piątek, 19 kwiecień 2013 09:26

Wiaczesław Jaroszewicz: Białoruś-UE: czas rozłożenia akcentów

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

belarus-eu-flags03  dr Wiaczesław Jaroszewicz

Konieczność utrzymania dobrych stosunków dwustronnych między Białorusią a Unią Europejską jest uwarunkowana, przede wszystkim, czynnikami geograficznymi. Białoruś posiada najdłuższą granice – 1004 km właśnie  z krajami unijnymi. Z Rosją dzieli granicę długości 990 km, z Ukrainą – 975 km. Chociaż różnica w danym przypadku nie wydaje się zbyt duża, można ją postrzegać bardziej jako symbol – rozwój stosunków z UE jest najbardziej skomplikowanym wyzwaniem w polityce zagranicznej dla naszego kraju.

Współpraca z Rosją i Ukrainą odbywa się jak gdyby inercyjnie, opierając się na wspólnym dziedzictwie historycznym i kulturalnym oraz mocnych więziach społeczno-gospodarczych jeszcze z czasów radzieckich. W przypadku Unii Europejskiej sytuacja wygląda zupełne inaczej.
W opinii wielu Białorusinów UE jest utożsamiana z Zachodem, czyli inną – w wielu aspektach obcą cywilizacją, która nie jest zainteresowana kwitnącą i niepodległą Białorusią, a także postrzega ją jako dodatek Rosji, czy też bramę na szlaku do Moskwy. Do ukształtowania się takiego poglądu przyczyniała się niewątpliwie pamięć historyczna o niszczycielskich próbach podboju Rosji przez zachodnich najeźdźców, a tym samym i Białorusi. W związku z powyższym wydaje się stosownym przypomnieć, że pod czas II wojny światowej z rąk nazistów zginęła jedna trzecia mieszkańców Białorusi, zniszczona została cała infrastruktura kraju. Chociaż skala poprzednich napaści: francuskiej z XIX w., szwedzkiej z XVII w. oraz średniowiecznej germańskiej była nieporównywalnie mniejsza, jednak wywarły one swój wpływ na obecny kształt postrzegania Zachodu.

Tym nie mniej, rozwój niepodległego państwa nie może być uwarunkowany wyłącznie czynnikami historycznymi. Pamięć o przeszłości jest ważna dla kreowania świadomości i ideologii narodowej, jako podstaw suwerennego państwa. Współcześnie sukces każdego narodu jest mierzony przede wszystkim za pomocą wskaźników gospodarczych, czyli zdolności systemu gospodarczego danego państwowa do  zaspokajania potrzeb materialnych własnych obywateli – niezależnie od woli państw obcych. Chociaż pełna niezależność gospodarcza jest niemożliwa, musimy dążyć ku temu, aby polityka ekonomiczna, określająca warunki życia gospodarczego w naszym państwie, maksymalnie odpowiadała interesom obywateli Republiki Białoruś.

Gospodarkę białoruską cechuje otwartość i dość wysoki poziom rozwoju. Dostawszy w spadku po ZSRR silny kompleks przemysłowy, wysokoprodukcyjne rolnictwo i rozwiniętą sferę socjalną niepodległa Białoruś potrafiła nie tylko to wszystko zachować, ale też znacznie wzmocnić swój potencjał gospodarczo-społeczny. Osiągnięcie tego stanu stało się możliwe w dużym stopniu dzięki polityce, prowadzonej przez władze państwowe na czele z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką.

Jedną z cech charakterystycznych tej polityki stała się integracja z Rosją. W odróżnieniu od większości byłych republik radzieckich Białoruś nie tylko nie odwróciła się od Moskwy, lecz przeciwnie – rozpoczęła zbliżenie z większymi sąsiadami, dążąc do wznowienia zerwanych po upadku ZSRR więzi społeczno-gospodarczych. Tym samym państwo białoruskie może być uważane za lidera integracyjnego na obszarze postradzieckim. Przypomnijmy, że Białoruś tworzy ona państwo związkowe z Rosją (ZRiB) i jest członkiem Unii Celnej w ramach Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej. To wszystko sprzyja dalszemu wzmocnieniu relacji ze wschodnimi sąsiadami oraz zachowaniu wcześniej zakumulowanych potencjałów – przemysłowego i naukowo-technicznego.

Nie można zapominać, że Białoruś jest państwem tranzytowym, które mimo, że nie posiada dostępu do morza, to znajduje się na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych zarówno jak na linii wchód-zachód tak i północ-południe. Posiadając dość rozwiniętą infrastrukturę tranzytową, płasko ukształtowany teren i umiarkowany klimat kraj jest w stanie czerpać korzyści ze współpracy nie tylko z tradycyjnymi partnerami ze wschodu, ale i z zachodu. Ponadto Białorusini dzięki poczuciu tolerancji i doświadczeniu historycznym mogą wystąpić w roli efektywnych i niezawodnych pośredników w kwestii nawiązania obopólne korzystnych stosunków gospodarczych pomiędzy Rosją a UE – budując tym samym podwaliny regionalnego i globalnego systemu bezpieczeństwa. W tym celu Białoruś musi jednakże znacznie polepszyć swoje stosunki z Zachodem – w pierwszej kolejności z najbliższym sąsiadem – UE.

Oczywiście u podstaw istniejących problemów w stosunkach dwustronnych leżą nie tyle przyczyny natury społeczno-gospodarczej, co politycznej. UE nie uważa systemu politycznego Białorusi za demokratyczny i wzywa do przeprowadzenia demokratyzacji na szeroką skalę – na wzór innych państw postsocjalistycznych. Jakiekolwiek kontrargumenty nie docierają jednak do polityków i ekspertów europejskich, gdyż wolą oni kierować się opinią białoruskich „opozycjonistów”. Ponadto w Brukseli panuje przekonanie, iż stosowanie wobec Białorusi wyższych (a w rzeczywistości „podwójnych”) „demokratycznych standardów” niż względem Rosji, Kazachstanu i niektórych pozostałych republik postradzieckich, jest słuszne. W przekonaniu unijnych decydentów Białoruś jest bowiem państwem europejskim a nie azjatyckim. Taka opinia właśnie została wyrażona przez eurodeputowanego Kristiana Vigenina pod czas rozmowy z autorem w kwietniu 2011 r.

Nacisk ze strony UE i Zachodu generalnie ma na celu okazanie wsparcia politycznie niedojrzałym siłom, które, byłyby w stanie odwrócić kraj od Rosji, zainicjować radykalne przemiany społeczno-gospodarcze – zwłaszcza prywatyzację – a tym samym sprzyjając napływowi kapitału zachodniego na Białoruś. Otwartym pozostaje pytanie: „W jakim stopniu taka polityka jest dalekowzroczna, biorąc pod uwagę bardzo niską popularność w kraju tak zwanej „opozycji” oraz jej planów społeczno-gospodarczych?” Najwyraźniej UE nie jest gotowa do zmiany swojego stanowiska wobec Białorusi. Straty wizerunkowe w tym przypadku odgrywają większą rolę niż możliwe zyski ekonomiczne, ponieważ Białoruś zajmuje bardzo skromne miejsce, jeśli chodzi o handel zagraniczny i inwestycje, co określa ton wzajemnych stosunków. Obserwując politykę społeczno-gospodarczą Aleksandra Łukaszenki Europejczycy nie mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, iż państwo białoruskie pod jego kierownictwem nie pójdzie na jakiekolwiek znaczne ustępstwa, które byłyby sprzeczne z białoruskim interesem narodowym. Dowodem na to są skomplikowane i trwające już drugie dziesięciolecie negocjacje o przystąpieniu Białorusi do Światowej Organizacji Handlu. Koordynator stosunków handlowych z Białorusią Dyrektoriatu Handlu Komisji Europejskiej Maria Zitow w rozmowie z autorem wiosną 2011 roku powiedziała, iż osiągnięcie postępu w negacjach Białorusi z WTO (a dokładniej rzecz ujmując – zgoda Białorusi na warunki WTO) będzie postrzegana w Brukseli, jako sygnał, świadczący o gotowości naszego państwa do pogłębiania gospodarczych stosunków z UE. Niewątpliwie współpraca taka nie jest wstanie przynieść wymiernych korzyści w perspektywie krótkoterminowej – ponieważ przez długi okres Białoruś i UE były od siebie odizolowane. W najbliższej przyszłości możemy głównie liczyć na kontynuację programów pomocy technicznej, rozpoczętych jeszcze na początku lat 90. i przeniesionych w ramy inicjatywy „Partnerstwo Wschodnie”. Trzeba jednak uwzględnić ograniczenia budżetowe podobnych programów, tym bardziej, że nasze państwo zawsze ustępowało innym krajom, jeśli chodzi o ilość otrzymanych środków finansowych. Zauważalne jest również to, że w celu intensyfikacji stosunków z UE oczekuje się od Białorusi przeprowadzenia radykalnych reform społeczno-gospodarczych, które w istocie rzeczy oznaczałyby rezygnację z ukształtowanego w kraju modelu polityczno-gospodarczego. Przy tym w Brukseli nie mogą nie rozumieć, że przeprowadzenie podobnych reform nie cieszy się poparciem społecznym. Białorusini posiadają dobrą wiedzę o ich niejednoznacznych skutkach zmian w innych państwach, przede wszystkim w Rosji i na Ukrainie.

Interesującym jest, że ostatnimi czasy do reform gospodarki białoruskiej stanowczo nawołuje też Rosja, która wcześniej powstrzymywała się od krytycznych uwag względem prowadzonej na Białorusi polityki ekonomicznej. Innymi słowy, w warunkach światowego kryzysu gospodarczego republika spotkała się z akceptowaną niechęcią ukształtowanego w połowie lat 90. modelu polityczno-gospodarczego przez większość ze swoich sąsiadów.

Wątpliwe jest, aby Białoruś zrezygnowała ze swojego modelu pod wpływem nacisków zewnętrznych. W celu zachowania danego modelu należy jednak prawidłowo oceniać ryzyka wewnętrzne oraz posiadać długofalową strategię, mającą na celu ich neutralizację. Przede wszystkim należy uwzględnić, że UE prawdopodobnie stanowi mniejsze zagrożenie dla naszej państwowości niż Rosja. Hipotetyczne przyłączenie do Rosji (o którym mówił Władimir Putin w rozmowie z młodzieżą na forum „Seliger-2011”), oznacza utratę niepodległości, zaś wstąpienie do UE – nie. Mimo stosunków sojuszniczych Rosja niejednokrotnie wstrzymywała dostawy nośników energii na Białoruś, odmawiała pomocy finansowej w sytuacjach krytycznych, była inicjatorką „wojen handlowych”. Innymi słowy, przy dokładniejszym przyjrzeniu się stosunkom białorusko-rosyjskim trudno określić je mianem „sojuszniczych”, chociaż nie ma to zastosowania, jeśli chodzi o współpracę w dziedzinie wojskowej, kulturalnej i szeregu innych.

Jak zostało wspomniane wyżej – głównym wskaźnikiem dobrobytu narodowego we współczesnym świecie pozostaje gospodarka. W tej dziedzinie Białoruś ma największe wyzwania. W celu zmniejszenia prawdopodobieństwa wywierania presji ze strony Rosji, a także poszerzenia możliwości modernizacyjnych, rozwój stosunków z UE, mimo wszystko leży w interesie Białorusi. Warunki polityczne stawiane przez Brukselę nie są wstanie wytrącić z równowagi białoruskiego modelu polityczno-gospodarczego, ponieważ bazuje on na mocnych fundamentach. Spełnienie wspomnianych warunków politycznych może być rozpatrywane też w kategoriach alternatywnego zabezpieczenia, mającego na celu neutralizację presji ekonomicznej ze strony Rosji. Staje się to ważne w związku z przystąpieniem naszego kraju do Unii Celnej i Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG), w której prymat wiedzie Rosja, a Białoruś jest najmniejszą gospodarką.

Dialog polityczny z UE powinien być prowadzony w sposób niepoddający w wątpliwość podstawowych wartości białoruskiego modelu polityczno-gospodarczego. Pozostałe kwestie muszą pozostać otwarte do dyskusji, ponieważ podjęcie decyzji w innych sprawach stanie się bodźcem do rozwoju dwustronnych stosunków gospodarczych. Mimo wszystko gospodarka unijna pozostaje jedną z największych na świecie i nie zważając na istniejące problemy z zadłużeniem, posiada ogromny potencjał handlowy, inwestycyjny i naukowo-techniczny. Europejskie firmy bez wątpienia są zainteresowane wejściem na rynek Białorusi, chociaż powstrzymuje je ryzyko polityczne.

W zaistniałej sytuacji istotne jest zrozumienie faktu, iż UE jest organizacją wielostronną, w której interesy uczestników mogą znacząco się różnić. To stwarza okazję do wywierania wpływu na podjęcie ostatecznych decyzji względem Białorusi. W tym celu należy szukać zupełnie odmiennego podejścia do realizacji europejskiego wektora białoruskiej polityki zewnętrznej. Skoro UE unika kontaktów na szczeblu oficjalnym z Republiką Białoruś, jednocześnie wszechstronnie zachęcając do takich kontaktów tych, którzy określają siebie mianem „opozycji” – nasuwa się wniosek, że należy postawić na dyplomację nieoficjalną oraz opracować strategię więzi społecznych z UE, pozbawiając tym samym tak zwanych „opozycjonistów” możliwości do zmonopolizowania zachodniej opinii publicznej w celu realizacji własnych interesów.

Przy tym, w ramach wspomnianej strategii, należy położyć nacisk nie na kontakty z działaczami politycznymi, którzy z reguły są trudno dostępni, a skupić się na tych, którzy mają wpływ zarówno na polityków, jak i opinię publiczną.

Mowa o tzw. think-tankach, których tylko w Brukseli jest ponad sto. Niektóre z nich są na tyle wpływowe, że współdziałanie z nimi byłoby równoznaczne z wejściem do „kuchni politycznej” UE. Podobne instytuty z reguły organizują konferencje, seminaria, „okrągłe stoły” z udziałem czołowych ekspertów, specjalizujących się w zakresie wiedzy o różnych państwach – w tym i o Białorusi. Z przedstawicielami takich ośrodków warto byłoby nawiązać przyjazne stosunki, ponieważ występują oni często, jako eksperci w europejskich instytucjach władzy ustawodawczej i wykonawczej. Współpracy takiej docelowo należy przydać charakter równoznaczny i długookresowy – w tym sensowne jest zainicjowanie tworzenia podobnych ośrodków, funkcjonujących na podobnych zasadach w naszym kraju.

Niewątpliwie taki system relacji z UE nie przyniesie od razu wymiernych korzyści, aczkolwiek wydaje się on bardzo obiecujący. Zagrożenia dla białoruskiego modelu społeczno-gospodarczego w ramach EWG widocznie będą narastać, dlatego że Rosja obrała istotnie odbiegający od białoruskiego modelu gospodarczego, neoliberalny kierunek rozwojowy, który cechuje się minimalnymi zobowiązaniami społecznymi ze strony państwa. W tym samym czasie UE może służyć swoistym wzorem do naśladowania dla Białorusi, ponieważ jej model polityczno-gospodarczy (zwłaszcza wymiar północny) cechuje się wysokim poziomem rozwoju sfery społecznej oraz szerokim zakresem zobowiązań społecznych ze strony państwa. Przy tym, należy uwzględnić, iż koncepcja państwa opiekuńczego nie pozostaje bez uwagi i jest przyjmowana ze zrozumieniem w kręgach politycznych UE. Mowa tu przede wszystkim o fachowcach średniego szczebla w dyrektoriatach Komisji Europejskiej, koordynatorach partii politycznych i frakcji w Parlamencie Europejskim. Miałem okazje przekonać się w tym pod czas swojej wizyty roboczej do Brukseli w kwietniu 2011 roku.

W przypadku odniesienia sukcesu w realizacji nowego paradygmatu współdziałania z instytutami europejskimi, Białoruś zapewne mogłaby liczyć na pomoc gospodarczą ze strony UE – w perspektywie długookresowej. Aby dać państwu szansę w pełnej mierze wykorzystać swój potencjał geopolityczny i społeczno-gospodarczy, a przy tym zachować unikatowy model polityczno-gospodarczy, musimy na nowo spojrzeć na rolę, którą odgrywa zjednoczona Europa, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa narodowego Republiki Białoruś oraz dokonać wszelkich możliwych starań do normalizacji stosunków dwustronnych.

Artykuł ukazał się w czasopiśmie „Biełaruskaja Dumka” № 2 2013 r.

Autor jest doktorem nauk ekonomicznych, docentem katedry Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego.

_________________________________________________
1. EU Statement on Belarus (CM meeting on 29.О6.2011) [Электронныйресурс]. – Режим доступа: http://eeas.europa.eu/delegations/council_europe/press_corner/all_news/news/2011/20110701_en.htm. – Дата доступа: 15.О9.2011.
2. Europe in Figures: Eurostat Yearbook 2010. – Luxembourg: Publications Office of the EuropeanUnion, 2010. – 655 p.
3. Белицкий, В.Ф., Смолин, Б.М. Программа ТАСИС ЕС в Беларуси. Главные итоги/В.Ф. Белицкий, Б.М. Смолин; под ред. Л.П. Орлова. – Минск: Промкомплекс, 2010. – 282 с.
4. Путин: объединение России и Беларуси «возможно, очень желательно и полностью зависит от белорусского народа» // Белорусские новости. 1 августа 2011 г. [Электрон-ный ресурс]. – Режим доступа: http://www.naviny.by/rubrics/politic/2011/О8/О1/ic_news_112_373578/. – Датадоступа: 15.О9.2011.

Czytany 4290 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04