niedziela, 10 luty 2013 11:28

Maciej Grzywacz: Polska Mekką imigrantów

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

imigranci  Maciej Grzywacz

Rozwój gospodarczy, który w Polsce pozostaje na poziomie nieznanym innym dużym państwom unijnym, sprawia, że bezrobotni z Zachodu są bardziej skłonni do wyjazdu i poszukiwania pracy w naszej części świata. Oznacza to, że rola Polski na arenie międzynarodowej może ulec znacznemu przewartościowaniu.

Wszelkie znaki na ziemi i niebie [1] wskazują aktualnie, że rola Polski na arenie międzynarodowej może ulec znacznemu przewartościowaniu. Przez wieki tereny naszego kraju stanowiły fabrykę emigrantów, którzy za cel stawiali sobie Francję, USA, Niemcy czy Zjednoczone Królestwo [2]. Trudności ekonomiczne na rynkach globalnych i problemy fiskalne państw Starej Unii sprawiają, że te tendencje mogą się odmienić w najbliższych latach.

Mniej niż 1% populacji, który stanowili imigranci w Polsce w 2009 r., to odsetek, który już nie będzie adekwatną liczbą podczas kolejnych badań. Nie można spodziewać się tłumów, ale możemy być pewni, że obecna dekada może przynieść tendencje odwrotne od tych z początku członkostwa w UE. Coraz to więcej młodych Hiszpanów (gdzie bezrobocie przekroczyło 20%) i Portugalczyków przybywa do Polski w poszukiwaniu pracy. W przyszłości można się nawet spodziewać, że znajdą się w czołówce nacji migrujących nad Wisłę i zajmą miejsce Rosjan, czy Ukraińców, którzy, pochodząc spoza UE, muszą uzyskać wizę wjazdową.

Rozwój gospodarczy, który w Polsce pozostaje na poziomie nieznanym innym dużym państwom unijnym, sprawia, że bezrobotni z Zachodu są bardziej skłonni do wyjazdu i poszukiwania pracy w naszej części świata. Niskie koszty utrzymania, pomoc ze strony państwa dla otwierających działalność gospodarczą, neutralizują zgoła inny, mniej przyjazny południowcom klimat. Rosnące zapotrzebowanie na pracowników, związane z emigracją Polaków na Zachód (głównie Wielka Brytania, Niemcy i Skandynawia) sprawia, że przy braku chętnych do pracy na miejscu, pracodawcy skłaniać się będą do zatrudniania imigrantów. Dla wielu z nich bariera językowa nie będzie stanowiła już tak dużego problemu, bo w korporacjach językiem roboczym stawać się będzie angielski, a niektórzy z nich będą po prostu aplikować o pracę w swoim języku – tłumaczenia lub kontakty z klientami z kraju ich pochodzenia.

Obserwując z zewnątrz stosunkowo niskie bezrobocie, sezonowo, głównie w branży rolniczej i budowlanej, praktycznie zanikające, decyzja o wyjeździe do Polski będzie co raz to łatwiejsza, szczególnie, że podobne tendencje na wewnętrznym rynku pracy będą trudne do osiągnięcia w krajach takich, jak Grecja, Hiszpania czy Portugalia. Niepopularne i nielubiane przez polskie społeczeństwo zmiany legislacyjne, nazywane oficjalnie reformami, są kolejnym elementem, który będzie zniechęcał do pozostawania w swoim kraju. Widać to znakomicie, gdy spytamy młodych Polaków o przyczynę ich emigracji. Są oni zniechęceni ciągłymi sporami klasy politycznej. Podobne zniechęcenie będzie zauważalne w innych krajach borykających się z zarówno przejściowymi, jak i długotrwałymi problemami fiskalnymi.

Emigrujący do Polski mieszkańcy państw Europy Zachodniej nie będą jednak świadomi problemów wewnętrznych, związanych np. z biurokracją, z jakimi będą musieli się borykać po osiedleniu. Skupienie się na, przedstawianych w mediach, wszelkiego rodzaju doniesieniach o wskaźnikach gospodarczych będzie prawdopodobnie sprawiać mylne wrażenie, że to Polska jest idealnym miejscem do zamieszkania. Nie można przecież nie skusić się na wyjazd do państwa, gdzie bezrobocie nie rośnie, kryzys finansowy nie miał miejsca a wzrost gospodarczy utrzymał się na poziomie znanym na Zachodzie z okresu hossy [3]. Nie ma również sensu zastanawiać się zbyt długo nad wyjazdem do kraju, gdzie nie ma problemów ze zgoła odmiennymi od rdzennej ludności [4] mniejszościami, które są tak uciążliwe na przykład we Francji, Niemczech czy Zjednoczonym Królestwie. Nie stanowi problemu średnie wynagrodzenie na poziomie 920 euro [5], gdy produkty na półkach sklepowych są o wiele tańsze w porównaniu do sklepów na Zachodzie Europy.

Wszystko więc wskazuje, że Polskę będzie musiało spotkać coś naprawdę złego, by przedstawiony trend nie zaistniał w rzeczywistości w perspektywie najbliższych kilku, może kilkunastu lat. Niestabilność złotówki lub głęboki kryzys polityczny jako czynniki wewnętrzne, są zapewne jedynymi czarnymi scenariuszami, które mają realną szansę podkopać pozycję naszego kraju. Jednak nawet w obliczu działania z zewnątrz, mającego na celu osłabienie Polski, należy się spodziewać sytuacji, którą już wiele razy w przeszłości można było spotkać na terenach Rzeczypospolitej. Wielokrotne zjednoczenie się czterdziestomilionowego narodu w przeszłości, choć nie zawsze efektywne, dowiodło, że tylko siła wielu może zdziałać coś złego.

Fot. euroislam.pl

__________________________________________
1. Dosłownie, jeśli przyjrzymy się pasażerom samolotów lecących do Polski i celom ich podróży.
2. Kolejność państw przedstawia główne fale emigracyjne na przestrzeni wieków.
3. Stopa bezrobocia na koniec 2012: 13,4%. Bezrobotni oraz stopa bezrobocia wg województw, podregionów i powiatów (Stan na koniec grudnia 2012) http://www.stat.gov.pl/gus/5840_1487_PLK_HTML.htm dostęp 6 lutego 2013. Wzrost PKB 2008: 5,1%; 2009:1,6%; 2010 3,9%; 2011: 4,3%; 2012: 2% (prognoza). Produkt krajowy brutto w 2012 r. Szacunek wstępny http://www.stat.gov.pl/gus/5840_12449_PLK_HTML.htm dostęp 6 lutego 2013.
4. 97,09% objętych Narodowym Spisem Powszechnym w 2011r. deklaruje narodowość Polską. Przynależność narodowo-etniczna ludności – wyniki spisu ludności i mieszkań 2011 http://www.stat.gov.pl/gus/5840_13882_PLK_HTML.htm dostęp 6 lutego 2013.
5. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, dostęp 29 grudnia 2012, www.stat.gov.pl/gus/5840_13646_PLK_HTML.htm

Czytany 5584 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Najnowsze od Maciej Grzywacz