niedziela, 08 styczeń 2012 06:49

Michał Jatczak: Scenariusze działań Unii Europejskiej w kontekście sytuacji w Afryce Północnej

Oceń ten artykuł
(1 głos)

ueflaga  Michał Jatczak

W Afryce Północnej zachodzą obecnie zmiany o wyjątkowym zasięgu i gwałtowności. Ustąpienie prezydentów Tunezji i Egiptu, wojna domowa i obalenie Muammara Kaddafiego w Libii, ruchy reformatorskie w pozostałych krajach są wydarzeniami bez precedensu. Rewolucje ukazują błędy polityki unijnej względem południowego wybrzeża Morza Śródziemnego, nastawionej dotychczas na współpracę i tolerowanie dyktatur kosztem wolności i łamania praw człowieka. 

Obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania zarówno słuszność tych założeń, jak i dalsze relacje pomiędzy państwami Afryki Północnej a Zachodem. Od tego, jakie działania podejmie UE, zależy przyszłość i dobrobyt całego basenu Morza Śródziemnego oraz bezpieczeństwo Europy. Przez lata Zachód wspierał autorytarne reżimy państw arabskich wbrew oficjalnie wyznawanym wartościom. Współpracę z dyktatorami uznawano za mniejsze zło wobec alternatywnego sąsiadowania z państwami opanowanymi przez islamskich fundamentalistów. Dyktatorzy byli tolerowani, gdyż zapewniali bezpieczeństwo w regionie, gwarantując stabilne dostawy surowców i kontrolę migracji do państw Zachodu. Poparcie udzielane despotom nie znalazło jednak przełożenia na wzbogacenie się społeczeństwa, a rosnąca frustracja znalazła wyraz w rewolucjach wstrząsających regionem. Zachodzące w Afryce Północnej przemiany budzą zrozumiały niepokój, że próżnię po obalonych rządach zapełnią islamscy fundamentaliści – najlepiej zorganizowany element opozycji. Jednak dają one również możliwość osiągnięcia trwałej stabilizacji, a także poprawy sytuacji społeczno-politycznej w państwach regionu. Leży to w strategicznym interesie Europy, która jednak zmuszona jest do rewizji swojej polityki i do przełamania strachu przed wzrostem siły radykalnych ugrupowań. Są ku temu mocne podstawy.

Po pierwsze, na rewolucyjnych sztandarach w Egipcie i krajach Maghrebu zabrakło haseł politycznego islamu. W Egipcie Bractwo Muzułmańskie odcina się od polityki, a islam egipski jest znacznie mniej autorytarny od islamu irańskiego. Z kolei tunezyjska partia islamska Ennahda, która wygrała październikowe wybory, porównuje się do tolerancyjnej tureckiej partii rządzącej, obiecując nienarzucanie krajowi zasad islamu, sami Tunezyjczycy z kolei sprzeciwiają się łączeniu religii i polityki.

Po drugie, według danych Pew Research Center, na przełomie kwietnia i maja 2010 r.  59 proc. Egipcjan uważało demokrację za najlepszą formę rządów. Obecnie pogląd ten podziela aż 71 proc. respondentów. 31 proc. egipskich muzułmanów wyraziło swoje poparcie dla islamskich fundamentalistów, ale jednocześnie 30 proc. respondentów opowiedziało się po stronie przeciwnej. Dane te sugerują, że rewolucja islamska podobna do tej, która miała miejsce w Iranie w 1979 r., jest mało prawdopodobna. Do tej pory brakowało konsekwencji w działaniach UE względem krajów arabskich. W przeszłości powstało wiele projektów mających na celu stworzenie platformy dialogu i współpracy wokół basenu Morza Śródziemnego. W 1972 r. utworzono Globalną Politykę Śródziemnomorską, w 1990 r. Odnowioną Polityką Śródziemnomorską, w 1995 r. zainicjowano Proces Barceloński (Partnerstwo Śródziemnomorskie), w 2004 r. Europejską Politykę Sąsiedztwa, a w 2008 r. powołano Unię na rzecz Regionu Morza Śródziemnego. Jak pokazują wydarzenia „arabskiej wiosny”, inicjatywy te okazały się niewystarczające dla zapewnienia stabilizacji i dobrobytu w regionie. Sama liczba programów europejskich świadczy o ich niewielkiej skuteczności, a także o krótkiej perspektywie planowania i o istniejącym rozdźwięku pomiędzy krajami biorącymi w nich udział.

Rekomendacje działań dla Unii Europejskiej

Region Afryki Północnej zwykło się traktować zbiorczo, należy jednak pamiętać, że każde państwo ma swoją specyfikę i wszelkie działania muszą być do niej dostosowane. Unia Europejska może dążyć do wprowadzenia pełnej demokracji nie oglądając się na zagrożenia. Może też, kontynuując dotychczasową politykę, współpracować z siłami zapewniającymi stabilność kosztem demokracji. Najlepszym rozwiązaniem jest kompromis pomiędzy tymi podejściami. Unia Europejska, chcąc kształtować korzystnie stosunki z państwami Afryki Północnej, powinna wypracować zbiór długoterminowych strategii, dopasowanych do specyfiki poszczególnych krajów i tworzonych w oparciu o konsultacje z ich przedstawicielami. Problemy napotykane w Iraku dowodzą, że demokracji nie można eksportować do państw, które nie są gotowe jej przyjąć. Jednak, jak pokazuje przykład Tunezji i Egiptu, nawet po ponad 20 latach autorytarnych rządów możliwe jest zorganizowanie wyborów transparentnych i przebiegających bez zakłóceń. Przez dziesięciolecia kraje te były państwami policyjnymi, kierowanymi przez dyktatury, które starały się zapobiec powstaniu progresywnych partii i organizacji obywatelskich. Opozycja polityczna jest słaba i istnieje ryzyko, że pełnię władzy zdobędą ugrupowania fundamentalistyczne. Jednak jest to także okazja dla Unii Europejskiej do promocji i wspierania demokracji, pluralizmu oraz społeczeństwa obywatelskiego. Należy przy tym pamiętać, że zbyt silne mieszanie się w sprawy wewnętrzne reformujących się krajów arabskich będzie prawdopodobnie budzić resentyment i skojarzenia z epoką kolonializmu. Aby tego uniknąć, UE powinna skupić swe działania na „nieinwazyjnym” wspieraniu instytucji społecznych, organów administracji, a także w dziedzinie oświaty. Do niezbędnych reform należy stworzenie silnego parlamentu, stanowiącego przeciwwagę dla władzy wykonawczej, uchwalenie nowych konstytucji, gwarantujących pluralizm sceny politycznej i rotację władzy oraz wolności obywatelskie. Europa może udzielać wskazówek odnośnie kontroli władz przez obywateli, decentralizacji, reformy systemu sprawiedliwości oraz budowy niezależnych mediów. Kluczową kwestią jest zachowanie przejrzystości na każdym etapie transformacji. W proces narodowego dialogu należy włączyć szerokie grupy społeczne w sposób analogiczny do działań europejskich na Ukrainie i w Gruzji. Nie można przy tym, jak to miało miejsce do tej pory, odwracać się od organizacji islamskich, będących integralnym i wpływowym elementem krajów arabskich. Istotnym czynnikiem stojącym za przemianami są problemy społeczno-ekonomiczne. Kraje te bez wyjątku cierpią na powszechną biedę, korupcję, a także bezrobocie – częste zwłaszcza wśród ludzi młodych i wykształconych. Aż 65 proc. ludności świata arabskiego ma poniżej 30 lat. Bezrobocie osób z wyższym wykształceniem jest w Egipcie 10 razy wyższe niż osób o wykształceniu podstawowym, osoby w wieku 15-24 lat stanowią niemal połowę wszystkich bezrobotnych, a średnia stopa bezrobocia osób młodych w całym regionie wynosi 25 proc. – jest to najwyższy wskaźnik na świecie. Bez uwzględnienia tych faktów niemożliwe jest pełne zrozumienie specyfiki analizowanych wydarzeń. Wykształcenie wpływa na wzrost świadomości i oczekiwań, ale także poczucia oszukania i beznadziei młodych Arabów. Wynikające stąd silne dążenie do zmian stanowi bezpośrednią przyczynę wybuchu „arabskiej wiosny”. Biorąc pod uwagę problemy finansowe UE, a także fakt, że nie wszystkie kraje regionu cierpią na brak funduszy (np. Libia), nowy plan wsparcia gospodarczego powinien być nakierowany na wewnętrzne czynniki rozwoju gospodarczego. Oznacza to inwestycje strukturalne (drogi, systemy irygacyjne), społeczne (rozwój szkolnictwa, budowa szpitali, studni oraz tworzenie miejsc pracy dla młodych ludzi) oraz większe otwarcie rynków europejskich na arabskie produkty. Chodzi szczególnie o produkty rolne – rolnictwo stanowi istotny element gospodarki w tym regionie (w Egipcie odpowiada aż za 32 proc. zatrudnienia i 13 proc. produkcji narodowej, w Maroku jest to odpowiednio 45 proc. i 18,8 proc.).

Dla promocji demokracji wśród krajów arabskich mogłoby okazać się korzystne, gdyby jedno z państw mogło służyć za wzór dla pozostałych. Prawdopodobnie najłatwiej byłoby cel ten osiągnąć w Tunezji – najbardziej prozachodnim kraju Maghrebu, jednakże ze względu na wielkość i liczbę ludności – oraz nieformalny status przywódcy krajów arabskich – lepszym wyborem wydaje się Egipt. Przed Europą stoi jeszcze problem zaprowadzenia trwałego porządku po zakończeniu działań zbrojnych w Libii, bez rozbicia kraju pomiędzy zwolenników i przeciwników M. Kaddafiego. Brakuje silnych, cieszących się poparciem społeczeństwa instytucji (jak wojsko w Egipcie). Samo społeczeństwo jest głęboko zantagonizowane, co rodzi groźbę wojny domowej. Rozwiązanie może stanowić zdobycie przychylności głównych plemion oraz budowa porozumienia na bazie wspólnot lokalnych.

Tekst jest Stanowiskiem Pułaskiego altz dnia 21 grudnia 2011 r.

Czytany 5024 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04