Wydrukuj tę stronę
środa, 27 czerwiec 2012 09:39

Jakub Bizoń: "Stany Zjednoczone Europy" - daremny trud

Oceń ten artykuł
(1 głos)

EU-no  Jakub Bizoń

Ludzie od zawsze starali się łączyć we wspólnoty, ale dochodziło do tego w oparciu o więzi plemienne lub wspólne cechy kulturowe danej grupy etnicznej. Próby łączenia, wykraczające ponad cechy narodowościowe, są z góry skazane na niepowodzenie.

Nie jest dziełem przypadku, że narody powstawały w oparciu o wspólne cechy. Łączenie plemion przynosiło trwały skutek tylko tam, gdzie nie starano się przekonać "innych" do swoich racji. Przekonywanie, odbywające się nawet na drodze pokojowej, rzadko zdawało egzamin. Mierny rezultat był wynikiem istnienia silnie zakorzenionych cech, których nie da się pozbyć. Już w XII wieku Książę Leszek Biały w odpowiedzi na wezwanie papieża Honoriusza III do stawienia się wojsk polskich na wyprawę krzyżową odpisał, że nie wyruszy gdyż: "W Palestynie brak piwa i miodu, bez których żyć się nie da". W tej odpowiedzi tej, mimo pozornej powierzchowności, można zauważyć cechę narodową Polaków, której nie zrozumie żaden Niemiec, czy Francuz. Nie chodzi tutaj bynajmniej o pijaństwo, ale raczej o stosunek do tego typu "wypraw na zawołanie". Gdy z Polski uchodził król czeski Wacław II, miał stwierdzić, że Polska to kraj dziki. Wacław II był na wskroś przesiąknięty niemieckim duchem tamtych czasów, co skutecznie hamowało jego możliwości zrozumienia mentalności i duszy słowiańskiej. Tak więc, gdyby można było zatrzeć różnice kulturowe i indywidualne cechy narodowe, to Cesarstwo Rzymskie istniałoby do dziś.

Obecnie w Unii Europejskiej trwają pracę nad programem wspólnej polityki fiskalnej, a w planach leży powołanie centralnego banku strefy euro. W obliczu groźby rozpadu nie tylko wspólnej waluty, ale wręcz całej UE, trwają wysiłki w celu stworzenia uniwersalnego sposobu działania wszystkich jej członków. Indywidualne podejście do polityki fiskalnej każdego z państw eurolandu dobitnie pokazało, że takie działanie doprowadzi do rozpadu. Zaczęto zatem podejmować starania nad zastosowaniem jednego określonego wzoru działania, który sprawdziłby się w każdym z krajów strefy euro. Wydaje się, że jest to jedyne i słuszne rozwiązanie. Jednak wszelkie te działania wydają się z góry skazane na niepowodzenie.

U podstaw procesu powstawania Unii Europejskiej leżały postulaty ścisłej współpracy pomiędzy jej członkami. Współpraca miała obejmować możliwie największą ilość dziedzin życia społecznego i gospodarczego, ale miała ona się odbywać pomiędzy narodami, a nie wewnątrz bytu jednolitego, jaki się obecnie wyłania z postulatów elit unijnych. Możliwa jest ścisła współpraca między narodami, ale nie możliwe jest stworzenie jednej uniwersalnej zasady, odwołującej się do każdego, tak samo jak chęć stworzenia prawdy uniwersalnej prowadzi do wielu sprzeczności.

Tworzący dogmaty religijne starali się zachować obiektywizm, by stworzyć uniwersalną prawdę. Jednak zawsze tworzyli je na obraz, który odpowiadał im oczekiwaniom i wyobrażeniom Boga. Tak też narodzxiły się paradoksy, jak to, że "Bóg za dobre wynagradza, a za złe karze" oraz, że " Bóg jest miłosierny i wybacza skruszonym". Widać zatem, że pierwsza osoba chciałaby widzieć Boga karzącego niewiernych, druga zaś wolałaby Boga miłosiernego i przebaczającego winy. Stało się tak dlatego, że tworzący uniwersalne zasady, tworzyli je subiektywnie, w sposób w który samemu chcieliby je widzieć. Jeśli wpływ na powstanie uniwersalnych zasad dla całej Unii Europejskiej będą miały Niemcy, to ich kształt będzie dopasowany do "niemieckiego charakteru" i w żaden sposób nie uwzględni różnic kulturowych np. panujących w Grecji.

Obecna sytuacja Greków przypomina kogoś, kto wpadł do stawu i właśnie się topi. Tymczasem wszyscy wokół zamiast go ratować, próbują analizować przyczynę zaistniałego stanu rzeczy, a co niektórzy wpadają w panikę, gdyż ów topielec jest im winien parę euro. Nie można zatem mieć pretensji do Greków, że nie chcą słuchać morałów Angeli Merkel o przyczynach ich tonięcia i o tym, jak w przyszłości tego uniknąć. Greków bowiem interesuje jedynie szybkie wydostanie się na brzeg.

Sytuacja, w jakiej znalazła się obecnie Unia Europejska jest sytuacją w zasadzie bez wyjścia. Z jednej strony luźna polityka fiskalna musi doprowadzić do załamania, z drugiej chęć stworzenia "Stanów Zjednoczonych Europy", w oparciu o uniwersalne przepisy jest utopią i nie może się udać. Dlatego, Unia Europejska znajduje się obecnie prawdopodobnie u schyłku swego istnienia. Tak, jak swoje lata świetności miały inne próby łączenia bytów ponad narodami, tak samo żadna z nich nie przetrwała próby czasu.

Fot: Wikipedia: Creative Commons Uznanie autorstwa/Gage Skidmore

Inne ciekawe analizy polecamy na blogu autora button_75x75_invest_blog

Czytany 7298 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04