sobota, 03 wrzesień 2011 08:29

Stany Zjednoczone podzielonej Europy

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

EUflag02  Bartosz Mroczkowski

W kontekście geopolityki i rozumienia zarządzania podmiotem w erze niepohamowanego globalizmu, Unia Europejska powinna wyznaczyć lidera, który byłby najsilniejszym spoiwem ekonomicznym i politycznym, który byłby w stanie przewodzić Unii w stosunkach zewnętrznych. Czy taki scenariusz jest możliwy w Stanach Zjednoczonych podzielonej Europy?

W kontekście przejęcia przez Polskę prezydencji w Radzie Unii Europejskiej i wygłoszonego expose premiera Donalda Tuska w Parlamencie Europejskim, odnośnie priorytetów i skupienia większej uwagi na „otwartą Europę”, takie wartości europejskie, jak jednolity rynek, swobodny przepływ osób i kapitału, zamierają. Nigel Farage wypowiedział słowa w swoim ekscentrycznym przemówieniu, które w zasadzie nie są tylko zwykłym populizmem i eurosceptyzmem – „Europa jest w kryzysie strukturalnym”.

Pomimo twórców idei Wspólnoty, w szeroko pojętym znaczeniu o stworzeniu czegoś ponadnarodowego, Europa zdołała się połączyć na poziomie ekonomicznym z różnymi tego skutkami. Politycznie natomiast jest podzielona. Tworzą się w niej ośrodki regionalne, które silnie starają się przewodzić w Unii Europejskiej. Europejskim problemem jest brak wspólnych celów odnośnie bezpieczeństwa tak militarnego jak i energetycznego. Czym innym także jest pojęcie zagrożenia bezpieczeństwa, którym np. dla Grupy Wyszehradzkiej oraz Bułgarii i Rumunii jest rosnąca w siłę Rosja. Tymczasem dla Niemiec Rosja to substytut państwa nowoczesnego. Rosja dla Niemiec jest partnerem handlowym i strategicznym. Niemcy postrzegają również Rosję w systemie bezpieczeństwa europejskiego.

W kontekście geopolityki i rozumienia zarządzania podmiotem w erze niepohamowanego globalizmu, Unia Europejska powinna wyznaczyć lidera, który byłby najsilniejszym spoiwem ekonomicznym i politycznym, który byłby w stanie przewodzić Unii w stosunkach zewnętrznych. Według Marko Papica [1], miałyby być to Niemcy, ponieważ są największym płatnikiem UE, należą do strefy euro, mają uprzywilejowane stosunki z Rosją i odgrywają coraz większą rolę na Wschodzie – są bogate, a to pozwala na wywieranie nacisku. Jednak o takim scenariuszu we Wspólnocie nie ma mowy, ponieważ żyjemy w Stanach Zjednoczonych podzielonej Europy.

Ekonomiczne znaczenie bezpieczeństwa właśnie rozgrywa się w Europie. Naciski Niemiec na Warszawę i Pragę, aby przyspieszyły na drodze to strefy euro, wydają się być logiczne. Krach euro oznaczyłby koniec Unii Europejskiej, stąd tak usilne naciski na Grecję by ta wprowadzała bardzo restrykcyjne reformy oraz by utrzymała się w ogóle w strefie euro. Z drugiej strony wyhamowanie i spowolnienie procesu integracji przez Czechy i Polskę także mają swoje argumenty w postaci niestabilnej waluty europejskiej. Warto też zwrócić uwagę, że do braku stabilizacji przyczyniają się również Irlandia, Portugalia, Hiszpania, a także znajdujące się w coraz trudniejszej sytuacji Włochy. Pomysł na polityczne sojusze już trwa i ma on swoje określone skutki. Grupa Wyszehradzka w ramach wewnętrznej współpracy ma w planach utworzyć grupę bojową. Kraje bałtyckie, jak Litwa i Łotwa, obserwując z niepokojem zachowanie Rosji na arenie międzynarodowej, chcą w przyszłości nawiązać współpracę z Nordycką Grupą Bojową, która liczy sobie 2800 żołnierzy (przy odpowiednim zaangażowaniu Szwecji – 2300 żołnierzy, Finlandii – 200, Norwegii – 150, Irlandii – 100, Estonii 50).

Lek na całe zło

Idea Donalda Tuska mówi o większej integracji przez kryzys gospodarczy w strefie euro. Większe zaangażowanie się w pomoc biedniejszym sąsiadom, aby Ci, kiedy przyjdzie odpowiedni moment spłacili swoje długi z nawiązką. Zgodnie z tym są przewidywalne dwa scenariusze: albo silna integracja, która z czasem może skutkować wynarodowieniem społeczeństw na rzecz idei społeczeństwa „europejskiego” lub silna regionalizacja, utrzymana jednak w strukturze unijnej. W drugim przypadku, zgodnie z myślą Papicia, można wyróżnić cztery bloki, które ze sobą współpracują w ramach prac Parlamentu Europejskiego oraz wzmacniania relacji sąsiedzkich:

1. Niemiecką strefę wpływów, która łączy ku sobie Niemcy, Austrię, Holandię, Belgię, Luksemburg, Republikę Czech, Węgry, Chorwację, Szwajcarię, Słowenię, Słowację i Finlandię. Kraje serca eurostrefy nie są zaniepokojone planami politycznymi Niemiec z wyjątkiem Finlandii, która z uwagą przygląda się stosunkom Niemiec z Rosją oraz Czech i Słowacji, które obawiają się uzależnienia energetycznego od Rosji a co za tym idzie – jej rosnącej pozycji w regionie. Głównym założeniem tezy Papica jest integracja w tym bloku poprzez sprawy gospodarcze i ekonomiczne.

2. Blok Nordycki – Szwecja, Norwegia, Finlandia, Dania, Islandia, Estonia, Litwa i Łotwa. Finlandia należy również do tego bloku z uwagi na swoje geostrategiczne położenie, a także udziela się w nim w zależności od zaistniałej sytuacji międzynarodowej. Spójnym elementem tej grupy jest postrzeganie odrodzenia mocarstwowej Rosji w negatywnym świetle. Kraje bałtyckie zaliczane są do strefy wpływów Szwecji, ponieważ tak jak Szwecja, posiadają spory z Rosją. Szwecja jest także jednym z projektantów Programu Wschodniego w UE.

3. Grupę Wyszehradzką – plus (Visegrad – plus) – Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria. Polska  i Rumunia skupiają uwagę na Rosji i obawie o wzrost jej siły – w dużo większym stopniu od Czech, Słowacji i Węgier. Wspólnym łącznikiem jest tutaj niezadowolenie z polityki Niemiec w stosunku do Rosji, która często okazuje się interesem stricte narodowym niż wspólnotowym. Polska jest tutaj widziana jako lider tej grupy, jako największe państwo słowiańskie  oraz wspierające nowych członków w UE -  Rumunię i Bułgarię. Jednak ekonomicznie Polska jest zbyt słabym państwem by zaoferować grupie to, co Szwecja w swoim regionie, jej rola zatem ogranicza się do wsparcia politycznego, a to zmniejsza znaczenie „lidera”.

4. Europę śródziemnomorską – Hiszpania, Włochy, Portugalia, Grecja, Cypr i Malta. W grupie tej Włochy prowadzą indywidualną politykę. Często jednak jednym językiem z Niemcami. Wspólnym problemem bezpieczeństwa jest imigracja z północnej Afryki i państw Bliskiego Wschodu. Są to państwa eurostrefy pogrążone w głębokim kryzysie deficytu budżetowego i długu publicznego (Grecja, Portugalia, Hiszpania). Geograficznie są rozrzucone na końcach Europy, a to izoluje je od głównych szklaków handlowych. Nie występuje pomiędzy nimi rywalizacja polityczna, a więc trudno jest wskazać lidera.

Wielka Brytania i Francja ze swojej historycznej postawy chcą prowadzić indywidualną politykę z narzucaniem własnej kulturowości i idei dla Europy. W pierwszym wypadku determinantą jest położenie geograficzne – od zawsze wyspiarskie, oddzielające od Europy kontynentalnej, szukająca jednak sojuszników w Grupie Nordyckiej. Francuzi natomiast są prekursorami laickiej polityki społecznej. Biorą czynny udział w jej rozwoju w przeciwieństwie do Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Na poziomie europejskim Francuzom jednak jest znacznie bliżej do Niemiec, z którymi łączą je bliskie relacje gospodarcze. Chcą także utrzymać strefę euro, w której chcą się pozycjonować jako lider – wraz z Berlinem. Geopolitycznie wpasowują się one równie dobrze do Europy Śródziemnomorskiej, z którą łączy problem nielegalnej imigracji i przy założeniach odejścia od wspólnej polityki z Niemcami, zostali by liderem w tym bloku.

Polska ekonomicznie może przejść do niemieckiej strefy wpływów – świadczy o tym największa wymiana gospodarcza spośród pozostałych członków Unii Europejskiej. Geopolitycznie Niemcy swoimi indywidualnymi interesami z Rosją naruszają bezpieczeństwo Polski przykładem jest gazociąg północny czy veto Niemiec w sprawie przystąpienia Gruzji i Ukrainy do programu MAP (przygotowawczego programu przed wstąpieniem do struktur NATO). Ekonomicznie nie jesteśmy na tyle silnym państwem by móc zaoferować coś więcej w ramach współpracy Grupy Wyszehradzkiej. Politycznie Polska gra z Rosją o Białoruś, ale przez instytucje europejskie. Zrezygnowała  z rozmów z władzami i skupiła się na inwestycji w społeczeństwo obywatelskie.

Serbia, Bośnia i Harcegowina, Czarnogóra, Albania i Macedonia są bliżej niedookreślonymi państwami odnośnie przynależności do którejś z grup. Bardzo ważny wydaje się tutaj być czynnik religijny, a więc prawosławie jak w przypadku Serbii, która przez to jest małym ambasadorem spraw rosyjskich w UE czy islam, który jest pod włodarzem tureckim.

Kwestia regionalizmu i jego ewentualnego rozwoju wyklaruje się podczas polskiej prezydencji, która trafiła na trudny okres. „Wiosna ludów” na Bliskim Wschodzie, które nie może zostać pominięta, gdyż w silnym stopniu oddziałuje na nielegalną imigrację, co np. było powodem „przymknięcia” granic w Dani. Walka z kryzysem gospodarczym łączy ze sobą element rozpadu jednolitego rynku, strefy euro oraz idei o silniejszej integracji gospodarczej, na której Polsce zależy w szczególności z powodu dofinansowywania z budżetu UE. Pokaże też czy w tym kryzysie strukturalnym Europa jest zdolna patrzeć dalej niż na wewnętrzne problemy. Do tego jednak jest potrzebny lider lub ośrodek liderów, którzy będą kierować polityką zagraniczną Wspólnoty. To jednak jest pewnego rodzaju krok ku zmniejszeniu znaczenia narodowego państwa.

fot. sxc.hu/Kriss Szkurlatowski

_____________________________________________
1 Marko Papic  The Divided States of Europe http://www.stratfor.com/weekly/20110627-divided-states-europe

Czytany 5771 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04