak znany i przewidywalny, niż stawiać na niepewne scenariusze. Zdaje się, że wynik wyborów samorządowych otwiera Zjednoczonemu Ruchowi Narodowemu drogę do zwycięstwa w wyborach w 2012 i 2013 roku.

Jednak i rezultat opozycji niesie ze sobą pewne pozytywne dla niej symptomy. Wykrystalizowały się trzy główne obozy opozycyjne: Sojusz dla Gruzji, Ruch Chrześcijańsko – Demokratyczny i Rada Narodowa. Przy mądrej i rozważnej polityce, nastawionej na długi marsz i opracowanie pozytywnego i nowatorskiego programu dla Gruzji, a nie tylko na kontestowaniu obecnej władzy i domaganiu się jej natychmiastowego odejścia i przedterminowych wyborów, mogą one odnieść sukces i przejąć władzę za kilka lat. Jednak kilka tygodni po majowej elekcji Irakli Alasania ogłosił zakończenie współpracy pomiędzy jego partią a ugrupowaniami Gamkrelidze, Usupaszwilego i Zurabiszwili w dotychczasowej formule. Zapowiedział samodzielną działalność Naszej Gruzji – Wolnych Demokratów jednak nie wykluczając kooperacji przy różnorakich działaniach z dotychczasowymi partnerami. Decyzję tą można tłumaczyć tym, że Alasania chce powalczyć w 2013 roku o najwyższy urząd w państwie. Aby odnieść sukces chce stać się politykiem wyrazistym, nieobciążonym kompromisami z mniejszymi podmiotami, które często zgłaszając odrębne zdania blokują zdecydowany przekaz programowy i polityczny skierowany do Gruzinów. Czy taka postawa przyniesie spodziewane skutki będzie można się przekonać w przyszłości. Jednak raczkujący proces konsolidacji sił gruzińskiej opozycji po raz kolejny został bardzo szybko zastopowany, co nie daje szans na szybką i trwałą stabilizację gruzińskiej sceny politycznej.

Prognoza dla gruzińskiej sceny politycznej

Wybory samorządowe z maja 2010 roku potwierdziły dominację polityczną Zjednoczonego Ruchu Narodowego oraz pozycję prezydenta Micheila Saakszwilego. Nie zaszkodziły im przegrana wojna z Federacją Rosyjską z sierpnia 2008 roku oraz problemy wewnętrzne. Dodatkowym atutem dla obozu rządowego jest słaba, podzielona i nieposiadająca spójnego programu politycznego opozycja, która dla przygniatającej większości społeczeństwa nie stanowi realnej alternatywy dla obecnej władzy.

Wyniki z maja 2010 roku zapowiadają pewną stabilizację dla sceny politycznej. Dominującym ugrupowaniem pozostanie Zjednoczony Ruch Narodowy i jeśli nie poczyni kardynalnych błędów ma szanse wygrać kolejne wybory parlamentarne oraz przeforsować swojego kandydata na urząd prezydenta po zakończeniu drugiej kadencji przez Micheila Saakaszwilego w 2013 roku. Kolejne wybory parlamentarne i prezydenckie będą się różnić od poprzednich, gdyż Micheil Saakaszwili nie będzie mógł ponownie kandydować na urząd prezydenta, a jak coraz więcej przesłanek wskazuje, będzie chciał wystąpić w nowej politycznej roli.

19 lipca tego roku zakończyła swoje prace Państwowa Komisja Konstytucyjna, która przygotowała projekt zmian w ustawie zasadniczej. Zakłada on zmianę modelu gruzińskiego ustroju z prezydenckiego na gabinetowo-parlamentarny. Z przeforsowaniem zmian w obecnym parlamencie nie będzie najmniejszych problemów, gdyż rządzący Zjednoczony Ruch Narodowy posiada w nim większość konstytucyjną (119 na 150 deputowanych). Opozycja domaga się, aby proponowane zmiany głosowane były przez parlament następnej kadencji. Poprawki miałyby wejść w życie dopiero 1 grudnia 2013 roku.

W myśl modyfikacji konstytucyjnych rządem kierować ma premier powoływany przez większość parlamentarną, a nie tak jak do tej pory mianowany przez prezydenta. Ponadto wzmocniona zostanie także rola parlamentu, zostanie ułatwione odrzucanie wet prezydenta. Patrząc na proponowane zmiany nowy system polityczny Gruzji będzie wpisywał się w proces demokratyzacji kraju. Pozycja władzy ustawodawczej i wykonawczej zostanie zbalansowana. Nastąpi odejście od silnego modelu prezydenckiego, w którym jedna osoba w państwie skupia w swoich rękach większość władzy, co może prowadzić do nadużyć i ewolucji w kierunku systemu autorytarnego.

Zastanawiającym jest jednak fakt, dlaczego prezydent Micheil Saakaszwili i jego ekipa decydują się na takie zmiany tak późno, dopiero po 6 latach od objęcia władzy. Opozycja i wielu komentatorów wieszczy, że nowy model ustrojowy został skrojony li tylko na potrzeby Micheila Saakaszwilego, który nie mogąc się ubiegać o trzecią kadencję zechce objąć urząd premiera i nadal kierować państwem. Funkcję prezydenta (znacznie słabszą niż obecnie) przejąłby w takim scenariuszu burmistrz Tbilisi i zaufany Saakaszwilego – Gigi Ugulawa. Nowa koncepcja ustrojowa krytykowana jest także z innego powodu. Wnoszone są obawy, że przejście na system gabinetowo-parlamentarny może doprowadzić do destabilizacji sytuacji w Gruzji. W wypadku konieczności zawierania wielopartyjnych kolacji w parlamencie (co może być całkiem prawdopodobne, kiedy Zjednoczony Ruch Narodowy wygra wybory, ale nie na tyle by móc nadal rządzić, za to wszystkie partie opozycyjne razem wzięte będą w stanie zbudować parlamentarną większość) może dojść do chaosu i braku klarownego kierownictwa państwa, co może zostać wykorzystane przez siły antydemokratyczne i prorosyjskie. Należy pamiętać o specyficznej i trudnej sytuacji Gruzji po jej porażce w wojnie z Federacją Rosyjską z sierpnia 2008 roku.

Opozycja wydaje się być bezradna wobec podejmowanych kroków przez obecne kierownictwo państwa. Wybory majowe potwierdziły poparcie dla Micheila Saakszwilego i Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Wybory zostały uznane za demokratyczne przez obserwatorów międzynarodowych. Siły opozycyjne mogą obrać dwa scenariusze dla swojego działania. Dotychczasowy (podejmowany przez większość stronnictw opozycyjnych) polegający na organizowaniu antyprezydenckich demonstracji ulicznych, które w konsekwencji miałyby doprowadzić do powtórki z Rewolucji Róż i obalenia prezydenta Micheila Saakaszwilego (jego odejścia większość opozycji domaga się permanentnie, określając jego rządy mianem dyktatury i politycznego awanturnictwa). Jest to ścieżka najprostsza, niewymagająca specjalnego wysiłku, jednak jak pokazały protesty z wiosny 2009 roku nieskuteczna. Gruzini są zmęczeni trudną sytuacją: kryzysem gospodarczym oraz skutkami wojny z Rosją, pragną spokoju i stabilizacji. Nie zawierzą także opozycji, która jest niezmiernie podzielona, wewnętrznie skłócona, posiadająca wielu liderów, z których każdy jest najważniejszy i skoczy drugiemu do gardła jak tylko Micheil Saakaszwili zostałby obalony. Drugim możliwym scenariuszem dla gruzińskiej opozycji jest koncepcja długiej drogi. Partie opozycyjne powinny dążyć do zjednoczenia, unifikacji, przygotowania wspólnego, nowatorskiego programu politycznego dla Gruzji, atrakcyjnego dla jej obywateli. Na taką opcję wskazał lider Naszej Gruzji – Wolnych Demokratów Irakli Alasania tuż po wyborach samorządowych, jednak niedługo potem ogłosił zakończenie współpracy w ramach Sojuszu dla Gruzji. Ciężka, merytoryczna praca, unifikacja oraz błędy i zmęczenie polityką obozu Saakaszwilego mogą przynieść opozycji upragnioną władzę. Jeśli taka zmiana dokonałaby się na drodze wolnych i demokratycznych wyborów parlamentarnych i prezydenckich, a nie poprzez kolejną aksamitną, uliczną rewolucję można byłoby uznać, że Gruzja staje się prawdziwie demokratycznym krajem.

Podsumowując analizę gruzińskiej sceny politycznej należy uznać, że daleka jest ona od stabilizacji. W ostatnich 20 latach niepodległości kraju nie wykształcił się modelowy podział na polityczne centrum, prawicę i lewicę. W Gruzji pomimo realizowanej od kilku lat polityki demokratyzacji funkcjonuje zjawisko tzw. partii władzy. Opozycja jest słaba, skłócona, często zasilana przez polityków, którzy odeszli z obozu rządowego. Partie pojawiają się i znikają, są organizowane przez dobrze już znanych polityków. Z pewnością jeszcze sporo czasu upłynie zanim scena polityczna w tym kraju zyska pewną trwałość i niezmienność. Obecnie w gruzińskim pejzażu politycznym dominuje proprezydencka partia Zjednoczony Ruch Narodowy, która potwierdziła swoją pozycję w majowych wyborach samorządowych i ma wszelkie szanse na pozostanie u władzy po wyborach parlamentarnych w 2012 roku tym razem możliwe, że z Micheilem Saakaszwilim jako premierem po wprowadzeniu zmian do konstytucji.

 

Wojciech Wojtasiewicz – absolwent stosunków międzynarodowych UJ, pracę magisterską napisał na temat „Gruzja pod rządami Micheila Saakaszwilego (2003-2009) – wybrane aspekty polityki zagranicznej i wewnętrznej”, autor publikacji na temat Gruzji w Nowej Europie Wschodniej („Rewolucje, róże, Rosja) i Międzynarodowym Przeglądzie Politycznym („Perspektywa członkostwa Gruzji w NATO” i „Strategiczne następstwa konfliktu gruzińsko – rosyjskiego w wymiarze regionalnym i globalnym”), pisze artykuły o Europie Wschodniej na portalu Twoja Europa oraz prowadzi bloga „Sakartwelo, czyli rzecz o Gruzji i Wschodzie”

Czytany 9481 razy Ostatnio zmieniany piątek, 11 marzec 2016 14:56